Lekcja pokory – klejnot Królestwa

„Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę” Przyp. Sal. 15,33.

 Komentatorzy Biblii mówiąc czasami o pokorze, określają ją jako klejnot Królestwa. Ich myśli kierują się oczywiście ku rzeczywistości Królestwa Bożego, a pokora charakteryzująca uczestników tego Królestwa jest skarbem i klejnotem myśli, pragnień, decyzji i wszelkich działań ludzi dziedziczących to Królestwo. Tacy ludzie będąc uczniami Zbawiciela, rozumieją podobnie jak Salomon, że bojaźń i uniżenie przed Bogiem oznaczają uznanie pierwszeństwa woli świętego Boga w stosunku do woli własnej. Taka postawa z kolei sprawia, że każdy uczeń Chrystusa z radością przywdziewa szatę pokory, będąc świadomy, iż pokora jest doskonałą drogą do prawdziwej chwały w Chrystusie.

Jakub w swoim liście stwierdza: „…Bóg się pysznym przeciwstawia, a pokornym łaskę daje” (Jk. 4,6). Każdy uczeń Jezusa Chrystusa jest świadomy tej prawdy i pamięta sentencję króla Salomona: Pokora poprzedza chwałę!

Chcąc poznać definicję pokory, winniśmy sięgnąć do biblijnej greki i przyjrzeć się, jak Biblia właśnie formułuję tę ideę. Dla wyrażenia pokory Biblia używa słowa tapinofrosuni (np. Ef. 4,2; Flp. 2,3; Kol. 3,12; 1 Pt. 5,5; Mt. 11,29). Tapinofrosuni rozumiemy jako: pokorę, skromność i uniżoność. To ciekawe greckie słowo składa się z dwóch członów. Pierwszy z tych członów to tapinos, czyli: niski, poniżony, upokorzony, mały, biedny i skromny; a drugi z tych członów to frin, który odczytujemy jako: serce, umysł i myśl. Dla wyjaśnienia dodać należy, iż w przypadku słowa frin, rozumianego jako serce, nie chodzi o serce jako narząd ciała (tutaj greka używa słowa kardio), chodzi raczej o serce jako ośrodek myśli, idei i decyzyjności.

Studiując Boże Słowo możemy zauważyć, iż Biblia opisuje pokorę jako stan świadomego uniżenia, a człowieka pokornego jako takiego, który w swoim własnym sercu i umyśle podjął decyzję o życiu w uniżeniu i uczynił takie życie narzędziem, które ma służyć celowi wyższemu niż własne ego.

Każdy, kto staje się uczniem Jezusa Chrystusa, godzi się włożyć na siebie jarzmo Zbawiciela. Kiedy chodzimy w tym jarzmie, połączeni ze swoim Panem i Nauczycielem, uczymy się od Niego każdego dnia, jak stawać się ludźmi pokornego i łagodnego serca (Mt. 11,29). Pamiętajmy, że pobieranie lekcji u takiego Nauczyciela i realizacja Jego zaleceń, gwarantuje nam, że owoc tej nauki będzie właściwy i trwały.

Czytając Boże Słowo jesteśmy świadomi, że Chrystus, w którym wszystko zostało stworzone i któremu całe stworzenie zostało dedykowane, jest przed wszystkimi rzeczami i wszystko na Nim jest ugruntowane (Kol. 1,16-17). Pamiętajmy, że Chrystus jest Panem i Jego wola ma pierwszeństwo przed każdą inną wolą! Boże Słowo uczy jednak, że Chrystus „wyparł się samego siebie” i „uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci” (Flp. 2,7-8). On „nie upierał się aby być równym Bogu”, ale „przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom” (Flp. 2,6-7). Postawa naszego Zbawiciela zdumiewa, obnaża też najbardziej ukrytą dla ludzkich oczu pychę naszego serca. Wobec świętej pokory Bożego Syna, każda podejmowana przez nas próba obrony egoistycznie rozumianych racji, musi ustąpić i upaść na swoje oblicze przed Zbawicielem!

Chrystus w cudowny sposób uczy nas także, czym jest ekonomia pokory. Uniżenie Zbawiciela nie jest przypadkowe i nie jest też wynikiem Jego bezradności wobec zepsutej ludzkiej natury. Pan przyszedł, aby złożyć swoje życie w ofierze za grzechy każdego z nas (J. 3,16). Jednak dalekosiężnym celem Chrystusa jest zbawienie i odrodzenie człowieka z Ducha Świętego, aby ten, w dalszej perspektywie, przejął służbę pojednania i ratowania grzeszników od potępienia. To właśnie odrodzeni z Ducha Świętego ludzie mają tworzyć pełne miłości ciało Chrystusa, żyjące w świętości i wzajemnym uniżeniu. Chrystus swoją postawą objawił nam, że pełne pokory uniżenie jest możliwe i jest aktem świadomie składanej z siebie ofiary samemu Bogu (Rz. 12,1).

Przyglądając się Zbawicielowi, pobieramy u Niego lekcję, której nie można zapomnieć. Syn Boży, który mógłby odbierać nieustanną chwałę od wszelkiego stworzenia, w imię miłości decyduje się na uniżenie, a nawet poniżenie, w celu ratowania człowieka. W treści drugiego rozdziału Listu do Filipian czytamy, że przyjął On postać sługi, a biblijna greka używa w tym miejscu słowa dulu, które oznacza jednocześnie sługę i niewolnika (Flp. 2,7). Chrystus zgodził się na to poniżenie, będąc świadomym zatwardziałości i nienawiści wypełniającej serce człowieka. Droga poniżenia była jedyną, która mogła skruszyć ludzką pychę i zwrócić naszą uwagę na zniewalający nas grzech. Bóg przez proroka Izajasza, zapowiedział: „Znęcano się nad nim, lecz on znosił to w pokorze i nie otworzył swoich ust, jak jagnię na rzeź prowadzone i jak owca przed tymi, którzy ją strzygą, zamilkł i nie otworzył swoich ust” (Iz. 53,7). Pokora Chrystusa była i jest kluczem do naszych zepsutych grzechem serc! Chrystus nie cierpiał bez celu, ale każda chwila Jego uniżenia, bólu i pokory przemawia mocniej, niż jakiekolwiek słowa!

Apostoł Paweł świadomy, iż czas jego służby dobiega końca (Dz. 20,22-25) wyznaje przed starszymi Kościoła w Efezie: „…służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i doświadczeń…” (Dz. 20,19). Ten sługa Boży, pisząc do Kościoła w Koryncie wyznaje, jak sam mówi, w przystępie głupoty, jak wiele trudu, łez, bólu i cierpienia, obmowy i kłamstw kosztuje go wierność Chrystusowi (2 Kor. 11,21-33). Paweł nigdy jednak nie zrezygnował, nie zniechęcił się i nigdy nie zaprzestał głosić Ewangelii Chrystusowej! W Liście do Galacjan wyjawił on źródło swej siły, mocy i chwały w Chrystusie, pisząc: „Z Chrystusem jestem ukrzyżowany; żyję więc już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus; a obecne życie moje w ciele jest życiem w wierze w Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał samego siebie za mnie” (Gal. 2,20). Apostoł świadomie złożył swoje życie u stóp Zbawiciela, wyzbył się swoich pragnień, zrezygnował z osobistych planów i umarł dla siebie, rozpoczynając jednocześnie życie dla Pana. Dawne jego życie skończyło się w dniu nowego narodzenia z Ducha Świętego, a jedynym pragnieniem Pawła było poznanie za wszelką cenę Jezusa Chrystusa oraz doznanie mocy Jego zmartwychwstania (Flp. 3,7-14). Świadectwo apostoła przemawia z wielką mocą!

Studiując Słowo Boże przekonujemy się, że człowiek, który w swoim własnym sercu i umyśle podjął decyzję o życiu w uniżeniu, uczynił takie życie narzędziem, które ma służyć celowi wyższemu niż własne ego. Jeśli uważamy się za uczniów Chrystusa, a potrafimy toczyć walki z wierzącymi o własne racje i plany, to nie zrozumieliśmy, czym jest pokora i nie zdołaliśmy jeszcze wejść na tę drogę. Jeśli nie jesteśmy gotowi na rezygnację z własnych pragnień, chcemy realizować tylko siebie i satysfakcjonować jedynie własne ego, dalecy jesteśmy od życia pełnego pokory. Jeśli nie jesteśmy gotowi na uniżenie, aby nie swoimi racjami, lecz w pełni miłości świadczyć o Chrystusie, nie znamy jeszcze drogi pokory i uniżenia.

Aby poznać drogę pokory, pokochać ją i na niej pozostać,  musimy najpierw w pełni doświadczyć w Chrystusie poczucia własnej wartości. Winniśmy rozumieć, że tylko człowiek świadomy własnej wartości, Bożego wybrania oraz korzystający w pełni z dziedzictwa w Jezusie Chrystusie, nie musi już o nic walczyć, ale może sam, i z własnej woli, uczynić pokorę treścią swojego życia.

Król, który umywa z miłością nogi swoich sług, zyskuje szacunek poddanych; lecz taki, który walczy nieustannie o swoje racje, wzbudza powszechny strach i rozsiewa smutek.

Wzajemne relacje uczniów Chrystusowych winny być wyrazem Chrystusowej miłości i pokory. W innym wypadku pozbawieni pokory ludzie nigdy nie utworzą Kościoła pełnego chwały.

List do Efezjan uczy nas, że powinniśmy, w pełnej łagodności i cierpliwości pokorze, znosić siebie nawzajem przez miłość agapi. W treści tego apostolskiego zalecenia mieści się także cierpliwe i wzajemne respektowanie swoich racji oraz pokorne ich rozstrzyganie (Ef. 4,2). W Liście do Filipian czytamy, że powinniśmy uważać siebie nawzajem za ważniejszych od siebie, a powinniśmy to czynić w pokorze i uniżeniu (Flp. 2,3). Apostoł Paweł pisząc do Kolosan wymienia pokorę jednym tchem razem z dobrocią, łagodnością, litością i świętością (Kol. 3,12). Podobna myśl przyświeca Piotrowi, który oczekuje od adresatów swego listu, aby przywdziali wobec siebie święte szaty pokory (1 Pt. 3,8; 1 Pt. 5,5).

Zdarza się, że Nowy Testament używa nieco innego określenia (tapinosis), aby podkreślić, że mamy do czynienia nie tylko z pokorą, ale też z niezwykłym uniżeniem, niemal na granicy poniżenia. Izajasz przepowiada o Chrystusie: „Jak owca na rzeź był prowadzony, jak baranek milczący wobec tego, który go strzyże, tak nie otwiera ust swoich; w poniżeniu jego wyjęty został spod prawa” (Iz. 53,7-8a). List do Filipian zawiera tę samą myśl o ludziach odrodzonych z grzechu do nowego życia (Flp. 3,21). Biblia Warszawska mówi nam o „znikomym ciele”, które stało się takim w wyniku grzechu; lecz biblijna greka, używając określenia tapinoseos, mówi nam o ciele, które zostało upokorzone i poniżone przez grzech. Apostoł Paweł pisze, że to upokorzone i poniżone ciało zostanie jednak przemienione w postać, której kiedyś doświadczało i przywrócona będzie człowiekowi godność, którą przez grzech utracił! Bardzo ciekawie o upokorzeniu i poniżeniu pisze w swoim liście Jakub. Otóż w pierwszym rozdziale swego listu, w wersetach dziewiątym i dziesiątym, wspomina on postawę dwóch braci w wierze (Jk. 1,10). Pierwszy z wierzących, jak pisze Jakub, winien chełpić się (bez negatywnych konotacji) ze swego wywyższenia, wykazując się prawdziwą pokorą (tapinos). Ten drugi z wierzących jednak, o którym Jakub pisze, że jest bogaty w dobra tego świata, powinien jednak chełpić się ze swego upokorzenia i poniżenia (tapinosi). Nasz język nie oddaje tej dramatycznej różnicy w postawie wierzących w Chrystusa. Niemniej o pierwszym z nich wiemy, że nie łączy się jego osoby w jakikolwiek sposób z dobrami tego świata. Nie wiemy, czy był biedny, czy bogaty (Biblia Warszawska niesłusznie wskazuje tego człowieka jako biedaka), lecz wiemy, że był człowiekiem, który świadomie wszedł na drogę uniżenia i pokory. W stosunku do drugiego wierzącego Jakub bez wahania pisze, że był bogatym człowiekiem. Zapewne poziom jego życia zdecydowanie odbiegał od przeciętnego poziomu życia członków jego społeczności. Ten wierzący brat, aby utożsamić się z innymi wierzącymi, a przede wszystkim, aby móc naśladować swojego Zbawiciela, musiał mentalnie pokonać swoje bogactwo i świadomie dać się upokorzyć i poniżyć, poprzez utożsamienie się w miłości i społeczności z tymi, którzy poza Kościołem nie mieliby być może nawet możności, aby oglądać jego oblicze.

Prawdziwa pokora nie oczekuje od nas zmian w statusie społecznym, lecz życia pełnego uniżenia, a czasami nawet poniżenia, ku zdobywaniu serc dla wieczności i uwielbieniu Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Uczeń Jezusa Chrystusa, który nauczył się pokory od swojego Mistrza, jest w tej pokorze rozmiłowany i zawsze będzie ją rozumiał jako święte narzędzie dla głoszenia Chrystusowej Ewangelii.

Andrzej Cyrikas