WSPOMNIENIE

Czytając Pismo Święte znajdujemy takie zalecenie dotyczące  dobrych i budujących wzorców pozostawionych nam poprzez tych, którzy szli przed nami śladami Chrystusa i z Chrystusem. Dokładnie  zalecenie to tak jest sformułowane:

 „ Pamiętajcie na wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże, a rozpatrując koniec ich życia, naśladujcie wiarę ich.” Hebr. 13; 7.

Tak, mam żywo w pamięci i w sercu mojego drogiego brata w Chrystusie Jana Guńkę, który był i pozostał dla mnie wielkim Bożym błogosławieństwem, drogocennym wzorem i wsparciem w moim życiu, i służbie duszpasterskiej. Dlatego też pragnę wyrazić swoje niektóre tylko wspomnienia z naszych wspólnych relacji ku zbudowaniu i zachęcie wierzących ludzi.

Otóż ja osobiście poznałem br. Jana Guńkę na konferencjach młodzieżowych organizowanych przez E.W.Z. w Puławach oraz Woli Piotrowej. Było to jeszcze w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Wtedy nie było jeszcze zbudowanego domu Zborowego w Puławach Górnych, konferencje odbywały się w stodole u brata Krainy.

Od samego początku, gdy słuchałem głoszonego Słowa Bożego przez br. Jana Guńkę, serce moje pałało. Prostota, miłość, a zarazem wiara z jaką głosił przenikały do głębi mego serca i umysłu.

Z czasem zrodziła się głęboka więź i przylgnęła dusza moja do tego tak, że powstały bliskie relacje między nami. Z perspektywy czasu na podstawie wzajemnych relacji przekonałem się, że w osobie br. Jana Guńki Bóg darował mi cennego duszpasterza i przyjaciela.

I tak przez wiele lat spotykaliśmy się na wspomnianych konferencjach i nie tylko, gdyż wielokrotnie odwiedzał też nasz Zbór w Lubinie.

Wielokrotnie usługiwaliśmy między innymi Słowem Bożym dla licznych uczestników konferencji z rożnych Wspólnot i Kościołów z całej Polski i spoza granic naszego kraju. Ale to nie wszystko, bo w czasie tych konferencji w przerwach pomiędzy nabożeństwami były zorganizowane punkty, w których udzielano duszpasterskich porad i modlitw dla potrzebujących osób. A potrzebujących było zawsze bardzo dużo. Tak też Bóg sprawił, że ja wspólnie z bratem Janem prowadziliśmy rozmowy i modlitwy z tymi osobami, które przychodziły ze swoimi duchowymi problemami i potrzebami.

Często było tak, że nie było czasu aby spożyć obiadu czy kolacji, bo ludzie czekali w kolejce, pomimo tego że było kilka pokoi, w których też inni bracia dokonywali posług duszpasterskich. Natomiast po ostatnich wieczornych nabożeństwach te rozmowy i modlitwy trwały do późna w nocy.

Chcę w tym miejscu podkreślić to, że ja przysłuchując się prowadzonym rozmowom z osobami przychodzącymi do br. Jana Guńki i sposobom jego pomocy dla tych osób, bardzo dużo się nauczyłem jak należy pomagać ludziom, którzy byli duchowo zagubieni oraz obciążeni różnego rodzaju grzechami, a także zniewoleni więzami z powodu praktykowania i korzystania z różnych form okultyzmu.

Pomimo tego że br. Jan nigdy tego nie powiedział o sobie, to na podstawie jego posługiwania, a następnie efektów jego służby zauważyłem, że posiada on od Boga tak ważny i cenny dar rozpoznania duchów oraz tego w jakim stanie duchowym i obciążeniem  znajduje się dana osoba.

I nie tylko to, ale co za tym idzie posiadał tą władzę i moc, aby w imieniu Pana Jezusa i w Duchu Świętym dać skuteczną pomoc ku wyzwoleniu z różnych związków sił ciemności potrzebującym tego osobom. Byłem tego świadkiem wielokrotnie.

Chcę teraz zwrócić uwagę na bardzo ważną sprawę, a mianowicie, że nigdy nie rozpoczynał modlitwy z osobą obciążoną grzechem, dopóki ta osoba nie zrozumiała i nie uznała swojego grzesznego stanu, a następnie w pokucie nie wyznała swoich grzechów. Dopiero wtedy pouczał, że ma zdecydowanie wyrzec się grzechu i bezbożności oraz nieczystych praktyk. Kolejnym krokiem było wyznanie z wiarą Pana Jezusa osobistym Panem i Zbawicielem i wyrażenie decyzji oddania się w posłuszeństwo Bogu. Dopiero wtedy udostępniał możliwość modlitwy w pokucie tej osobie, modląc się równocześnie za nią. Oczywiście nie było przy tym metody powtarzania dyktowanej modlitwy. Po takiej posłudze i modlitwie potrzebujący odchodzili radośni i przemienieni.

Idąc dalej drogą wspomnień, chcę powiedzieć, że brat Jan wielokrotnie gościł w naszym Zborze w Lubinie usługując Słowem Bożym dla miejscowych osób,  jak i na konferencjach młodzieżowych.

Pamiętam jak w czasie jednej konferencji, i też podczas indywidualnych rozmów i modlitw, przyprowadzono młodą dziewczynę, która była bardzo związana naukami Wschodu oraz okultystycznymi praktykami. W czasie rozmowy  wyraziła zdecydowany sprzeciw, ale widoczne było, że to duch zły, który był w niej opanował jej usta. Jednak dzięki krwi Jezusa Chrystusa i mocy Ducha Świętego została uwolniona z tego stanu. Odeszła wolna i radosna.

Po prawie 20 latach spotkałem tą osobę w jednym Zborze, ja jej nie poznałem, ale ona podeszła i przedstawiła się wspominając to wydarzenie z Lubina. Obecnie jest osobą szczęśliwą, wierząca, żoną i matką, a także aktywną w pracy dla Pana. Podobnych wydarzeń było oczywiście więcej.

Mam w pamięci również trudne doświadczenie, a mianowicie pewnego razu był u nas w Zborze brat J. Guńka razem z bratem Lenardem Stenem ze Szwecji.  W czasie kazania br. Stena, gdy br. Jan tłumaczył go, zauważyłem jak nagle zmienił się na twarzy, pobladł i mówił tylko szeptem.  Było to już na koniec kazania i nabożeństwa, więc zaraz pojechaliśmy do domu, ale widząc, że stan się nie poprawia zawieźliśmy brata do szpitala, gdzie został natychmiast przyjęty na oddział intensywnej terapii, a po wykonaniu badania  stwierdzono rozległy zawał serca.

W domu razem z bratem Stenem wołaliśmy w modlitwach do Boga o ratunek dla br. Jana.

Następnie poszliśmy znowu do szpitala i dzięki Bogu dopuszczono nas do miejsca, gdzie leżał podłączony do aparatów wskazujących pracę serca. Tam wspólnie z br. Stenem modliliśmy się nad bratem, a Pan Bóg przyszedł z natychmiastową pomocą, bo poczuł się lepiej. Był to dla nas taki ewidentny dowód Bożego działania.

Nie jestem w stanie opisać wszystkich wspólnych naszych przeżyć, ale wspomnę jeszcze, że mieliśmy do końca bardzo dobre relacje spotykając się bezpośrednio, gdy odwiedzał nas wspólnie ze swoją małżonką, a później ze swoim synem Tomaszem. Oprócz tego często rozmawialiśmy ze sobą telefonicznie. W naszych wspólnych rozmowach zawsze wyrażał troskę o stan duchowy Zborów oraz smutek z tego powodu, że coraz więcej zaniedbywane jest nauczanie dotyczące rzeczywistej pokuty oraz prowadzenie świętego życia w rodzinach chrześcijańskich i Zborach.

A drugie to, że jest coraz więcej ludzi w Zborach, którzy przeżywają bardzo niebezpieczne problemy duchowe, a w odniesieniu do tego brakuje właściwej i skutecznej duchowej pomocy i ukierunkowania dla takich osób.

Ja osobiście zawsze otrzymywałem od br. Jana wiele dobrych rad dotyczących służby duszpasterskiej oraz zachęty co było dla mnie zawsze bardzo pomocne. W każdej naszej rozmowie zapewniał mnie, że wspólnie ze swoją małżonką Zofią codziennie zanoszą modlitwy do Boga za mną i moją rodziną, a także za naszym zborem.

Było to dla mnie osobiście bardzo pomocne i pocieszające.

Natomiast w ostatniej naszej rozmowie telefonicznej wyraził swoją gotowość odejścia do Pana z wdzięcznością wobec Boga za Jego prowadzenie w życiu. Przekazał mi również słowa błogosławieństwa Bożego dla mnie,  mojej rodziny i naszego Zboru w Lubinie.

Była to nasza ostatnia rozmowa i słowa, które powiedział do mnie.

A teraz? Teraz bardzo brakuje mi tych wspólnych rozmów, które zawsze były dla mnie zbudowaniem i przywilejem.

Oceniając z perspektywy czasu naszą współpracę, społeczność, modlitwy mogę z przekonaniem powiedzieć, że brat Jan Guńka był prawdziwym sługą Bożym, którego Bóg używał w szerokim zakresie. Pozostawił po sobie duży zasób nauki w formie kazań i wykładów, które zostały utrwalone na taśmach, płytach i w Internecie z których mogą korzystać wszyscy pragnący. Pozostawił również po sobie dobry wzór do naśladowania oraz błogosławione wspomnienia.

Ja osobiście jestem bardzo wdzięczny Bogu za tego brata i za to, że dany mi został przywilej, na pewnym odcinku życia, mieć z nim społeczność w miłości i wspólnej wierze w Pana Jezusa.

Wiesław Janik