Dąż do głoszenia właściwego Słowa, wsłuchując się w Boga
dnia 15 czerwca 2026
Od wersetu 6 rozdziału 7 Ewangelii Mateusza zaczynają się ostatnie akapity Kazania na Górze. „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie rozszarpały was.” (Ewangelia Mateusza 7:6). Jezus uczy nas, że musimy mądrze podchodzić do tego, co i do kogo mówimy. W Księdze Przysłów 26:4 powiedziano nam, by nie odpowiadać głupiemu według jego głupoty. Nie powinniśmy przekazywać prawdy tym, którzy jej nie doceniają. Właśnie dlatego potrzebujemy mądrości za każdym razem, gdy rozmawiamy z ludźmi. Nie możemy mieć jednego, uniwersalnego przekazu dla każdego. Musimy zwracać się Boga, aby usłyszeć, co Bóg chce, abym powiedział danej osobie. W ten sposób żył Jezus i to właśnie na Jego przykładzie powinniśmy się wzorować, gdy próbujemy zrozumieć jakikolwiek fragment Pisma Świętego.
W Księdze Izajasza 50:4 znajduje się proroctwo dotyczące Pana Jezusa Chrystusa, które doskonale pasuje do osób głoszących Słowo Boże i zastanawiających się: „Co mam przekazać temu człowiekowi jako Boże przesłanie?”. Najpierw muszę rozeznać, w jakim stanie duchowym znajduje się ta osoba. Właśnie dlatego potrzebuję proroczego wglądu od Boga, gdy głoszę komukolwiek Boże Słowo. Dzielenie się Słowem Bożym jest rzeczą nadprzyrodzoną. Jeśli traktujesz to tylko jak zwykły wykład, na przykład lekcję chemii, wtedy możesz nauczać Biblii każdego i w każdym dowolnym momencie.
Jeśli jednak chcesz głosić Słowo Boże w sposób dostosowany do poziomu duchowego danej osoby, musisz posiadać nadprzyrodzoną mądrość, którą tylko Bóg może dać. W Księdze Izajasza 50:4 czytamy (odnosząc się do Chrystusa): „Pan Bóg dał mi język uczonych, abym umiał znużonemu mówić słowo w odpowiednim czasie”. Innymi słowy: „Abym mógł znaleźć właściwe słowo dla zmęczonego człowieka, którego spotykam na swojej drodze, Bóg Ojciec budzi mnie każdego ranka. Budzi mój słuch rano, bym słuchał jak uczeń”. Jezus mówi tutaj, że słuchał Boga codziennie i nieustannie, dzięki czemu mógł dawać odpowiednie słowo ludziom, którzy do Niego przychodzili.
Jednym z przykładów takiej postawy jest sytuacja z 8 rozdziału Ewangelii Jana. Czytamy tam o faryzeuszach, którzy przyprowadzili do Jezusa kobietę przyłapaną na cudzołóstwie. Powołali się oni na fragmenty Starego Testamentu, które jasno mówiły, że należy ją ukamienować. Jezus temu nie zaprzeczył, ponieważ znał Pisma Starego Testamentu. To przecież On sam przekazał je Mojżeszowi setki lat wcześniej! Co więc uczynił? Jest napisane, że Jezus nie odpowiedział. Oni dalej oskarżali tę kobietę, a Jezus po prostu schylił się i zaczął pisać palcem po ziemi (Ewangelia Jana 8:6). Czekał na jasne Słowo od Ojca: „Co mam im powiedzieć? Jakie słowo będzie właściwe dla tych ludzi, którzy chcą ukamienować tę biedną kobietę?”. Nie zamierzał zaprzeczać Pismu Świętemu, ponieważ Pismo, które On sam przekazał Mojżeszowi, nakazywało ją ukamienować. Gdy usłyszał Słowa swojego Ojca, po prostu wyprostował się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. W wolnym tłumaczeniu z Ewangelii Jana 8:7 – „Śmiało, możecie ukamienować tę kobietę zgodnie z prawem, ale tylko ten, który jest bez grzechu, może rzucić pierwszy kamień”. I jest tam napisane, że wszyscy odeszli, począwszy od najstarszych, ponieważ mieli oni na sumieniu najwięcej grzechów.
Wystarczyło jedno słowo, by opanować sytuację! Nie trzeba było wygłaszać całego kazania. Innym zaś razem Jezus milczał. Na przykład pewnego razu, gdy zadali Mu pytanie, odpowiedział: „Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” A jeśli powiemy: „od ludzi” – boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: Nie wiemy. On również im odpowiedział: Więc i Ja wam nie powiem” (Ewangelia Mateusza 21:27).
Jezus nie traktował wszystkich w ten sam sposób. Czasami ludzie przychodzili do Niego i zadawali Mu absurdalne pytania, na przykład: „Pewien mężczyzna zmarł, a jego żona wyszła za mąż za jego brata, i tak samo stało się z pozostałymi siedmioma jego braćmi. Kto więc będzie jej mężem w dniu zmartwychwstania?”. Jezus udzielił im odpowiedzi; nie odwrócił się i nie odszedł. Poświęcił czas, by wyjaśnić im, że po zmartwychwstaniu nie będzie małżeństwa (zob. Ewangelia Mateusza 22:23-30). Jeśli przyjrzymy się odpowiedziom Jezusa, zauważymy, że nie były to gotowe rozwiązania, jakie można by uzyskać, wpisując w wyszukiwarkę: „Jaka jest odpowiedź na to pytanie?”. On zawsze wsłuchiwał się w głos Ducha Świętego i jest to bardzo ważna zasada, której powinniśmy nauczyć się z Ewangelii Mateusza 7:6.
Często potrzebujemy wiedzieć, jakie słowo będzie odpowiednie dla danej osoby. We wszelkiej służbie niezwykle ważne jest, abyśmy dokładnie znali to właściwe słowo, które należy skierować do ludzi. Dlaczego Nowy Testament w 1 Liście do Koryntian 14:1 mówi, że powinniśmy pragnąć prorokować? Każdy wierzący słyszy, że powinien gorliwie pragnąć prorokować. Powód jest taki, że jeżeli podczas zgromadzenia nowotestamentowego kościoła, wszyscy prorokują i wszyscy posiadają dar proroctwa (nie każdy jest prorokiem, ale każdy może prorokować), to jest napisane, że kiedy wejdzie tam człowiek, który nie posiada tego daru i prawdopodobnie nie wierzy w te dary, zostaje on przekonany przez to, co słyszy. Tajemnice jego serca zostają ujawnione, ponieważ usłyszał słowo dokładnie odpowiadające jego potrzebom (1 List do Koryntian 14:24-25). Wtedy upadnie na twarz i będzie wielbił Boga, mówiąc: „O rany! Bóg naprawdę tu jest, bo otrzymałem słowo dokładnie takie, jakiego potrzebowałem!”
Wszystkie bez wyjątku zgromadzenia kościelne powinny tak wyglądać. W każdym kościele powinni być ludzie, którzy głoszą słowa prorocze. Aby to osiągnąć, musisz oczekiwać na Boga, polegać na Bogu i całkowicie Mu się poddać. A jeśli tego nie robisz, to nie nadajesz się na nauczyciela Słowa Bożego. Musisz dokładnie wiedzieć, co należy dać danej osobie. O to właśnie chodzi w słowach Jezusa z Ewangelii Mateusza 7:6. Kiedy widzisz kogoś, kto zachowuje się jak świnia, daj mu to, co jest odpowiednie dla świni; kiedy widzisz kogoś, kto przypomina psa, rzuć mu kość. Nie można głosić Kazania na Górze zwierzętom.
Gdy zabiegamy o dar proroctwa, Bóg daje nam zdolność, by w momencie, gdy wstajemy aby przemawiać, dokładnie rozpoznać jaka jest potrzeba ludzi stojących wokół nas. Wtedy Bóg daje nam słowo odpowiadające ich potrzebom. To niezwykle ważna zasada, którą Jezus kończy Kazanie na Górze i jest ona dla nas kluczowa do zrozumienia, szczególnie dla tych z nas, którzy są powołani do głoszenia Słowa Bożego, czy to niewierzącym, czy wierzącym. Nikim nie gardzimy. Jeśli kimś gardzisz, nie nadajesz się na sługę Bożego. Jezus nie gardził nawet największymi grzesznikami. Musimy jednak dostosować nasze słowa do potrzeb ludzi. Właśnie o to chodzi w Ewangelii Mateusza 7:6.
Zac Poonen