Cudowny Zbawiciel

„Takiego bądźcie względem siebie usposobienia, jakie było w Chrystusie Jezusie, który chociaż był w postaci Bożej, nie upierał się zachłannie przy tym, aby być równym Bogu, lecz wyparł się samego siebie, przyjął postać sługi i stał się podobny ludziom; a okazawszy się z postawy człowiekiem, uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci, i to do śmierci krzyżowej” (Flp 2,5-8).

Czytając ten krótki fragment Listu do Filipian dotykamy niezwykłego Bożego objawienia. Oto apostoł Paweł, pisząc o Chrystusie, mówi nam, że Boży Syn, dla ratowania ludzi, zechciał „uczynić siebie pustym, przybrawszy kształt sługi” (Flp 2,7 – tłum dosł.). Uczynił to wszystko, jak napisał apostoł, aby „stać się człowiekiem i dać znaleźć swoją postać, jako postać człowieka” (Flp 2,7 – tłum. dosł.).

Greckie słowo schima, tłumaczone jako „zewnętrzny wygląd” i „zewnętrzna postać”, mówi nam, że Zbawiciel zechciał się z nami utożsamić do tego stopnia, iż uznał, że forma naszego ciała jest tą najdoskonalszą ze wszystkich, dla okazania swojej zbawczej miłości.

Od wieków teologowie toczą spory o to, czy Syn Boży – Jezus Chrystus, będąc prawdziwym Bogiem, mógł jednocześnie stać się prawdziwym człowiekiem. Można zrozumieć wątpiących myślicieli o pogańskiej proweniencji; oni bowiem uczciwie przyznawali, że człowiek jest tak moralnie zbrukaną istotą, iż Bóg nie może wcielić się w tak upadłe ciało. Lecz ci wszyscy, którzy zawierzyli Bożemu Słowu, nie mogą mieć najmniejszych wątpliwości, że Jezus Chrystus to zarazem prawdziwy Bóg, jak i prawdziwy człowiek. Biblia uczy nas, że On urodził się jak każdy z nas, a Jego dzieciństwo i młodość przebiegły podobnie, jak w przypadku każdego innego człowieka. Jako człowiek właśnie doświadczał głodu, pragnienia, samotności, odrzucenia, niezrozumienia, nienawiści, lekceważenia i wszelkiego trudu. Okazywano Mu też miłość, wdzięczność, zasiadano z Nim do wspólnego posiłku, ale też spiskowano przeciwko Niemu, aby w końcu zdradzić Go i wydać na śmierć.

Boże Słowo mówi, że Chrystus we wszystkim był do nas podobny, za wyjątkiem jednego – On nigdy nie popełnił żadnego grzechu (Heb 4,15)!

Właśnie ta różnica pomiędzy Nim a nami sprawiła, że Boży Syn w ludzkim ciele – prawdziwy Bóg i zarazem prawdziwy człowiek, mógł na krzyżu Golgoty złożyć za każdego z nas czystą i świętą ofiarę miłości!

Jeśliby Chrystus nie był w pełni człowiekiem, taka ofiara nie mogłaby być przez Niego złożona. Jeśliby Chrystus nie był pozostającym bez grzechu człowiekiem, taka ofiara złożona przez Niego nie mogłaby być przyjęta przez Boga.

Jak czytaliśmy w Liście do Hebrajczyków (Heb 4,15), Chrystus, który był do nas we wszystkim podobny, tylko w jednym był od nas absolutnie różny. Chrystus nigdy nie zbrukał się grzechem!

List do Rzymian uczy: „Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej” (Rz 3,23).

Tak więc żaden człowiek nigdy nie był, nie jest i nie będzie godzien, aby stać się „barankiem ofiarnym”, którego jako ofiarę można byłoby złożyć na ołtarzu przebłagania za grzech ludzkości. Tylko Syn Boży, który w ludzkim ciele przyszedł na zniszczony grzechem świat, mógł oddać swoje święte i czyste życie w doskonałej ofierze krzyżowej!

Każdy, kto zaprzecza człowieczeństwu Jezusa, nie odnajdzie drogi zbawienia i nigdy uratowany dla wieczności nie będzie!

Jedynie czysty i święty Bóg, a zarazem człowiek w jednej postaci, mógł, uprzednio umiłowawszy upadły świat, odkupić go poprzez ofiarę miłości krzyża.

Z woli Ojca stał się też Chrystus jedyną drogą, prowadzącą wprost do Boga; jedynym pośrednikiem, który bezpiecznie i z najwyższą delikatnością może stawić nas przed obliczem Najwyższego (1 Tym 2,5).

Za to wszystko należą się Chrystusowi chwała i cześć, i nieustanne uwielbienie z naszych ust, serc, z naszego ducha i z naszej woli – i to na całą wieczność.

Andrzej Cyrikas