Jak się modlić – Część 2

Jak się modlić – Część 2

dnia 17 lutego 2026

Pierwsze trzy prośby, których nauczył nas Jezus, to: „Święć się Imię Twoje”, „Przyjdź królestwo Twoje” i „Bądź wola Twoja”. Zauważmy, że wszystko to dotyczy Boga. Człowiek z natury jest skupiony na sobie. To, co odziedziczyliśmy po Adamie, to życie skoncentrowane na sobie, które sprawia, że myślimy przede wszystkim o sobie, a bardzo często wyłącznie o sobie. „Ja, mnie i moja rodzina” – to wszystko, co obchodzi większość ludzi. Nawet jeśli się nawracają, nadal często chodzi tylko o „ja, mnie i moją rodzinę”. Kiedy przyjmują Chrystusa, myślą jedynie o tym, jak Chrystus może teraz pobłogosławić ich samych i ich bliskich. To nie jest chrześcijaństwo. Jezus przyszedł, aby wyzwolić nas z tego egocentrycznego życia, które jest podstawową przyczyną wszystkich naszych nieszczęść i cierpień.

Powodem, dla którego większość chrześcijan nie potrafi radować się nieustannie, jest ich skupienie na sobie. Gdy spotyka ich coś dobrego – radują się; gdy jednak coś nie idzie po ich myśli – na przykład jeśli nie dostaną oczekiwanego awansu – tracą radość. Dlaczego? Przecież Bóg wciąż zasiada na tronie, twoje grzechy nadal są przebaczone, a diabeł jest pokonany! Nie potrafisz się radować tylko dlatego, że nie dostałeś czegoś, czego pragnąłeś. Jezus przyszedł, aby uwolnić nas od życia skoncentrowanego na sobie, które jest źródłem wszystkich naszych problemów.

Czy możemy prosić o jedzenie? Oczywiście, że tak. Jezus nauczył nas modlić się w Ewangelii Mateusza 6:11: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. „Chleb powszedni” obejmuje jedzenie, ubranie, schronienie oraz edukację dzieci – ponieważ muszą one zdobyć wykształcenie i pracę, aby mogły zarabiać na swój powszedni chleb. Nie ma nic złego w proszeniu o te rzeczy. „Odpuść nam nasze winy” oraz „Wybaw nas ode złego” to również dobre prośby, ale wszystkie te trzy prośby dotyczące nas samych następują dopiero po zabieganiu o Boże imię, Boże królestwo i Bożą chwałę. Jezus zmienia nasze priorytety.

Właściwy sposób modlitwy to modlenie się ze świadomością, że Boże Królestwo, Jego imię i Jego wola są najważniejsze w naszym myśleniu. Innymi słowy, muszę zmienić cały swój sposób życia, aby od teraz myśleć w kategoriach Bożego imienia, Bożego Królestwa i Bożej chwały. To cechuje prawdziwie duchowego chrześcijanina. Każdy może powtarzać tę modlitwę – potrafi to nawet papuga. Jednak tylko ludzie duchowi mogą modlić się tą modlitwą z głębi serca, ponieważ tylko oni mogą szczerze powiedzieć, że ich główną troską w życiu jest to, aby Boże imię było uwielbiane w kraju, w kościele oraz w nich samych i ich rodzinach.

„Królestwo Boże powinno przyjść wkrótce, panowanie Boga powinno zostać ustanowione w kościele, a wola Boża powinna wypełniać się w moim życiu, w mojej rodzinie, wszędzie”. To jest oznaka człowieka duchowego. Nie uważaj się za osobę duchową, dopóki te trzy rzeczy nie staną się najważniejszymi pragnieniami twojego serca. Wszystko inne jest bez znaczenia, jeśli centrum twojego życia wciąż kręci się wokół ciebie. Wielu ludzi po nawróceniu – ponieważ ich życie od zawsze było egocentryczne – po prostu dodało Jezusa do swojej orbity, aby im służył: aby przebaczał ich grzechy, odpowiadał na modlitwy, błogosławił im, zapewniał pomyślność i leczył z chorób. To nie jest chrześcijaństwo. To egocentryczne życie z dodatkiem religii. Kiedy Chrystus naprawdę wchodzi do środka, odwracamy się (pokutujemy) od naszego skupionego na sobie życia i to Bóg staje się centrum.

W trzech prośbach dotyczących nas samych, zawartych na końcu Modlitwy Pańskiej, Jezus rzeczywiście wspomina o sprawach materialnych („chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”), ale łączy je ze słowami: „bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”. Mówię wtedy: „Mój Ojcze, chcę wypełniać Twoją wolę na ziemi w moim życiu dokładnie tak samo, jak aniołowie wypełniają ją w niebie – czyli poprzez natychmiastowe posłuszeństwo; a żeby móc pełnić Twoją wolę, potrzebuję zdrowia, więc daj mi mój powszedni chleb”. Czy modlisz się o chleb powszedni po to, by wypełniać wolę Bożą, czy po to, by wypełniać swoją własną wolę? Czy modlisz się o chleb powszedni, aby wypełniać wolę Bożą, czy też aby wypełniać swoją własną wolę? Czy modlisz się, aby grzeszyć, czy też aby podobać się Bogu? Nasza modlitwa powinna brzmieć: „Daj mi dzisiaj chleb powszedni, abym miał zdrowie i siłę, by żyć dla Boga”.

Kolejną rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę, jest to, że w całej tej modlitwie brakuje słów „mnie” i „mój”. Czyż to nie interesujące, że w naszych własnych modlitwach słowa te pojawiają się bardzo często, natomiast w modlitwie, której nauczył nas Pan, są one całkowicie nieobecne? On mówi: „Daj nam” – „nie chodzi tylko o mnie, Panie, myślę też o moim bracie, on też potrzebuje chleba powszedniego”. „Odpuść nam” – „nie przebaczaj tylko mi, przebacz także mojemu bratu”. „Wybaw nas…”. Naprawdę duchowy człowiek to taki, którego życie skupia się na Bogu, a kiedy myśli o sobie, nie myśli tylko o sobie, ale także o ludziach wokół niego – innych, którzy również należą do rodziny Bożej. Ponieważ Bóg jest Ojcem wielkiej rodziny, myśli również o innych.

Właściwy porządek to: najpierw Chrystus, potem inni i ja razem; nie ja sam. Tak modli się osoba duchowa: nie tylko o swoje potrzeby. Naturalnie troszczy się o swoje dzieci, ale dba także o dzieci kogoś innego. Nie patrzy na nie z góry. Nie jest możliwe, aby człowiek troszczył się o dzieci innych osób tak samo, jak o swoje własne. Musimy być realistami, ale musimy też troszczyć się o nie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.

„Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. To ważna prośba. Jest to prośba, którą Jezus powtarza na końcu. W Ewangelii Mateusza 6:14 mówi: „Jeśli bowiem odpuścicie ludziom ich przewinienia, i Ojciec wasz niebieski odpuści wam”. Bardzo ważne jest zrozumienie tego warunku, ponieważ sam Jezus go ustanowił: jeśli nie odpuścicie ludziom, to i Ojciec wasz nie odpuści wam waszych przewinień (Ewangelia Mateusza 6:15). Czy to prawda, czy nie?

Czy Bóg nie przebacza, gdy nie wybaczasz komuś innemu tego, co ta osoba zrobiła przeciwko tobie? Oczywiście. On nie przebaczy ci, jeśli ty nie wybaczysz innym ludziom. Pamiętaj o tym. To fundamentalna zasada w Bożych relacjach z ludźmi: On traktuje nas tak, jak my traktujemy innych. Jeśli jesteśmy miłosierni wobec innych, Bóg jest miłosierny wobec nas. Jeśli wybaczasz innym, Bóg wybacza tobie. Widzieliśmy to w Ewangelii Mateusza 5:7: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Tutaj możemy powiedzieć, że błogosławieni są ci, którzy wybaczają innym, albowiem im zostanie wybaczone, a ci, którzy nie wybaczają innym, nie otrzymają przebaczenia.

Jezus opowiedział kiedyś historię, aby jasno to zilustrować w Ewangelii wg św. Mateusza 18:21-35. To bardzo ważna przypowieść, którą musimy zrozumieć. Był król, który miał dużo sług, a wszyscy byli mu winni mnóstwo pieniędzy. Jeden z nich był mu winien 10 000 talentów – to coś w rodzaju miliarda rupii – ogromny dług, którego nigdy nie zdołasz spłacić. Król był miłosierny i darował mu ten dług. Ten człowiek, któremu darowano dług, wyszedł i znalazł inną osobę, która była mu winna sto rupii, chwycił ją za gardło i powiedział: „Jeśli mi nie zapłacisz, zabiorę cię do sądu i zamknę w więzieniu”, po czym dokładnie tak zrobił. Gdy inni słudzy to zobaczyli, poszli i donieśli o tym królowi. Król wezwał sługę i powiedział: „Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił. Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą?”. I król zapłonął gniewem. Wydał tego sługę katom, aż spłaci wszystko, co był winien.

Innymi słowy, ten darowany dług z powrotem spadł na jego głowę. Jak to wyjaśnić? Czy Bóg, który nam wybacza, może to wybaczenie „cofnąć”? Czy ponownie nakłada nam na głowy grzechy, które już raz przebaczył? Według tego wersetu – tak. Biblia nigdy nie mówi, że Bóg zapomniał o naszych grzechach. On mówi: „grzechów ich nie wspomnę więcej” (List do Hebrajczyków 10:17), co oznacza: „Nie będę ci wytykał twoich grzechów.”.

Nie ma żadnego wersetu, który mówiłby, że Bóg całkowicie zapomina. Ja sam nie potrafię zapomnieć grzechów, które popełniłem, więc jak Bóg mógłby o nich zapomnieć? Nie, On nadal o nich wie, ale nie przypisuje nam ich winy. Ta przypowieść uczy nas, że jeśli przebaczasz innym, Bóg przebacza tobie, a jeśli nie przebaczasz, Bóg ci nie przebaczy.

Ostatnia prośba brzmi: „I nie wódź nas na pokuszenie”. Co to oznacza? Bóg nie pozwoli, abyśmy byli kuszeni ponad nasze siły (1 Koryntian 10:13), ale dobrze jest modlić się w ten sposób, ponieważ dobrze jest zdawać sobie sprawę, że niektóre pokusy znacznie przekraczają nasze możliwości. Wiemy, że Bóg nie pozwoli, byśmy byli poddawani próbie ponad nasze siły, ale musimy się modlić, abyśmy nie zostali wprowadzeni w pokusę, która jest dla nas zbyt silna. „Ale nas zbaw ode złego”. Wyrażam w ten sposób postawę pokory, mówiąc: „Nie wiem, jak przezwyciężyć tę pokusę. Nie mam siły, by ją pokonać. Dlatego Panie, mój Ojcze, proszę, nie wprowadzaj mnie w coś, co jest dla mnie zbyt trudne”. Kiedy modlę się w ten sposób, wyrażam moją niemoc i bezradność. To właściwa postawa wobec pokusy.

Nie powinniśmy myśleć, że jesteśmy zbyt silni, by ulec pokusie. To właśnie dlatego wielu ludzi nie odnosi zwycięstwa nad grzechem. Powodem, dla którego większość chrześcijan ponosi porażkę w walce z grzechem, jest nadmierna pewność siebie. Myślą, że mają w sobie dość siły i sądzą, że kilka dodatkowych postanowień oraz zaciskanie zębów pomoże im zwyciężyć. Nie, to nie zadziała. Musimy uznać: „Panie, nie wódź mnie na pokuszenie zbyt silne dla mnie, a kiedy stanę w obliczu jakiejkolwiek pokusy, wybaw mnie ode złego, ponieważ sam nie jestem w stanie pokonać zła”. Gdybyśmy tylko zdali sobie sprawę, że zło jest dla nas zbyt silne, nawet jeśli chodzi o przebaczanie innym, modlilibyśmy się tak, jak uczy nas Jezus. Jeśli trudno ci komuś wybaczyć, jeśli ktoś wyrządził tobie lub twojej rodzinie straszną krzywdę i czujesz, że wybaczenie temu człowieku za zło, które uczynił, jest niezwykle trudne – wtedy możesz prosić Boga o łaskę. Powiedz: „Panie, proszę pomóż mi, wybaw mnie od tego zła, jakim jest brak przebaczenia. Nie jestem w stanie wybaczyć tej osobie, ale proszę Cię, pomóż mi jej wybaczyć”.

Modlitwa jest wyrazem naszej słabości i naszej bezradnej zależności od Boga, a wiara to ufność, że Bóg mi pomoże, ponieważ jest moim Ojcem, który jest w niebie i który posłał swego Syna na śmierć, aby uwolnić mnie od wszystkich moich grzechów. List do Rzymian 8:32 mówi: „On, który nie oszczędził nawet własnego Syna, ale Go za nas wszystkich wydał, jakżeby wraz z Nim nie darował nam wszystkiego?”.

Modlitwa kończy się w Ewangelii Mateusza 6:13 słowami: „Bo Twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków, Amen”.

To bardzo ważne, abyśmy w ten sposób kończyli naszą modlitwę, mówiąc: „Panie, na samym końcu, kiedy już wysłuchasz mojej modlitwy i uczynisz wszystko, o co Cię prosiłem, chcę uznać, że królestwo należy do Ciebie i moc należy do Ciebie. Ja nie mam mocy, by tak żyć; nie mam mocy, by zwyciężyć grzech. Moc jest Twoja. A kiedy zwyciężę grzech, niech chwała również będzie Twoja”.

Modlitwa kończy się słowem „Amen”, co oznacza: „Niech tak się stanie”.

Zac Poonen