Łzy Ezawa

„A Ezaw rzekł do ojca swego: Czy tylko jedno błogosławieństwo masz, ojcze? Pobłogosław także mnie, ojcze mój! I Ezaw zaczął głośno płakać” (1 Moj 27,38).

Łzy Ezawa są łzami człowieka, który nie cenił błogosławieństwa jakie z faktu urodzenia się pierworodnym synem, należało mu się w całej obfitości. Ezaw wzgardził swoim pierworództwem i sprzedał je swemu bratu Jakubowi za marną miskę soczewicy (1 Moj 25,29-44).

Jego brat Jakub był w pełni zdeterminowany, aby przyjąć chwałę należną błogosławieństwu pierworodnego, a wykazując się sprytem, chociaż w zakłamaniu i oszustwie, otrzymał jednak to o co zabiegał. To nad nim właśnie Izaak, ich ojciec, wypowiedział znamienne słowa: „Niech ci Bóg da rosę niebios i żyzność ziemi, oraz obfitość zboża i wina. Niechaj ci służą ludy i niechaj ci pokłon oddają narody. Bądź panem braci twoich, a niech ci pokłon oddają synowie matki twojej. Kto ciebie przeklinać będzie, niech będzie przeklęty, a kto tobie błogosławić będzie, niech będzie błogosławiony” (1 Moj 27, 28-29). Jak cudowne błogosławieństwo otrzymał Jakub z ust, serca i rąk swojego ojca Izaaka!


Moja Ewangelia

Moja Ewangelia jest o żywym, Prawdziwym i Jedynym Bogu.

Moja Ewangelia jest wołaniem o prawdę krzyża, prawdę Jezusa Chrystusa, który umarł za moje i twoje grzechy.

Moja Ewangelia jest bolesną lekcją krzyża na Golgocie, zroszonego niewinną krwią Zbawiciela.

Moja Ewangelia jest o miłości, która przyjęła śmierć, abyśmy my mogli żyć wiecznie.

Moja Ewangelia jest świadectwem zwycięstwa życia nad śmiercią, świętości nad grzechem i chwały nad upadkiem.

Moja Ewangelia jest prawdą o Duchu, który przychodzi i daje nowe życie; o Duchu, który przychodzi i rozpala serce pragnieniem Jezusa; o Duchu, który przynosi pragnienie nieprzemijającej chwały i świętości.

Moja Ewangelia jest o życiu, które nawet we łzach jest szczęśliwe i miłości, która jest pełna radości, uśmiechu i nieustającej nadziei.

Moja Ewangelia jest światłem w ciemnościach świata pełnego obłudy, głupoty i śmierci – jest życiem, które trwa wiecznie i wiecznym pojednaniem z Panem miłości.

Andrzej Cyrikas


Modlitwa o poranku

Daj mi o Panie czyste serce

pozwól mi Tobą oddychać

jak powietrzem

dotknij mnie miłością swojego Syna

chcę zwycięstwem w Chrystusie

ten dzień rozpoczynać


Miłość Chrystusowa – cz.2

Nasz Zbawiciel powiedział niegdyś do otaczających Go ludzi: „…ubogich zawsze macie wśród siebie, ale Mnie nie zawsze mieć będziecie” (Mt 26,11). Użyte w zapisie Ewangelii Mateusza greckie słowo ptochos oznacza: biedny, ubogi, nędzny czy marny – ale dopiero dopełnienie tego słowa poprzez wskazanie rodzaju biedy, która dotyka człowieka, daje nam pełen obraz zastanej sytuacji.

Jezus wypowiadając zacytowane wcześniej słowa, odniósł się do zarzutu postawionego kobiecie, która w celu namaszczenia Go, wylała na Jego głowę drogocenny olejek. Świadkowie tego wydarzenia wyrażali głośną dezapobratę z powodu, jak to ujęli, bezsensownej straty; sądzili bowiem, iż lepiej było sprzedać ten olejek, a uzyskane pieniądze rozdać ubogim (Mt 26,6-13).

W innym fragmencie tej samej Ewangelii, w tzw. „Kazaniu na Górze” Jezus powiedział: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios” (Mat 5,3). Mateusz zapisując słowa Zbawiciela, użył słowa ptochos, wskazując na ludzi ubogich, ale tym razem ubogich w duchu.


Miłość Chrystusowa – cz.1

Kiedy patrzę na ludzi przekonanych, iż należą do Chrystusa, moje serce często pełne jest bólu i smutku. Niestety ci, którzy uważają siebie za chrześcijan, żyją w grzechu i zagubieniu; nie znajdują w sobie pragnienia bliskości Chrystusa i nie szukają oblicza Boga ani w modlitwie, ani w Świętym Bożym Słowie.

Przyglądam się małżeństwom ludzi, których Pan powołał do świętości i płaczę w duchu, widząc ich ogromne cierpienia i zagubienie. Rozmawiam z nimi i wiem, że wielu z nich pragnęłoby cofnąć czas i nie podejmować decyzji, które dzisiaj przynoszą im smutek, a nawet rozpacz.

Ileż to razy słyszałem ludzi skarżących się, że ci którym zaufali, a w szczególności współmałżonkowie czy współmałżonki skutecznie zawiedli to zaufanie. Takie wyznania są często wyrazem bezsilności, a niejednokrotnie głębokiej depresji tych, których serca zostały głęboko zranione.


Modlitwa o krzyk

Kiedy w moich ustach

wybrzmi już ostatnie słowo

nie pozwól Panie

aby zapadło milczenie


Cudowny Zbawiciel

„Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie, który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej” (Flp 2,5-8).

Czytając ten krótki fragment Listu do Filipian dotykamy niezwykłego Bożego objawienia. Oto apostoł Paweł, pisząc o Chrystusie, mówi nam, że Boży Syn, dla ratowania ludzi, zechciał „uczynić siebie pustym, przybrawszy kształt sługi” (Flp 2,7 – tłum dosł.). Uczynił to wszystko, jak napisał apostoł, aby „stać się człowiekiem i dać znaleźć swoją postać, jako postać człowieka” (Flp 2,7 – tłum. dosł.).


Odlatujemy

Lustro

już nie poznaje mojej twarzy

jego tafla

skąpana w leniwym świetle dnia

wciąż szuka odpowiedzi


On i Ona

 On i Ona

dwa światy nie równoległe

ale wzajemnie się przenikające

badają siebie

szukają tego co je łączy

obserwują z uwagą to

co mogłoby je skutecznie poróżnić


Mali ludzie w Kościele

Mali ludzie dalecy są od wszelkich ideałów, świat prawdziwych idei jest im obcy i wręcz przez nich odrzucany.

Mali ludzie nienawidzą prawdy! Ich brzuch, który stał się ich bogiem, wystarcza im za pełnię objawienia.

Mali ludzie zawsze gotowi są do walki o kropki i przecinki w biblijnym tekście, bo tylko tyle z Bożego Słowa zrozumieli.

Mali ludzie uwielbiają werbalne bitwy o wszystko, czego w ich mniemaniu uczy Biblia. Mali ludzie nie rozumieją tylko, że toczą te bitwy o to, czego w Biblii nie napisano.