Dzień: 2026-08-18

Życie zgodnie z wolą Bożą (część 2 z 2)

Życie zgodnie z wolą Bożą (część 2 z 2)

dnia 18 sierpnia 2026

Jezus był sługą Pana Boga JHWH. A „od sługi wymaga się przede wszystkim tego, aby czynił dokładnie to, co nakazuje mu jego pan” (1 Koryntian 4:2 – TLB). Całe swoje życie spędził na słuchaniu Ojca i w ten sposób wypełnił całą wolę Ojca, bez zmęczenia i bez frustrującej „krzątaniny”. Umartwił swoje ludzkie pragnienia. Nie kierował się duszą. Był duchowy.

Jezus nadawał modlitwie wysokie znaczenie w swoim życiu. Często oddalał się na pustynię, by się modlić (Ewangelia Łukasza 5:16). Pewnego razu spędził całą noc na modlitwie, aby poznać wolę Ojca dotyczącą wyboru dwunastu uczniów (Ewangelia Łukasza 6:12-13). Cielesny chrześcijanin uważa czas spędzony na oczekiwaniu na Boga za czas stracony i modli się tylko po to, by uspokoić swoje sumienie. Modlitwa nie jest w jego życiu rozpaczliwą koniecznością, ponieważ jest pewny siebie. Natomiast człowiek duchowy jest nieustannie zależny od Boga we wszystkim i dlatego, z czystej konieczności skłania się ku modlitwie.

Jezus powiedział, że jedyną niezbędną rzeczą jest słuchanie Jego Słowa (Ewangelia Łukasza 10:39-42). Takim przykładem była Maria z Betanii. Z kolei Marta, choć zajęta bezinteresowną służbą, okazywała niezadowolenie i miała pretensje do Marii. W tych dwóch siostrach dostrzegamy kontrast między aktywnością duchową a cielesną. Marta nie popełniała żadnego grzechu, służąc Panu i Jego uczniom, a jednak była niespokojna i krytyczna wobec Marii. To jasny obraz cielesnej służby. Cielesny chrześcijanin jest niespokojny i drażliwy. Nie zaprzestał on swoich „własnych uczynków” i nie wszedł do Bożego odpoczynku (List do Hebrajczyków 4:10). Jego intencje są dobre, ale nie zdał sobie sprawy, że jego własne uczynki, bez względu na to, jak dobre by nie były, w oczach Boga są jak „szata splugawiona”, nawet po nawróceniu (Księga Izajasza 64:6).

Dobre owce Amaleka (ciała) są dla Boga równie nie do przyjęcia, jak te złe (1 Samuela 15:3, 9-19). Jednak ludzki rozum nie jest w stanie tego pojąć. Wyrzucenie dobrych owiec wydaje się głupotą, skoro można by je ofiarować Bogu. Bóg wymaga jednak posłuszeństwa, a NIE ofiary. „Posłuszeństwo jest lepsze niż ofiara” (1 Samuela 15:22). Ale jak możemy być posłuszni, jeśli nie słyszymy tego, co Bóg ma do powiedzenia? Słuchanie musi poprzedzać posłuszeństwo. Dlatego Jezus powiedział, że jedyną potrzebną rzeczą jest słuchanie Jego głosu. Wszystko inne było od tego zależne.

Ci, którzy „służą” jak Marta, jakkolwiek byliby szczerymi w swoich intencjach, w rzeczywistości służą jedynie samym sobie. Nie można ich nazwać sługami Pana, gdyż sługa przed rozpoczęciem służby czeka, aż pan powie mu, co ma zrobić.

Jeśli pozbędziemy się przekonania o własnej samowystarczalności, będziemy modlić się tak jak Salomon: „O PANIE, mój Boże, (…) Daj więc swemu słudze serce rozumne (słuchające), aby mógł sądzić Twój lud i rozróżniać między dobrem a złem. Któż bowiem może sądzić ten Twój tak wielki lud?” (1 Księga Królewska 3:7, 9). Jezus wiedział, że musi słuchać swego Ojca, jeśli ma rozróżniać między tym, co jest dobre (w najwyższym tego słowa zrozumieniu), a tym, co nie jest dobre, między tym, co jest wolą Jego Ojca, a tym, co nią nie jest.

Przed Bramą Piękną świątyni w Jerozolimie Jezus często widywał chromego mężczyznę żebrzącego o jałmużnę. Nie uzdrowił go jednak, ponieważ nie otrzymał od Ojca wskazówki, by to uczynić. Później, po tym, jak Jezus wstąpił do nieba, Piotr i Jan uzdrowili go, zrobili to w doskonałym czasie wyznaczonym przez Ojca, co sprawiło, że wielu ludzi nawróciło się do Pana (Dzieje Apostolskie 3:1 – 4:4). To był czas wyznaczony przez Ojca na uzdrowienie tego człowieka, a nie wcześniej. Gdyby Jezus uzdrowił go wcześniej, przeszkodziłby w realizacji woli Ojca. Wiedział, że czas wybrany przez Ojca był idealny, dlatego nigdy nie wykazywał niecierpliwości w żadnej sprawie.

Życie Jezusa było życiem w doskonałym odpocznieniu. Każdego dnia miał wystarczająco dużo czasu, by w ciągu 24 godzin wypełnić całą wolę swojego Ojca. Gdyby jednak zdecydował się robić to, co jemu samemu wydawało się dobre, wówczas 24 godziny na dobę nie wystarczyłyby Mu i przez większość dni odczuwałby niepokój. Jezus potrafił cieszyć się z każdej sytuacji, która Go zatrzymywała, ponieważ akceptował fakt, że to Wszechmogący Ojciec w Niebie planował Jego codzienny harmonogram. Dlatego nigdy nie denerwowały Go takie wydarzenia. Życie Jezusa sprawi, że nasze wnętrze również zazna doskonałego spokoju. Nie oznacza to, że nie będziemy robić nic, ale że będziemy czynić tylko to, co znajduje się w planie Ojca dla naszego życia. Wtedy będziemy bardziej pragnąć wypełnić wolę Ojca niż nasz własny, z góry ustalony plan.

Cielesny chrześcijanin jest tak bardzo skupiony na robieniu „tego, co mu się podoba”, że często bywa drażliwy i pełen niepokoju. Niektórzy z nich kończą ostatecznie załamaniem nerwowym lub fizycznym.

Jezus nie mógł doznać załamania nerwowego, ponieważ w swoim wnętrzu odczuwał doskonały spokój. Mówi nam:

„Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie odpoczynek dla waszych dusz.” (Ewangelia Mateusza 11:29).

Oto chwała Jezusa, którą Duch Boży ukazuje nam w Słowie i którą pragnie nas obdarzyć oraz zamanifestować przez nas.

Pan jest naszym Pasterzem i prowadzi swoje owce na pastwiska odpoczynku. Owce nie planują własnego harmonogramu ani nie decydują, na które pastwisko pójść dalej. Po prostu podążają za swoim Pasterzem. Aby podążać za Pasterzem w ten sposób, trzeba pozbyć się pewności siebie i poczucia samowystarczalności. Jezus pokornie podążał za swoim Ojcem. Niestety cielesny chrześcijanin nie chce być owcą, dlatego daje się sprowadzać na manowce przez swój intelekt. Nasz intelekt jest cudownym i niezwykle pożytecznym darem Boga, ale może stać się najniebezpieczniejszym ze wszystkich darów, jeśli zostanie wyniesiony do roli pana w naszym życiu.

Pan tak nauczył swoich uczniów modlić się: „Ojcze, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi” (Ewangelia Łukasza 11:2). W jaki sposób spełnia się wola Boża w niebie? Aniołowie nie biegają wkoło, próbując zrobić „coś dla Boga”. Gdyby tak robili, w niebie panowałby chaos. Co zatem robią? Czekają w Bożej obecności, aby usłyszeć Jego polecenia, a następnie wykonują dokładnie to, co każdemu z nich zostało nakazane. Posłuchaj słów anioła Gabriela skierowanych do Zachariasza: „Ja jestem Gabriel, który stoję przed obliczem Boga, a zostałem posłany, abym mówił do ciebie…”(Ewangelia Łukasza 1:19). Taką właśnie postawę przyjął również Pan Jezus – czekał w obecności Ojca, słuchał Jego głosu i wypełniał Jego wolę.

Cielesny chrześcijanin może ciężko pracować i wiele poświęcać, jednak jaśniejsze światło wieczności ujawni, że „całą noc pracował i nic nie złowił”. Natomiast ci, którzy brali swój krzyż każdego dnia (zapierali się swojego życia opartego na duszy i uśmiercali je) oraz byli posłuszni Panu, będą mieli w tym dniu sieci pełne ryb (Ewangelia Jana 21:1-6).

„Każdy, kto pozwala, by coś odwróciło jego uwagę od pracy, którą dla niego zaplanowałem, nie nadaje się do Królestwa Bożego.”(Ewangelia Łukasza 9:62 – TLB). „Uważaj, abyś wypełnił posługę, którą przyjąłeś w Panu.” (List do Kolosan 4:17).

„Każdy krzew, którego nie sadził Ojciec mój niebiański, zostanie wykorzeniony.” (Ewangelia Mateusza 15:13).

Nie chodzi o to, czy roślina jest dobra, ale o to, kto ją zasadził. Bóg jest jedynym prawowitym źródłem wszystkiego. Biblia zaczyna się od słów: „Na początku Bóg”. Tak samo musi być ze wszystkimi naszymi czynami: muszą one wywodzić się z Boga, a nie z naszych umysłów, jeśli mają trwać wiecznie.

„Kto wypełnia wolę Boga, trwa na wieki.” (1 List Jana 2:17).

Cała reszta przeminie.

Zadajmy więc sobie to pytanie:

CZY ŻYJĘ I PRACUJĘ ZGODNIE Z WOLĄ BOGA?

Zac Poonen