Dzień: 2026-08-11

Życie zgodnie z wolą Bożą (Część 1 z 2)

Życie zgodnie z wolą Bożą (Część 1 z 2)

dnia 11 sierpnia 2026

„Z Niego bowiem wszystko jest.” (List do Rzymian 11:36). Jezus powiedział, że Królestwo Niebios należy do ubogich w duchu (Ewangelia Mateusza 5:3). Powiedział również, że tylko ci, którzy pełnią wolę Ojca, wejdą do tego Królestwa (Ewangelia Mateusza 7:21). Królestwo Niebios jest wieczne i znajdzie się w nim tylko to, co zostało uczynione zgodnie z wolą Boga. Ubodzy w duchu mają świadomość własnej ludzkiej niedoskonałości i dlatego całkowicie poddają się woli Bożej. W tm sensie Jezus był nieustannie ubogi w duchu.

On żył tak, jak Bóg przeznaczył człowiekowi: w nieustannej zależności od Boga, odmawiając korzystania ze zdolności umysłowych w oderwaniu od Niego. Zastanówcie się nad Jego słowami: „Syn nie może sam od siebie nic uczynić… Nic sam z siebie nie czynię, ale jak nauczył mnie mój Ojciec, tak mówię… Ja nie mówiłem sam z siebie, ale Ojciec, który mnie posłał, On dał mi przykazanie, które mam mówić, i które mam głosić… Słowa, które ja do was mówię, nie od siebie mówię; natomiast Ojciec, który mieszka we mnie, On czyni dzieła.” (Ewangelia Jana 5:19,30; 8:28,42; 12:49; 14:10).

Jezus nigdy nie czynił niczego tylko dlatego, że dostrzegł potrzebę. Widział tę potrzebę i bolał nad nią, lecz działał tylko wówczas, gdy nakazał Mu to Ojciec. Czekał w Niebie bez mała cztery tysiące lat, podczas gdy świat rozpaczliwie potrzebował Zbawiciela, a zstąpił na ziemię dopiero wtedy, gdy Ojciec Go posłał (Ewangelia Jana 8:42). „Lecz gdy przyszło wypełnienie czasu, posłał Bóg swojego Syna” (List do Galacjan 4:4). „Wszystko ma swoją porę, a każde przedsięwzięcie swój czas pod niebem.” (Księga Koheleta 3:1). Tylko Bóg zna ten czas, dlatego nie popełnimy błędu, jeśli we wszystkim będziemy szukać woli Ojca, tak jak czynił to Jezus. A kiedy Jezus przyszedł na ziemię, nie postępował wedle własnego uznania, czyniąc to, co uważał za słuszne. Choć Jego umysł był nieskazitelnie czysty, nigdy nie działał pod wpływem nagłego pomysłu, który przyszedł Mu do głowy. Przeciwnie. Uczynił swój umysł sługą Ducha Świętego

Mimo, że już w wieku dwunastu lat znał dogłębnie Pisma, spędził kolejne osiemnaście lat przy swojej matce, i jako cieśla wyrabiał stoły, krzesła, itp. Znał Dobrą Nowinę, którą tak bardzo potrzebowali ginący wokół Niego ludzie, a mimo to nie podjął się służby ewangelizacyjnej. Dlaczego? Ponieważ nie nadeszła jeszcze godzina wyznaczona przez Ojca.

Jezus nie obawiał się czekać. „Kto uwierzy, nie pospieszy się” (Księga Izajasza 28:16). A gdy nadeszła godzina wyznaczona przez Jego Ojca, wyszedł ze swego warsztatu ciesielskiego i zaczął nauczać. Od tego czasu często mawiał w odniesieniu do pewnych wydarzeń: „Moja godzina jeszcze nie nadeszła” (Ewangelia Jana 2:4; 7:6). Wszystko w życiu Jezusa podlegało woli Ojca i wyznaczonemu przez Niego czasowi. Sama tylko ludzka potrzeba nigdy nie stanowiła dla Jezusa wezwania do czynu, gdyż oznaczałoby to działanie z samego siebie, z własnej duszy. Należało uwzględnić potrzeby ludzi, ale to wola Boża miała zostać spełniona. Jezus wyraźnie to podkreślił w Ewangelii św. Jana 4:34-35. Potrzeba (werset 35): „Podnieście wasze oczy i przypatrzcie się polom, że są już białe, gotowe do żniwa…”. Zasada działania (werset 34): „Moim pokarmem jest czynić wolę Tego, który mnie posłał i wypełnić Jego dzieło.”. (Żyjący) Jezus nie uczynił wielu dobrych rzeczy, które posuwali Mu Jego przyjaciele, ponieważ wiedział, gdyby posłuchał ludzi i uczynił to, co wydawało się dobre, straciłby to, co najlepsze, co przygotował dla Niego Jego Ojciec.

Pewnego razu, gdy ludzie błagali Go, by pozostał w danym miejscu, odpowiedział, że nie może tego uczynić, ponieważ usłyszał głos Ojca wzywający Go, by udał się gdzie indziej. Z ludzkiego punktu widzenia istniały bardzo dobre powody, by został tam, gdzie się znajdował, ponieważ lud z niezwykłą żarliwością przyjmował Jego słowo. Lecz myśli Boże nie są myślami ludzkimi, ani drogi ludzkie drogami Bożymi (Księga Izajasza 55:8). Tego dnia, jeszcze przed świtem Jezus wyszedł i udał się na puste miejsce, by się modlić, i usłyszał głos swego Ojca (Ewangelia Marka 1:35-39). Potem przyszli do Niego Piotr i inni ze swoimi radami. Jezus jednak nie opierał się na ludzkim rozumowaniu. Był posłuszny Słowu, które mówi: „Ufaj PANU z całego swego serca i nie polegaj na swoim rozumie. Zważaj na niego we wszystkich swoich drogach, a on będzie prostować twoje ścieżki.” (Księga Przysłów 3:5-6). W każdej sprawie zdawał się na przewodnictwo Ojca. W proroczym odniesieniu do Pana Jezusa w Księdze Izajasza 50:4 czytamy: „(Ojciec) każdego ranka budzi moje ucho, abym słuchał jak ci, którzy się uczą.”. Tak właśnie zwykł postępować Jezus. Od wczesnego rana i przez cały dzień wsłuchiwał się w głos Ojca i robił dokładnie to, co Ojciec mu nakazał. Nie prowadził rozmów z ludźmi, aby zdecydować, co należy zrobić, lecz spotykał się na modlitwie ze swoim Ojcem. Cieleśni chrześcijanie planują swoje działania w porozumieniu z ludźmi. Chrześcijanie duchowi czekają na głos Boga.

Jezus żył dzięki Ojcu (Ewangelia Jana 6:57). Dla Jezusa Słowo Boże było ważniejsze niż pokarm (Ewangelia Mateusza 4:4). Musiał je przyjmować wielokroć każdego dnia, bezpośrednio od Ojca. Otrzymawszy je, był mu posłuszny. Posłuszeństwo było dla Niego ważniejsze nawet od codziennego pożywienia (Ewangelia Jana 4:34). Jezus żył w całkowitej zależności od Ojca. Jego postawa przez cały dzień sprowadzała się do słów: „Mów Ojcze, słucham”. Rozważmy na przykład tę sytuację, w której wygnał handlarzy z świątyni. Z pewnością często zdarzało się, że Jezus przebywał w świątyni w obecności handlarzy, ale ich nie wyganiał. Uczynił to dopiero wtedy, gdy skłonił Go do tego Jego Ojciec. Chrześcijanin cielesny będzie raczej albo nieustannie wypędzać handlarzy, albo w ogóle tego nie będzie robić. Ten, kogo Bóg prowadzi, wie kiedy, gdzie i jak należy działać. Było wiele dobrych rzeczy, które Jezus mógł uczynić, a których nigdy nie dokonał, ponieważ wykraczały one poza zakres woli Jego Ojca. Zawsze zajmował się czynieniem rzeczy najlepszych. I to wystarczało. Nie przyszedł na ziemię, by czynić dobre uczynki, lecz by wypełniać wolę swego Ojca.

Dwunastoletni Jezus zapytał Józefa i Marię: „Czy nie wiedzieliście, że ja muszę być w tym, co jest mojego Ojca?” (Ewangelia Łukasza 2:49). Były to jedyne rzeczy, które pragnął wypełniać. Gdy dobiegało końca trzydzieści trzy i pół roku Jego ziemskiego życia, mógł z prawdziwą satysfakcją powiedzieć: „Wypełniłem dzieło, które mi dałeś, abym je wykonał.” (Ewangelia Jana 17:4). Nie podróżował po całym świecie, nie napisał żadnej księgi, grono Jego wyznawców było niewielkie, w wielu miejscach na ziemi wciąż pozostawało mnóstwo niezaspokojonych potrzeb, itd… ale wykonał dzieło, które powierzył Mu Ojciec. To, i tylko to, ma ostateczne znaczenie.

(Ciąg dalszy nastąpi)

Zac Poonen