WYTRWAŁOŚĆ W WIERZE

Poczytujcie to sobie za najwyższą radość, bracia moi, gdy rozmaite próby przechodzicie, wiedząc, że doświadczenie wiary waszej sprawia wytrwałość, wytrwałość zaś niech prowadzi do dzieła doskonałego, abyście byli doskonali i nienaganni, nie mający żadnych braków. (Jk. 1,2-4).

Boże Słowo wzywa nas do wytrwałej wiary, która nie tylko pozwala nam na nieustanną społeczność z Bogiem, ale prowadzi każdego wierzącego do doskonałości w Chrystusie.

W świecie, którego znakiem firmowym jest bylejakość, doskonałość uczniów Chrystusowych, sama z siebie staje się „solą i światłością”.

Jakub pisze, że najwyższą radością dla nas są próby, które przechodzimy. Wszystkie te próby i doświadczenia, o ile nie są konsekwencją naszych grzechów, wydobywają powoli na światło coraz doskonalszy kształt naszego człowieczeństwa. Doświadczenie przeżywania naszej wiary rozwija w nas wytrwałość, a wytrwałość, stając się funkcją tej wiary i realizując się w czasie, prowadzi do zamierzonych przez Boga zmian naszej osobowości. Tak rodzi się u świętych prawdziwa doskonałość i nienaganność; tak święci dojrzewają duchowo do dnia, gdy mogą powiedzieć – oto nie wykazujemy żadnych braków!

Właśnie tacy ludzie tworzą duchowe podwaliny swoich społeczności – wrastają bowiem i zespalają się z położonym wcześniej fundamentem w Osobie Jezusa Zbawiciela (Kol. 2,7).

Wielu ludzi nie chce akceptować takiej sekwencji duchowego rozwoju. Wolą oni stać z boku, nieustannie śpiewając pieśń niemocy i niewiary. Poszczególne zwrotki tej pieśni są znane od wielu wieków i noszą takie tytuły, jak: „Nic nie da się zrobić”, „Nie mamy możliwości”, czy też: „Nie mamy pieniędzy”!

Próby, przez które prowadzi nas Bóg, mają otworzyć nasze duchowe oczy na rzeczywistość Bożej obecności i Bożej Chwały w naszym życiu. Wygodne i precyzyjnie zaplanowane życie zabija w nas ducha wiary i odwodzi nas od Bożego oblicza do bożka samozadowolenia i samospełnienia.

Właśnie tak święci zapadają w duchowy sen, który jest chorobą Kościoła. Zbawiciel, zapowiadając wydarzenia znamionujące Jego powtórne przyjście na ten świat, mówi o nadzwyczajnych cierpieniach, jakim poddani będą ci, którzy pozostaną Mu wierni.

Ewangelista Łukasz tak o tym pisze: „Zapytali go, mówiąc: Nauczycielu! Kiedy więc to będzie i jaki będzie znak, gdy to nastąpi? On zaś rzekł: Baczcie, by nie dać się zmylić. Wielu bowiem przyjdzie w imieniu moim, mówiąc: Ja jestem, i: Czas się przybliżył. Nie idźcie za nimi! Gdy zaś usłyszycie o wojnach i rozruchach, nie lękajcie się; to bowiem musi stać się najpierw, lecz nie zaraz potem będzie koniec. Wtedy rzekł do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu, i będą wielkie trzęsienia ziemi i miejscami zarazy, i głód, i straszne widoki, i znaki ogromne z nieba. Lecz zanim się to wszystko stanie, podniosą na was swe ręce i prześladować was będą i wydawać do synagog i więzień, i wodzić przed królów i namiestników dla imienia mego. To da wam sposobność do złożenia świadectwa. Weźcie więc to sobie do serca, by nie przygotowywać sobie naprzód obrony. Ja bowiem dam wam usta i mądrość, której nie będą mogli się oprzeć, ani jej odeprzeć wszyscy wasi przeciwnicy. A będą was wydawać i rodzice, i bracia, i krewni, i przyjaciele, i zabijać niektórych z was, i będziecie znienawidzeni przez wszystkich dla imienia mego, lecz i włos z głowy waszej nie zginie” (Łuk. 21,7-18).

Kończąc te zapowiedzi Jezus mówi: „Przez wytrwałość swoją zyskacie dusze wasze” (Łuk. 21,19). Słowa Pana wyraźnie wskazują, że ukształtowana doświadczeniami wytrwałość pełni w nas funkcję strażnika i chroni nas przed utratą wiary.

To właśnie wytrwałość sprawia, że czuwamy i nie śpimy duchowo. Dzięki wytrwałości nie marnujemy też cudu nowego życia w Chrystusie. Ten, kto nie potrafi cieszyć się z prób, przez które przeprowadza go Bóg, powinien prosić Boga o mądrość i objawienie prawdy – Bóg chętnie podzieli się Swoją mądrością i da zrozumienie dla podejmowanych przez Niego działań.

Musimy wszakże dodać, że wszelkie duchowe zmagania nie mogą nas prowadzić jedynie do ascezy i obowiązkowości. Taka właśnie przypadłość stała się udziałem Kościoła w Efezie.

W Księdze Objawienia Jezus dwukrotnie pochwalił tę społeczność za wierność i wytrwałość, jednocześnie stawiając temu kościołowi zarzut braku miłości do Zbawiciela (Obj. 2,2-3).

Także Kościół w Tiatyrze, pomimo swojej miłości, wiary i wytrwałości, nie ustrzegł się istotnych błędów w swoim życiu i służbie (Obj. 2,19).

Wszystko, co czynimy wzrastając duchowo w Chrystusie i ku Chrystusowi, musi być sfokusowane na Zbawicielu i z miłości do Niego musi wypływać. Rozmiłowany w Chrystusie Jego uczeń tą świętą Chrystusową miłością obdarowuje wszystkich, którzy należą do Pana. Tak właśnie realizuje się prawdziwa miłość „agapi”. Ta cudowna miłość używa właśnie wytrwałości dla zabiegania przed tronem Boga o błogosławieństwo i powodzenie świętych (Ef. 6,18).

Każdy, kto zaufał Chrystusowi i nie porzucił tej ufności na rzecz miłości do tego świata, otrzymuje na własność Królestwo i jego bogactwo. Wolą Bożą jest, abyśmy otrzymali Chwałę nieba i dostąpili wszystkiego, co On nam obiecał!

Stanie się to możliwe, jeśli nasze życie będziemy prowadzili w wierności Chrystusowi, używając wytrwałości dla pokonywania wszelkich prób i doświadczeń (Heb. 10,36).

Andrzej Cyrikas