ZAGŁUSZANIE BOŻEGO GŁOSU

„On bowiem jest Bogiem naszym, a my ludem pastwiska jego i trzodą ręki jego. Obyście dziś głos jego usłyszeli: Nie zatwardzajcie serca waszego, jak w Meriba, jak w dniu pobytu w Massa na pustyni, gdzie kusili mnie ojcowie wasi, doświadczali mnie, chociaż widzieli dzieło moje.” (Ps 95,7-9)

 Już wcześniej zauważyliśmy, że zatwardziałość w dosłownym tłumaczeniu oznacza „stawanie się twardym” i „uleganie zatwardziałości”. Ostrzeżenie, nad którym się teraz pochylamy, ma zapobiec zatwardzaniu naszych serc; tylko bowiem miękkie i oddane Bogu serce jest zdolne do słuchania Bożego głosu. W naszych rozważaniach nieustannie poruszamy się w społeczności ludu Bożego i treść ostrzeżeń dotyczy życia każdego z uczestników tego zgromadzenia. To właśnie nas ostrzega dzisiaj Słowo Boże i to właśnie do nas kieruje te słowa ostrzeżeń! Jako odbiorcy tych ostrzeżeń winniśmy badać stan naszych serc i, jeśli to konieczne, prosić Boga o wybaczenie i oczyszczenie.

Zadajmy sobie pytanie: Czy nasze serca słyszą Boży głos?

Do większości z nas głos Boga dociera jako objawione Boże Słowo. To Słowo jednak ma moc przemawiać, a świadectwa przemienionego życia wielu ludzi potwierdzają, że słuchając właśnie głosu Biblii nawrócili się do Chrystusa i otrzymali w Nim zbawienie. Nasz Zbawiciel powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł ze śmierci do żywota” (J 5,24). Każdy kto słucha słów Chrystusa, ma dar życia wiecznego! Aby człowiek mógł słuchać słów Zbawiciela, musi być spełniony ważny warunek – człowiek musi posiadać umiejętność słyszenia. Słyszeć głos Pana to wielka łaska i niczym niezasłużony przywilej. Sam Chrystus powiedział, że tylko On może uzdolnić człowieka do poznania prawdy Bożego Słowa (Mat. 11,27). Chrystus powiedział też: „Błogosławione oczy wasze, że widzą i uszy wasze, że słyszą” (Mat. 13,16).

List do Hebrajczyków wzywa nas, abyśmy dziś gotowi byli na słuchanie głosu Zbawiciela. Chrystus także i dziś jest Panem swojego Słowa i także dzisiaj potrafi przemawiać w chwale i mocy. Zostaliśmy zbawieni, ponieważ Pan posłał do nas swoje Słowo i uzdolnił nas do słuchania i usłyszenia tego Słowa. Jak pisze Paweł do kościoła w Kolosach o Jezusie Chrystusie i nadziei, jaką mamy w Nim: „Usłyszeliśmy w ewangelicznym Słowie Prawdy, które do nas doszło” (Kol. 1,6). Spoczywa więc na każdym z nas ogromna odpowiedzialność, aby ten niezasłużony depozyt łaski słyszenia Słów Boga nie został zmarnowany i zagubiony.

Właśnie taka tragedia przydarzyła się Izraelitom na pustyni. Pomimo doświadczania tak wielu cudów i łask, których doświadczali nieustannie w swej podróży, przestali słuchać Boga. Utwardzili oni swoje serca i umarli na pustyni, nie osiągając celu podróży. Wiele lat później Bóg ponownie mówi do Izraela: „Słuchajcie mojego głosu, a ja będę waszym Bogiem, wy zaś będziecie moim ludem” (Jer. 7,23). Bóg skarży się na swój lud wybrany, mówiąc: „Lecz oni nie usłuchali mnie ani nie nakłonili swojego ucha, ale usztywnili swój kark i postępowali gorzej niż ich ojcowie. Gdy więc będziesz mówił do nich wszystkie te słowa, oni cię nie usłuchają, gdy będziesz do nich wołał, oni ci nie odpowiedzą. Mów więc do nich: To jest ten naród, który nie usłuchał głosu Pana, swojego Boga, i nie przyjął przestrogi; zaginęła prawda, starta została z ich ust!” (Jer. 7,26-28).

Powtarzające się upadki i zdrady Izraela są paradoksalnie naszym błogosławieństwem (Rz. 11,12). Ich upadki są bowiem dla nas ostrzeżeniem! Wiemy bowiem, że zaniedbując naszą bliską społeczność z Bogiem stajemy się niezdolni do życia Bożego. Kiedy Boży głos przestaje być przez nas słyszany, skłońmy swoje kolana, swoje serca i swoje duchowe uszy, aby zapragnąć znowu swojego Chrystusa i Jego głosu. On, zbawiając nas, towarzyszy nam nieustannie w podróży przez życie. On też, wspólnie z Ojcem, posyłając Ducha Świętego, chce wieczerzać w naszych sercach i błogosławić mocą, która uzdatnia do świętości! Nie zatwardzajmy więc swoich serc, nie upodobniajmy naszych serc do kamienia, bo tak obciążeni pójdziemy na samo dno naszego życia.

Andrzej Cyrikas