Nie zdając sobie sprawy ze swej marności

Starszy z Laodycei wielokrotnie został ostro upomniany przez Pana (Obj. 3:14-22). Miał poczucie, że jest bogaty i wzbogacił się dobrami tego świata i niczego więcej nie potrzebuje. Bogactwo nie zawsze jest związane wyłącznie z pieniędzmi. Człowiek może być też bogatym w wiedzę, dary i talenty, a przez to posiadać poczucie samowystarczalności. Ci, którzy są inteligentni, elokwentni i uzdolnieni, winni chodzić stale w bojaźni, ponieważ są narażeni na popadnięcie w pychę w związku ze swymi ludzkimi zdolnościami, oraz mogą zacząć polegać bardziej na samych sobie, niż na Panu. Starszy zboru w Laodycei był dumny ze swojej wiedzy biblijnej, darów, osiągnięć i pozycji w zborze. Nie był jednak świadom tego, że w oczach Boga nadal był duchowo “pożałowania godzien nędzarz i biedak, ślepy i goły” (Obj. 3:17). Jest to smutne, kiedy ignorujemy stan faktyczny naszej duchowej kondycji, takiej jaką Bóg w nas widzi. Podczas gdy ten starszy brat był całkowicie nieświadomy faktu, że był on nieszczęśliwym człowiekiem, z drugiej strony widzimy innego pobożnego człowieka, apostoła Pawła, wołającego i mówiącego: “Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci?” (Rzym. 7:24).

Jakim sposobem Paweł zdawał sobie sprawę ze swojej marności, a starszy z Laodycei nie? Ponieważ Paweł żył przed obliczem Boga, natomiast starszy nie. W Bożym świetle Paweł nieustannie widział, że jego ciało jest zepsute (Rzym. 7:18). Dlatego właśnie Paweł pozostawał stale ubogim w duchu i stał się pobożnym człowiekiem. Starszy z Laodycei jednak, nie zauważając marności swego ciała, stał się cielesny i letni. Bardzo łatwo jest pozwolić wkroczyć samozadowoleniu i samowystarczalności do życia sługi Bożego, jeśli nie będzie on przebywał stale przed Bożym obliczem, ponieważ nie będzie zauważał wtedy własnych potrzeb. Dowody tego będą widoczne w sposobie, w jaki się wypowiada i głosi. Sposób, w jaki przemawia osoba potrzebująca, różni się znacznie od sposobu, w jaki przemawia silna, samowystarczalna osoba.

Istnieją utalentowani kaznodzieje, którzy potrafią dobrze przemawiać, są elokwentni oraz dobrze znają doktrynę. Jednak kiedy wsłuchasz się w ich ducha, kiedy przemawiają, będziesz w stanie wyczuć w nim arogancję. Przemawiają jako eksperci, a nie jako ci, którzy są biedni i potrzebujący. Ciała Chrystusa nie mogą budować ludzie, którzy mają w sobie silnego, aroganckiego ducha, ale ci ludzie, którzy mają ducha pokornego i łagodnego. Bardzo łatwo aroganckiemu kaznodziei chłostać ludzi poprzez swoje kazania !! Staje się on podobny do służącego, o którym mówił Jezus, którego mistrz wyznaczył, aby rozdawał innym codzienne racje żywnościowe. Ale on zamiast dawać im jedzenie, bił ich (Łk. 12:45)! Niestety w chrześcijańskim świecie bardzo często zza kazalnicy biczuje się wielu ludzi. Biczowanie nigdy nikogo nie doprowadzi do pobożnego życia, lecz tylko do poczucia potępienia i do posłuszeństwa kaznodziei, który go biczuje. Zastanów się, w jaki sposób przemawia biedny, bezradny żebrak. Zawsze czyni to z łagodnością i szacunkiem, ponieważ wie, że jest nikim na tym świecie. Biblia naucza nas, abyśmy właśnie w ten sposób rozmawiali ze wszystkimi ludźmi, ponieważ my również jesteśmy nikim na tym świecie (1 P 3:15). Z drugiej strony natomiast, jak przemawia dyktator? Zawsze z arogancją.

Czy nasza mowa pochodzi z ubóstwa ducha, czy z arogancji? 1 List Piotra 2:17 nakazuje nam “szanować wszystkich ludzi”. Czy istnieje jakakolwiek istota ludzka na ziemi, która jest wykluczona z tego polecenia? Nie. Brat, który nie jest elokwentny i który nie zna zbyt dobrze Słowa Bożego, ale ma pokornego, łagodnego ducha, zbuduje Ciało Chrystusa znacznie lepiej, niż arogancki brat, obdarzony uzdolnieniami i elokwentnością. Utalentowany brat tutaj na ziemi może wyglądać na duchowego człowieka, a inni mogą nawet go uznawać za wielki skarb dla Kościoła. Jednak w miejscu sądu Chrystusowego okaże się, że to pokorny brat był tym, który rzeczywiście zbudował Ciało Chrystusa. Istotne jest, abyśmy zdali sobie sprawę, że Ciało Chrystusa jest budowane nie poprzez wiedzę biblijną, ani dary duchowe, ale przede wszystkim przez nasze życie. „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios.” (Mt. 5:3). Tylko w ten jeden sposób można pozostać ubogim w duchu (świadomym naszych własnych duchowych potrzeb), a mianowicie, patrząc zawsze na Jezusa. Kiedy zobaczymy siebie w Jego świetle, uświadomimy sobie, jak bardzo jesteśmy do Niego niepodobni, nawet jeśli jesteśmy lepsi od innych wokół nas. W Jego świetle stracimy z oczu słabości innych i zobaczymy tylko nasze własne. I spontanicznie powiemy: ” Nędzny ja człowiek! Któż mnie wybawi z tego ciała śmierci? ” (Rzym. 7:24). Nie będziemy musieli być zachęcani przez nikogo, aby takie słowa wypowiedzieć. Jednak w tym stanie musimy żyć już na zawsze, w przeciwnym razie z łatwością będziemy mogli popaść w głęboką otchłań letniości, cielesności oraz aroganckiej pychy, w której trwał starszy Laodycejski.

Zac Poonen – CFC India

(tłumaczyła Weronika Osińska)