Nie osądzaj

Nie osądzaj

dnia 5 maja 2026

„Nie sądźcie, abyście nie zostali osądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim zostaniecie osądzeni i jaką miarą mierzycie, taką wam w zamian odmierzą. A czemu widzisz drzazgę w oku swojego brata, a nie dostrzegasz belki w swoim oku? Albo jak możesz powiedzieć swojemu bratu: Pozwól, że wyrwę drzazgę z twojego oka, a oto belka jest w twoim oku? Obłudniku! Wyrwij wpierw belkę ze swojego oka, a wtedy przejrzysz, by wyrwać drzazgę z oka swojego brata.” (Ewangelia Mateusza 7:1-5)

Niestety, wśród chrześcijan bardzo powszechną praktyką jest osądzanie ludzi, patrzenie na nich z góry i pogardzanie nimi. Często zdarza się, że chrześcijanie uważają się za lepszych od innych, choć w większości przypadków nie wiedzą o nich wszystkiego. W Liście do Hebrajczyków 9:27 czytamy: „A jak postanowiono ludziom raz umrzeć, a potem sąd”. Kiedy więc Wszechmogący Bóg, Stwórca tego wszechświata, osądza ludzi? Zgodnie z tym wersetem: „Raz umrzeć, a potem nastąpi sąd”. Tak więc Bóg sądzi ludzi dopiero po ich śmierci.

A kiedy ty osądzasz ludzi? Osądzasz ich na długo przed ich śmiercią. Dlaczego Bóg czeka z osądem aż do śmierci człowieka? Ktoś może być złym człowiekiem, ale Bóg mówi: „Mam dla niego nadzieję. Być może się zmieni”, i dlatego Bóg czeka. Pomyśl, co by się stało, gdyby Bóg osądził konającego na krzyżu łotra, który poszedł do raju, zanim ten zmarł. Zastanów się, co by było, gdyby Bóg osądził go kilka minut lub kilka godzin przed śmiercią. To byłoby straszne. Ostatecznie zasłużył on na raj, ale zostałby osądzony i skazany na piekło. Bóg czekał, aż umrze, a potem zabrał go do raju. To pokazuje, że Bóg czeka z sądem, aż człowiek wyda ostatnie tchnienie. Człowiek jest niecierpliwy i osądza innych na długo przed ich śmiercią. Na tym polega ludzka głupota. Człowiek nie zna wszystkich faktów. Nie zna 99% prywatnego, wewnętrznego życia danej osoby. Nie wie, jak bardzo ta osoba walczyła lub się modliła, a mimo to ją osądza. Żaden poważny sędzia Sądu Najwyższego nigdy nie wydałby wyroku na podstawie tak skąpych dowodów. Gdyby sędzia znał tylko 1% sprawy, powiedziałby: „Słuchajcie, potrzebuję więcej dowodów, zanim wydam wyrok. Do tego czasu wstrzymuję się od sądu”. To samo powinien postępować każdy chrześcijanin.

Kiedy osądzamy drugą osobę, tak naprawdę obnażamy jedynie stan własnego serca. Jak mówi Księga Przysłów 27:19: „Jak w wodzie odbija się twarz, tak serce jest zwierciadłem człowieka.” Albo jak w lustrze, człowiek widzi w nim własną twarz. Znaczenie jest takie, że to, co uważasz za złe intencje w sercu innej osoby, jest jedynie odzwierciedleniem niewłaściwych postaw, jakie sam nosisz we własnym sercu. Wyobrażasz sobie, że ten człowiek nie może robić danej rzeczy z dobrych pobudek. Myślisz: „To musi wynikać ze złych intencji, ponieważ ja sam zrobiłbym coś takiego tylko ze złych pobudek”. W ten sposób ujawniasz prawdę o swoim własnym sercu. Osądzanie innych ludzi jest wielką głupotą.

Pomyśl o przypowieści o synu marnotrawnym. Czytamy w niej o starszym synu, który był bardzo oburzony, widząc Ojca cieszącego się z powrotu swojego marnotrawnego syna. Gdy Ojciec wychodzi i pyta starszego syna, dlaczego nie chce wejść do środka, spójrz, co on odpowiada w Ewangelii Łukasza 15:30: „Ten twój syn ”. Nie nazywa go nawet „moim bratem”. Cóż za pogardliwy sposób mówienia! „Roztrwonił twój majątek z nierządnicami”. Skąd on to wiedział? Skąd mu przyszło do głowy, że jego młodszy brat zadawał się z nierządnicami? Czy ktoś przyszedł i mu to doniósł? Wcale nie. Po prostu założył, że ten człowiek, jego młodszy brat, musiał wydawać pieniądze na nierządnice. Mogło to być zupełną nieprawdą. Być może pił i w nierozsądny sposób roztrwonił swoje pieniądze, ale niekoniecznie na prostytutki. Ale kiedy masz takie złe nastawienie, jak ten starszy brat wobec swojego młodszego brata, zawsze wyobrażasz sobie o drugiej osobie to, co najgorsze. A ilekroć wyobrażasz sobie o kimś najgorsze rzeczy, możesz mieć pewność, że problem leży bardziej w tobie niż w tej drugiej osobie. Ta druga osoba może ostatecznie zasiąść z Ojcem przy stole, spożywając tuczne cielę, podczas gdy ty możesz skończyć na zewnątrz domu.

W przypowieści o synu marnotrawnym na początku młodszy syn znajduje się poza domem, a starszy w środku. Na końcu tej historii jest odwrotnie: młodszy syn jest w środku, a starszy na zewnątrz, ponieważ osądza innych. Pod koniec tej historii to młodszy syn jest w domu, a starszy poza nim, ponieważ osądza innych. Upewnij się, że nie skończysz poza domem Ojca tylko dlatego, że osądzasz ludzi na podstawie niewystarczającej wiedzy. Najbezpieczniej jest po prostu wcale nie osądzać.

Nie sądźcie. Jezus mówi: nawet jeśli kogoś osądzasz, to co właściwie robisz? Wytykasz drzazgę w oku swego brata, podczas gdy we własnym oku masz belkę? Tak właśnie powiedział. Czym jest ta belka w oku człowieka? Nie można przecież mieć fizycznej belki w oku. Jednak Jezus używa przesady, aby pokazać, jak ciężki jest twój grzech w porównaniu z grzechem tamtej osoby. Przyjmijmy nawet, że zrobiła ona coś strasznego. Jednak twoja postawa pozbawiona miłości jest belką w porównaniu z jej grzechem, który jest jedynie drzazgą.

Może i chodził do nierządnic. No dobrze, to grzech. Ale nawet to jest jedynie drzazgą w porównaniu z twoją pozbawioną miłości postawą wobec niego. To jest jak belka w twoim oku. Pan mówi, abyś pozbył się swojego braku miłości do innych. Mówi, że brak miłości wobec tego człowieka sprawia, że ciągle chcesz mu coś zarzucić. Cokolwiek on zrobi, przypisujesz mu złe intencje. Taka osoba nie może w twoich oczach zrobić nic dobrego. Jest w nich zła, ale ty nie dostrzegasz, jak bardzo sam jesteś zły, mając wobec niej tak pozbawione miłości nastawienie. Co więc On mówi? Wyobraź sobie człowieka, który ma bardzo słaby wzrok. Czy poszedłbyś do kogoś takiego, aby wyciągnął ci coś z oka? Czy wybrałbyś się do okulisty, który jest niemal ślepy z powodu zaćmy i innych problemów z oczami? Jakim cudem mógłby on zajrzeć w twoje oczy i usunąć z nich małą drzazgę? Nie chciałbym się nawet zbliżać do kogoś takiego.

Właśnie to mówi Pan. Jak możesz mówić swemu bratu: „Pozwól, że wyjmę drzazgę z twego oka”, gdy w twoim własnym oku tkwi ogromna belka, która uniemożliwia ci właściwe widzenie? Możesz mu uszkodzić oko. Pan mówi jednak: „Obłudniku! Zobacz, jak bardzo jesteś pozbawiony miłości”. Każdy, kto ma w sobie brak miłości do drugiego człowieka i go osądza, jest według Ewangelii św. Mateusza 7:5 hipokrytą. Najpierw pozbądź się tej nienawistnej postawy, a wtedy będziesz widział wyraźnie. Wówczas ten brat może sam przyjść do ciebie i powiedzieć: »Bracie, czy mógłbyś proszę wyciągnąć drzazgę z mojego oka?”. Czyż to nie wspaniałe, gdy dochodzi do takiej sytuacji?

Zac Poonen