PRZESŁANIE

Odszedł człowiek, którego życie zostało zbudowane na Chrystusie – żywym słowie Boga. Pozostały setki kazań, wykładów, artykułów i co uważam za najcenniejsze – świadectwo niezłomnej wiary w Boga. To świadectwo dla wielu ludzi stanowiło niezwykłą wartość.

W czasach duchowego i teologicznego zamieszania, w czasach upadku moralności i zeświecczenia Kościoła jego postawa niosła nadzieję. Był jednym z tych, którzy zdecydowanie opierali się wszelkim pomysłom kościelnych progresistów dążących do „unowocześnienia” i dostosowania Kościoła do funkcjonowania w dzisiejszym świecie.

Stał twardo na fundamencie, którym jest Jezus Chrystus!

Nie wszyscy to akceptowali, nie wszyscy to rozumieli, nie wszyscy (nawet podzielający jego poglądy) stali wiernie u jego boku wtedy gdy traktowano go niegodnie.

W czasie nabożeństwa pożegnalnego z kazalnicy padły słowa o proroczym charakterze jego posługi. Prorok?! Tak, zdecydowanie tak! Bo prorokiem jest każdy kto wiernie przekazuje Słowo Boże! A takim właśnie był Jan! Był prorokiem! A proroków należy uważnie słuchać. Bardzo uważnie.

Czy słuchano słów tego człowieka?

Znam wielu ludzi, którzy go słuchali, troszczyli się o niego i okazywali mu braterską miłość. Dla nas jego głos był cenny. Ale znam też ludzi, którzy nie chcieli go słuchać i zarzucali mu, że nie rozumie wyzwań, przed którymi stoi współczesny Kościół i nie jest gotowy na konieczne (w mniemaniu tych ludzi) kompromisy. Sposób w jaki to często czynili wolę pozostawić bez komentarza. Janek to znosił. Przyznać muszę, iż potrafił zawstydzić pokorą, spokojem ducha i cierpliwością; niewiele się skarżył a jeśli to czynił to z niezwykłą delikatnością.

Czy nie miał wad?

Zapewne jak każdy człowiek, a w szczególności ten, który ciągle przebywał na pierwszej linii duchowej wojny. Pozostanie w pamięci wielu jako wrażliwy i delikatny – mądry człowiek.

Kończąc to krótkie wspomnienie nie mogę nie wspomnieć imienia jego żony – Zosi. To kim był Jan Guńka w dużej mierze zawdzięczał miłości, cierpliwości, lojalności i wierności swojej żony. Zosiu – także dla Ciebie wyrazy miłości i podziękowania od przyjaciół.

pastor Andrzej Cyrikas


Pilnujcie samych siebie i zawsze dziękujcie*

 Na dwa tygodnie przed odejściem do Pana miałem przywilej rozmawiać i modlić się osobiście z bratem Janem Guńka. Jak się później okazało była to ostatnia moja rozmowa z nim. Towarzyszył nam pastor Andrzej Karzełek, do którego w pierwszej kolejności wysłałem niniejszy tekst celem poświadczenia słów naszego brata Jana Guńki. Nasz brat w tym dniu szczególnie był poruszony sytuacją Kościoła Jezusa Chrystusa w naszym kraju. Nawet nie wiem kiedy to się stało, gdy zauważyłem, że nasza rozmowa stała się przesłaniem jakie kierował on do Kościoła. Czym prędzej zacząłem spisywać na moim telefonie komórkowym jego słowa, będąc przeświadczony o tym, że mam do czynienia z „duchowym testamentem“ pozostawionym w szczególności liderom i pastorom odpowiedzialnym za pracę na niwie Pańskiej.  Myślę, że te ostatnie usłyszane przeze mnie słowa naszego brata zawierają dla nas niezwykle cenne przesłanie, zarówno przestrogi jak i zachęty. Czując odpowiedzialność za udostępnienie ich szerszemu gronu niniejszym publikuję co następuje.

Słowa Jana Guńki z dnia 17 sierpnia 2015 roku.

„A jeźliby się upokorzył lud mój, nad którym wzywano imienia mego, a modliłby się, i szukałby twarzy mojej, odwróciwszy się od dróg swoich złych: tedy Ja wysłucham z nieba, i odpuszczę grzech ich, a uzdrowię ziemię ich.“ (2Kron. 7, 14 przekład Biblii Gdańskiej)

Kościół powinien upokorzyć się, nie być zarozumiałym ani wygodnym. To co się dzieje obecnie z Kościołem i gdzie zmierza jest straszne (brat Jan skłonił głowę w milczeniu i pokręcił w zatroskaniu).

Po drugiej wojnie światowej na tej ziemi Bóg zesłał proroctwo do Kościoła, które mówiło, że przyjdą trzy zmiany na Kościół. Pierwsza zmiana: Uwielbienie zastąpi modlitwę. Druga zmiana: dary staną się ważniejsze od dawcy tych darów. Trzecia zmiana: szukanie mocy stanie się bardziej pożądane niż szukanie sprawiedliwości.

To wszystko już się wydarzyło na naszych oczach. Jest tak dużo obciążeń, poprzez muzykę wdziera się okultyzm do zborów. Zwiedzenie przychodzi w wielu formach. Ale wy „pilnujcie samych siebie“ jak mówi Apostoł Paweł. Pilnujcie czytania i nauki. Błogosławiony jest człowiek, który w tym wytrwa aż do końca. Gdy zbliża się koniec drogi człowieka te słowa stają się tak ważne.

Zawsze dziękujmy w życiu Bogu. Dziękujmy sercem i ustami. Zawsze za wszystko dziękujcie.

pastor Tomasz Chyłka

*wstęp i tytuł od autora


zapis przesłania dla Kościoła z dnia 31 lipca 2014


JAN GUŃKA – WSPOMNIENIE.

W sobotę dnia 29 sierpnia 2015 roku w Cieszynie w wieku 89 lat zmarł Jan Guńka.

Do wieczności uprzedzili go: ojciec, matka, brat i siostra. Natomiast pozostali: żona, córka z rodziną, trzech synów z rodzinami, 4 wnuczki i 4 wnuków, bliższa i dalsza rodzina oraz wielu przyjaciół.

Jan Guńka urodził się w Cieszynie 08 marca 1926 roku jako syn Jana i Anny z domu Zagóra.

Jego wczesną edukację przerwał wybuch II Wojny Światowej, podczas której stracił ojca i starszego brata, a sam znalazł się w polskim wojsku w Anglii. Po zakończeniu wojny powrócił do kraju i kontynuując naukę ukończył Wydział Mechaniczno-Lotniczy Politechniki Wrocławskiej. Pracował zawodowo w różnych firmach montażowych i projektowych. Po przejściu na emeryturę udzielał się również społecznie w cieszyńskim kole terenowym Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych.

W sierpniu 1954 roku we Wrocławiu poślubił Zofię Pilniakowską, po czym powrócił wraz z żoną do swego rodzinnego miasta Cieszyna na stałe. W małżeństwie przeżyli razem 61 lat i wychowali czworo dzieci.

Jan Guńka wychowywał się w ewangelickiej rodzinie, która uczestniczyła w Społeczności Związku Stanowczych Chrześcijan na Śląsku Cieszyńskim. To wychowanie oraz trudne przeżycia wojenne doprowadziły go do podjęcia decyzji o oddaniu swojego życia Panu Jezusowi Chrystusowi, co nastąpiło 26 grudnia 1947 roku w Suchej Górnej na Zaolziu. W 1955 roku przyjął chrzest wiary w Wiśle Malince. Natomiast końcem lat 50. przeżył chrzest Duchem Świętym, co stało się szczególną inspiracją do służby w Kościele Pana Jezusa Chrystusa.

W latach 70. i 80. był aktywnym członkiem Zjednoczonego Kościoła Ewangelicznego, w strukturach którego funkcjonowało ugrupowanie Związku Stanowczych Chrześcijan. W latach od 1977 do 1984 był przewodniczącym ugrupowania Związku Stanowczych Chrześcijan.

Począwszy od końca lat 80. do ostatnich miesięcy życia usługiwał w różnych kościołach i społecznościach ewangelicznych jako kaznodzieja i nauczyciel Bożego Słowa.

Poświęcał wiele czasu na usługę duszpasterską dla ludzi zagubionych i owładniętych problemami. Wykazywał przy tym ogromną cierpliwość i duchową wrażliwość.

Uczestniczył również w wielu konferencjach dla pastorów różnych kościołów służąc im swym wieloletnim doświadczeniem, wiedzą i duchowym poznaniem.

Pozostały po nim setki kazań i wykładów, które są ogólnodostępne na stronach internetowych

Mottem Jego służby było: tylko łaska i moc krzyża Pana Jezusa Chrystusa.

A dzisiaj … wierzymy, że jest już w bezpośredniej społeczności z Jezusem Chrystusem tam w niebie.

/wygłoszone na pogrzebie Jana Guńki/