LEKCJA MÓWIENIA

„Staraj się usilnie o to, abyś mógł stanąć przed Bogiem jako wypróbowany i nienaganny pracownik, który wykłada należycie słowo prawdy. A pospolitej, pustej mowy unikaj, bo ci, którzy się nią posługują, będą się pogrążali w coraz większą bezbożność” (2 Tym. 2,15-16).

„Wykaż gorliwość i zachowaj siebie samego wypróbowanym przed Bogiem. Bądź pracownikiem, który nie musi wstydzić się z powodu źle i niedbale wykonywanej służby; pracownikiem, który prosto kroi Słowo Prawdy. Strzeż też świętego depozytu wiary i nie miej udziału w profanującej, świeckiej i pustej mowie. Nie bierz udziału w wymianie zdań, która nie służy poszukiwaniu mądrości słowa, lecz prowadzi jedynie do werbalnych konfliktów z ludźmi, którzy nie mają żadnego poznania”
(2 Tym. 2,15-16 wersja autorska).

Paweł apostoł napisał do Tymoteusza dwa wspaniałe listy. Listy owe, stając się częścią nowotestamentowego kanonu, rzucają Boże światło na wiele kwestii stanowiących prozę życia wielu wierzących ludzi, w tym także tych, którzy wykonują wieloraką służbę na rzecz Chrystusowego Kościoła.

Tymoteusz, który pochodził z mieszanego grecko-żydowskiego małżeństwa (Dz. 16,1-4), jak napisał Paweł, cechował się nieobłudną wiarą, którą w dużej mierze zawdzięczał swojej babce Loidzie i matce Eunice (2 Tym. 1,5). Kiedy apostoł Paweł spotkał Tymoteusza po raz pierwszy, było to w Listrze koło Derbe, wierzący bracia w Chrystusie wystawili temu młodemu człowiekowi dobre świadectwo wiary (Dz. 16, 1-2). Paweł podjął wtedy decyzję, aby dołączyć Tymoteusza do grona swoich współpracowników i tak oto ten młody człowiek stał się uczniem Pawła. Przez dłuższy czas Tymoteusz towarzyszył apostołowi w jego podróżach misyjnych, a sam Paweł stał się jego ojcem w wierze i duchowym mentorem (1 Tym. 1,2; 2 Tym. 1,2). Tak jak apostoł Paweł, również Tymoteusz był blisko związany z Kościołem w Filippi (Flp. 2,20-21). Apostoł pisząc list do tego Kościoła, wspomina o pełnej szczerości i miłości trosce Tymoteusza o tę społeczność. Wystawia też Paweł Tymoteuszowi wspaniałą opinię pisząc, że wszyscy wokół szukają swego, lecz Tymoteusz troszczy się przede wszystkim o innych wierzących. Zauważa też apostoł, że wiara tego młodego człowieka została już wypróbowana, ponieważ wiernie służy on Ewangelii Chrystusowej (Flp. 2,21-22).

Postawa Tymoteusza skłoniła zarówno Pawła, jak i grono starszych Kościoła do modlitwy i szukania Bożej woli w kwestii jego bardziej odpowiedzialnej służby. Z listów Pawła należy wnioskować, że Bóg odpowiedział na tę modlitwę i w słowie proroctwa, które zostało rozeznane i potwierdzone, Bóg przeznaczył go do służby w dziele rozwoju Kościoła (1 Tym. 4,14; 2 Tym. 1,6).

W niedługim czasie Tymoteusz stanął na czele Kościoła w Efezie. Apostoł w swoim pierwszym liście dedykowanym Tymoteuszowi napisał między innymi: „Nie zaniedbuj daru łaski, który masz, a który został ci udzielony na podstawie prorockiego orzeczenia przez włożenie rąk starszych. O to się troszcz, w tym trwaj, żeby postępy twoje były widoczne dla wszystkich. Pilnuj siebie samego i nauki, trwaj w tym, bo to czyniąc, i samego siebie zbawisz, i tych, którzy cię słuchają” (1 Tym. 4,14-16).

W drugim liście, napisanym przez apostoła w związku z kryzysem służby, jaki przeżywał Tymoteusz, możemy przeczytać: „Z tego powodu przypominam ci, abyś rozniecił na nowo dar łaski Bożej, którego udzieliłem ci przez włożenie rąk moich. Albowiem nie dał nam Bóg ducha bojaźni, lecz mocy i miłości, i powściągliwości. Nie wstydź się więc świadectwa o Panu naszym, ani mnie, więźnia jego, ale cierp wespół ze mną dla ewangelii, wsparty mocą Boga” (2 Tym. 1,6-8).

Niewątpliwie młody Tymoteusz (1 Tym. 4,12) przeżywał wiele trudnych chwil, związanych ze swoim posługiwaniem w Efezie. Drugi list apostoła Pawła wręcz sugeruje, iż nie tylko popełnił on wiele błędów, a postawa wierzących sprawiała mu niejednokrotnie ból i prowadziła do cierpienia; on najprawdopodobniej bliski był rezygnacji i porzucenia służby, którą mu powierzono (2 Tym. 2,1-13).

Możliwym jest, iż Tymoteusz, wykonując swoje duszpasterskie i nauczycielskie obowiązki, trafił na silną opozycję z powodu swojego młodego wieku (1 Tym. 4,12).

Apostoł, pozostawiając go w Efezie, zlecił mu, aby ten dopilnował czytania Słowa Bożego, nauczania, a także zachęcał wierzących do wierności Chrystusowi (1 Tym. 4,13). Zwrócił też Paweł uwagę Tymoteusza na to, aby dla wszystkich wierzących był wzorem w postępowaniu, w miłości, w wierze i w czystości (1 Tym. 4,12b). Pośród duszpasterskich zaleceń apostoła, szczególne miejsce zajmują te, które dotyczą umiejętności właściwego komunikowania się z innymi wierzącymi. Napisał więc apostoł: „Starszego mężczyznę nie strofuj, lecz upominaj go jak ojca, młodszych jak braci, starsze kobiety jak matki, młodsze jak siostry, z wszelką powściągliwością” (1 Tym. 5,1-2).

Biblijna greka zwrot „z wszelką powściągliwością” zapisała słowami: „w całej nieskalaności”. Właśnie taki powinien być sposób komunikowania się chrześcijan na gruncie Kościoła. Uczniowie Chrystusa winni posługiwać się językiem pełnym pokory i uniżenia, który pozbawiony jest jakiegokolwiek egocentryzmu. Ten język służyć ma dziełu przekazywania miłości i pokoju, a sam też powinien być nacechowany tymi właśnie wartościami. Nasza mowa powinna być święta tą samą świętością, którą Bóg zapieczętował nas w Chrystusie.

W innym fragmencie swojego Pierwszego Listu do Tymoteusza Paweł napisał: „Jeśli kto inaczej naucza i nie trzyma się zbawiennych słów Pana naszego Jezusa Chrystusa oraz nauki zgodnej z prawdziwą pobożnością, ten jest zarozumiały, nic nie umie, lecz choruje na wszczynanie sporów i spieranie się o słowa, z czego rodzą się zawiść, swary, bluźnierstwa, złośliwe podejrzenia, ciągłe spory ludzi spaczonych na umyśle i wyzutych z prawdy, którzy sądzą, że z pobożności można ciągnąć zyski” (1 Tym. 6,3-5).

W każdym czasie życia Kościoła i w każdej społeczności możemy znaleźć ludzi, którzy chociaż niewiele rozumieją z Bożego Słowa, gotowi są na nieustanną konfrontację ze wszystkimi, którzy chcą nauczać tak, jak czynił to Chrystus. Ten problem został dostrzeżony przez wszystkich autorów ksiąg Nowego Testamentu i są oni też zgodni co do sposobu rozwiązywania takiej sytuacji.

Apostoł Paweł wzywa Tymoteusza, aby nie pozwolił sobie, na wciąganie swojej osoby w bezsensowne spory i rozmowy, naznaczone jedynie walką o słowa. Król Salomon napisał, że ten, kto boi się Pana, nienawidzi przewrotnej mowy (Przyp. 8,13). Sam apostoł Paweł w swojej służbie wystrzegał się wyniosłej mowy (1 Kor. 2,1), a innemu swojemu współpracownikowi – Tytusowi, zalecał, aby ten prowadził swoje rozmowy w szczerości i z pełną nienagannością (Tyt. 2,8).

Tak więc właściwe posługiwanie się mową jawi się nam jako jedna z ważniejszych umiejętności, których wymaga się od wszystkich osób, chcących posługiwać w dziele rozwoju i umacniania Kościoła.

Paweł pisząc do Tymoteusza, wzywa go, aby wykazał się gorliwością w służbie, którą powinien sprawować, jako wypróbowany pracownik. Tymoteusz miał z ogromną dbałością głosić Słowo Boże i strzec świętego depozytu wiary (2 Tym. 2,15).

W Biblii zapisano to wezwanie do gorliwości słowem spudazo (2 Tym. 2,15a). Spudazo oznacza: spieszyć się, starać się i gorąco pragnąć. Słowo spudazo zostało użyte przez Pawła w Liście do Galacjan, gdzie pisze on, iż gorliwie (spudazo) zajął się on ubogimi (Gal. 2,10). W Liście do Efezjan zaleca apostoł, aby wierzący gorliwie (spudazo) zachowywali jedność w Duchu, spojeni Bożym pokojem (Ef. 4,3). Natomiast w Liście do Hebrajczyków czytamy, iż mamy wykazać się gorliwością (spudazo), aby wejść do odpocznienia (Heb. 4,11).

Wszystkie wymienione fragmenty Bożego Słowa jednoznacznie wskazują, że każdy rodzaj służby, do której Bóg posyła ludzi, musi być wykonywany w gorliwości – czyli, aby tę służbę zrealizować, winniśmy się spieszyć, starać się i pragnąć, aby Bóg miał nas niezwłocznie do swojej dyspozycji. Tylko wtedy nasza służba może przynieść wspaniałe owoce Bogu, Kościołowi i tym, którzy jeszcze nie uwierzyli Jezusowi.

Do najważniejszych zadań Tymoteusza należało głoszenie Bożego Słowa! W takiej służbie usta i język, cały i kompletny organ mowy, spełnia zasadnicze zadanie. Paweł zaleca Tymoteuszowi, aby on ortotomeo, czyli „prosto kroił Słowo Prawdy” (2 Tym. 2,15b). Tymoteusz miał to czynić z gorliwością, tak aby nie musiał się przed Bogiem wstydzić swojej postawy!

Określenie „prosto kroić Słowo Prawdy” ma swoje głębokie uzasadnienie w Biblii. Prorok Izajasz zapowiada, że Mesjasz będzie miał usta niczym ostry miecz (Iz. 49,2), a Jan apostoł zapisał w swojej Ewangelii wypowiedź Jezusa o tym, że Jego Słowo sprawuje sąd (J. 12,48). Apostoł Paweł podczas rozważań nad duchową zbroją Bożą, wzywa wierzących, aby wzięli „miecz Ducha, którym jest Słowo Boże” (Ef. 6,17). Wreszcie w Liście do Hebrajczyków możemy przeczytać, że: „…Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca” (Heb. 4,11).

Wszystkie wymienione fragmenty Biblii jednoznacznie wskazują, iż Boże Słowo nie znosi żadnych sprzeciwów wobec objawienia, które zostało nam przekazane z woli Boga. Pan Jezus Chrystus powiedział: „Niechaj więc mowa wasza będzie: Tak – tak, nie – nie, bo co ponadto jest, to jest od złego” (Mt. 5,37). Nawiązując do słów apostoła Pawła, można uznać wypowiedź Jezusa za „krojone prosto Słowo Prawdy”! Tak, jak Syn Boży głosił tylko to, co nakazał Mu wygłosić Ojciec (J. 7,16-17), tak i my winniśmy głosić tylko to słowo, które jest słowem samego Zbawiciela. Żaden kaznodzieja, a do nich należał również Tymoteusz, nie może pozwolić sobie, aby jego mowa i jego poselstwo stępione zostało w swej prostocie i ostrości przez konformizm i chęć podobania się ludziom (2 Tym. 4,3).

Uczniowie Jezusa Chrystusa są zobowiązani, poprzez uczniostwo w Zbawicielu, do używania swojego języka w sposób, który godnie reprezentuje ich Pana. To z tego powodu apostoł Paweł zaleca Tymoteuszowi, aby unikał świeckiej i bezbożnej mowy. Boże Słowo, aby opisać ten rodzaj mowy, używa słowa wewilos. Słowo to oznacza mowę niepoświęconą, świecką, laicką i bezbożną (2 Tym. 2,16). Ostrzega też apostoł Tymoteusza, iż posługiwanie się tego rodzaju językiem zanieczyści go, a w konsekwencji może pogrążyć Tymoteusza w bezbożności.

Przyjrzyjmy się jeszcze kilku innym fragmentom Biblii, które wskazują nam, jak we właściwy sposób winniśmy używać naszego języka.

Jakub pisząc swój list, zwraca w nim uwagę, że dopuszczamy się wszyscy wielu uchybień (gr. potykamy się), jednakże ten: „…kto w mowie nie uchybia, ten jest mężem doskonałym” (gr. dojrzałym i mocnym) (Jk. 3,2). Myśl Jakuba jest interesująca i warto ją odczytać w kontekście całego listu. List ten zawiera wiele wersetów, które bardzo plastycznie opisują zło, jakie wyrządzić potrafi język, jeśli nie jest utrzymywany na wodzy (Jk. 3,3-8). To dlatego właśnie, powiada Jakub, ten kto panuje nad językiem, panuje też nad wszelkimi pożądliwościami ciała! W przypadku uczniów Chrystusowych nie ma zgody na to, aby „z tych samych ust wychodziło błogosławieństwo i przekleństwo” (Jk. 3,10). Autor listu konkluduje: „Tak, bracia moi, być nie powinno” (Jk. 3,10b).

Pamiętajmy, że kiedy mieszkamy w Chrystusie i jesteśmy napełnieni Duchem Świętym, mamy moc, aby panować nad naszym organem mowy.

List do Efezjan uczy, że: „…bezwstyd i błazeńska mowa lub nieprzyzwoite żarty, które nie przystoją…” (Ef. 5,4), niechaj nawet nie będą wymieniane pośród was – nie przystoi to bowiem świętym (Ef. 5,3b).

Greka biblijna wprost nazywa to „głupim gadaniem i błaznowaniem”. Głupie gadanie opisane jest w oryginalnym tekście słowem morologia, co oznacza: głupie gadanie, błaznowanie i mówienie o głupstwach. Przedrostek moros w słowie morologia oznacza: tępy, głupi, durny i niedorzeczny. Z kolei zwrot „nieprzyzwoite żarty” zapisano w grece jako ewtrapelia, czyli: błaznowanie i kpienie.

Wynika więc z treści greckiego tekstu Nowego Testamentu, że Biblia nie aprobuje rozmów, które z jednej strony prowadzą Kościół do zeświecczenia, a z drugiej strony zaniżają poziom kultury słowa i kultury ducha wierzących.

Nie powinniśmy też akceptować w naszych społecznościach kaznodziejstwa, które zawiera w sobie elementy, mające na celu rozśmieszyć i rozbawić zgromadzony kościół. Zgodnie bowiem z nauczaniem Biblii, ludzie ci czyniąc to, kpią i błaznują, a Biblia nazywa takich ludzi tępymi, głupimi i durnymi.

Polskie tłumaczenia Biblii są w wielu miejscach bardzo wygładzone i ukulturalnione (choć ciągle wierne oryginałowi). Jednak greka biblijna, która w czasach nowotestamentowych była ciągle u szczytu swego rozwoju i już wtedy była językiem o wiele starszym od języka polskiego; chociaż mogła w swojej treści używać określeń bardziej wygładzonych i pełnych literackiego polotu, używała jednak określeń, które często w sposób twardy i bezwzględny opisywały rzeczywistość. Można powiedzieć, przypominając znany nam już werset, że greka biblijna „prosto kroiła Słowo Prawdy”.

Sięgnijmy teraz po Pierwszy List apostoła Piotra, gdzie możemy przeczytać: „Bo kto chce być zadowolony z życia i oglądać dni dobre, ten niech powstrzyma język swój od złego, a wargi swoje od mowy zdradliwej” (1 Pt. 3,10). W taki oto sposób apostoł przestrzega adresatów swego listu przed mową, która ma w zamiarze uzyskanie informacji oraz użycie tych informacji w swoistej zdradzie, skierowanej przeciwko rozmówcy. Zwrot „mowa zdradliwa” został opisany w grece jako „mowa podstępna”. Użyte w tym zwrocie słowo dolon oznacza: podstęp i fałsz. Można sobie zadać pytanie: Dlaczego pośród braci i sióstr w Chrystusie może dochodzić do tego rodzaju rozmów? Gdyby jednak problem tego rodzaju nie istniał, apostoł Piotr nie podnosiłby takiej sprawy wobec wierzących w Chrystusa. Analizując tekst Pierwszego Listu Piotra możemy stwierdzić, iż uczniowie Chrystusa, żyjący zgodnie z nauką Bożego Słowa, nie mogą składać fałszywych deklaracji, nie mogą kłamać oraz nie powinni wciągać swoich rozmówców w pułapkę, wykorzystując ich ufność, prostolinijność, czy nawet niefrasobliwość. Apostoł napisał również, że ten, kto nie będzie tak czynił, dozna zadowolenia z życia i będzie oglądał dobre dni (1 Pt. 3,10a). Powróćmy raz jeszcze do pierwszego z listów do Tymoteusza i przyjrzyjmy się ostrzeżeniu, które Paweł skreślił dla bezpieczeństwa młodego pastora. Napisał bowiem apostoł: „Tymoteuszu! Strzeż tego, co ci powierzono, unikaj pospolitej, pustej mowy i sprzecznych twierdzeń, błędnej, rzekomej nauki, do której niejeden przystał i od wiary odpadł…” (1 Tym. 6,20-21a).

Jeśli zastosujemy w tym miejscu dynamiczne tłumaczenie tego fragmentu Biblii, wybrzmi on wtedy następująco: Tymoteuszu! Strzeż powierzonego ci depozytu i odwracaj się od profanującej i pustej mowy (gr. wewilos) i przeciwstawieństw, które są kłamliwe; niektórzy głosząc je, chybili co do wiary (1 Tym. 6,20-21a – tłum. autorskie). Mówiąc o przeciwwstawieństwach biblijna greka używa znanego nam określenia – antyteza (gr. antitchesis). Słownikowe znaczenia tego słowa są co najmniej dwa: „antyteza, to figura retoryczna, polegająca na zestawieniu dwóch elementów, znaczeniowo przeciwstawnych w jedną całość treściową dla uzyskania wyższej ekspresji” oraz „antyteza jest twierdzeniem przeciwstawnym do postawionej tezy” (Słownik Języka Polskiego). Kiedy znamy już znaczenie słowa antitchesis możemy śmiało powiedzieć, iż apostoł Paweł przestrzegał Tymoteusza przed debatami, dyskusjami i rozmowami, które nie miały na celu konsensusu, czyli osiągnięcia porozumienia; raczej celem adwersarzy Tymoteusza była chęć wykazania mu, że jako młody człowiek jest niewłaściwie przygotowany, nie potrafi wykładać Słowa Bożego, nieustannie się myli, a to oznacza, że swój urząd zajmuje nieprawnie. Problemem tych antagonistów Tymoteusza, jak twierdzi Paweł, było słabe rozumienie przez nich Słowa Bożego. Biblijna greka określa tych ludzi słowem fedonumos, czyli: mający kłamliwe poznanie.

Jeśli spojrzymy na dzisiejszy Kościół, to możemy zauważyć, że pomimo dwóch tysięcy lat jego historii, wciąż nie brakuje ludzi „żywiących się” podziałami, gotowych zwalczać tych wszystkich, którzy z oddaniem służą Bogu.

Właściwą postawą uczniów Chrystusa jest ignorowanie tych ludzi, a w żadnym wypadku nie dowartościowywanie takich ludzi zaproszeniami do jakiejkolwiek debaty. My, uczniowie Chrystusa, winniśmy takich ludzi oddawać w modlitwie Bogu i mieć nadzieję, że Pan Jezus Chrystus sam dotknie i złamie pychę ich życia, ratując ich dla swojej wieczności.

Andrzej Cyrikas