Budowanie domu z dobrych cegieł

Budowanie domu z dobrych cegieł

dnia 24 marca 2026

Kiedy para pragnie wspólnie zbudować dom, stawia go cegła po cegle. Dotyczy to zarówno sfery fizycznej, jak i duchowej. Czym są te duchowe „cegły”, których używamy?

Myśli, jakie żywimy względem siebie, oraz słowa, które do siebie wypowiadamy, możemy przyrównać do cegieł służących do budowy tego domu. Tylko Ty możesz zdecydować, jakiego rodzaju cegieł używasz do wznoszenia własnego domu. Biorąc pod uwagę jakość materiałów, po jakie sięga wiele par, nic dziwnego, że ich domy runą.

Jeśli chodzi o budowę fizycznego domu, bardzo starannie dobieramy sprawdzoną, wysokiej jakości cegłę, ponieważ zależy nam na trwałej konstrukcji. Jednak fizyczne domy nie są wieczne. Pewnego dnia ulegną zniszczeniu. Prawdziwym domem, na którym powinniśmy się skupić, jest relacja z naszym współmałżonkiem, którą budujemy na całą wieczność. Uważajcie więc na myśli i słowa w waszym związku. Niech będą one pełne czystości i dobroci wobec siebie nawzajem.

List do Hebrajczyków 12:15 ostrzega przed korzeniem goryczy. Takie uczucie może zrodzić się w naszym sercu wobec naszego współmałżonka. Biblia nakazuje również i  mężom w Liście do Kolosan 3:19, aby nie byli przykrymi dla swoich żon. Myśli i postawy serca, takie jak gorycz muszą zostać uśmiercone. W naszym myślach powinien widnieć znak krwi – krzyż, na którym umieramy dla siebie. Muszę uśmiercić myśli pozbawione miłości, samolubne oraz te, które wprowadzają podziały. Nigdy nie zapominaj, że diabeł zawsze czai się w pobliżu podsuwając Ci swoje kamienie i cegły w nadziei, że użyjesz ich do budowy swojego domu. Ci z nas, którzy są w związkach małżeńskich, znają pokusy, by żywić wobec partnera surowe, samolubne, zgorzkniałe i pełne podejrzeń myśli. Diabeł podsuwa nam cegły egoizmu, abyśmy budowali swój dom, myśląc wyłącznie o własnych interesach. On podsuwa ci cegły nieufności wobec współmałżonka. Porzuć podejrzliwość i naucz się ufać. Podejrzliwe myśli to najgorsze cegły, jakie podsuwa nam diabeł.

Podobnie słowa, które wypowiadamy, są cegłami, z których budujemy nasz dom. Gdyby wszystkie słowa wypowiedziane przez małżonków zostały nagrane i odtworzone (co rzeczywiście nastąpi w Dniu Sądu Ostatecznego), zastanawiam się, ilu z nas słuchałoby ich z przyjemnością. A może ucieklibyśmy, by się ukryć? Jakże wspaniałe byłoby to w przypadku par, które kierowały do siebie słowa pełne dobroci i miłości. Oni mieliby odwagę, by nawet cały świat słuchał ich rozmów w Dniu Sądu.

Nie jesteśmy idealni, ale możemy nauczyć się pokory, wypowiadania dobrych słów i uśmiercania tych złych, które diabeł kładzie nam na język. Pomyśl o tych wszystkich złośliwych słowach, które mężowie i żony rzucają sobie nawzajem („Twój ojciec był taki sam” albo „Twoja siostra była taka” i tak dalej). To smutne, że tak wielu buduje swoje domy z takich właśnie cegieł. Jednak pomimo tak żałosnego stanu rzeczy musimy budować dom, który oddaje chwałę Bogu, zgodnie z wzorem, jaki Bóg nam dał w swoim Słowie.

W Liście do Efezjan 4:29 czytamy: „Niech żadne zgniłe słowo nie wychodzi z waszych ust”. Zgniłe słowa są jak zgniłe cegły. Jeśli my, jako mężowie i żony, będziemy przestrzegać tej jednej prostej zasady: mówić do naszego partnera tylko te słowa, które niosą łaskę, to w przeciągu jednego roku będziemy mieli lepszy dom niż wszystkie te zrujnowane domostwa, które inni stawiali latami. Jest to z pewnością możliwe dla każdego z nas. Będą pojawiać się pokusy, by w zaciszu własnego domu kogoś oczernić. Ale to tylko pokusa. Jeśli ktoś cię odwiedza, a ty zaczynasz plotkować, budujesz swój dom ze zgniłych cegieł. Diabeł podał ci te zgniłe cegły, a ty chętnie je przyjąłeś. Nie pozwól mu robić tego z twoim domem. Nie ma co do tego wątpliwości, że jeśli postanowisz poważnie podążać za Bożym wzorcem, będziesz mieć dom, który jest jak niebo.

W Księdze Powtórzonego Prawa 33:16 Bóg jest określony jako „Ten, który mieszkał w krzewie”. Odnosi się to do 3. rozdziału Księgi Wyjścia, gdzie Bóg przemawiał do Mojżesza z płonącego krzewu. Jest to pierwsze miejsce przebywania Boga wspomniane w Biblii. Czy potrafisz sobie wyobrazić, żeby jakiekolwiek zarazki lub szkodniki przetrwały w tym krzaku, gdy płonął? Ogień zniszczyłby je wszystkie. Potrzebujemy tego ognia, ognia Ducha Świętego w naszych domach, aby zabić wszelkie zarazki i szkodniki. O jakich „zarazkach i szkodnikach” mówię? O bezbożnych myślach, jakie żywimy względem siebie nawzajem, o niemiłych i zgniłych słowach, które wypowiadamy, o niepotrzebnych plotkach itd. Kiedy będziemy napełnieni Duchem Świętym i kiedy ogień Ducha Świętego spocznie na naszych domach, nasze domy będą oczyszczone. Nie ma znaczenia czy nasze domy są fizycznie wysprzątane, ale nasze słowa i myśli muszą być czyste.

Na tym polega różnica między tym, na czym zależy Bogu, a tym, na czym zależy człowiekowi. Faryzeusze są czyści na zewnątrz, ale uczniowie Jezusa dbają o czystość wnętrza. Ich myśli i słowa są prawe, dzięki czemu Bóg może zamieszkać w ich domach. Jeśli będziemy o to zabiegać, nasze domy staną się jak Starotestamentowy Przybytek, na który zstępowała chwała Boża. Byłoby wspaniale, gdybyśmy mieli wiele takich domów. Bóg, który zamieszkał w krzewie, zamieszka również w domu, w którym może odbierać należną Mu chwałę.

Zac Poonen

Grzech Ananiasza i Safiry

Grzech Ananiasza i Safiry

dnia 17 marca 2026

Mnóstwo ludzi chce dołączyć do naszych kościołów w Indiach, ponieważ widzą pośród nas wiele gościnnych i hojnych osób. Jeśli jednak nie będziemy ostrożni i nie zaczniemy natychmiast eliminować takich ludzi, wkrótce każdy biedny człowiek w Indiach będzie chciał dołączyć do naszych wspólnot, a my odnotujemy niezwykły „wzrost kościoła”! Zyskamy „nawróconych”, którzy są zainteresowani pieniędzmi, a nie sprawiedliwością.

Dla licznych współczesnych chrześcijańskich pracowników w Indiach „służba Panu” jest zawodem, a nie powołaniem. Sporo ludzi wzbogaciło się finansowo dzięki przynależności do kościoła. Jeśli ich dobrobyt wynika z tego, że Bóg wynagrodził ich za prawe życie, to wszystko w porządku. Jeśli jednak ich dobrobyt wynika z kontaktów z zamożnymi osobami, które nawiązali dzięki przynależności do kościoła, to całkowicie minęli się z wolą Bożą, ponieważ chrześcijaństwo nie jest sposobem na osiąganie zysków finansowych.

Kościół jest miejscem poświęcenia i dawania, a nie miejscem nastawionym na zysk i korzyści. Smutnym faktem jest to, że wielu „pracowników chrześcijańskich” w dzisiejszych Indiach zarabia od pięciu do dziesięciu razy więcej, niż zarabialiby w pracy świeckiej. Duża część z nich nigdy w życiu nie przepracowała ani jednego dnia w świeckim zawodzie. Jezus ani razu nie powołał na swoich apostołów nikogo, kto nie pracowałby już wcześniej zawodowo. Działalność chrześcijańska stała się dziś w Indiach źródłem ogromnych korzyści finansowych dla wielu osób. Niechrześcijanie patrzą na nich i mówią: „Ta osoba została pracownikiem chrześcijańskim, żeby zarabiać pieniądze”. I mają rację! Jak możemy zamknąć im usta? Tylko wtedy, gdy pracownicy chrześcijańscy będą w stanie wykazać, że w pracy świeckiej mogliby zarobić więcej pieniędzy niż to, co otrzymują w ramach działalności chrześcijańskiej.

W 5. rozdziale Dziejów Apostolskich, w czasie gdy wszyscy sprzedawali swoje majątki i przekazywali pieniądze apostołom, aby ci rozdzielili je między ubogich, Ananiasz i Safira pomyśleli: „Jak możemy sprawiać wrażenie ludzi pobożnych, a jednocześnie zatrzymać swoje pieniądze?”. Kiedy więc sprzedali swoją ziemię, nie przekazali całej kwoty. Ich grzechem nie było to, że nie oddali wszystkiego. Bóg kocha tych, którzy z radością dzielą się tym, co mają, i nie pragnie niczyich pieniędzy. Piotr powiedział do Ananiasza: „Gdy twoja ziemia nie była jeszcze sprzedana, należała do ciebie i mogłeś z nią zrobić, co chciałeś. A nawet po jej sprzedaży pieniądze należały do ciebie. Dlaczego więc kłamiesz?” (Dzieje Apostolskie 5:4). Grzechem Ananiasza była hipokryzja – udawanie, że postępuje z pełnym oddaniem. Gdyby powiedział: „Sprzedaliśmy tę ziemię za 50 000 rupii, ale uważamy, że powinniśmy oddać tylko 20% tej kwoty. Resztę chcemy zatrzymać na własne potrzeby. Oto więc 10 000 rupii”, Piotr pobłogosławiłby Ananiasza, a on i jego żona pozostaliby przy życiu. Ananiasz nic nie powiedział. Skłamał, nie otwierając ust, po prostu stojąc w kolejce wraz z wszystkimi innymi, szczerze oddanymi ludźmi. Ale Piotr był człowiekiem pełnym rozeznania. Zarówno Ananiasz, jak i Safira zostali przez niego zdemaskowani, i ponieśli śmierć za swoją hipokryzję.

Dlaczego Bóg nie działa dzisiaj w ten sposób? Ponieważ wtedy w kościołach niewielu pozostałoby przy życiu! Ananiasz i Safira byli członkami bardzo czystego i pełnego mocy kościoła, i właśnie dlatego zginęli. Gdyby byli w jakimś martwym, cielesnym kościele (jak ten w Koryncie), mogliby tam zostać nawet starszymi. Dołączanie do kościoła, który dąży do doskonałości jest niebezpieczne jeśli jesteś osobą wyniosłą i obłudną. Bóg cię ukarze i usunie spośród nich w ten czy inny sposób. Jednak w obecnych czasach nie ma zbyt wiele takich kościołów. Dlatego w większości z nich przetrwasz. Jeśli jesteś zadufanym w sobie hipokrytą i chcesz pozostać przy życiu, wybierz sobie martwy kościół!

Zac Poonen

Niech twoje „tak” będzie „tak”, a „nie” będzie „nie”

Niech twoje „tak” będzie „tak”, a „nie” będzie „nie”

dnia 10 marca 2026

W Starym Testamencie prawo mówiło: „Nie będziesz fałszywie przysięgał, ale dotrzymasz Panu przysiąg swoich.” (Ewangelia Mateusza 5:33, Powtórzonego Prawa 23:21) oraz „Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw twemu bliźniemu.” (Powtórzonego Prawa 5:20). W dzisiejszym rozumieniu ślubowanie jest jak złożenie przysięgi. Ludzie kładą rękę na Biblii i mówią, że będą mówić prawdę. W rzeczywistości mają na myśli: „Przez większość czasu kłamię, ale teraz zamierzam mówić prawdę”. Takie właśnie jest znaczenie ślubowania, gdy ktoś kładzie rękę na Biblii i na nią przysięga. Jednak w Liście Jakuba jest powiedziane, że powinniśmy mówić prawdę przez cały czas (List Jakuba 5:12) i właśnie to powiedział tutaj Jezus.

Istotą fragmentu z Ewangelii Mateusza 5:33-37 jest to, że zawsze powinniśmy być prawdomówni. Nie możemy być przebiegli, sprytni i dwuznaczni w naszych wypowiedziach, twierdząc, że mówimy prawdę zgodnie z prawem, jakbyśmy byli w sądzie. Powinniśmy być znani jako ludzie prawdomówni i nie mówić kłamstw w żadnej sprawie. Nasze „tak” musi być „tak”, a nasze „nie” musi być „nie”. Wszystko inne pochodzi od złego. Jeśli muszę powiedzieć „tak” w sposób nieszczery, coś jest nie tak i ostatecznie doprowadzi to do hipokryzji.

Jeśli przeczytasz Dziesięć Przykazań z Księgi Wyjścia 20, nie było tam powiedziane: „Nie będziesz kłamał”. Dziewiąte przykazanie brzmi: „Nie będziesz fałszywie świadczył przeciw bliźniemu swemu”. Odnosiło się to zasadniczo do sądu i tego, że w sądzie nie wolno kłamać. Innymi słowy, jeśli przysięgasz, musisz mówić prawdę. Taki był standard w Starym Testamencie, ponieważ Bóg wiedział, że nikt nie potrafi przestrzegać przykazania aby nigdy nie kłamać. Podobnie w Starym Testamencie nie było przykazania: „Nie trać panowania nad sobą”, ponieważ Bóg wiedział, że nikt nie potrafi go zachować. Wtedy przykazanie brzmiało: „Nie zabijaj” (Księga Wyjścia 20:13). Podobnie nie było przykazania: „Nie pożądaj kobiety”, ponieważ Bóg wiedział, że nikt nie potrafi tego zachować. Dlatego przykazanie brzmiało: „Nie cudzołóż” (Księga Wyjścia 20:14).

Ale teraz w Nowym Przymierzu dar Ducha Świętego przychodzi do wnętrza człowieka i sprawia, że takie życie staje się możliwe. Gdy Duch Święty przychodzi z mocą, jest jak prąd, który zapala światło, napędza wentylator albo zasila nasze urządzenia. Wtedy możemy robić rzeczy, których nie mogliśmy robić bez mocy Ducha Świętego. Teraz możliwe jest pokonanie pożądliwości oczu, możliwe jest pokonanie gniewu, możliwe jest zaprzestanie krzyczenia na współmałżonka, możliwe jest mówienie prawdy przez cały czas i możliwe jest, aby twoje „tak” było „tak”, a twoje „nie” było „nie”.

Aby użyć bardziej współczesnego przykładu: jeśli podpisujesz akt sprzedaży lub jakąś inną umowę w sądzie w obecności świadków, bardzo uważnie czytasz tę umowę przed podpisaniem, ponieważ wiesz, że będzie ona egzekwowana przez prawo. Dla chrześcijanina jego słowo powinno być tak samo ważne jak taka podpisana umowa. Czy możesz powiedzieć, że tak jest w twoim życiu?

Pamiętam, jak kiedyś zgodziłem się sprzedać komuś coś, co miałem w domu. Było to dość drogie i ustaliliśmy cenę, ale przez wiele miesięcy nie wrócił, żeby to odebrać. W międzyczasie wartość tego przedmiotu wzrosła i mogłem mu powiedzieć: „Wiesz, wartość tego wzrosła, a ty nie wziąłeś tego wcześniej.” Chociaż nie podpisałem umowy, ustnie zgodziłem się sprzedać mu to za określoną cenę, a Pan powiedział mi: „Niech twoje „tak” będzie „tak”, a twoje „nie” będzie „nie”. On był bratem w trudnej sytuacji i tym bardziej chciałem dotrzymać słowa. Powiedziałem: „Oczywiście, możesz to mieć za tę cenę”, i oczywiście bardzo się ucieszył. Co straciłem? Być może poniosłem pewną stratę finansową. Być może mógłbym zarobić kilka tysięcy rupii więcej, sprzedając mu to po wyższej cenie, ale wtedy miałbym wyrzuty sumienia, ponieważ moje „tak” nie było „tak”.

Warto stracić trochę pieniędzy, aby być uczciwym i podobnym do Chrystusa w swoim postępowaniu. Często jesteśmy poddawani próbie w kwestiach finansowych, aby sprawdzić, czy jesteśmy gotowi, aby nasze „tak” oznaczało „tak”, a „nie” oznaczało „nie”.

Bóg wystawia nas na próbę w tej dziedzinie, zanim poprowadzi nas dalej. Wiele razy w swoim życiu doświadczyłem, że Bóg wystawił mnie na próbę w sytuacjach, w których musiałem coś stracić albo z czegoś zrezygnować. Sprawdza mnie przez te przykazania, aby zobaczyć, czy będę żył zgodnie z nimi. Wtedy odkrywam, czy naprawdę w to wierzę, czy nie. Dzisiaj jest wiele sytuacji, w których mówienie prawdy nic nas nie kosztuje. Tam nie ma próby. Ale kiedy mówienie prawdy może kosztować cię na przykład utratę pracy – wtedy Bóg wystawia cię na próbę, aby sprawdzić, czy może poprowadzić cię do wyższej służby. Wierzę, że w wielu takich sytuacjach Bóg nas sprawdza. I bardzo wielu ludzi, szczególnie młodych, oblało ten test.

Bóg nikogo nie zmusza, aby był Jego wiernym sługą. Wierzę, że pragnie, abyśmy byli Jego wiernymi sługami, ale to, czy będziesz wierny, czy nie, czy będziesz trzymał się standardów Słowa Bożego, czy też będziesz chodzić na kompromisy, aby zadowolić ludzi, zadecyduje o tym, czy kiedykolwiek staniesz się prawdziwym sługą Boga.

Wyobraź sobie na przykład sytuację, że pracujesz w biurze i jest tam droga maszyna, którą przez przypadek źle użyłeś i zepsułeś, ale nikt nie widział, że to zrobiłeś. Wiele osób korzysta z tej maszyny, po chwili ktoś odkrywa, że nie działa, i przełożeni zaczynają dochodzenie. Szef przychodzi i pyta, kto zepsuł maszynę. Wiesz, że to ty, ale milczysz, bo nie ma możliwości, aby się dowiedzieli, skoro wiele osób z niej korzystało. Myślisz, że nie skłamałeś, bo nie otworzyłeś ust, ale w rzeczywistości skłamałeś. Skłamałeś, nie otwierając ust! Aby zachować pracę, nie przyznałeś się, że to ty używałeś jej ostatni i w jakiś sposób ją uszkodziłeś. Być może gdybyś się do tego przyznał, zwolniliby cię z pracy, ponieważ jest to kosztowna maszyna.

Co jest ważniejsze w tej chwili? Diabeł przychodzi do ciebie i mówi, że kłamstwo jest potężne, i że jeśli skłamiesz, zachowasz swoją pracę. W tym samym czasie Duch Święty szepcze do twojego serca, że to jest kłamstwo. Czyż Bóg nie jest wszechmocny? Jeśli zaufasz Bogu w tej sytuacji i powiesz prawdę, być może stracisz pracę, ale Bóg da ci lepszą. Czy masz taką wiarę? To właśnie w takich sytuacjach jesteśmy poddawani próbie.

Nie mówię tu o teorii. Wielokrotnie Bóg wystawił mnie na próbę w różnych sprawach związanych z tą dziedziną, nie po to, aby sprawdzić, czy jestem sprytny i potrafię znaleźć wyjście z trudnej sytuacji, ale aby zobaczyć, czy jestem uczciwy i gotowy zapłacić cenę za mówienie prawdy.

W ten sposób namaścił mnie i powierzył mi posługę głoszenia prawdy z kazalnicy bez względu na koszty. Wierzę, że Bóg pragnie, aby w dzisiejszym chrześcijaństwie było wielu proroków, którzy będą głosić prawdę bez względu na koszty, nawet jeśli zostaną wyrzuceni, pogardzani, odrzuceni, niezrozumiani, krytykowani lub fałszywie oskarżeni. Sposób, w jaki Bóg przygotuje cię do takiej służby, polega na tym, że będzie cię testował w zwykłych okolicznościach życia, aby zobaczyć, czy będziesz mówił prawdę, nawet jeśli będziesz musiał zapłacić za to cenę, stracić pracę albo pieniądze, ponieważ bronisz prawdy. Jest to bardzo ważna kwestia.

Zac Poonen

Życie w Nowym Przymierzu stoi na znacznie wyższym poziomie

Życie w Nowym Przymierzu stoi na znacznie wyższym poziomie

dnia 3 marca 2026

Apostoł Paweł powiedział kiedyś: „Co do sprawiedliwości, opartej na zakonie, człowiek bez nagany.” (List do Filip. 3:6). Co miał na myśli, składając świadectwo przed arcykapłanem w Dziejach Apostolskich 23:1: „Ja aż do dnia dzisiejszego żyłem przed Bogiem z całkowicie czystym sumieniem”? Miał na myśli to, że przestrzegał wszystkich przykazań. Których przykazań przestrzegał? Tylko pierwszych dziewięciu, ponieważ był na tyle uczciwy, by w liście do Rzymian 7:7-8 przyznać, że gdy doszedł do dziesiątego przykazania, które mówiło: „Nie będziesz pożądał”, odkrył w sobie „wszelkiego rodzaju pożądliwości”. Odkrył w sobie każdy rodzaj pożądliwości: żądzę pieniędzy, żądzę cudzych żon i córek, żądzę zaszczytów oraz wszelkie inne rodzaje pożądania, i zdał sobie sprawę, że nie jest w stanie przestrzegać tego przykazania.

Kiedy apostoł Paweł został w swoim sercu napełniony Duchem Świętym (podobnie jak wtedy, gdy Duch Święty zstąpił i napełnił ludzi w dniu Pięćdziesiątnicy), w Liście do Rzymian 8:2 napisał, że prawo Ducha Świętego – którym nie jest dziesięć przykazań lecz prawem życia w Chrystusie Jezusie – uwolniło mnie od prawa grzechu, które nieustannie powodowało, że popadałem w gniew, pożądliwość i wszystko inne.” Dalej w wersecie 4 dodaje: „aby słuszne żądanie zakonu, którym jest „Nie będziesz pożądał” wypełniło się w nas, którzy nie postępujemy według ciała, ale według prowadzenia Ducha Świętego”. Pod Starym Przymierzem było to niemożliwe.

Gdy Jezus mówił w 5 rozdziale Ewangelii Mateusza o pokonywaniu tych grzechów, miał na myśli coś, co jest niemożliwe do osiągnięcia dla człowieka bez mocy Ducha Świętego. Jeśli przeczytasz rozdziały 5, 6 i 7 Ewangelii Mateusza, zauważysz, że na końcu tych trzech rozdziałów najważniejsze pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Jakie to pytanie? „Panie, jak mam tak żyć?”. W rozdziałach 5, 6 i 7 nie ma o tym ani słowa! Kazanie na Górze pokazuje nam jedynie standard życia, jakiego Bóg oczekuje od chrześcijanina Nowego Przymierza, od chrześcijanina narodzonego na nowo, ale całe to kazanie nie wspomina o tym, jak ten cel osiągnąć.

W takim razie skąd będziemy wiedzieć, co mamy robić? Wierzę, że Chrystus głosił Kazanie na Górze tylko po to, aby wzbudzić w naszych sercach pragnienie takiego życia, a jeśli ktoś tęskni za takim życiem, pójdzie do Boga i powie: „Panie, jakie jest rozwiązanie?”. A Pan odpowie: „Musisz być napełniony Duchem Świętym. Musisz być wzmocniony w swoim wnętrzu”.

Wielki Apostoł Paweł był człowiekiem nienagannym według prawa, ale nawet on nie potrafił przezwyciężyć tego pożądania, dopóki nie został napełniony Duchem Świętym, a wtedy Duch Boży go wyzwolił. To tak, jakby Jezus otwierał oczy niewidomemu: niewidomy nie był w stanie otworzyć ich samodzielnie.

Jest to możliwe wyłącznie dzięki mocy Ducha Świętego. W rzeczywistości możemy żyć zgodnie ze wszystkim, o czym Jezus mówił w Kazaniu na Górze, tylko wtedy, gdy jesteśmy napełnieni Duchem Świętym.

Nie mówię tutaj o tanich podróbkach, które krążą dzisiaj pod nazwą „pełni ducha”. Jeśli pełnia ducha, której rzekomo doświadczyłeś, sprawiła, że trząsłeś się, tarzałeś się po ziemi, śmiałeś się i mówiłeś językami, ale wciąż przegrywasz z grzechami takimi jak gniew czy pożądliwość seksualna, jeśli nadal podnosisz głos na swoją żonę lub męża, to nie zostałeś napełniony Duchem Świętym. Nie dajcie się nikomu zwieść. Wielu ludzi ulega zwiedzeniu. Duch Święty daje nam nowy język, nie tylko zdolność mówienia w nieznanych językach, ale przede wszystkim zdolność kontrolowania naszego języka ojczystego. Na nic się zda mówienie nieznanymi językami w niedzielę rano w kościele, jeśli w niedzielne popołudnie krzyczysz na żonę w swoim własnym języku. To nie jest pełnia Ducha Świętego.

Pełnia Ducha Świętego daje nam panowanie nad naszym językiem. Owocem Ducha jest powściągliwość (opanowanie), a On daje nam kontrolę nad językiem 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Jeśli tak nie jest w Twoim przypadku, powinieneś prosić Boga o prawdziwą pełnię Ducha Świętego. Dziękuj Bogu za dary Ducha, ale proś Go o prawdziwą pełnię, która jest czymś więcej niż tylko posiadaniem darów Ducha Świętego. To jedyna droga do zwycięstwa. Nie ma innej.

Jakub mówi, że człowiek oswoił wszystkie zwierzęta, ale nie potrafi okiełznać języka (List Jakuba 3:7-8). Tylko Duch Święty może to zrobić. Jeśli jesteś napełniony Duchem Świętym, On da ci kontrolę nad twoim językiem i oczami. Są to dwie części ludzkiego ciała, o których Jezus mówił w odniesieniu do grzechu w Ewangelii Mateusza 5:21-32. Grzeszenie językiem i grzeszenie oczami. Obie te rzeczy są bardzo, bardzo ważne.

Nigdy nie zadowalaj się żadną tanią podróbką pełni Ducha Świętego, jeśli nie daje Ci ona panowania nad Twoim językiem i nad Twoimi oczami. Stań przed Bogiem i powiedz: „Panie, mam tanią podróbkę. Chcę być wobec Ciebie szczery. Tylko przekonuję ludzi, że jestem napełniony Duchem Świętym, a to jest nic niewarte. Nie chcę przegapić prawdziwej pełni Ducha Świętego”.

Kiedy byłem młodym chrześcijaninem, poniosłem porażkę w obu tych obszarach. Gdy szukałem pełni Ducha Świętego, ludzie posyłali mnie do różnych zgromadzeń, ale byłem bardzo rozczarowany tym, co tam widziałem. Słyszałem mnóstwo hałasu i mówiłem: „Panie, to nie jest to, czego szukam. Szukam mocy, aby pokonać grzech. Nawet jeśli zajmie to dziesięć lat, chcę prawdziwej mocy. Chcę tego, co otrzymali Piotr, Jakub i Jan w dniu Pięćdziesiątnicy, a nie taniej podróbki, która krąży dziś po całym świecie”.

Diabeł chce, aby ludzie zadowalali się podróbkami. Gdybyś zamierzał kupić złoto, diamenty czy nawet banknoty, jakże byłbyś ostrożny, aby nie otrzymać fałszywki. Wiedząc, że w obiegu jest mnóstwo fałszywych pieniędzy, uważnie przyglądałbyś się każdemu banknotowi o nominale 500 rupii, który bierzesz do ręki. O ileż bardziej musimy być ostrożni w kwestii dotyczącej naszego wiecznego przeznaczenia: prawdziwej pełni Ducha Świętego!

Nie zadowalaj się podróbką. Skoro nie zadowala cię fałszywe złoto, diamenty czy banknoty, tym bardziej nie powinieneś godzić się na podróbkę w dziedzinie pełni Ducha. Oto sprawdzian: czy Duch Boży wyzwolił cię od prawa grzechu i śmierci (List do Rzymian 8:2)? To jest właśnie ten test.

Zac Poonen

Pielęgnowanie małżeństwa

Pielęgnowanie małżeństwa

dnia 24 lutego 2026

Kiedy pozwoli się diabłu stanąć między mężem a żoną, ich małżeństwo zacznie przypominać pustkowie. Księga Przysłów 24:30-32 mówi: „Szedłem koło roli próżniaka i koło winnicy głupca: A oto wszystko porosło chwastem, powierzchnię jej pokryły pokrzywy, a kamienne ogrodzenie było rozwalone. Gdy na to spojrzałem, zwróciło to moją uwagę; ujrzałem to i wyciągnąłem stąd naukę”. Gdy ogród jest zaniedbany, szybko zaczyna zarastać. Nie trzeba siać chwastów, cierni ani ostów, ponieważ pojawią się one same. Jeśli przechodzisz obok dwóch domów i widzisz, że jeden ma piękny ogród, a drugi jest zarośnięty i przypomina pustkowie, nawet nie pomyślisz, że ten piękny ogród powstał sam z siebie. Posiadacz pięknego ogrodu musiał włożyć wiele trudu i pracy, aby go tak ukształtować. Natomiast nie można założyć, że właściciel zarośniętego ogrodu włożył wiele wysiłku, by tak wyglądał – jego ogród stał się pustkowiem z powodu zaniedbania.

Ta sama zasada dotyczy małżeństwa. Jeśli widzisz piękne małżeństwo, możesz być pewien, że nie stało się ono piękne samoistnie. Zarówno mąż, jak i żona pracowali nad tym, aby było piękne. Nie ma możliwości, aby jakiekolwiek małżeństwo stało się pięknym ogrodem, jeśli zarówno mąż, jak i żona nie będą regularnie wyrywać chwastów i podlewać go. Jeśli natomiast zaniedbujesz swoje małżeństwo, automatycznie stanie się ono pustkowiem.

Jeśli nie będziesz ostrożny, diabeł wkroczy do twojego domu jak złodziej – powoli, lecz nieubłaganie – aby zniszczyć twoje małżeństwo. Nie stanie się to z dnia na dzień. Pustkowie nie powstaje w ciągu dwóch lub trzech dni. Możesz sobie wyobrażać, że wszystko jest w porządku, ale jeśli zaniedbasz pielęgnowanie swojego małżeństwa, z czasem na pewno zamieni się ono w pustkowie.

A co, jeśli twój ogród już stał się pustkowiem? Zastanówmy się, jak można je z powrotem przemienić w ogród.

Bóg daje nam dwie wielkie obietnice. Pierwsza z nich znajduje się w Księdze Izajasza 51:3: „Pan uczyni jego pustkowia jak Eden, a jego pustynię jak ogród PANA”. Cóż za wspaniała obietnica! Poproś Pana, aby ją wypełnił w twoim życiu. Jeśli nie poprosisz, nie otrzymasz jej. W Liście Jakuba 4:2 czytamy: „Nie macie, bo nie prosicie”. Proś Pana, aby przywrócił twoją pustynię do stanu ogrodu Eden, tak jak obiecał.

Druga obietnica pochodzi z Księgi Ezechiela 36:34-36: „Spustoszała ziemia będzie uprawiana, zamiast być spustoszeniem na oczach wszystkich przechodniów. I powiedzą: Ta spustoszona ziemia stała się jak ogród Eden (…) Ja, PAN, to powiedziałem i uczynię”. Mowa tu o małżeństwie, które jest w tak złym stanie, że nawet przechodnie widzą jego upadek. Ale Bóg mówi, że odnowi nawet tak zniszczone małżeństwo, a ci, którzy widzieli je w ruinie, powiedzą, że stało się teraz jak ogród Eden.

Po przeczytaniu tych wspaniałych obietnic ważne jest, aby pamiętać, że nie zdołasz przywrócić pustkowia swojego małżeństwa do stanu ogrodu bez pomocy Ducha Świętego – nie dokonasz tego technikami poradnictwa małżeńskiego ani czytaniem wielu książek, lecz jedynie dzięki pomocy Ducha Świętego. Bóg obiecał nam swojego Ducha w Księdze Ezechiela 36:26: „I dam wam serce nowe, i ducha nowego dam do waszego wnętrza, i usunę z waszego ciała serce kamienne, a dam wam serce mięsiste. Mojego ducha dam do waszego wnętrza”. W Księdze Rodzaju 2:10 czytamy, że przez ogród Eden przepływała rzeka. Ta rzeka jest obrazem Ducha Świętego przepływającego przez środek naszego małżeńskiego ogrodu, czyniąc wszystko świeżym.

Kiedy uznamy naszą bezradność w przemienianiu pustkowia w ogród i zawołamy do Boga o pomoc, On nam pomoże! W Psalmie 127:1 czytamy: „Jeżeli Pan nie zbuduje domu, na próżno trudzą się ci, którzy go wznoszą”. Cały nasz trud, by przywrócić małżeństwo do stanu ogrodu, będzie daremny, jeśli Pan nam nie pomoże. I nawet jeśli obecnie mamy ogród, nie będziemy w stanie uchronić go przed przed przekształceniem się w pustynię, jeśli Pan go nie ustrzeże.

Jak wygląda dzisiaj twoja relacja małżeńska? Czy jest pustkowiem? Czy straciłeś już nadzieję, że twoje małżeństwo może zostać kiedykolwiek przywrócone do stanu ogrodu? Czy mówisz: „Z partnerem, którego mam, stworzenie ogrodu jest niemożliwe”? To jest dokładnie to, co diabeł chce, abyś mówił. My jednak nigdy nie możemy tracić nadziei. Skoro poznałeś już Boże obietnice odnowy, uchwyć się ich z wiarą dla swojego małżeństwa. Księga Ezechiela 36:37 mówi: „Tak mówi Pan: Będę czekał, aż mnie o to poproszą, abym im to uczynił”. Dopiero gdy poprosimy Boga, On to dla nas uczyni. Musisz więc przyjść do Pana i powiedzieć: „Panie, wierzę, że możesz to sprawić w moim małżeństwie! Nie stracę nadziei”.

Zac Poonen

Jak się modlić – Część 2

Jak się modlić – Część 2

dnia 17 lutego 2026

Pierwsze trzy prośby, których nauczył nas Jezus, to: „Święć się Imię Twoje”, „Przyjdź królestwo Twoje” i „Bądź wola Twoja”. Zauważmy, że wszystko to dotyczy Boga. Człowiek z natury jest skupiony na sobie. To, co odziedziczyliśmy po Adamie, to życie skoncentrowane na sobie, które sprawia, że myślimy przede wszystkim o sobie, a bardzo często wyłącznie o sobie. „Ja, mnie i moja rodzina” – to wszystko, co obchodzi większość ludzi. Nawet jeśli się nawracają, nadal często chodzi tylko o „ja, mnie i moją rodzinę”. Kiedy przyjmują Chrystusa, myślą jedynie o tym, jak Chrystus może teraz pobłogosławić ich samych i ich bliskich. To nie jest chrześcijaństwo. Jezus przyszedł, aby wyzwolić nas z tego egocentrycznego życia, które jest podstawową przyczyną wszystkich naszych nieszczęść i cierpień.

Powodem, dla którego większość chrześcijan nie potrafi radować się nieustannie, jest ich skupienie na sobie. Gdy spotyka ich coś dobrego – radują się; gdy jednak coś nie idzie po ich myśli – na przykład jeśli nie dostaną oczekiwanego awansu – tracą radość. Dlaczego? Przecież Bóg wciąż zasiada na tronie, twoje grzechy nadal są przebaczone, a diabeł jest pokonany! Nie potrafisz się radować tylko dlatego, że nie dostałeś czegoś, czego pragnąłeś. Jezus przyszedł, aby uwolnić nas od życia skoncentrowanego na sobie, które jest źródłem wszystkich naszych problemów.

Czy możemy prosić o jedzenie? Oczywiście, że tak. Jezus nauczył nas modlić się w Ewangelii Mateusza 6:11: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. „Chleb powszedni” obejmuje jedzenie, ubranie, schronienie oraz edukację dzieci – ponieważ muszą one zdobyć wykształcenie i pracę, aby mogły zarabiać na swój powszedni chleb. Nie ma nic złego w proszeniu o te rzeczy. „Odpuść nam nasze winy” oraz „Wybaw nas ode złego” to również dobre prośby, ale wszystkie te trzy prośby dotyczące nas samych następują dopiero po zabieganiu o Boże imię, Boże królestwo i Bożą chwałę. Jezus zmienia nasze priorytety.

Właściwy sposób modlitwy to modlenie się ze świadomością, że Boże Królestwo, Jego imię i Jego wola są najważniejsze w naszym myśleniu. Innymi słowy, muszę zmienić cały swój sposób życia, aby od teraz myśleć w kategoriach Bożego imienia, Bożego Królestwa i Bożej chwały. To cechuje prawdziwie duchowego chrześcijanina. Każdy może powtarzać tę modlitwę – potrafi to nawet papuga. Jednak tylko ludzie duchowi mogą modlić się tą modlitwą z głębi serca, ponieważ tylko oni mogą szczerze powiedzieć, że ich główną troską w życiu jest to, aby Boże imię było uwielbiane w kraju, w kościele oraz w nich samych i ich rodzinach.

„Królestwo Boże powinno przyjść wkrótce, panowanie Boga powinno zostać ustanowione w kościele, a wola Boża powinna wypełniać się w moim życiu, w mojej rodzinie, wszędzie”. To jest oznaka człowieka duchowego. Nie uważaj się za osobę duchową, dopóki te trzy rzeczy nie staną się najważniejszymi pragnieniami twojego serca. Wszystko inne jest bez znaczenia, jeśli centrum twojego życia wciąż kręci się wokół ciebie. Wielu ludzi po nawróceniu – ponieważ ich życie od zawsze było egocentryczne – po prostu dodało Jezusa do swojej orbity, aby im służył: aby przebaczał ich grzechy, odpowiadał na modlitwy, błogosławił im, zapewniał pomyślność i leczył z chorób. To nie jest chrześcijaństwo. To egocentryczne życie z dodatkiem religii. Kiedy Chrystus naprawdę wchodzi do środka, odwracamy się (pokutujemy) od naszego skupionego na sobie życia i to Bóg staje się centrum.

W trzech prośbach dotyczących nas samych, zawartych na końcu Modlitwy Pańskiej, Jezus rzeczywiście wspomina o sprawach materialnych („chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”), ale łączy je ze słowami: „bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”. Mówię wtedy: „Mój Ojcze, chcę wypełniać Twoją wolę na ziemi w moim życiu dokładnie tak samo, jak aniołowie wypełniają ją w niebie – czyli poprzez natychmiastowe posłuszeństwo; a żeby móc pełnić Twoją wolę, potrzebuję zdrowia, więc daj mi mój powszedni chleb”. Czy modlisz się o chleb powszedni po to, by wypełniać wolę Bożą, czy po to, by wypełniać swoją własną wolę? Czy modlisz się o chleb powszedni, aby wypełniać wolę Bożą, czy też aby wypełniać swoją własną wolę? Czy modlisz się, aby grzeszyć, czy też aby podobać się Bogu? Nasza modlitwa powinna brzmieć: „Daj mi dzisiaj chleb powszedni, abym miał zdrowie i siłę, by żyć dla Boga”.

Kolejną rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę, jest to, że w całej tej modlitwie brakuje słów „mnie” i „mój”. Czyż to nie interesujące, że w naszych własnych modlitwach słowa te pojawiają się bardzo często, natomiast w modlitwie, której nauczył nas Pan, są one całkowicie nieobecne? On mówi: „Daj nam” – „nie chodzi tylko o mnie, Panie, myślę też o moim bracie, on też potrzebuje chleba powszedniego”. „Odpuść nam” – „nie przebaczaj tylko mi, przebacz także mojemu bratu”. „Wybaw nas…”. Naprawdę duchowy człowiek to taki, którego życie skupia się na Bogu, a kiedy myśli o sobie, nie myśli tylko o sobie, ale także o ludziach wokół niego – innych, którzy również należą do rodziny Bożej. Ponieważ Bóg jest Ojcem wielkiej rodziny, myśli również o innych.

Właściwy porządek to: najpierw Chrystus, potem inni i ja razem; nie ja sam. Tak modli się osoba duchowa: nie tylko o swoje potrzeby. Naturalnie troszczy się o swoje dzieci, ale dba także o dzieci kogoś innego. Nie patrzy na nie z góry. Nie jest możliwe, aby człowiek troszczył się o dzieci innych osób tak samo, jak o swoje własne. Musimy być realistami, ale musimy też troszczyć się o nie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.

„Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. To ważna prośba. Jest to prośba, którą Jezus powtarza na końcu. W Ewangelii Mateusza 6:14 mówi: „Jeśli bowiem odpuścicie ludziom ich przewinienia, i Ojciec wasz niebieski odpuści wam”. Bardzo ważne jest zrozumienie tego warunku, ponieważ sam Jezus go ustanowił: jeśli nie odpuścicie ludziom, to i Ojciec wasz nie odpuści wam waszych przewinień (Ewangelia Mateusza 6:15). Czy to prawda, czy nie?

Czy Bóg nie przebacza, gdy nie wybaczasz komuś innemu tego, co ta osoba zrobiła przeciwko tobie? Oczywiście. On nie przebaczy ci, jeśli ty nie wybaczysz innym ludziom. Pamiętaj o tym. To fundamentalna zasada w Bożych relacjach z ludźmi: On traktuje nas tak, jak my traktujemy innych. Jeśli jesteśmy miłosierni wobec innych, Bóg jest miłosierny wobec nas. Jeśli wybaczasz innym, Bóg wybacza tobie. Widzieliśmy to w Ewangelii Mateusza 5:7: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Tutaj możemy powiedzieć, że błogosławieni są ci, którzy wybaczają innym, albowiem im zostanie wybaczone, a ci, którzy nie wybaczają innym, nie otrzymają przebaczenia.

Jezus opowiedział kiedyś historię, aby jasno to zilustrować w Ewangelii wg św. Mateusza 18:21-35. To bardzo ważna przypowieść, którą musimy zrozumieć. Był król, który miał dużo sług, a wszyscy byli mu winni mnóstwo pieniędzy. Jeden z nich był mu winien 10 000 talentów – to coś w rodzaju miliarda rupii – ogromny dług, którego nigdy nie zdołasz spłacić. Król był miłosierny i darował mu ten dług. Ten człowiek, któremu darowano dług, wyszedł i znalazł inną osobę, która była mu winna sto rupii, chwycił ją za gardło i powiedział: „Jeśli mi nie zapłacisz, zabiorę cię do sądu i zamknę w więzieniu”, po czym dokładnie tak zrobił. Gdy inni słudzy to zobaczyli, poszli i donieśli o tym królowi. Król wezwał sługę i powiedział: „Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił. Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą?”. I król zapłonął gniewem. Wydał tego sługę katom, aż spłaci wszystko, co był winien.

Innymi słowy, ten darowany dług z powrotem spadł na jego głowę. Jak to wyjaśnić? Czy Bóg, który nam wybacza, może to wybaczenie „cofnąć”? Czy ponownie nakłada nam na głowy grzechy, które już raz przebaczył? Według tego wersetu – tak. Biblia nigdy nie mówi, że Bóg zapomniał o naszych grzechach. On mówi: „grzechów ich nie wspomnę więcej” (List do Hebrajczyków 10:17), co oznacza: „Nie będę ci wytykał twoich grzechów.”.

Nie ma żadnego wersetu, który mówiłby, że Bóg całkowicie zapomina. Ja sam nie potrafię zapomnieć grzechów, które popełniłem, więc jak Bóg mógłby o nich zapomnieć? Nie, On nadal o nich wie, ale nie przypisuje nam ich winy. Ta przypowieść uczy nas, że jeśli przebaczasz innym, Bóg przebacza tobie, a jeśli nie przebaczasz, Bóg ci nie przebaczy.

Ostatnia prośba brzmi: „I nie wódź nas na pokuszenie”. Co to oznacza? Bóg nie pozwoli, abyśmy byli kuszeni ponad nasze siły (1 Koryntian 10:13), ale dobrze jest modlić się w ten sposób, ponieważ dobrze jest zdawać sobie sprawę, że niektóre pokusy znacznie przekraczają nasze możliwości. Wiemy, że Bóg nie pozwoli, byśmy byli poddawani próbie ponad nasze siły, ale musimy się modlić, abyśmy nie zostali wprowadzeni w pokusę, która jest dla nas zbyt silna. „Ale nas zbaw ode złego”. Wyrażam w ten sposób postawę pokory, mówiąc: „Nie wiem, jak przezwyciężyć tę pokusę. Nie mam siły, by ją pokonać. Dlatego Panie, mój Ojcze, proszę, nie wprowadzaj mnie w coś, co jest dla mnie zbyt trudne”. Kiedy modlę się w ten sposób, wyrażam moją niemoc i bezradność. To właściwa postawa wobec pokusy.

Nie powinniśmy myśleć, że jesteśmy zbyt silni, by ulec pokusie. To właśnie dlatego wielu ludzi nie odnosi zwycięstwa nad grzechem. Powodem, dla którego większość chrześcijan ponosi porażkę w walce z grzechem, jest nadmierna pewność siebie. Myślą, że mają w sobie dość siły i sądzą, że kilka dodatkowych postanowień oraz zaciskanie zębów pomoże im zwyciężyć. Nie, to nie zadziała. Musimy uznać: „Panie, nie wódź mnie na pokuszenie zbyt silne dla mnie, a kiedy stanę w obliczu jakiejkolwiek pokusy, wybaw mnie ode złego, ponieważ sam nie jestem w stanie pokonać zła”. Gdybyśmy tylko zdali sobie sprawę, że zło jest dla nas zbyt silne, nawet jeśli chodzi o przebaczanie innym, modlilibyśmy się tak, jak uczy nas Jezus. Jeśli trudno ci komuś wybaczyć, jeśli ktoś wyrządził tobie lub twojej rodzinie straszną krzywdę i czujesz, że wybaczenie temu człowieku za zło, które uczynił, jest niezwykle trudne – wtedy możesz prosić Boga o łaskę. Powiedz: „Panie, proszę pomóż mi, wybaw mnie od tego zła, jakim jest brak przebaczenia. Nie jestem w stanie wybaczyć tej osobie, ale proszę Cię, pomóż mi jej wybaczyć”.

Modlitwa jest wyrazem naszej słabości i naszej bezradnej zależności od Boga, a wiara to ufność, że Bóg mi pomoże, ponieważ jest moim Ojcem, który jest w niebie i który posłał swego Syna na śmierć, aby uwolnić mnie od wszystkich moich grzechów. List do Rzymian 8:32 mówi: „On, który nie oszczędził nawet własnego Syna, ale Go za nas wszystkich wydał, jakżeby wraz z Nim nie darował nam wszystkiego?”.

Modlitwa kończy się w Ewangelii Mateusza 6:13 słowami: „Bo Twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków, Amen”.

To bardzo ważne, abyśmy w ten sposób kończyli naszą modlitwę, mówiąc: „Panie, na samym końcu, kiedy już wysłuchasz mojej modlitwy i uczynisz wszystko, o co Cię prosiłem, chcę uznać, że królestwo należy do Ciebie i moc należy do Ciebie. Ja nie mam mocy, by tak żyć; nie mam mocy, by zwyciężyć grzech. Moc jest Twoja. A kiedy zwyciężę grzech, niech chwała również będzie Twoja”.

Modlitwa kończy się słowem „Amen”, co oznacza: „Niech tak się stanie”.

Zac Poonen

Jak się modlić – Część 1

Jak się modlić – Część 1

dnia 10 lutego 2026

W Ewangelii Mateusza 6:5-8 Jezus nauczył nas, jak nie należy się modlić – nie jak obłudnicy, nie przez bezmyślne powtórzenia i nie przez długość modlitwy, ale wierząc, że nasz Ojciec wie, czego potrzebujemy. Następnie Jezus mówi nam, jak należy się modlić. Obserwując chrześcijan, zauważyłem, że bardzo niewielu ludzi zwraca uwagę na te proste wskazówki Jezusa, które nawet dziecko może zrozumieć. Nauczył nas, jak się nie modlić, ale wielu ludzi nie potraktowało tego poważnie, nauczył nas też, jak się modlić, a nawet tego wielu ludzi nie wzięło na poważnie.

Nie dał nam jednak modlitwy, którą mielibyśmy ślepo powtarzać. Nie ma nic złego w jej powtarzaniu, jeśli wierzymy w każde jej zdanie. Jezus nauczył nas natomiast wzorca, który powinien charakteryzować wszystkie nasze modlitwy.

Jezus powiedział, że gdy się modlicie, módlcie się tak: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie” (Ewangelia Mateusza 6:9). Pierwszą rzeczą, jaką Jezus powiedział, było to, że kiedy rozmawiasz z Bogiem, masz Go nazywać Ojcem. Nikt w Starym Testamencie nie ośmieliłby się spojrzeć w górę i powiedzieć do Boga: „Ojcze”. Modlitwy w Starym Testamencie zawsze brzmiały: „Boże, Panie Wszechmogący itp.”, ponieważ Bóg był dyrektorem generalnym wszechświata, a Jego lud był jak mali pracownicy w fabryce. W żadnym wypadku nie można rozmawiać z dyrektorem generalnym w dowolny sposób! Ale w Nowym Przymierzu jesteśmy dziećmi Boga i podobnie jak dziecko dyrektora generalnego może wejść do biura swojego taty i nazywać go tatusiem, tak my musimy zrozumieć przywilej bycia dzieckiem Bożym. Jest to zasadnicza różnica!

A jednak prawdą jest, że większość chrześcijan nie nazywa Boga „Ojcem”, lecz mówią do Niego „O Boże”. Nie ma w tym nic złego. On jest Bogiem i zwracanie się do Niego jako do Boga jest słuszne; jeśli jednak zwracasz się do Niego tylko jako do Boga, a nie również jako do Ojca, to coś jest nie tak.

W Starym Testamencie Bóg miał imię: Jahwe (lub Jehowa – nikt nie zna dokładnej wymowy, ponieważ alfabet hebrajski nie zawierał samogłosek). Jeśli o mnie chodzi, jest to absolutnie nieistotna dyskusja, ponieważ ja nie nazywam Boga Jehową ani Jahwe! Ja nazywam Go Tatusiem!

On jest moim Ojcem, ponieważ Jezus nauczył nas modlić się słowami: „Ojcze nasz”. W 8. rozdziale Listu do Rzymian czytamy, że Duch Święty przychodzi do naszych serc i woła: „Abba! Ojcze!” (Rzymian 8:15). Jeśli jednak przyjrzeć się niektórym pieśniom, które są śpiewane, jak choćby „Prowadź mnie, o wielki Jehowo”, to czy oni zwracają się do swojego Ojca? On jest Jehową, ale musimy nauczyć się zwracać do Niego jako do naszego Ojca. Gdyby moje dzieci przyszły do mnie i powiedziały: „Panie Poonen”, pomyślałbym, że coś jest z nimi nie tak! Dlaczego nazywają mnie panem Poonen? Powinny nazywać mnie tatusiem. Kiedy przychodzę do Boga, nie nazywam Go Jehową ani Jahwe, chociaż to jest Jego imię. Mówię: „Ojcze”, ponieważ On jest moim Ojcem. Stałem się Jego dzieckiem.

Rzeczywistość bycia dzieckiem Bożym wciąż nie dotarła do wielu chrześcijan, ponieważ nie otwierają się oni na Ducha Świętego. Kiedy Duch Święty napełnia człowieka, jedną z pierwszych rzeczy, jakie czyni, jest sprawienie, by ten zawołał: „Abba, Ojcze”, co znaczy „Tatusiu”. Czy spotkało cię coś takiego? To jest bardzo, bardzo ważne. Nikt cię nie uczy, żeby tak mówić. To automatyczne, wewnętrzne wołanie. Ta wewnętrzna rzeczywistość pojawia się, gdy Duch Święty zamieszkuje w sercu człowieka, gdy ten rodzi się na nowo. Jeśli jest się napełniony Duchem, naprawdę zna Boga jako swojego Ojca. Poznanie Boga jako Ojca i nazywanie Go Ojcem to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu chrześcijańskim. Możesz nazywać Go Panem, możesz nazywać Go Bogiem. Ale przeważającym sposobem, w jaki powinieneś się modlić, jest zwracanie się do Niego: „Abba, Ojcze”.

Mój ziemski ojciec może mnie bardzo kochać, ale może być bezsilny, by pomóc mi w trudnej sytuacji. Mój Ojciec w niebie nie jest bezsilny; On zarządza wszechświatem. Jest potężniejszy niż premier Indii! Pomyśl, gdyby premier Indii był twoim ojcem. Gdybyś miał problem, wystarczyłoby zadzwonić do taty i mu o tym opowiedzieć. Cóż, twój Ojciec w niebie jest potężniejszy i mocniejszy niż ktokolwiek na tym świecie. Dlaczego więc nie idziesz do Niego ze swoimi problemami?”

Nie tylko „Ojcze nasz”, ale Jezus powiedział: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie”. Nie modlimy się do jakiegoś ziemskiego ojca. Mój ziemski ojciec może bardzo mnie kochać, ale może być bezsilny w trudnej sytuacji. Mój Ojciec w niebie nie jest bezsilny; On rządzi wszechświatem. Jest o wiele bardziej potężny niż premier Indii! Wyobraź sobie, że premier Indii byłby twoim ojcem. Gdybyś miał problem, wystarczyłoby zadzwonić do taty i mu o tym opowiedzieć. A twój Ojciec w niebie jest potężniejszy i silniejszy niż niż ktokolwiek na tym świecie. Dlaczego więc nie przychodzisz do Niego ze swoimi problemami?

W pierwszym zdaniu tej modlitwy Jezus pragnął położyć fundamenty wiary. Słowa „Ojcze nasz, któryś jest w niebie” sprawiają, że w moim sercu – zanim jeszcze zacznę się modlić – staje się jasne, iż Ten, z kim rozmawiam, jest moim Niebiańskim Ojcem; Ojcem, który kocha mnie nieskończenie. Ten Ojciec jest w niebie i jest wszechmocny. Te dwie prawdy – że Bóg kocha mnie nieskończenie i że Bóg jest wszechpotężny – stanowią fundament mojej wiary. On może rozwiązać każdy problem, może uczynić wszystko, a przy tym kocha mnie bezgranicznie. To jest największy fundament wiary.

Jeśli przyjrzysz się uważnie sześciu poniższym prośbom, zauważysz, że pierwsze trzy dotyczą Boga. Kiedy zwracasz się do Boga w modlitwie, o co prosisz w pierwszej kolejności? Zobaczysz, że prawie zawsze jest to coś dla ciebie lub twojej rodziny: ‚Panie, zaspokój tę potrzebę”, „Ulecz mój ból pleców”, „Daj mi pracę” albo „Zaopiekuj się moimi dziećmi: zapewnij im pracę i małżonka” itp. W tych prośbach nie ma nic złego. Z pewnością możemy modlić się o te wszystkie rzeczy. Bóg chce, abyśmy przychodzili do Niego z każdą najdrobniejszą sprawą. Nawet jeśli zgubiłeś klucze, możesz prosić Boga, aby pomógł ci je znaleźć”.

Możesz prosić Boga o każdą małą rzecz i o każdą wielką rzecz, ale co stawiasz na pierwszym miejscu? Jezus powiedział, że gdy się modlisz, twoim priorytetem powinien być Bóg i Jego potrzeby. To właśnie znaczy „szukajcie najpierw Królestwa Bożego”. Jezus mówi o tym w Ewangelii Mateusza 6:33: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane”. Możesz prosić o różne rzeczy, ale na pierwszym miejscu stawiaj Boże Królestwo; to jest Boża droga.

Jezus mówi, że twoja pierwsza prośba musi brzmieć: „Boże, mój Ojcze w niebie, niech będzie święte Twoje imię. Nieważne, co ludzie mówią o moim imieniu. To jest nieistotne, ponieważ moja reputacja nadaje się do kosza na śmieci”. Czy bardziej martwisz się o swoje imię i swoją reputację niż o imię Boga? Jeśli tak, to nie modlisz się w sposób, którego nauczył nas Jezus. Przypuśćmy, że ktoś cię zniesławił lub oczernił twoją córkę. Czy to niepokoi cię bardziej niż fakt, że imię Jezusa jest bezczeszczone w naszym kraju? Nie przejmujemy się wystarczająco tym, że chrześcijanie walczą ze sobą i robią wiele złych rzeczy. Jeśli w ogóle nas to nie boli, to zastanawiam się, czy naprawdę mamy relację z Bogiem jako naszym Ojcem. Jeśli bardziej troszczysz się o swoje imię, rodzinę i dzieci (o to, co ludzie o nich mówią), to musisz zmienić sposób myślenia i bardziej skoncentrować się na Bogu.

Jezus przywiązywał ogromną wagę do modlitwy. W Ewangelii Łukasza 18:1 powiedział, że ludzie powinni zawsze się modlić i nie ustawać – nie zniechęcać się. W obydwu przypowieściach, które dotyczyły modlitwy, Jezus mówił o wytrwałości. Jednym z przykładów jest wdowa, która przyszła do sędziego (Ewangelia Łukasza 18:1–8) i nie przestawała prosić, aż otrzymała sprawiedliwość wobec swojego przeciwnika. Jest to modlitwa o zwycięstwo nad szatanem i nad pożądliwościami naszego ciała. Drugi przykład znajduje się w Ewangelii Łukasza 11:5-13, gdzie Jezus mówił o proszeniu Boga o chleb – o siłę i dary potrzebne do pomocy innej osobie w potrzebie, która do nas przychodzi. W obu przypowieściach nacisk położony jest na wytrwałość; człowiek puka tak długo, aż otrzyma ten chleb. Całe nauczanie Jezusa o modlitwie sprowadza się do jednego: nigdy się nie poddawaj! Bóg jest twoim Ojcem: On zaspokoi twoją potrzebę, pokona wroga za ciebie i da ci wszystko, czego potrzebujesz, abyś mógł błogosławić innych. Musimy zwrócić się do Boga w modlitwie i wierze, ufając, że da nam to, o co prosimy dla Jego chwały. Amen.

Zac Poonen

Jak nie należy się modlić

Jak nie należy się modlić

dnia 3 lutego 2026

„A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy…” (Ewangelia Mateusza 6:5). Zanim Jezus nauczył nas modlić się, udzielił nam kilku ostrzeżeń dotyczących modlitwy.

Po pierwsze, obłudnicy lubią być widziani, gdy się modlą. „Stają i modlą się w synagogach oraz na rogach ulic, aby ludzie ich widzieli. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę.” Zasada jest taka, że jeśli modlisz się publicznie, a twoim celem jest to, by inni ludzie docenili twoją modlitwę, to znaczy, że szukasz chwały od ludzi. Prawie każdy, kto zaczyna modlić się publicznie, będzie musiał przyznać, że modląc się, szuka uznania.

Zadaj sobie pytanie: czy modlisz się publicznie w taki sam sposób, jak modlisz się prywatnie? Kiedy klęczysz samotnie przy łóżku, jak się modlisz? Co mówisz wtedy Bogu? Czy to samo mówisz, kiedy modlisz się publicznie? A może używasz bardziej kwiecistego języka, dodajesz drżenie do głosu i zachowujesz się jak aktor, tak jak robi to wiele osób, modląc się publicznie, aby wywrzeć na innych wrażenie, że są bardzo gorliwi lub emocjonalni?

To wszystko obłuda. Bóg tego nienawidzi. Chciałbym, żebyśmy zrozumieli, że tego typu publiczne modlitwy są obrzydliwe dla Boga. Bóg ich nienawidzi i nawet ich nie słucha. Większość publicznych modlitw w kościołach należy do tej kategorii – ludzie modlą się po to, by pokazać innym, jak dobrze potrafią się modlić. Jest to całkowicie sprzeczne z nauczaniem Jezusa i dzieje się tak dlatego, że ludzie nie zostali nauczeni wszystkiego, co Jezus nakazał.

W jaki sposób możemy się od tego uwolnić? Powinniśmy osądzać samych siebie za każdym razem, gdy się modlimy. Pamiętam, jak po raz pierwszy modliłem się publicznie jako chrześcijanin. Muszę przyznać, że modląc się, szukałem uznania u ludzi. Kiedy wróciłem do domu i osądziłem samego siebie, powiedziałem: „Panie, tak nie powinienem się modlić.” Kiedy następnym razem wstałem i modliłem się publicznie, nadal szukałem uznania, więc wróciłem do domu i ponownie osądziłem siebie. Zajęło mi kilka lat, zanim udało mi się oczyścić z pragnienia szukania uznania ludzi podczas publicznej modlitwy, ale w końcu, po wielu latach, nauczyłem się modlić się wyłącznie do Boga Wszechmogącego, do mojego Niebiańskiego Ojca. Czy doszedłeś do tego punktu? Jeśli nie, chcę cię zachęcić, abyś popracował nad uwolnieniem się od szukania chwały u ludzi.

Następnie Jezus powiedział: „Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu” (Ewangelia Mateusza 6:6). Jak mamy to robić publicznie? Możemy to zrobić w miejscu publicznym, jeśli mamy w umyśle drzwi, które możemy zamknąć. Nawet gdy stoję pośród stu osób, w moim umyśle są drzwi. Zamykam je i mówię: „Stoję teraz sam przed Bogiem Wszechmogącym, moim Ojcem.” Wokół mnie mogą być ludzie, ale nie chcę być ich świadomy. To jeden z powodów, dla których zamykamy oczy podczas modlitwy. Nie ma zasady, która mówi, że musisz zamykać oczy podczas modlitwy. Możesz modlić się z otwartymi oczami, ponieważ nawet Jezus czasami tak robił.

Zamykamy oczy, aby nie rozpraszało nas otoczenie i aby nie szukać uznania u ludzi wokół nas. W pewnym sensie, zamykając oczy, odcinamy się od innych. Musimy również zamknąć nasz umysł i powiedzieć: „Ojcze, zamknąłem teraz drzwi i modlę się do Ciebie”. W ten sposób należy się modlić i możemy to robić nawet w miejscach publicznych. Modlimy się do naszego Ojca w ukryciu, a nasz Ojciec, który widzi w ukryciu, wynagrodzi nam to. Możecie być absolutnie pewni, że jeśli modlicie się do Boga, waszego Ojca, i nie szukacie uznania u ludzi, On z pewnością odpłaci wam i wysłucha waszej modlitwy.

W Ewangelii Mateusza 6:7 Jezus udziela nam kolejnych wskazówek dotyczących tego, jak nie należy się modlić: „A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani”. Jednym z błędów, jakie popełniają poganie, jest używanie czczego gadulstwa. Niektóre religie mają nawyk rytualnego powtarzania pewnych formuł. Powtarzają jakąś religijną frazę, aż staje się ona bezmyślnym nawykiem.

Możliwe jest przejęcie pewnego duchowego języka i powtarzanie go. Może się zdarzyć, że będziemy mówić: „Alleluja, Alleluja, Alleluja”, a po chwili stanie się to całkiem pozbawione znaczenia. Stanie się rytuałem. To samo dotyczy fraz takich jak: „Chwała Panu, Chwała Panu, Chwała Panu”. Jezus powiedział: „Nie powtarzajcie bezmyślnie.” Czytając Nowy Testament, odkryjesz, że słowo Alleluja pojawia się dopiero w 19. rozdziale Apokalipsy i jest tam napisane: „Alleluja z tego powodu”, a potem w innym miejscu: „Alleluja z tamtego powodu”. Musi istnieć konkretna przyczyna, dla której wielbimy Pana, dlatego nie powinniśmy mówić „Alleluja” bezmyślnie.

Mamy dziękować we wszystkim, ale jeśli jest to bezsensowne powtarzanie, może to być dość niedorzeczne i nie ma żadnej wartości przed Bogiem. Może to być nawet wzywanie imienia Pańskiego nadaremno, ponieważ końcówka słowa Hallelujah – „yah” – jest skrótem imienia Jahwe, a Żydzi bardzo bali się choćby wspomnieć imię Boga, by nie wzywać Go na próżno. Wierzę, że wielu chrześcijan wzywa imienia Pańskiego nadaremno, gdy bezmyślnie wypowiadają słowo „Alleluja”. Sam często go używam, gdy wielbię Pana, ale staram się, aby za każdym razem było to pełne znaczenia. Nie jestem przeciwny używaniu tego słowa, Bóg również nie, ale musi ono mieć znaczenie, a nie być jedynie bezmyślnym powtarzaniem.

Czy widzisz, że chrześcijanie nie traktują poważnie tak prostego nakazu? Jezus powiedział, że to poganie powtarzają coś bezmyślnie jak mantrę, że i to nie może mieć miejsca w naszym życiu. Musimy okazywać Bogu cześć i mówić to, co naprawdę mamy na myśli. Nie możesz stanąć przed królem, prezydentem czy premierem Indii i po prostu coś powtarzać, nie wiedząc nawet, co mówisz. Tym bardziej powinniśmy mieć większy szacunek dla Boga. Unikajcie bezmyślnego powtarzania.

Jezus mówi również: „Nie myślcie, że dla swojej wielomówności będziecie wysłuchani.” To kolejny błąd, który wielu ludzi popełnia w modlitwie. Myślą, że jeśli będą modlić się długo, Bóg z pewnością ich wysłucha. „Modliłem się trzy godziny, więc na pewno Bóg mnie wysłucha.” To wierutna bzdura, a właśnie tak myślą poganie – że jeśli będą się modlić bardzo długo, to Bóg ich na pewno wysłucha. To nieprawda.

Na górze Karmel prorocy Baala modlili się przez wiele godzin – być może sześć lub więcej – ale nic się nie stało. Eliasz wstał, pomodlił się przez pół minuty i spadł ogień. To nie długość modlitwy sprawia, że Pan nas słucha. Zrozumienie tego jest niezwykle ważne.

Wielu ludzi sądzi, że zostaną wysłuchani, bo modlą się przez całą noc. »Cóż, modliłem się całą noc, więc oczywiście Bóg odpowie na moją modlitwę«. Kto tak powiedział? To wiara przynosi odpowiedź na modlitwę oraz serce wolne od grzechu. To są najważniejsze rzeczy. „Gdybym knuł niegodziwość w moim sercu, – mówi Psalm 66:18 – Pan by mnie nie wysłuchał.”

Nie ma znaczenia, czy modlisz się całą noc, ani jak wspaniale brzmi twoja modlitwa. Jeśli jest w tobie grzech, który nie został uregulowany, jeśli w twoim sercu kryje się niewyznany grzech, jeśli relacja między tobą a twoim bratem jest niewłaściwa, jeśli kogoś skrzywdziłeś, a potem przychodzisz i modlisz się do Boga – Bóg nie wysłucha twojej modlitwy. Idź i załatw tę sprawę ze swoim bratem. Jeśli między Tobą a Bogiem lub między tobą a twoim bratem jest grzech, który nie został wyznany i naprawiony, możesz mieć absolutną pewność, że marnujesz czas na modlitwę, niezależnie od tego, czy trwa ona minutę, czy dziesięć godzin.

Zac Poonen

Miłujcie waszych nieprzyjaciół

Miłujcie waszych nieprzyjaciół

dnia 27 stycznia 2026

Jezus mówi o złej postawie, pełnej nienawiści do ludzi. „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a swego nieprzyjaciela będziesz nienawidził.” (Ewangelia Mateusza 5:43). W Starym Testamencie Izraelici nienawidzili Kananejczyków, nienawidzili Filistynów, nienawidzili Amorytów, Moabitów itp. Zamierzali ich zniszczyć. Ale Jezus mówi teraz: „Lecz ja wam mówię: Miłujcie waszych nieprzyjaciół” (Ewangelia Mateusza 5:44). Czy Bóg zmienił się na przestrzeni lat? Nie. Ludzie mają teraz większą możliwość życia tak jak Jezus Chrystus. W Starym Testamencie człowiek nie był w stanie żyć tak jak Jezus. Bez Ducha Świętego nie da się naprawdę kochać swoich wrogów tak, jak Bóg tego od nas oczekuje. Można kochać swoich wrogów, aby zyskać uznanie jako osoba bardzo łaskawa, ale co z kochaniem swoich wrogów dla chwały Bożej? Tylko człowiek wypełniony Duchem Świętym jest w stanie to zrobić. „Dlatego powiadam wam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.” (Ewangelia Mateusza 5:44)

Proszę pamiętać, że są to przykazania, których powinniśmy nauczać każdego wierzącego, który jest uczniem na całym świecie. Jeśli mam budować kościół, muszę budować kościół, w którym każda osoba miłuje wszystkich swoich wrogów. Jeśli ma dziesięciu wrogów i kocha dziewięciu z nich, nie wypełnił tego przykazania. Jezus powiedział: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego; Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem.” (Ewangelia Mateusza 28:19-20). Innymi słowy, najpierw sam muszę przejść przez to doświadczenie i dlatego Bóg pozwala każdemu słudze Bożemu zmierzyć się z wrogami w swoim życiu – aby mógł nauczyć się ich kochać. W ten sposób może nauczyć innych ludzi kochać swoich wrogów.

To także powód, dla którego każdy prawdziwy sługa Boży musi doświadczać prześladowań – ponieważ tylko wtedy może nauczyć się, jak modlić się za tych, którzy go prześladują, a następnie może także nauczyć innych, jak modlić się za tych, którzy ich prześladują. Dlatego Jezus mówi: „Abyście byli synami waszego Ojca, który jest w niebie”. Uczy nas abyśmy patrzyli na naszego Ojca w niebie, który „sprawia, że jego słońce wschodzi nad złymi i dobrymi, i deszcz zsyła na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”. (Mateusza 5:45)

Pomyśl o dwóch rolnikach, z których jeden jest ateistą, a drugi bogobojnym człowiekiem. Ich gospodarstwa sąsiadują ze sobą, a jeden z nich regularnie się modli, podczas gdy drugi uważa, że Bóg nie istnieje, i że to wszystko bzdury. Mimo to Bóg sprawia, że słońce wschodzi nad nimi obydwoma i nad ich gospodarstwami! Bóg sprawia, że deszcz pada jednakowo na oba gospodarstwa, dzięki czemu obaj mają dobre plony i dobre owoce na swoich drzewach. Czy widzicie, jak dobry jest Bóg! On obdarza jednakowo ateistę i bogobojnego rolnika, i mówi nam, abyśmy byli tacy jak On. Bądźcie jak Bóg – w równej mierze dobrzy dla osoby, która jest dla was dobra, jak i dla osoby, która jest dla was zła. Wszystko to jest niemożliwe bez mocy Ducha Świętego i właśnie dlatego nie znajdujemy takich przykazań w Starym Testamencie.

Następnie Jezus mówi, że jeśli miłujemy tylko tych, którzy nas miłują, nie ma w tym nic szczególnego, ponieważ nawet celnicy, źli grzeszni ludzie, tacy jak mordercy, oraz ludzie wyznający fałszywe religie i należący do takich grup, również tak postępują. Jeśli więc pozdrawiasz tylko swoich przyjaciół lub braci, nie jesteś lepszy od pogan (Ewangelia Mateusza 5:47).

Czy kiedykolwiek starałeś się, aby przywitać się z kimś, kto nie chce się z tobą przywitać? Ja robiłem to wiele razy. Jako sługa Pana, wielu ludzi jest na mnie rozgniewanych z powodu prawdy, którą głoszę – prawdy Słowa Bożego. Tak jak ludzie byli rozgniewani na Jezusa, Pawła i wielu innych sług Bożych przez te dwadzieścia wieków, tak samo wielu nie pozdrowiłoby mnie, gdyby mijali mnie na ulicy. Czasami przechodzę na drugą stronę ulicy, aby ich przywitać, ponieważ Biblia mówi, aby witać tych, którzy nie są zainteresowani powitaniem ciebie, aby pokazać, że nie masz nic przeciwko nim.

Ktoś kiedyś zapytał mnie, ilu mam przyjaciół. Odpowiedziałem, że mam tylu przyjaciół, ilu jest ludzi na świecie, a liczba ta rośnie z każdym dniem! Jeśli na świecie jest siedem miliardów ludzi, to dla mnie wszyscy oni są moimi przyjaciółmi. Nie mam żadnych wrogów; kocham ich wszystkich. Oni mogą uważać mnie za swojego wroga, ale ja nie uważam ich za swoich wrogów. Chcę modlić się za ludzi, którzy mnie skrzywdzili, prześladowali. Chcę błogosławić ludzi, którzy mnie przeklinali. „Błogosławcie tych, którzy was przeklinają” (Ewangelia Łukasza 6:28). Czy tak robicie?

Wiesz, że żadne przekleństwo nie może cię skrzywdzić. Jest to niemożliwe, ponieważ jesteśmy pod Bożym błogosławieństwem. Chrystus wziął na krzyż każde przekleństwo i teraz jesteśmy pod błogosławieństwem Boga, więc żadna osoba, która mnie przeklina, w żaden sposób nie może mnie skrzywdzić. Ona o tym nie wie, a ja mogę w odpowiedzi pobłogosławić ją, mówiąc: „Niech cię Bóg błogosławi”. Mogę zwrócić się do każdego człowieka na świecie i powiedzieć: „Niech Bóg cię błogosławi”. Szczerze pragnę tego dla każdej jednej osoby. To, czy Bóg ją pobłogosławi, czy nie, zależy od jej postawy itp., ale ja z pewnością pragnę, aby Bóg ją pobłogosławił.

Zac Poonen

Bycie napełnionym Duchem Prawdy

Bycie napełnionym Duchem Prawdy

dnia 22 stycznia 2026

Duch Święty nazywany jest Duchem Prawdy. Jezus powiedział: „Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi.” (Ewangelia Jana 16:13)
Chcę, aby moje życie było całkowicie prawdziwe od głowy do stóp, ponieważ właśnie na tym polega naśladowanie Jezusa. Jezus powiedział: „Ja jestem prawdą”. Tak często nawet chrześcijańscy kaznodzieje są dyplomatyczni w sposobie, w jaki przemawiają do innych. Mówią: „Jeśli powiem to w ten sposób, to może spowodować pewne problemy, więc lepiej będę dyplomatyczny”. Jezus zawsze mówił prawdę wprost i bezpośrednio, i nigdy nie używał dyplomacji aby osiągać osobiste korzyści. Zawsze mówił prawdę wprost i bezpośrednio. Nie mam na myśli tego, że był nieuprzejmy. Uważam, że powinniśmy być uprzejmi i rozważni, mówiąc prawdę (nie niegrzeczni) – zawsze powinniśmy być uprzejmi, gdy rozmawiamy z innymi ludźmi – ale mówię o mówieniu prawdy, która dotyczy ciebie samego. Musimy być szczerzy wobec samych siebie.
Czy wiesz, że Duch Święty prowadzi nas do całej prawdy? Pierwszym grzechem, który został osądzony we wczesnym kościele, nie był grzech chciwości, lecz grzech nieuczciwości. W Dziejach Apostolskich 5 Ananiasz i Safira widzieli wielu ludzi sprzedających swoje posiadłości i przynoszących pieniądze do stóp apostołów (wiele osób czyniło tak w Dziejach Apostolskich 4:34–35). Ananiasz i Safira również pragnęli zyskać w kościele reputację osób szczerych i całkowicie oddanych Bogu, więc sprzedali część swojej ziemi, ale nie oddali całej kwoty apostołom, tak jak robili to inni. Załóżmy, że sprzedali ziemię za 100 000 rupii i zatrzymali 50 000 rupii, przekazując kościołowi 50% kwoty. Gdyby ktoś dzisiaj sprzedał swoją posiadłość i przekazał Bogu 50% dochodów, nazwalibyście tę osobę oddanym chrześcijaninem! Ale Ananiasz został zabity nie z powodu tego, co dał lub nie dał, ale dlatego, że skłamał.
Stał w kolejce razem z innymi i milczał, gdy ludzie składali swoje pieniądze u stóp apostołów. On również położył swoje pieniądze i odszedł. Gdy odchodził, Piotr powiedział: „Ananiaszu, wróć tutaj”. Bóg dał Piotrowi rozeznanie, że ten człowiek był kłamcą. Piotr powiedział mu w Dziejach Apostolskich 5:4: „Czyż póki ją (ziemię) miałeś, nie była twoją, a gdy została sprzedana, czy nie mogłeś rozporządzać pieniędzmi do woli? Cóż cię skłoniło do tego, żeś tę rzecz dopuścił do serca swego?” – nikt nie prosił cię o oddanie 50%, 10% ani nawet 1% – dlaczego więc to zaplanowałeś? – „Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu”. Ananiasz mógłby powiedzieć: „Ja nawet nie otworzyłem ust! Nie powiedziałem ani słowa”. Ale czy wiesz, że można skłamać Bogu, nie otwierając ust? Ananiasz po prostu stał w kolejce, położył pieniądze u stóp apostołów i odszedł. Nie otworzył ust, a jednak w tym działaniu było kłamstwo. Na tym polega hipokryzja — to udawanie czegoś co nie jest prawdą.
Możesz przyjść na społeczność i udawać, że jesteś całym sercem oddany Bogu i kłamać. Jeśli siedzisz z innymi, udając pełne oddanie, podczas gdy nie jesteś oddany, jesteś kłamcą, nawet jeśli nie otwierasz ust. Możesz śpiewać Jezusowi „Weź moje srebro i złoto, nie zatrzymam ani grosza”, ponieważ śpiewasz razem z innymi, a melodia i słowa są ładne, ale możesz być absolutnym kłamcą, ponieważ nie mówisz tego szczerze. Wielu chrześcijan w niedzielę kłamie Bogu więcej niż w jakimkolwiek innym dniu tygodnia z powodu pieśni, które śpiewają! Jeśli śpiewasz „Wszystko oddaję Jezusowi”, ale nie oddałeś wszystkiego, to jesteś kłamcą.
Możesz nie usłyszeć kaznodziei mówiącego ci prawdę, ale musisz ją usłyszeć, bo to jest prawda. Jeśli oddałeś wszystko Chrystusowi, to mów to; jeśli nie, lepiej milcz albo powiedz: „Panie, chcę oddać wszystko, ale jeszcze tego nie zrobiłem”. To jest bardziej uczciwe. Nie ma znaczenia, że nie pasuje to do melodii, którą śpiewają inni. Ty bądź szczery wobec Boga.
Jaki jest tego rezultat? W 2 Liście do Tesaloniczan 2:10 jest mowa o tych, którzy nie przyjmują miłości prawdy. Umiłowanie prawdy to coś więcej niż mówienie prawdy. Można mówić prawdę, ale wyższym poziomem jest umiłowanie prawdy. Mam tak ogromne pragnienie mówienia prawdy, że ją kocham i nie chcę, aby kiedykolwiek znalazło się we mnie jakiekolwiek kłamstwo. Jeśli nie przyjmie się miłości prawdy, by zostać zbawionymi od wszelkiego kłamstwa, wówczas 2 List do Tesaloniczan 2:11 mówi nam o konsekwencji: Sam Bóg zsyła na takich ludzi ostry obłęd. To jeden z najbardziej przerażających wersetów w Nowym Testamencie.
Jeśli nie miłujesz prawdy, drogi przyjacielu, powiem ci wprost: Wszechmogący Bóg sprawi byś został oszukany.
Szatan jest oszustem. Twoje pożądliwości cię zwodzą. Twoje serce jest kłamliwe.
Co więcej, jeśli Wszechmogący Bóg, który jest twoją jedyną nadzieją na ochronę przed oszustwem, zdecyduje się pozbawić cię zdrowego myślenia, nie ma dla ciebie nadziei. 2 List do Tesaloniczan 2:11 mówi, że Bóg sprawi, iż uwierzysz w kłamstwo. Dlaczego? Z jednego powodu: nie przyjmujesz miłości prawdy.
Czy wiesz, jaki był pierwszy grzech wspomniany w Biblii? Było to kłamstwo, gdy Szatan okłamał Ewę, mówiąc: „Na pewno nie umrzecie” (Księga Rodzaju 3:4). To jest pierwszy grzech wspomniany w Biblii — kłamstwo. Jaki jest ostatni grzech wymieniony w Biblii? Jeśli przejdziesz do ostatniego rozdziału Biblii, zobaczysz, że kłamstwo jest również ostatnim wymienionym grzechem. W Objawieniu 22:15 napisane jest, że ci, którzy kłamią, znajdą się poza świętym miastem. A więc pierwszym i ostatnim grzechem wymienionym w Biblii jest kłamstwo. Pierwszym grzechem osądzonym we wczesnym kościele było kłamstwo. Ludzie, na których Bóg zsyła obłęd, to ci, którzy nie kochają prawdy.
Bardzo ważne jest, abyśmy potraktowali to poważnie. „Niech wasze tak będzie tak, a wasze nie niech będzie nie” (Ewangelia Mateusza 5:37). To uchroni nas przed zwiedzeniem. Jezus powiedział: „Ja jestem Drogą”. Wszyscy to rozumiemy. Uznajemy, że Jezus jest Drogą i Życiem. Ale powiedział On również: „Ja jestem Prawdą – Ja jestem rzeczywistością” (Ewangelia Jana 14:6).
Dawid mówi w Psalmie 51:6, gdy wyznaje swój grzech po upadku z Batszebą: „Panie, zdaję sobie sprawę, że pragniesz prawdy w głębi serca.” Dawid musi jednak przyznać, że był hipokrytą. Mógł zabić Goliata, pokonać Filistynów, ale był hipokrytą w sercu. Zgrzeszył z Batszebą i próbował to ukryć. Potem pozbył się jej męża i poślubił ją. Prawda w najgłębszym wnętrzu jest jedną z cudownych rzeczy, które możemy mieć dzisiaj dzięki Duchowi Świętemu. Duch Prawdy ma moc uczynić nas szczerymi aż do najgłębszego wnętrza naszego życia i serca.
Objawienie Jana 14 mówi o pewnych ludziach stojących z Barankiem na górze Syjon. Objawienie 14:4 mówi o grupie zwycięzców, którzy podążają za Barankiem, gdziekolwiek On się udaje. Jedną z ich cech charakterystycznych jest to, że „w ich ustach nie znaleziono kłamstwa” (Objawienie 14:5). Ludzie są kłamcami od momentu narodzin. Czytamy o tym w Psalmie 58:3. Ale oto tutaj mamy grupę ludzi, którzy są całkowicie uwolnieni od kłamstwa, tak że nie ma w nich żadnego kłamstwa. Stali się podobni do Jezusa: pełni prawdy! Chcę was zachęcić: musimy oczyścić się z każdego rodzaju kłamstwa.
Nawet jeśli musisz zapłacić cenę za mówienie prawdy, jeśli staniesz po stronie prawdy i postanowisz wyeliminować kłamstwo ze swojego życia, wtedy twoje życie będzie czyste. Będziesz mógł oglądać Boga. Nigdy nie zostaniesz zawiedziony przez kłamstwa, które krążą dziś w chrześcijańskim świecie. Poznasz prawdę, ponieważ sam Bóg objawi ci prawdę i nie będziesz oszukany co do swojego własnego duchowego stanu.
Zac Poonen