Jezus jest Pasterzem, który kroczy na czele Swej owczarni

Jezus jest Pasterzem, który kroczy na czele Swej owczarni

dnia 9 czerwca 2026

Słowo Boże poucza, iż mężowie mają obowiązek wpatrywać się w miłość Jezusa do Kościoła jako na wzór i miarę miłości, jaką winni żywić do swych żon (List do Efezjan 5:25). Każdy mąż, który zachował choćby cząstkę szczerości w swym sercu, przyzna, iż wypełnienie tego nakazu zajmuje całe życie. Nie ma bowiem człowieka, który już osiągnąłby tę doskonałość. To smutne, że zdecydowana większość wierzących nawet nie podejmuje takiego starania. Nigdy nie staniemy się posłuszni Słowu, jeśli zaniechamy i nawet nie spróbujemy. Właśnie to ma na uwadze Biblia, mówiąc o „dążeniu do doskonałości”. Jeden bowiem obowiązek spoczywa na mężach: miłować swe żony tak, jak Chrystus umiłował Kościół. Powinni oni nieustannie dążyć ku doskonałości w tej dziedzinie, aby z każdym mijającym rokiem ich miłość ku żonom stawała się pełniejsza, na podobieństwo Chrystusa, który umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go uświęcić.

Gdy Chrystus dostrzegał błędy w Kościele, w jaki sposób je naprawiał? Nie tak, jak to czyni większość mężów. Większość mężów próbuje skorygować błędy swoich żon za pomocą mocnych i  surowych słów, takich jak: „Nie zachowujesz się właściwie” lub innych okrutnych wyrzutów. Jezus tak nie postępował. Gdy chciał uczynić Kościół chwalebnym, niemającym skazy czy zmarszczki, lecz świętym i nieskalanym, co zrobił? Oddał swoje życie, aby go uświęcić. Czy kiedykolwiek myślałeś o tym, by zrobić to dla swojej żony? Oto jest droga Boża. Cała ludzkość żyje na odwrót, podążając na zatracenie w przeciwnym kierunku. Jeśli będziesz postępować zgodnie z Bożymi wskazówkami, twoje małżeństwo będzie się stawało coraz lepsze, aż osiągnie doskonałość. Kiedy więc jako mąż dostrzeżesz jakąś wadę u swojej żony – musisz naśladować Jezusa. Nie wolno ci czynić tego, co robią wszyscy inni ludzie wokół ciebie.

Najtrudniejszą rzeczą, którą trzeba porzucić, jest nasze ego, to egoistyczna tożsamość zwana „ja”, ów rzekomo wielki człowiek, który zasiada na tronie serca. Czuje się on wielce urażony i dotknięty, gdy małżonka nie postępuje wedle woli owego króla, zasiadającego na swym tronie. To twoje własne „ja” winno zostać wydane na śmierć, aby ją uświęcić. Niestety, niewielu mężów jest zainteresowanych podążaniem tą drogą. Jeśli nie pójdziecie ową ścieżką, wówczas wasze małżeństwo niechybnie zacznie staczać się ku upadkowi. Lecz jeśli prawdziwie pragniecie wstąpić na tę drogę, musicie z całą powagą i żarliwością dążyć do miłowania swej żony. Nie szukajcie definicji miłości w słowniku. Poszukajcie jej raczej w żywym przykładzie Chrystusa, będąc gotowymi na śmierć dla własnego „ja” w waszym związku, tak jak Chrystus umarł za nas. Oto jest nasze powołanie jako mężów.

Jezus jest naszym przywódcą, ale nie w takim sensie, w jakim świat rozumie pojęcie przywództwa. Czy wiecie, gdzie odnajdujemy Jezusa w Jego ostatnich dniach na ziemi? Oto jest u stóp Swojej Oblubienicy, gdy zniża się, by obmyć jej nogi. Innymi słowy, jeśli mąż osiągnie wyżyny doskonałości, znajdziemy go u stóp swojej żony, myjącego jej stopy, niosącego jej pomoc i oczyszczającego ją, aby ją uświęcić. Co oznacza „umyć jej stopy”? Jest to wykonywanie trudnych i nieprzyjemnych zadań. Oczywiście bywają głupie żony, które to wykorzystują, obracając na swoją korzyść i dążąc do panowania nad swoimi mężami. Ale Jezus nie był przecież popychadłem, po którym ludzie mogli bezkarnie deptać, prawda? Niektóre kobiety błędnie interpretują stwierdzenie, że mąż powinien myć żonie stopy i wykonywać brudną robotę. W rezultacie ich mężowie stają się służącymi, którzy zajmują się wszelkiego rodzaju dziwnymi i przykrymi obowiązkami. Nie to mam na myśli. Jezus nie był podnóżkiem dla nikogo. Gdybyście ujrzeli Jezusa zasiadającego pośród Swych uczniów, nie mielibyście żadnej wątpliwości, kto pośród nich jest Przywódcą. Jego przywództwo było jasne i niepodważalne. Nikomu nie przyszłoby na myśl, że to Piotr bądź Mateusz przewodzi reszcie. Właśnie takie stanowisko powinni zajmować mężowie. I dokładnie tej subtelnej równowagi pomiędzy byciem przywódcą a byciem sługą musimy nauczyć się od Jezusa. Do tego rodzaju przywództwa potrzebna jest mądrość, którą udzielić może tylko Bóg, jeśli o nią poprosisz w żarliwej modlitwie.

Jezus jest Pasterzem, który kroczy na czele Swej owczarni. Nie popędza jej przed sobą uderzając z tyłu. Jezus nie wygłaszał zbyt wielu napomnień. On Sam stał się żywym wzorem dla Swej Oblubienicy. Oto kim musi być mąż: przykładem na podobieństwo Chrystusa, pasterzem prowadzącym swą żonę. Kiedy twoja żona potknie się, drogi bracie, zadaj sobie pytanie: „Czy prowadzę moją owcę, moją żonę, którą powierzył mi Bóg, właściwą drogą?”. Tuż za twoją żoną podążają inne małe owieczki – wasze dzieci. Wszystkie one są zależne od jednego człowieka, od pasterza. Jeśli mąż nie potrafi panować nad sobą, jakże może oczekiwać właściwego postępowania od owcy i jagniąt? Jeśli on sam nie sprawuje swojego zbawienia z bojaźnią i drżeniem, i jeśli nie idzie w ślady Jezusa, w którą stronę podąży ów dom? Niechybnie w kierunku przeciwnym do tego, jaki zamierzył Bóg, upodabniając się do reszty ludzkości.

Jeśli więc pragniemy, by nasze małżeństwa stały się jeszcze lepsze, potrzeba nam mężów, którzy poważnie podchodzą do kwestii naśladowania Jezusa. To musi być największe zamiłowanie, pasja, zajęcie na całe życie, a wręcz nawet praca na pełen etat, a nie tylko coś czynione okazjonalnie podczas zgromadzenia Kościoła. Ten rodzaj małżeństwa jest przeznaczony dla uczniów, a nie dla tych, którzy tylko chcą trafić do nieba po śmierci.

Zac Poonen