Grzech Ananiasza i Safiry
dnia 17 marca 2026
Mnóstwo ludzi chce dołączyć do naszych kościołów w Indiach, ponieważ widzą pośród nas wiele gościnnych i hojnych osób. Jeśli jednak nie będziemy ostrożni i nie zaczniemy natychmiast eliminować takich ludzi, wkrótce każdy biedny człowiek w Indiach będzie chciał dołączyć do naszych wspólnot, a my odnotujemy niezwykły „wzrost kościoła”! Zyskamy „nawróconych”, którzy są zainteresowani pieniędzmi, a nie sprawiedliwością.
Dla licznych współczesnych chrześcijańskich pracowników w Indiach „służba Panu” jest zawodem, a nie powołaniem. Sporo ludzi wzbogaciło się finansowo dzięki przynależności do kościoła. Jeśli ich dobrobyt wynika z tego, że Bóg wynagrodził ich za prawe życie, to wszystko w porządku. Jeśli jednak ich dobrobyt wynika z kontaktów z zamożnymi osobami, które nawiązali dzięki przynależności do kościoła, to całkowicie minęli się z wolą Bożą, ponieważ chrześcijaństwo nie jest sposobem na osiąganie zysków finansowych.
Kościół jest miejscem poświęcenia i dawania, a nie miejscem nastawionym na zysk i korzyści. Smutnym faktem jest to, że wielu „pracowników chrześcijańskich” w dzisiejszych Indiach zarabia od pięciu do dziesięciu razy więcej, niż zarabialiby w pracy świeckiej. Duża część z nich nigdy w życiu nie przepracowała ani jednego dnia w świeckim zawodzie. Jezus ani razu nie powołał na swoich apostołów nikogo, kto nie pracowałby już wcześniej zawodowo. Działalność chrześcijańska stała się dziś w Indiach źródłem ogromnych korzyści finansowych dla wielu osób. Niechrześcijanie patrzą na nich i mówią: „Ta osoba została pracownikiem chrześcijańskim, żeby zarabiać pieniądze”. I mają rację! Jak możemy zamknąć im usta? Tylko wtedy, gdy pracownicy chrześcijańscy będą w stanie wykazać, że w pracy świeckiej mogliby zarobić więcej pieniędzy niż to, co otrzymują w ramach działalności chrześcijańskiej.
W 5. rozdziale Dziejów Apostolskich, w czasie gdy wszyscy sprzedawali swoje majątki i przekazywali pieniądze apostołom, aby ci rozdzielili je między ubogich, Ananiasz i Safira pomyśleli: „Jak możemy sprawiać wrażenie ludzi pobożnych, a jednocześnie zatrzymać swoje pieniądze?”. Kiedy więc sprzedali swoją ziemię, nie przekazali całej kwoty. Ich grzechem nie było to, że nie oddali wszystkiego. Bóg kocha tych, którzy z radością dzielą się tym, co mają, i nie pragnie niczyich pieniędzy. Piotr powiedział do Ananiasza: „Gdy twoja ziemia nie była jeszcze sprzedana, należała do ciebie i mogłeś z nią zrobić, co chciałeś. A nawet po jej sprzedaży pieniądze należały do ciebie. Dlaczego więc kłamiesz?” (Dzieje Apostolskie 5:4). Grzechem Ananiasza była hipokryzja – udawanie, że postępuje z pełnym oddaniem. Gdyby powiedział: „Sprzedaliśmy tę ziemię za 50 000 rupii, ale uważamy, że powinniśmy oddać tylko 20% tej kwoty. Resztę chcemy zatrzymać na własne potrzeby. Oto więc 10 000 rupii”, Piotr pobłogosławiłby Ananiasza, a on i jego żona pozostaliby przy życiu. Ananiasz nic nie powiedział. Skłamał, nie otwierając ust, po prostu stojąc w kolejce wraz z wszystkimi innymi, szczerze oddanymi ludźmi. Ale Piotr był człowiekiem pełnym rozeznania. Zarówno Ananiasz, jak i Safira zostali przez niego zdemaskowani, i ponieśli śmierć za swoją hipokryzję.
Dlaczego Bóg nie działa dzisiaj w ten sposób? Ponieważ wtedy w kościołach niewielu pozostałoby przy życiu! Ananiasz i Safira byli członkami bardzo czystego i pełnego mocy kościoła, i właśnie dlatego zginęli. Gdyby byli w jakimś martwym, cielesnym kościele (jak ten w Koryncie), mogliby tam zostać nawet starszymi. Dołączanie do kościoła, który dąży do doskonałości jest niebezpieczne jeśli jesteś osobą wyniosłą i obłudną. Bóg cię ukarze i usunie spośród nich w ten czy inny sposób. Jednak w obecnych czasach nie ma zbyt wiele takich kościołów. Dlatego w większości z nich przetrwasz. Jeśli jesteś zadufanym w sobie hipokrytą i chcesz pozostać przy życiu, wybierz sobie martwy kościół!
Zac Poonen