Jak nie należy się modlić

Jak nie należy się modlić

dnia 3 lutego 2026

„A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy…” (Ewangelia Mateusza 6:5). Zanim Jezus nauczył nas modlić się, udzielił nam kilku ostrzeżeń dotyczących modlitwy.

Po pierwsze, obłudnicy lubią być widziani, gdy się modlą. „Stają i modlą się w synagogach oraz na rogach ulic, aby ludzie ich widzieli. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę.” Zasada jest taka, że jeśli modlisz się publicznie, a twoim celem jest to, by inni ludzie docenili twoją modlitwę, to znaczy, że szukasz chwały od ludzi. Prawie każdy, kto zaczyna modlić się publicznie, będzie musiał przyznać, że modląc się, szuka uznania.

Zadaj sobie pytanie: czy modlisz się publicznie w taki sam sposób, jak modlisz się prywatnie? Kiedy klęczysz samotnie przy łóżku, jak się modlisz? Co mówisz wtedy Bogu? Czy to samo mówisz, kiedy modlisz się publicznie? A może używasz bardziej kwiecistego języka, dodajesz drżenie do głosu i zachowujesz się jak aktor, tak jak robi to wiele osób, modląc się publicznie, aby wywrzeć na innych wrażenie, że są bardzo gorliwi lub emocjonalni?

To wszystko obłuda. Bóg tego nienawidzi. Chciałbym, żebyśmy zrozumieli, że tego typu publiczne modlitwy są obrzydliwe dla Boga. Bóg ich nienawidzi i nawet ich nie słucha. Większość publicznych modlitw w kościołach należy do tej kategorii – ludzie modlą się po to, by pokazać innym, jak dobrze potrafią się modlić. Jest to całkowicie sprzeczne z nauczaniem Jezusa i dzieje się tak dlatego, że ludzie nie zostali nauczeni wszystkiego, co Jezus nakazał.

W jaki sposób możemy się od tego uwolnić? Powinniśmy osądzać samych siebie za każdym razem, gdy się modlimy. Pamiętam, jak po raz pierwszy modliłem się publicznie jako chrześcijanin. Muszę przyznać, że modląc się, szukałem uznania u ludzi. Kiedy wróciłem do domu i osądziłem samego siebie, powiedziałem: „Panie, tak nie powinienem się modlić.” Kiedy następnym razem wstałem i modliłem się publicznie, nadal szukałem uznania, więc wróciłem do domu i ponownie osądziłem siebie. Zajęło mi kilka lat, zanim udało mi się oczyścić z pragnienia szukania uznania ludzi podczas publicznej modlitwy, ale w końcu, po wielu latach, nauczyłem się modlić się wyłącznie do Boga Wszechmogącego, do mojego Niebiańskiego Ojca. Czy doszedłeś do tego punktu? Jeśli nie, chcę cię zachęcić, abyś popracował nad uwolnieniem się od szukania chwały u ludzi.

Następnie Jezus powiedział: „Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu” (Ewangelia Mateusza 6:6). Jak mamy to robić publicznie? Możemy to zrobić w miejscu publicznym, jeśli mamy w umyśle drzwi, które możemy zamknąć. Nawet gdy stoję pośród stu osób, w moim umyśle są drzwi. Zamykam je i mówię: „Stoję teraz sam przed Bogiem Wszechmogącym, moim Ojcem.” Wokół mnie mogą być ludzie, ale nie chcę być ich świadomy. To jeden z powodów, dla których zamykamy oczy podczas modlitwy. Nie ma zasady, która mówi, że musisz zamykać oczy podczas modlitwy. Możesz modlić się z otwartymi oczami, ponieważ nawet Jezus czasami tak robił.

Zamykamy oczy, aby nie rozpraszało nas otoczenie i aby nie szukać uznania u ludzi wokół nas. W pewnym sensie, zamykając oczy, odcinamy się od innych. Musimy również zamknąć nasz umysł i powiedzieć: „Ojcze, zamknąłem teraz drzwi i modlę się do Ciebie”. W ten sposób należy się modlić i możemy to robić nawet w miejscach publicznych. Modlimy się do naszego Ojca w ukryciu, a nasz Ojciec, który widzi w ukryciu, wynagrodzi nam to. Możecie być absolutnie pewni, że jeśli modlicie się do Boga, waszego Ojca, i nie szukacie uznania u ludzi, On z pewnością odpłaci wam i wysłucha waszej modlitwy.

W Ewangelii Mateusza 6:7 Jezus udziela nam kolejnych wskazówek dotyczących tego, jak nie należy się modlić: „A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani”. Jednym z błędów, jakie popełniają poganie, jest używanie czczego gadulstwa. Niektóre religie mają nawyk rytualnego powtarzania pewnych formuł. Powtarzają jakąś religijną frazę, aż staje się ona bezmyślnym nawykiem.

Możliwe jest przejęcie pewnego duchowego języka i powtarzanie go. Może się zdarzyć, że będziemy mówić: „Alleluja, Alleluja, Alleluja”, a po chwili stanie się to całkiem pozbawione znaczenia. Stanie się rytuałem. To samo dotyczy fraz takich jak: „Chwała Panu, Chwała Panu, Chwała Panu”. Jezus powiedział: „Nie powtarzajcie bezmyślnie.” Czytając Nowy Testament, odkryjesz, że słowo Alleluja pojawia się dopiero w 19. rozdziale Apokalipsy i jest tam napisane: „Alleluja z tego powodu”, a potem w innym miejscu: „Alleluja z tamtego powodu”. Musi istnieć konkretna przyczyna, dla której wielbimy Pana, dlatego nie powinniśmy mówić „Alleluja” bezmyślnie.

Mamy dziękować we wszystkim, ale jeśli jest to bezsensowne powtarzanie, może to być dość niedorzeczne i nie ma żadnej wartości przed Bogiem. Może to być nawet wzywanie imienia Pańskiego nadaremno, ponieważ końcówka słowa Hallelujah – „yah” – jest skrótem imienia Jahwe, a Żydzi bardzo bali się choćby wspomnieć imię Boga, by nie wzywać Go na próżno. Wierzę, że wielu chrześcijan wzywa imienia Pańskiego nadaremno, gdy bezmyślnie wypowiadają słowo „Alleluja”. Sam często go używam, gdy wielbię Pana, ale staram się, aby za każdym razem było to pełne znaczenia. Nie jestem przeciwny używaniu tego słowa, Bóg również nie, ale musi ono mieć znaczenie, a nie być jedynie bezmyślnym powtarzaniem.

Czy widzisz, że chrześcijanie nie traktują poważnie tak prostego nakazu? Jezus powiedział, że to poganie powtarzają coś bezmyślnie jak mantrę, że i to nie może mieć miejsca w naszym życiu. Musimy okazywać Bogu cześć i mówić to, co naprawdę mamy na myśli. Nie możesz stanąć przed królem, prezydentem czy premierem Indii i po prostu coś powtarzać, nie wiedząc nawet, co mówisz. Tym bardziej powinniśmy mieć większy szacunek dla Boga. Unikajcie bezmyślnego powtarzania.

Jezus mówi również: „Nie myślcie, że dla swojej wielomówności będziecie wysłuchani.” To kolejny błąd, który wielu ludzi popełnia w modlitwie. Myślą, że jeśli będą modlić się długo, Bóg z pewnością ich wysłucha. „Modliłem się trzy godziny, więc na pewno Bóg mnie wysłucha.” To wierutna bzdura, a właśnie tak myślą poganie – że jeśli będą się modlić bardzo długo, to Bóg ich na pewno wysłucha. To nieprawda.

Na górze Karmel prorocy Baala modlili się przez wiele godzin – być może sześć lub więcej – ale nic się nie stało. Eliasz wstał, pomodlił się przez pół minuty i spadł ogień. To nie długość modlitwy sprawia, że Pan nas słucha. Zrozumienie tego jest niezwykle ważne.

Wielu ludzi sądzi, że zostaną wysłuchani, bo modlą się przez całą noc. »Cóż, modliłem się całą noc, więc oczywiście Bóg odpowie na moją modlitwę«. Kto tak powiedział? To wiara przynosi odpowiedź na modlitwę oraz serce wolne od grzechu. To są najważniejsze rzeczy. „Gdybym knuł niegodziwość w moim sercu, – mówi Psalm 66:18 – Pan by mnie nie wysłuchał.”

Nie ma znaczenia, czy modlisz się całą noc, ani jak wspaniale brzmi twoja modlitwa. Jeśli jest w tobie grzech, który nie został uregulowany, jeśli w twoim sercu kryje się niewyznany grzech, jeśli relacja między tobą a twoim bratem jest niewłaściwa, jeśli kogoś skrzywdziłeś, a potem przychodzisz i modlisz się do Boga – Bóg nie wysłucha twojej modlitwy. Idź i załatw tę sprawę ze swoim bratem. Jeśli między Tobą a Bogiem lub między tobą a twoim bratem jest grzech, który nie został wyznany i naprawiony, możesz mieć absolutną pewność, że marnujesz czas na modlitwę, niezależnie od tego, czy trwa ona minutę, czy dziesięć godzin.

Zac Poonen

Miłujcie waszych nieprzyjaciół

Miłujcie waszych nieprzyjaciół

dnia 27 stycznia 2026

Jezus mówi o złej postawie, pełnej nienawiści do ludzi. „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a swego nieprzyjaciela będziesz nienawidził.” (Ewangelia Mateusza 5:43). W Starym Testamencie Izraelici nienawidzili Kananejczyków, nienawidzili Filistynów, nienawidzili Amorytów, Moabitów itp. Zamierzali ich zniszczyć. Ale Jezus mówi teraz: „Lecz ja wam mówię: Miłujcie waszych nieprzyjaciół” (Ewangelia Mateusza 5:44). Czy Bóg zmienił się na przestrzeni lat? Nie. Ludzie mają teraz większą możliwość życia tak jak Jezus Chrystus. W Starym Testamencie człowiek nie był w stanie żyć tak jak Jezus. Bez Ducha Świętego nie da się naprawdę kochać swoich wrogów tak, jak Bóg tego od nas oczekuje. Można kochać swoich wrogów, aby zyskać uznanie jako osoba bardzo łaskawa, ale co z kochaniem swoich wrogów dla chwały Bożej? Tylko człowiek wypełniony Duchem Świętym jest w stanie to zrobić. „Dlatego powiadam wam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.” (Ewangelia Mateusza 5:44)

Proszę pamiętać, że są to przykazania, których powinniśmy nauczać każdego wierzącego, który jest uczniem na całym świecie. Jeśli mam budować kościół, muszę budować kościół, w którym każda osoba miłuje wszystkich swoich wrogów. Jeśli ma dziesięciu wrogów i kocha dziewięciu z nich, nie wypełnił tego przykazania. Jezus powiedział: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego; Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem.” (Ewangelia Mateusza 28:19-20). Innymi słowy, najpierw sam muszę przejść przez to doświadczenie i dlatego Bóg pozwala każdemu słudze Bożemu zmierzyć się z wrogami w swoim życiu – aby mógł nauczyć się ich kochać. W ten sposób może nauczyć innych ludzi kochać swoich wrogów.

To także powód, dla którego każdy prawdziwy sługa Boży musi doświadczać prześladowań – ponieważ tylko wtedy może nauczyć się, jak modlić się za tych, którzy go prześladują, a następnie może także nauczyć innych, jak modlić się za tych, którzy ich prześladują. Dlatego Jezus mówi: „Abyście byli synami waszego Ojca, który jest w niebie”. Uczy nas abyśmy patrzyli na naszego Ojca w niebie, który „sprawia, że jego słońce wschodzi nad złymi i dobrymi, i deszcz zsyła na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”. (Mateusza 5:45)

Pomyśl o dwóch rolnikach, z których jeden jest ateistą, a drugi bogobojnym człowiekiem. Ich gospodarstwa sąsiadują ze sobą, a jeden z nich regularnie się modli, podczas gdy drugi uważa, że Bóg nie istnieje, i że to wszystko bzdury. Mimo to Bóg sprawia, że słońce wschodzi nad nimi obydwoma i nad ich gospodarstwami! Bóg sprawia, że deszcz pada jednakowo na oba gospodarstwa, dzięki czemu obaj mają dobre plony i dobre owoce na swoich drzewach. Czy widzicie, jak dobry jest Bóg! On obdarza jednakowo ateistę i bogobojnego rolnika, i mówi nam, abyśmy byli tacy jak On. Bądźcie jak Bóg – w równej mierze dobrzy dla osoby, która jest dla was dobra, jak i dla osoby, która jest dla was zła. Wszystko to jest niemożliwe bez mocy Ducha Świętego i właśnie dlatego nie znajdujemy takich przykazań w Starym Testamencie.

Następnie Jezus mówi, że jeśli miłujemy tylko tych, którzy nas miłują, nie ma w tym nic szczególnego, ponieważ nawet celnicy, źli grzeszni ludzie, tacy jak mordercy, oraz ludzie wyznający fałszywe religie i należący do takich grup, również tak postępują. Jeśli więc pozdrawiasz tylko swoich przyjaciół lub braci, nie jesteś lepszy od pogan (Ewangelia Mateusza 5:47).

Czy kiedykolwiek starałeś się, aby przywitać się z kimś, kto nie chce się z tobą przywitać? Ja robiłem to wiele razy. Jako sługa Pana, wielu ludzi jest na mnie rozgniewanych z powodu prawdy, którą głoszę – prawdy Słowa Bożego. Tak jak ludzie byli rozgniewani na Jezusa, Pawła i wielu innych sług Bożych przez te dwadzieścia wieków, tak samo wielu nie pozdrowiłoby mnie, gdyby mijali mnie na ulicy. Czasami przechodzę na drugą stronę ulicy, aby ich przywitać, ponieważ Biblia mówi, aby witać tych, którzy nie są zainteresowani powitaniem ciebie, aby pokazać, że nie masz nic przeciwko nim.

Ktoś kiedyś zapytał mnie, ilu mam przyjaciół. Odpowiedziałem, że mam tylu przyjaciół, ilu jest ludzi na świecie, a liczba ta rośnie z każdym dniem! Jeśli na świecie jest siedem miliardów ludzi, to dla mnie wszyscy oni są moimi przyjaciółmi. Nie mam żadnych wrogów; kocham ich wszystkich. Oni mogą uważać mnie za swojego wroga, ale ja nie uważam ich za swoich wrogów. Chcę modlić się za ludzi, którzy mnie skrzywdzili, prześladowali. Chcę błogosławić ludzi, którzy mnie przeklinali. „Błogosławcie tych, którzy was przeklinają” (Ewangelia Łukasza 6:28). Czy tak robicie?

Wiesz, że żadne przekleństwo nie może cię skrzywdzić. Jest to niemożliwe, ponieważ jesteśmy pod Bożym błogosławieństwem. Chrystus wziął na krzyż każde przekleństwo i teraz jesteśmy pod błogosławieństwem Boga, więc żadna osoba, która mnie przeklina, w żaden sposób nie może mnie skrzywdzić. Ona o tym nie wie, a ja mogę w odpowiedzi pobłogosławić ją, mówiąc: „Niech cię Bóg błogosławi”. Mogę zwrócić się do każdego człowieka na świecie i powiedzieć: „Niech Bóg cię błogosławi”. Szczerze pragnę tego dla każdej jednej osoby. To, czy Bóg ją pobłogosławi, czy nie, zależy od jej postawy itp., ale ja z pewnością pragnę, aby Bóg ją pobłogosławił.

Zac Poonen

Bycie napełnionym Duchem Prawdy

Bycie napełnionym Duchem Prawdy

dnia 22 stycznia 2026

Duch Święty nazywany jest Duchem Prawdy. Jezus powiedział: „Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi.” (Ewangelia Jana 16:13)
Chcę, aby moje życie było całkowicie prawdziwe od głowy do stóp, ponieważ właśnie na tym polega naśladowanie Jezusa. Jezus powiedział: „Ja jestem prawdą”. Tak często nawet chrześcijańscy kaznodzieje są dyplomatyczni w sposobie, w jaki przemawiają do innych. Mówią: „Jeśli powiem to w ten sposób, to może spowodować pewne problemy, więc lepiej będę dyplomatyczny”. Jezus zawsze mówił prawdę wprost i bezpośrednio, i nigdy nie używał dyplomacji aby osiągać osobiste korzyści. Zawsze mówił prawdę wprost i bezpośrednio. Nie mam na myśli tego, że był nieuprzejmy. Uważam, że powinniśmy być uprzejmi i rozważni, mówiąc prawdę (nie niegrzeczni) – zawsze powinniśmy być uprzejmi, gdy rozmawiamy z innymi ludźmi – ale mówię o mówieniu prawdy, która dotyczy ciebie samego. Musimy być szczerzy wobec samych siebie.
Czy wiesz, że Duch Święty prowadzi nas do całej prawdy? Pierwszym grzechem, który został osądzony we wczesnym kościele, nie był grzech chciwości, lecz grzech nieuczciwości. W Dziejach Apostolskich 5 Ananiasz i Safira widzieli wielu ludzi sprzedających swoje posiadłości i przynoszących pieniądze do stóp apostołów (wiele osób czyniło tak w Dziejach Apostolskich 4:34–35). Ananiasz i Safira również pragnęli zyskać w kościele reputację osób szczerych i całkowicie oddanych Bogu, więc sprzedali część swojej ziemi, ale nie oddali całej kwoty apostołom, tak jak robili to inni. Załóżmy, że sprzedali ziemię za 100 000 rupii i zatrzymali 50 000 rupii, przekazując kościołowi 50% kwoty. Gdyby ktoś dzisiaj sprzedał swoją posiadłość i przekazał Bogu 50% dochodów, nazwalibyście tę osobę oddanym chrześcijaninem! Ale Ananiasz został zabity nie z powodu tego, co dał lub nie dał, ale dlatego, że skłamał.
Stał w kolejce razem z innymi i milczał, gdy ludzie składali swoje pieniądze u stóp apostołów. On również położył swoje pieniądze i odszedł. Gdy odchodził, Piotr powiedział: „Ananiaszu, wróć tutaj”. Bóg dał Piotrowi rozeznanie, że ten człowiek był kłamcą. Piotr powiedział mu w Dziejach Apostolskich 5:4: „Czyż póki ją (ziemię) miałeś, nie była twoją, a gdy została sprzedana, czy nie mogłeś rozporządzać pieniędzmi do woli? Cóż cię skłoniło do tego, żeś tę rzecz dopuścił do serca swego?” – nikt nie prosił cię o oddanie 50%, 10% ani nawet 1% – dlaczego więc to zaplanowałeś? – „Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu”. Ananiasz mógłby powiedzieć: „Ja nawet nie otworzyłem ust! Nie powiedziałem ani słowa”. Ale czy wiesz, że można skłamać Bogu, nie otwierając ust? Ananiasz po prostu stał w kolejce, położył pieniądze u stóp apostołów i odszedł. Nie otworzył ust, a jednak w tym działaniu było kłamstwo. Na tym polega hipokryzja — to udawanie czegoś co nie jest prawdą.
Możesz przyjść na społeczność i udawać, że jesteś całym sercem oddany Bogu i kłamać. Jeśli siedzisz z innymi, udając pełne oddanie, podczas gdy nie jesteś oddany, jesteś kłamcą, nawet jeśli nie otwierasz ust. Możesz śpiewać Jezusowi „Weź moje srebro i złoto, nie zatrzymam ani grosza”, ponieważ śpiewasz razem z innymi, a melodia i słowa są ładne, ale możesz być absolutnym kłamcą, ponieważ nie mówisz tego szczerze. Wielu chrześcijan w niedzielę kłamie Bogu więcej niż w jakimkolwiek innym dniu tygodnia z powodu pieśni, które śpiewają! Jeśli śpiewasz „Wszystko oddaję Jezusowi”, ale nie oddałeś wszystkiego, to jesteś kłamcą.
Możesz nie usłyszeć kaznodziei mówiącego ci prawdę, ale musisz ją usłyszeć, bo to jest prawda. Jeśli oddałeś wszystko Chrystusowi, to mów to; jeśli nie, lepiej milcz albo powiedz: „Panie, chcę oddać wszystko, ale jeszcze tego nie zrobiłem”. To jest bardziej uczciwe. Nie ma znaczenia, że nie pasuje to do melodii, którą śpiewają inni. Ty bądź szczery wobec Boga.
Jaki jest tego rezultat? W 2 Liście do Tesaloniczan 2:10 jest mowa o tych, którzy nie przyjmują miłości prawdy. Umiłowanie prawdy to coś więcej niż mówienie prawdy. Można mówić prawdę, ale wyższym poziomem jest umiłowanie prawdy. Mam tak ogromne pragnienie mówienia prawdy, że ją kocham i nie chcę, aby kiedykolwiek znalazło się we mnie jakiekolwiek kłamstwo. Jeśli nie przyjmie się miłości prawdy, by zostać zbawionymi od wszelkiego kłamstwa, wówczas 2 List do Tesaloniczan 2:11 mówi nam o konsekwencji: Sam Bóg zsyła na takich ludzi ostry obłęd. To jeden z najbardziej przerażających wersetów w Nowym Testamencie.
Jeśli nie miłujesz prawdy, drogi przyjacielu, powiem ci wprost: Wszechmogący Bóg sprawi byś został oszukany.
Szatan jest oszustem. Twoje pożądliwości cię zwodzą. Twoje serce jest kłamliwe.
Co więcej, jeśli Wszechmogący Bóg, który jest twoją jedyną nadzieją na ochronę przed oszustwem, zdecyduje się pozbawić cię zdrowego myślenia, nie ma dla ciebie nadziei. 2 List do Tesaloniczan 2:11 mówi, że Bóg sprawi, iż uwierzysz w kłamstwo. Dlaczego? Z jednego powodu: nie przyjmujesz miłości prawdy.
Czy wiesz, jaki był pierwszy grzech wspomniany w Biblii? Było to kłamstwo, gdy Szatan okłamał Ewę, mówiąc: „Na pewno nie umrzecie” (Księga Rodzaju 3:4). To jest pierwszy grzech wspomniany w Biblii — kłamstwo. Jaki jest ostatni grzech wymieniony w Biblii? Jeśli przejdziesz do ostatniego rozdziału Biblii, zobaczysz, że kłamstwo jest również ostatnim wymienionym grzechem. W Objawieniu 22:15 napisane jest, że ci, którzy kłamią, znajdą się poza świętym miastem. A więc pierwszym i ostatnim grzechem wymienionym w Biblii jest kłamstwo. Pierwszym grzechem osądzonym we wczesnym kościele było kłamstwo. Ludzie, na których Bóg zsyła obłęd, to ci, którzy nie kochają prawdy.
Bardzo ważne jest, abyśmy potraktowali to poważnie. „Niech wasze tak będzie tak, a wasze nie niech będzie nie” (Ewangelia Mateusza 5:37). To uchroni nas przed zwiedzeniem. Jezus powiedział: „Ja jestem Drogą”. Wszyscy to rozumiemy. Uznajemy, że Jezus jest Drogą i Życiem. Ale powiedział On również: „Ja jestem Prawdą – Ja jestem rzeczywistością” (Ewangelia Jana 14:6).
Dawid mówi w Psalmie 51:6, gdy wyznaje swój grzech po upadku z Batszebą: „Panie, zdaję sobie sprawę, że pragniesz prawdy w głębi serca.” Dawid musi jednak przyznać, że był hipokrytą. Mógł zabić Goliata, pokonać Filistynów, ale był hipokrytą w sercu. Zgrzeszył z Batszebą i próbował to ukryć. Potem pozbył się jej męża i poślubił ją. Prawda w najgłębszym wnętrzu jest jedną z cudownych rzeczy, które możemy mieć dzisiaj dzięki Duchowi Świętemu. Duch Prawdy ma moc uczynić nas szczerymi aż do najgłębszego wnętrza naszego życia i serca.
Objawienie Jana 14 mówi o pewnych ludziach stojących z Barankiem na górze Syjon. Objawienie 14:4 mówi o grupie zwycięzców, którzy podążają za Barankiem, gdziekolwiek On się udaje. Jedną z ich cech charakterystycznych jest to, że „w ich ustach nie znaleziono kłamstwa” (Objawienie 14:5). Ludzie są kłamcami od momentu narodzin. Czytamy o tym w Psalmie 58:3. Ale oto tutaj mamy grupę ludzi, którzy są całkowicie uwolnieni od kłamstwa, tak że nie ma w nich żadnego kłamstwa. Stali się podobni do Jezusa: pełni prawdy! Chcę was zachęcić: musimy oczyścić się z każdego rodzaju kłamstwa.
Nawet jeśli musisz zapłacić cenę za mówienie prawdy, jeśli staniesz po stronie prawdy i postanowisz wyeliminować kłamstwo ze swojego życia, wtedy twoje życie będzie czyste. Będziesz mógł oglądać Boga. Nigdy nie zostaniesz zawiedziony przez kłamstwa, które krążą dziś w chrześcijańskim świecie. Poznasz prawdę, ponieważ sam Bóg objawi ci prawdę i nie będziesz oszukany co do swojego własnego duchowego stanu.
Zac Poonen
Bóg kontroluje nasze okoliczności

Bóg kontroluje nasze okoliczności

dnia 13 stycznia 2026

Aby nasza wiara była niewzruszona, musi ona pewnie opierać się na trzech faktach dotyczących Boga – Jego doskonałej miłości, Jego absolutnej mocy oraz Jego doskonałej mądrości. Jeśli jesteśmy przekonani o Jego miłości, musimy być równie przekonani o Jego suwerennej mocy.

Dlatego Jezus nauczył nas, abyśmy rozpoczynali nasze modlitwy, zwracając się do Boga słowami: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”.

„Ojcze nasz” przypomina nam o Jego doskonałej miłości, a „któryś jest w niebie” przypomina nam, że jest On Bogiem Wszechmogącym, który w absolutnej suwerenności panuje nad wszystkim, co dzieje się na ziemi. Jako Bóg jest On również doskonale mądry i dlatego doskonale porządkuje nasze drogi zgodnie ze swoją mądrością.

„Droga Boga jest doskonała (Jego mądrość jest doskonała)… i On czyni moją drogę doskonałą (doskonale porządkuje moje okoliczności)” (Psalm 18:30,32).

Gdyby Bóg nie był doskonały w miłości, mocy i mądrości, nasza wiara nie miałaby solidnego fundamentu. Ale ponieważ On jest doskonały we wszystkich trzech, nie powinniśmy się nigdy chwiać.

Wiara jest oparciem całej ludzkiej osobowości na Bogu, w całkowitym zaufaniu do Jego doskonałej miłości, Jego absolutnej mocy i Jego doskonałej mądrości.

Wszyscy bez trudu przyznamy, że mądrość Boga jest doskonała. Jego drogi są tak samo wyższe od naszych, jak niebo jest wyższe od ziemi.

„Moje myśli bowiem nie są waszymi myślami ani wasze drogi nie są moimi drogami, mówi PAN; Ale jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi przewyższają wasze drogi, a moje myśli – wasze myśli.” (Księga Izajasza 55:8-9)

Dlatego często nie potrafimy zrozumieć sposobu, w jaki On działa, ani tego, jak porządkuje nasze sprawy. Jeśli dziecko nie potrafi zrozumieć wszystkich dróg swojego ojca, nie jest niczym dziwnym, że my również nie potrafimy zrozumieć wszystkich dróg Boga. Jednakże, gdy wzrastamy duchowo i coraz bardziej uczestniczymy w Boskiej naturze, zaczniemy coraz lepiej rozumieć Boże drogi.

Całkowita suwerenność Boga nad wszystkimi ludźmi i okolicznościami to kwestia, co do której wielu wierzących nadal ma wątpliwości. Mogą to potwierdzać słowami, ale nie wierzą, że „działa” to w codziennych sytuacjach życiowych. Tymczasem Pismo Święte jest pełne przykładów tego, jak Bóg działał suwerennie na rzecz swojego ludu – często w najbardziej nieoczekiwany sposób.

Wielu z nas zna oczywiste, cudowne sposoby, w jakie Bóg działał dla dobra swojego ludu – takie jak wyprowadzenie Izraelitów z Egiptu. Często jednak nie dostrzegamy większych cudów, przez które Bóg odwracał zamiary Szatana, gdy ten atakował Boży lud.

Przypadek Józefa jest klasycznym przykładem. Bóg miał plan wobec jedenastego syna Jakuba, aby uczynić go drugim władcą Egiptu, zanim ten ukończy trzydzieści lat.

Józef był bogobojnym młodzieńcem i dlatego był znienawidzony przez szatana. Szatan podburzył więc jego starszych braci, aby się go pozbyli. Ale Bóg zadbał o to, aby nie odebrali Józefowi życia. Udało im się natomiast sprzedać go kupcom ismaelskim. I jak myślisz, dokąd ci kupcy zabrali Józefa? Oczywiście do Egiptu! Było to wypełnienie pierwszego etapu Bożego planu!

W Egipcie Józef został kupiony przez Potyfara. To również było zaplanowane przez Boga. Żona Potyfara była złą kobietą. Zafascynowana Józefem, wielokrotnie próbowała go uwieść. Kiedy w końcu zrozumiała, że nie uda jej się tego osiągnąć, fałszywie oskarżyła Józefa i kazała go wtrącić do więzienia. A kogo, twoim zdaniem, Józef spotkał w więzieniu? Podczaszego faraona! Bóg sprawił, że podczaszy faraona również został uwięziony w tym samym czasie, aby Józef mógł go poznać. Był to drugi etap Bożego planu.

Trzecim krokiem Boga było pozwolenie podczaszemu faraona zapomnieć na dwa lata o Józefie. „Jednak przełożony podczaszych nie pamiętał o Józefie, ale zapomniał o nim. Po upływie dwóch lat śniło się faraonowi…Wtedy przełożony podczaszych powiedział do faraona…” (Księga Rodzaju 40:23; 41:1,9).

Zgodnie z Bożym planem nadszedł czas, aby Józef został uwolniony z więzienia.

W Psalmie 105:19-20 czytamy: „Aż do tego czasu, gdy jego słowo się spełniło, słowo PANA doświadczało go. Posłał król i kazał go uwolnić, władca narodu wypuścił go na wolność.”

Józef miał teraz trzydzieści lat. Nadszedł czas wyznaczony przez Boga. Dlatego Bóg dał faraonowi sen. I Bóg również przypomniał podczaszemu Józefa  –  jako tłumacza jego snu. W ten sposób Józef stanął przed faraonem i został drugim władcą Egiptu. Boży harmonogram wydarzeń w życiu Józefa nie mógł być bardziej doskonały!

Nigdy nie wpadlibyśmy na pomysł, aby zaplanować życie Józefa w taki sposób, jak uczynił to Bóg. Gdybyśmy mieli możliwość zaplanowania życia Józefa, prawdopodobnie zapobieglibyśmy wszelkim krzywdom, jakie go spotkały. Lecz sposób, w jaki uczynił to Bóg, był lepszy.

Znacznie większym cudem jest to, gdy zło, które wyrządzają nam ludzie, zostaje wykorzystane do spełnienia Bożych planów wobec nas! Bóg czerpie wielką radość z odwracania sytuacji na niekorzyść szatana, tak że wszystko współdziała ku dobremu tych, którzy są Jego wybranymi.

Zastosujmy te wydarzenia do naszych własnych okoliczności.

Jaka powinna być nasza postawa wobec złych ludzi, wobec braci zazdrosnych o nas, wobec kobiet, które fałszywie nas oskarżają, wobec przyjaciół, którzy obiecują nam pomoc, lecz o tym zapominają, albo wobec niesprawiedliwego uwięzienia?

Czy wierzymy, że Bóg jest na tyle wszechmocny, aby użyć wszystkich tych ludzi i wszystkiego, co oni czynią – czy to świadomie, czy nieświadomie – do wypełnienia swojego celu w naszym życiu? Skoro uczynił to dla Józefa, czyż nie uczyni tego także dla nas? Z pewnością może to zrobić i uczyni to.

Ale powiem wam, kto mógł zniweczyć Boży plan dla życia Józefa. Tylko jedna osoba – sam Józef. Gdyby uległ pokusom żony Potyfara z pewnością zostałby odrzucony przez Boga.

W całym wszechświecie jest tylko jedna osoba, która może zniszczyć i udaremnić Boży plan dotyczący twojego życia – i jesteś to ty sam. Nikt inny nie jest w stanie tego zrobić. Ani twoi przyjaciele, ani wrogowie. Ani aniołowie, ani szatan. Tylko ty. Gdy to zrozumiemy, uwolni nas to od wielu naszych lęków i od niewłaściwych postaw wobec tych, którzy wyrządzają nam krzywdę.

Zac Poonen

Droga sprawiedliwych w Nowym Roku

Droga sprawiedliwych w Nowym Roku

dnia 6 stycznia 2026

„Ale droga sprawiedliwych jest jak blask zorzy porannej, która coraz jaśniej świeci aż do białego dnia.”
(Przypowieści Salomona 4:18)

To naprawdę jest obietnica Nowego Przymierza. Wiemy, że człowiek staje się sprawiedliwy dopiero wtedy, gdy uwierzy w Chrystusa, kiedy jego grzechy będą odpuszczone i zostanie uznany przez Boga za sprawiedliwego, usprawiedliwionego sprawiedliwością Chrystusa, która go okrywa. Jednak nie jest wolą Boga, aby jego życie było tylko jak wschód słońca. Jest napisane: „Ścieżka sprawiedliwych jest jak wschód słońca…”. Wiemy jednak, że kiedy wschodzi słońce, pojawia się światło, ale słońce nadal nie świeci najjaśniej. Pomyśl o słońcu wschodzącym na niebie; światło to świeci coraz jaśniej i jaśniej, aż do południa, kiedy osiąga idealną jasność. Można powiedzieć, że wraz ze wschodem słońca cienie się zmniejszają; cień naszego egoistycznego życia zmniejsza się, maleje, aż w końcu słońce znajduje się nad głową, gdzie cień całkowicie znika. I taka jest wola Boża względem nas. Od momentu naszego ponownego narodzenia nie jest wolą Bożą, aby którekolwiek z Jego dzieci doświadczało wzlotów i upadków.

Obecnie większość chrześcijan doświadcza wzlotów i upadków, a kiedy słyszymy, że inni ludzie również doświadczają wzlotów i upadków, i jakiś kaznodzieja doświadcza wzlotów i upadków, czujemy się pocieszeni w naszej porażce. Nasze standardy czerpiemy od jakiegoś cielesnego wierzącego lub cielesnego kaznodziei, zamiast ze Słowa Bożego, które mówi, że droga sprawiedliwych nie jest wyboista. Nie jest tak, że raz jest jasno, potem ciemno, potem znowu jasno, a potem znowu ciemno. Raz na szczycie góry, a potem w dołku. Raz chwaląc Pana i radując się, a następnego dnia ponury i nieszczęśliwy. Jeśli takie są nasze doświadczenia, chcę tylko powiedzieć, że nie jest to wolą Boga. Nie jest to droga sprawiedliwych. Jeśli ktoś podąża tą drogą, możemy jasno powiedzieć, że nie podąża drogą sprawiedliwych.

Ścieżka sprawiedliwych jest nazwana w Nowym Testamencie „Drogą Nową i Żywą”. To nie jest doktryna do zrozumienia; to jest ścieżka sprawiedliwych. Słyszymy teraz o ludziach, którzy wierzą w Drogę Nową i Żywą. Otrzymałem list dotyczący osoby, która mówiła o „braciach i siostrach Nowej i Żywej Drogi”. Kim jest brat lub siostra Nowej i Żywej Drogi? Nie jest to ktoś, kto zasiada w Kościele Wspólnoty Chrześcijańskiej. Nie jest to ktoś, kto rozumie doktrynę, ale ktoś, kto nie idzie w górę i w dół. Osoba, która podąża w górę i w dół, nie znajduje się na Nowej i Żywej Drodze; jest to stara, martwa droga. Nowa i Żywa Droga jest jaśniejsza, jaśniejsza, jaśniejsza i jaśniejsza. To jest JEDYNA Nowa i Żywa Droga, o której mówi Nowy Testament: droga sprawiedliwych. To „bycie w dołku” dowodzi jedynie, że zrozumieliśmy doktrynę, ale w ogóle nie wkroczyliśmy na właściwą drogę.

Droga sprawiedliwych jest jak wschód słońca, które świeci coraz jaśniej; a słońce nie porusza się tam i z powrotem. Nie zmienia nagle zdania. Po prostu nieustannie idzie naprzód i taka jest wola Boża dla naszego życia, bracia i siostry. To jest wola Boża – aby nasze życie stawało się każdego dnia coraz lepsze. Oznacza to, że otrzymuję coraz więcej światła na to, co kryje się w moim ciele. Dostaję teraz światło na to, co mieszka w moim ciele, o czym nie wiedziałem jeszcze sześć miesięcy temu. Jeśli nie jesteśmy w tym stanie, nie jesteśmy na ścieżce sprawiedliwych. Nauczmy się tego bardzo wyraźnie, abyśmy nie oszukiwali samych siebie, rozumiejąc jedynie jakąś doktrynę. To jest ścieżka, na której światło staje się coraz jaśniejsze i jaśniejsze; ścieżka, gdzie otrzymuję coraz więcej światła na moje ciało. Albo jak mówi 1 List Jana 1:7: „Jeśli chodzimy w światłości, tak jak Bóg jest w światłości…”. Bóg jest światłością, a jeśli chodzę w tej światłości, zbliżam się do Boga; światło staje się coraz jaśniejsze. Oznacza to, że coraz bardziej dostrzegam to, co mieszka w moim ciele. Jestem w stanie coraz bardziej umierać dla siebie i staję się coraz mądrzejszy. W ten sposób Jezus wzrastał w mądrości: kroczył Nową i Żywą Drogą. W Ewangelii Łukasza 2:52 czytamy, że wzrastał w mądrości. I o tym właśnie mówi Salomon natchniony Duchem Świętym w Księdze Przysłów 4:18.

W 2 Liście do Koryntian 3:18 jest napisane, że Duch Święty ukazuje nam chwałę Jezusa. Ta chwała jest światłem, które staje się coraz jaśniejsze w naszym życiu, gdy Duch Święty przemienia nas na podobieństwo Jezusa, z chwały w chwałę. Księga Przysłów 4:18 jest wersem Starego Testamentu, który odpowiada 2 Listowi do Koryntian 3:18. Jeśli chcesz zrozumieć ten werset, musisz przejść do odpowiadającego mu wersetu w Nowym Testamencie, do 2 Listu do Koryntian 3:18, i przeczytać: „…z chwały w chwałę, z chwały w chwałę”.

Życzymy Wam wszystkim błogosławionego roku 2026 – niech Duch Święty przemienia Was na podobieństwo Jezusa, z chwały w chwałę.

Zac Poonen

Rozważ swoje postępowanie

Rozważ swoje postępowanie

dnia 30 grudnia 2025

Kiedy zbliża się koniec roku, warto przyjrzeć się naszemu życiu i zastanowić się, jak nam minął. Prorok Aggeusz napominał ludzi swoich czasów, aby „rozważyli swoje drogi”. W Księdze Aggeusza 1:5-6 czytamy: „Teraz więc tak mówi PAN zastępów: Zastanówcie się nad swoimi drogami. Siejecie wiele, a mało zbieracie; jecie, ale się nie nasycacie; pijecie, ale nie gasicie pragnienia; ubieracie się, lecz nikt nie może się ogrzać, a ten, kto gromadzi zarobek, gromadzi go w dziurawym worku.” Możemy zastosować te słowa do siebie w taki sposób: Pan rzuca nam wyzwanie, mówiąc: „Zastanów się, jak toczyło się twoje życie”.

Czy pojawiły się duchowe owoce? Wiele zasialiście, ale niewiele zebraliście. Chodziliście na wiele spotkań, czytaliście wiele chrześcijańskich książek i słuchaliście wielu chrześcijańskich kaset, ale czy wasz dom jest dziś domem pobożnym i pełnym pokoju? Czy zwyciężyłeś choćby w tak prostej sprawie jak krzyczenie na żonę/męża? Jeśli nie, to chociaż zasiałeś wiele, zebrałeś mało. Ubierasz się, a jednak nie jest ci ciepło. Zarabiasz tak dużo pieniędzy, ale masz dziury w kieszeni, więc większość z nich się marnuje.

Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych – nawet doprowadzenie nas do Jego doskonałej woli po tym, jak wielokrotnie ponosiliśmy sromotne porażki. Jedynie nasza niewiara może Go powstrzymać. Jeśli mówisz: „Ale ja tyle razy wszystko popsułem. Teraz jest już niemożliwe, aby Bóg wprowadził mnie w swój doskonały plan”, wtedy stanie się to niemożliwe – ponieważ TY nie wierzysz w to, co On może dla ciebie uczynić. Lecz Jezus powiedział, że dla Boga nie ma nic niemożliwego – jeśli tylko wierzymy.

„Według wiary waszej niechaj się wam stanie”– to Boże prawo we wszystkich sprawach (Ewangelia Mateusza 9:29). Otrzymamy to, w co wierzymy. Jeśli wierzymy, że coś jest dla Boga niemożliwe, nie wypełni się to w naszym życiu. Z drugiej strony, przy sądzie Chrystusowym odkryjesz, że inny wierzący, który narobił w swoim życiu większego bałaganu niż ty, mimo to wypełnił doskonały plan Boga dla swojego życia – tylko dlatego, że wierzył, iż Bóg może podnieść rozbite kawałki jego życia i uczynić z nich coś „bardzo dobrego”. Jakże wielki żal ogarnie cię tego dnia, kiedy odkryjesz, że to nie twoje porażki (bez względu na to, jak liczne były) udaremniły Boży plan dotyczący twojego życia, ale twoja niewiara!

„Syn Boży pojawił się w tym celu, aby zniweczyć (rozwiązać) dzieła diabła.”  (Pierwszy List Jana 3:8 Amplified Bible). Ten werset oznacza w rzeczywistości, że Jezus przyszedł, aby rozwiązać wszystkie węzły, które diabeł zawiązał w naszym życiu. Wyobraź sobie to w ten sposób: gdy się urodziliśmy, można powiedzieć, że Bóg dał każdemu z nas idealnie zwiniętą kulę sznurka. Gdy zaczęliśmy żyć dzień po dniu, zaczęliśmy ją rozwijać i wiązać na niej węzły (grzesząc). Dziś, po wielu latach rozwijania tego sznurka, ogarnia nas rozpacz, gdy widzimy tysiące węzłów, które na nim są. Lecz Jezus przyszedł, aby „rozwiązać węzły, które diabeł zawiązał”. Dlatego jest nadzieja nawet dla tych, których sznur jest najbardziej poplątany.

Pan może rozwiązać każdy węzeł i dać ci z powrotem do rąk idealną kulę sznurka. To jest przesłanie Ewangelii: możesz zacząć od nowa. Mówisz: „To niemożliwe!”. Cóż, wtedy stanie się tobie według twojej wiary. W twoim przypadku będzie to niemożliwe. Lecz słyszę kogoś innego, którego życie jest gorsze od twojego, mówiącego: „Tak, wierzę, że Bóg to we mnie uczyni”. Jemu również stanie się według jego wiary. W jego życiu Boży doskonały plan zostanie wypełniony.

Jeśli w twoim życiu zapanuje Boży smutek z powodu wszystkich twoich porażek, to nawet jeśli twoje grzechy są jak szkarłat lub czerwone jak purpura, nie tylko staną się białe jak śnieg zgodnie z obietnicą zawartą w Starym Przymierzu (Księga Izajasza 1:18), ale Bóg obiecuje w Nowym Przymierzu, że „nie będzie więcej pamiętał o twoich grzechach” (List do Hebrajczyków 8:12). Niezależnie od popełnionych błędów i porażek, z Bogiem możesz zacząć od nowa. Nawet jeśli w przeszłości podejmowałeś tysiące nowych prób i ponosiłeś porażki, możesz dziś zrobić tysiąc pierwszy nowy początek. Bóg nadal może uczynić twoje życie chwalebnym. Dopóki jest życie, jest nadzieja. Dlatego nigdy nie przestawaj ufać Bogu. Nie może On czynić wielu potężnych dzieł w życiu swoich licznych dzieci nie dlatego, że zawiedli Go w przeszłości, lecz dlatego, że nie ufają Mu teraz. „Oddajmy więc chwałę Bogu, będąc mocni w wierze” (List do Rzymian 4:20) i ufając Mu w przyszłości w sprawach, które do tej pory uważaliśmy za niemożliwe. Wszyscy ludzie – młodzi i starzy – mogą mieć nadzieję, bez względu na to, jak bardzo zawiedli w przeszłości, jeśli tylko uznają swoje porażki, uniżą się i zaufają Bogu.

Zac Poonen

Prawda o Bożym Narodzeniu

Prawda o Bożym Narodzeniu

dnia 23 grudnia 2025

Ludzie są porównywani do owiec. A owce mają skłonność do podążania za tłumem bez zadawania pytań. Jezus jednak przyszedł i nauczył nas, abyśmy wszystko sprawdzali w świetle Słowa Bożego. Faryzeusze wywyższali ludzkie tradycje. Jezus wywyższał Słowo Boże. Mamy żyć każdym słowem Bożym i odrzucać każdą ludzką tradycję, która jest sprzeczna ze Słowem Bożym (Ewangelia Mateusza 4:4).

Wojna, którą Jezus nieustannie toczył z faryzeuszami, była odwieczną walką między Słowem Bożym a tradycjami ludzkimi. W kościele toczymy dziś tę samą walkę. Słowo Boże jest jedynym niebiańskim światłem, jakie mamy na tej ziemi. A gdy Bóg najpierw stworzył światło, natychmiast oddzielił je od ciemności. Ciemność to zarówno grzech, jak i ludzkie tradycje. Musimy więc oddzielić zarówno grzech, jak i ludzkie tradycje od czystego słowa Bożego, aby w kościele nie było żadnej domieszki.

Boże Narodzenie

Rozważmy Boże Narodzenie, które przez wielu obchodzone jest jako dzień narodzin Jezusa Chrystusa. Handlowcy wszystkich wyznań religijnych z niecierpliwością czekają na Boże Narodzenie, ponieważ jest to czas, w którym mogą osiągnąć duże zyski. Jest to święto komercyjne, a nie duchowe. Miliony dolarów i rupii wydawane są na kartki świąteczne i prezenty. W tym okresie wzrasta również sprzedaż napojów alkoholowych.

Czy jest to więc rzeczywiście dzień narodzin Syna Bożego, czy raczej „innego Jezusa”?

Przyjrzyjmy się najpierw Słowu Bożemu. Biblia mówi nam, że w noc narodzin Jezusa pasterze przebywali ze swoimi owcami na polach Judei (Ewangelia Łukasza 2:7-14). Pasterze w Izraelu nigdy nie trzymali swoich stad na otwartych polach nocami od października do lutego, ponieważ w tych miesiącach pogoda była tam deszczowa i zimna. Zatem prawdziwy Jezus musiał urodzić się między marcem a wrześniem. 25 grudnia jest więc dniem narodzin „innego Jezusa”, który został narzucony niczego niepodejrzewającemu chrześcijaństwu przez nienawróconych ludzi!

Co więcej, nawet gdybyśmy znali dokładną datę narodzin Jezusa, nadal pozostaje pytanie, czy Bóg zamierzał, aby Jego Kościół ją obchodził. Maria, matka Jezusa, z pewnością znała dokładną datę Jego narodzin. Po dniu Pięćdziesiątnicy przez wiele lat przebywała z apostołami. Jednak nigdzie nie ma wzmianki o dacie narodzin Jezusa. Co to oznacza? Po prostu to, że Bóg celowo ukrył datę narodzin Jezusa, ponieważ nie chciał, aby Kościół ją świętował. Jezus nie był zwykłym śmiertelnikiem, którego urodziny miałyby być obchodzone raz w roku. Był Synem Bożym, „który nie miał początku dni”, w przeciwieństwie do nas (List do Hebrajczyków 7:3). Bóg chce, abyśmy codziennie, a nie tylko raz w roku, pamiętali o narodzinach, śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa.

Zrozumienie różnicy między Starym a Nowym Przymierzem pozwoli nam również zrozumieć, dlaczego Bóg nie chce, aby Jego dzieci obchodziły obecnie jakiekolwiek specjalne „święta”. W ramach Starego Przymierza Izrael otrzymał nakaz obchodzenia określonych dni jako szczególnie świętych. Ale to był jedynie cień. Teraz, gdy przyszedł Chrystus, wolą Boga jest, aby każdy dzień naszego życia był jednakowo święty. Nawet cotygodniowy sabat został zniesiony w Nowym Przymierzu. Dlatego też w Nowym Testamencie nie ma nigdzie żadnej wzmianki o świętach (List do Kolosan 2:16-17).

Jak więc Boże Narodzenie dostało się do chrześcijaństwa? Odpowiedź brzmi: w ten sam sposób, w jaki do chrześcijaństwa weszły chrzest niemowląt, dziesięcina, kapłaństwo, opłacani pastorzy oraz wiele innych ludzkich tradycji i praktyk Starego Przymierza – poprzez subtelne działanie szatana i nieodrodzonych ludzi.

Kiedy cesarz Konstantyn ustanowił chrześcijaństwo religią państwową Rzymu w IV wieku, rzesze ludzi stały się chrześcijanami – ale tylko „z nazwy” – bez przemiany serca. Dlatego nie chcieli oni zrezygnować ze swoich dwóch wielkich corocznych pogańskich świąt – obu związanych z kultem słońca. Jednym z nich były narodziny boga słońca 25 grudnia, kiedy to słońce, które zeszło na półkulę południową, zaczynało swoją drogę powrotną (przesilenie zimowe). Drugim było wiosenne święto w marcu lub kwietniu, kiedy obchodzono śmierć zimy i narodziny ciepłego lata, które przyniósł ich bóg słońca. Zmienili imię swojego boga słońca na „Jezus” i nadal obchodzili swoje dwa wielkie święta – teraz już jako święta chrześcijańskie – nazywając je Bożym Narodzeniem i Wielkanocą!!

Dzisiejsze zwyczaje bożonarodzeniowe wywodzą się z czasów sprzed chrześcijaństwa w Europie – i mają swoje źródło w pogańskich praktykach religijnych, połączonych z legendami i tradycjami. Dokładna data i rok narodzin Chrystusa nigdy nie zostały ostatecznie ustalone. Gdy jednak ojcowie Kościoła w roku 440 n.e. postanowili wyznaczyć datę obchodów tego wydarzenia, wybrali dzień przesilenia zimowego, który był głęboko zakorzeniony w świadomości ówczesnych ludzi i stanowił dla nich najważniejsze święto. Wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa wśród ludów pogańskich wiele zwyczajów związanych ze świętowaniem przesilenia zimowego zaczęło być łączonych z chrześcijaństwem.

Encyclopaedia Britannica (autorytet w dziedzinie historii świeckiej) stwierdza następująco na temat pochodzenia Bożego Narodzenia:

„Starożytne rzymskie święto Saturnalia jest prawdopodobnie najbliższe współczesnym obchodom Bożego Narodzenia. Święto to odbywało się w okolicach przesilenia zimowego i oznaczało koniec sezonu sadzenia. Przez kilka dni trwały zabawy, uczty i wręczanie prezentów, a praca i działalność handlowa były zawieszone, aby uczcić to huczne święto. W ostatnich dniach tego święta powszechne było obdarowywanie się świecami oraz wykonanymi z wosku owocami i figurkami. Saturnalia bezpośrednio wpłynęły na obchody Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Fakt, że Boże Narodzenie zaczęto później obchodzić w dniu urodzin Niezwyciężonego Słońca — innego rzymskiego święta — nadał temu okresowi charakter solarny i powiązał go z rzymskim Nowym Rokiem, kiedy domy dekorowano zielenią i światłami, a prezenty dawano dzieciom i ubogim.”

(https://www.britannica.com/topic/Winter-Holidays)

Te pogańskie zwyczaje wywodzą się z religii babilońskiej zapoczątkowanej przez Nimroda (zob. Księga Rodzaju 10:8-10). Tradycja głosi, że po śmierci Nimroda jego żona Semiramida urodziła nieślubne dziecko, które uznała za wskrzeszonego Nimroda. W ten sposób rozpoczął się kult matki i dziecka, który wieki później nominalni chrześcijanie przenieśli na „Marię i Jezusa”.

Urodziny tego boga-dziecka były obchodzone przez starożytnych Babilończyków 25 grudnia. Semiramida była „królową niebios” (Księga Jeremiasza 44:19), czczoną wieki później w Efezie jako Diana i Artemida (Dzieje Apostolskie 19:28).

Semiramida twierdziła, że z martwego pnia drzewa wyrosło w ciągu jednej nocy dorosłe, wiecznie zielone drzewo. Symbolizowało to powrót Nimroda do życia i przynoszenie ludzkości darów z nieba. Tak rozpoczęła się tradycja ścinania świerku i zawieszania na nim prezentów. Taki był początek choinki bożonarodzeniowej!

Słowo Boże czy tradycja ludzka?

Za świętowaniem Bożego Narodzenia kryje się znacznie groźniejsza zasada — podążanie za tradycjami ludzkimi, nawet wtedy, gdy nie mają one żadnego uzasadnienia w Słowie Bożym. Siła tradycji jest tak wielka, że wielu wierzących, którzy w innych kwestiach postępują zgodnie z Pismem Świętym, nadal ma trudności z porzuceniem obchodzenia Bożego Narodzenia.

Zadziwiające jest to, że wielu wierzących nie chce zaakceptować tego, co nawet świeccy pisarze (jak autorzy cytowanej powyżej Encyklopedii Brytyjskiej) zrozumieli doskonale – że Boże Narodzenie jest w zasadzie świętem pogańskim. Zmiana nazwy nie sprawia, że święto to staje się chrześcijańskie!

Jak wspomnieliśmy na początku, Jezus toczył nieustanną walkę z faryzeuszami właśnie w tej kwestii – tradycje ludzkie kontra Słowo Boże. Spotykał się z większym sprzeciwem za sprzeciwianie się pustym „tradycjom ojców” niż za głoszenie przeciwko grzechowi. Jeśli będziemy tak samo wierni jak On, nasze doświadczenia będą takie same.

Jak wspomnieliśmy na początku, Jezus był zaangażowany w nieustanną walkę z faryzeuszami właśnie w tej kwestii — tradycje ludzkie kontra Słowo Boże. Spotykał się z większą dezaprobatą za sprzeciwianie się pustym „tradycjom ojców” niż za głoszenie przeciwko grzechowi. Takie samo doświadczenie będzie naszym udziałem, jeśli będziemy tak wierni jak On.

Jedynym naszym przewodnikiem jest Słowo Boże — a nie przykład nawet najbardziej pobożnych ludzi, w tych dziedzinach, w których nie postępują oni zgodnie ze Słowem Bożym. „Bóg jest prawdomówny, a każdy człowiek to kłamca” (List do Rzymian 3:4). Berejczycy badali Pisma, aby sprawdzić nawet nauki Pawła, a Duch Święty pochwalił ich za to (Dzieje Apostolskie 17:11). To jest dobry przykład dla nas wszystkich.

Dawid był mężem według serca Bożego. A jednak przez czterdzieści lat pozwalał Izraelitom oddawać cześć miedzianemu wężowi Mojżesza, nie zdając sobie sprawy, że było to obrzydliwością w oczach Boga. Nie miał światła nawet w tak oczywistej kwestii bałwochwalstwa. Dopiero o wiele mniej znaczący król, Ezechiasz, ujawnił i zniszczył tę bezbożną praktykę (2 Księga Królewska 18:1–4). Możemy naśladować pobożnych ludzi w świętości ich życia, ale nie w ich braku światła dotyczącego ludzkich tradycji. Nasze bezpieczeństwo polega po prostu na przestrzeganiu nauk Słowa Bożego, a nie na dodawaniu do niego lub odejmowaniu od niego.

Nie osądzaj innych

Na koniec: Jaki powinien być nasz stosunek do szczerych wierzących, którzy obchodzą Boże Narodzenie?

Należy pamiętać, że nie stajemy się duchowi tylko dlatego, że nie obchodzimy Bożego Narodzenia. A ci, którzy obchodzą to święto, nie są przez to wierzącymi cielesnymi. Ludzie duchowi to ci, którzy podążają za Jezusem drogą codziennego zapierania się siebie i codziennego napełniania Duchem Świętym — niezależnie od tego, czy obchodzą Boże Narodzenie, czy nie.

Kiedy więc spotykamy wierzących, którzy obchodzą te święta, musimy być na tyle łaskawi, aby wziąć pod uwagę, że mogą oni nie wiedzieć o pogańskim pochodzeniu tych świąt. Nie popełniają więc żadnego grzechu, obchodząc je. Z drugiej strony, my popełniamy grzech, jeśli ich osądzamy – ponieważ znamy prawdę.

Ponieważ 25 grudnia jest zazwyczaj dniem wolnym dla wszystkich, a dni wokół tej daty są również wolne od zajęć szkolnych, wielu ludzi wykorzystuje ten okres na rodzinne spotkania podsumowujące rok — co jest bardzo dobrą rzeczą. A ponieważ niektórzy ludzie chodzą do kościoła tylko 25 grudnia, dobrze jest, aby kościoły organizowały nabożeństwa w tym dniu, aby mogły głosić Ewangelię takim osobom i wyjaśniać im, że Jezus przyszedł na ziemię, aby zbawić ludzi od ich grzechów, i że pokonał dla nas śmierć i szatana.

W początkach chrześcijaństwa niektórzy chrześcijanie obchodzili szabat – który był niechrześcijańskim żydowskim świętem religijnym, podobnie jak Boże Narodzenie. Duch Święty natchnął więc Pawła do napisania Listu do Rzymian 14, aby ostrzec innych chrześcijan, aby nie grzeszyli, osądzając ich. To samo ostrzeżenie dotyczy tych, którzy osądzają innych za obchodzenie Bożego Narodzenia.

„A słabego w wierze przyjmujcie, nie wdając się w ocenę jego poglądów. Kimże ty jesteś, że osądzasz cudzego sługę? Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Kto przestrzega dnia, dla Pana przestrzega; kto je, dla Pana je, dziękuje bowiem Bogu; a kto nie je, dla Pana nie je, i dziękuje Bogu. Przekonanie, jakie masz, zachowaj dla siebie przed Bogiem. Ty zaś czemu osądzasz swego brata? Albo i ty, czemu pogardzasz swoim bratem? Wszak wszyscy staniemy przed sądem Bożym. Tak więc każdy z nas za samego siebie zda sprawę Bogu.” (List do Rzymian 14).

I to jest najlepsze słowo, którym można zakończyć niniejsze studium poświęcone Bożemu Narodzeniu.

Zac Poonen

Postawa odwetu

Postawa odwetu

dnia 16 grudnia 2025

W Starym Testamencie prawo mówiło: „Oko za oko, ząb za ząb”. Było to prawo dane przez Boga w Księdze Wyjścia 21:24, Księdze Kapłańskiej 24:20, a także w Księdze Powtórzonego Prawa 19:21. Bóg nie mówił tam, że jeśli ktoś wyłupi ci oko, ty też musisz wyłupać mu oko. Mówił raczej, że nie wolno wyłupać mu obu oczu, jeśli on wyłupał ci tylko jedno. Sens był taki, że możesz przebaczyć winowajcy i pozwolić mu odejść, nie wyłupując mu żadnego oka. To byłoby najlepsze rozwiązanie. Bóg ograniczył karę, mówiąc: „Oko za oko, ząb za ząb”.

Ale Jezus podnosi poprzeczkę wyżej i mówi: „Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz. A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie.”(Ewangelia Mateusza 5,39-41). Żołnierze rzymscy czasami zmuszali Żydów, którzy byli ich niewolnikami, do noszenia ich bagażu i sprzętu wojskowego przez jedną milę. Żydzi byli niewolnikami, więc musieli to robić. Jezus mówi nam, że w takich sytuacjach powinniśmy przejść z tą osobą dwie mile i nie kłócić się z nią o to. Mamy dać temu, kto prosi, i nie odwracać się od tego, kto chce od nas pożyczyć.

Musimy przyjąć te słowa w duchu, w jakim zostały wypowiedziane. Musimy dokładnie zrozumieć, co Jezus miał na myśli. Czy mówił nam, żebyśmy byli jak wycieraczki? Czy mamy pozwalać ludziom robić wszystko, co im się podoba? Nie może tak być. Zawsze, gdy nie rozumiemy Pisma właściwie, powinniśmy spojrzeć na przykład samego Jezusa Chrystusa – ponieważ On jest Słowem, które stało się ciałem. W Starym Testamencie byli uczeni w Piśmie, którzy badali Prawo, aby wyjaśnić każdą literę i każdy szczegół. W Nowym Testamencie nie musimy już tak bardzo analizować poszczególnych wersetów, lecz raczej patrzeć na Jezusa, ponieważ teraz mamy Jego przykład.

Co Jezus miał na myśli, mówiąc: „Jeśli ktoś uderzy cię w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”? Widzimy, że sam Jezus, kiedy stał przed arcykapłanami podczas procesu, tuż przed swoim ukrzyżowaniem, nie nadstawił drugiego policzka gdy został uderzony. Powiedział w Ewangelii Jana 18:23: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, że źle, a jeśli dobrze, czemu mnie bijesz?”. Nie odpowiedzieli na to (prawdopodobnie uderzyli Go ponownie, a On się nie bronił). Gdy Go uderzyli, nie nadstawił drugiego policzka, aby również został uderzony. Musimy więc uważnie zrozumieć ducha słów Chrystusa, w przeciwnym razie musielibyśmy oskarżyć samego Jezusa o to, że nie postępował zgodnie z tym, co głosił.

Zasada tutaj jest taka: nie pragnę zemsty; nie szukam odwetu za to, co zostało mi zrobione. Jeśli ktoś nazwie mnie diabłem, ja nie nazwę tej osoby diabłem. Jeśli zostanę uderzony, nie oddam uderzeniem. Wolę raczej się wycofać i zaufać Bogu, że ochroni mnie przed wykorzystaniem.

Co Jezus ma na myśli, mówiąc, że jeśli ktoś pozywa cię do sądu, aby odebrać ci koszulę, masz mu dać również płaszcz? Na przykład, jeśli ktoś niesprawiedliwie kłamie i pozywa cię o twoją własność, twierdząc, że jest ona jego własnością – być może zdobył jakieś fałszywe dokumenty w sądzie i chce odebrać ci dom – co powinieneś zrobić? Czy masz powiedzieć mu, żeby zabrał twój dom, i zaoferować mu również swój drugi dom? Czy o to chodzi?

Wcale nie to miał Jezus na myśli. Znowu musimy zrozumieć ducha tych słów. Jeśli ktoś zmusza cię, do przejścia jednej mili, idź z nim dwie mile. Innymi słowy, jeśli ktoś zmusza cię do zrobienia czegoś, zrób więcej. Musisz zrozumieć ducha tej nauki. Jezus poucza nas również, aby nie odwracać się od nikogo, kto chce od nas pożyczyć. Czy mówi przez to, że masz dawać pieniądze każdemu, kto chce od ciebie pożyczyć? W Indiach, jeśli dasz komuś pieniądze raz i zyskasz opinię kogoś, kto hojnie obdarowuje wszystkich, w mgnieniu oka zbankrutujesz.

Jeśli nie rozumiesz ducha tych słów i ślepo traktujesz je dosłownie, wpadniesz w poważne kłopoty. Jezus uczy nas radykalnego podejścia do grzechu, tak jak wtedy, gdy nakazał nam być jak ślepiec lub jak człowiek z amputowaną ręką. Właśnie w tym duchu musimy rozumieć wszystkie te rzeczy: nie szukaj zemsty, bądź gotów dać się wykorzystać, a nawet gotów umrzeć dla siebie samego; ale to nie oznacza, że nie mam żadnych praw.

Pewien brat, który pracował jako kierowca autobusu, wyznał kiedyś na zgromadzeniu kościoła, że podczas nocnej jazdy, czasami widywał samochód nadjeżdżający z przeciwka z oślepiającymi światłami, które raziły go w oczy. Powinni oni przygasić światła, gdy z naprzeciwka nadjeżdża inny samochód, ale ci ludzie tego nie robili. Ponieważ ich światła oślepiały go, miał ochotę włączyć w swoim autobusie światła drogowe z jeszcze większą jasnością, aby oślepić drugiego kierowcę i nauczyć go lekcji. Nagle uświadomił sobie, że jest chrześcijaninem i nie powinien się mścić, i postanowił tego nie robić. Zauważ objawienie, jakie ten brat otrzymał na temat tego, czym jest zemsta: wyrządzić drugiej osobie taką samą krzywdę, jaką ona wyrządziła jemu!

Jeśli zrozumiem zasadę, której nauczał Jezus, odkryję zastosowanie tej zasady nawet podczas jazdy samochodem, gdy ktoś oślepia mnie światłami reflektorów. Taka sytuacja może nie być nigdzie opisana w Piśmie Świętym, ale zrozumiałem zasady i będę gotów ustąpić, uznając, że mój czas, moje pieniądze i moja energia przede wszystkim należą do Pana. Nie jestem niewolnikiem ludzi i nie pozwolę, aby jakiś Tomasz, Ryszard czy Henryk sprowadzał mnie do roli swojego niewolnika. Jestem przede wszystkim niewolnikiem Pana i nie zamierzam być niewolnikiem ludzi.

Jeśli więc będę o tym pamiętał, zrozumiem następujące zasady: nigdy nie chcę się mścić, nigdy nie chcę traktować tej osoby tak, jak ona traktuje mnie, i nie chcę odpowiadać jej w taki sam sposób, w jaki ona odpowiada mi. Chcę ustępować, chcę być pełen łaski i chcę zrezygnować ze swoich praw.

Zac Poonen

Bóg zaplanował rozwiązania wszystkich Twoich problemów

Bóg zaplanował rozwiązania wszystkich Twoich problemów

dnia 9 grudnia 2025

Rozdział 15 Księgi Wyjścia rozpoczyna się od uwielbienia Boga przez Izraelitów, a kończy ich narzekaniem na Niego. Ten schemat powtarzał się wielokrotnie podczas wędrówki Izraelitów przez pustynię. „Fala sinusoidalna” (w matematyce), która wznosi się i opada w nieskończoność, doskonale opisuje życie większości wierzących, którzy chwalą Boga, gdy otrzymują to, czego pragną, narzekają, gdy coś idzie nie tak, ponownie dziękują Bogu, gdy pokonają problem, a następnie ponownie wpadają w zwątpienie, gdy pojawia się kolejny problem. Dzieje się tak, ponieważ większość wierzących żyje według tego, co widzą, a nie według wiary – dokładnie tak jak Izraelici. W niedzielę rano głośno wielbią Boga podczas spotkań (czasami w innych językach). Ale od niedzielnego popołudnia ich mowa jest inna, tym razem w ich ojczystym języku. Jest to gniew, narzekanie i skargi – zarówno w ich domach, jak i w biurach! Następnie w kolejną niedzielę fala sinusoidalna wzrasta i znów zaczynają wielbić Boga.

Potem fala znów opada! Z pewnością nie tak Bóg zamierzył, aby żyły dzieci nowego przymierza. Czyż Duch Święty, który obdarza człowieka darem mówienia w nieznanych językach, nie może również kontrolować jego mowy w języku ojczystym? Oczywiście, że może. Biblia mówi: „Radujcie się zawsze w Panu. We wszystkim dziękujcie” (Filipian 4:4; Efezjan 5:20).

Taka jest wola Boża względem nas w każdym czasie, w nowym przymierzu. Duch Święty został nam dany, aby pomagał nam wypełniać to przykazanie. Musimy również żyć wiarą – wierząc, że Bóg zaplanował już rozwiązanie każdego problemu, z jakim kiedykolwiek się spotkamy.

Gdy Izraelici skarżyli się Mojżeszowi, ten zawołał do Pana, a Pan rzekł: „Rozwiązanie problemu jest tuż przed tobą” (Księga Wyjścia 15:25). Pan wskazał mu drzewo. Mojżesz ściął drzewo i wrzucił je do wody, a woda stała się słodka.

Kto zasadził to drzewo na pustyni? Czy był to człowiek, czy Bóg? Bez wątpienia Bóg! Ludzie nie sadzą drzew na pustyni. Bóg zasadził to drzewo w pobliżu Mara wiele lat wcześniej, ponieważ wiedział, że wiele lat później Jego dzieci przybędą do Mara i zastaną tam gorzką wodę. Czy zdajesz sobie sprawę, że ten sam Bóg zaplanował rozwiązania wszystkich twoich problemów na długo przed tym, zanim staniesz przed nimi?

Życie w wierze oznacza wierzyć w to. Żaden dzisiejszy problem nie może zaskoczyć Boga. Bóg nie tylko wie z góry, jakie problemy przygotowuje dla nas diabeł, ale także z góry przygotował rozwiązanie dla każdego z nich! Dzięki temu możesz śmiało stawiać czoła każdemu problemowi.

Mogę potwierdzić prawdziwość tych słów, ponieważ w ciągu 66 lat mojego życia jako wierzący napotkałem wiele problemów. Nigdy jednak nie spotkałem się z problemem, dla którego Bóg nie zaplanowałby rozwiązania! On zasiał nasiona drzew na długo przed tym, zanim w moim życiu dotarłem do „Mara” – aby uczynić wody dla mnie słodkimi. Pozwól, że zachęcę cię, abyś chodził w wierze w naszego wspaniałego, kochającego Ojca, który zawsze „po cichu planuje dla nas z miłością” (Sofoniasza 3:17 – parafraza) — a będziesz nieustannie zwyciężać wszystkie swoje problemy. Narzekanie, szemranie i gniew nigdy więcej nie pojawią się w twoich ustach, lecz jedynie chwała i dziękczynienie dla Boga. Amen.

Zac Poonen

Uczynki bez wiary i wiara bez uczynków

Uczynki bez wiary i wiara bez uczynków

dnia 2 grudnia 2025

Gdy wierzący zostaje poruszony nową prawdą, może bardzo łatwo popaść w skrajność, ignorując inne prawdy, które mają równoważyć tę pierwszą. Jest to szczególnie istotne w kwestii prawdziwej wiary chrześcijańskiej.

W Starym Przymierzu wiara nie była ważna. Liczyły się tylko uczynki. Prawo Mojżeszowe nie mówiło nic o wierze w Boga. Zawierało natomiast 613 przykazań – długą listę uczynków, których człowiek musiał przestrzegać, jeśli chciał podobać się Bogu.

Ale kiedy dochodzimy do Nowego Przymierza, czytamy: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie z was; dar to Boga; Nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.” (List do Efezjan 2:8-9). Czytając ten werset w oderwaniu od kontekstu, wielu wierzących popada w skrajność i twierdzi, że uczynki nie mają żadnego znaczenia, ponieważ (jak mówi ten werset) skłaniają człowieka do chełpienia się tym, co potrafi.

Ale czego naprawdę uczy Nowe Przymierze? Nie można znaleźć całej prawdy w jednym wersecie Pisma Świętego. Kiedy diabeł zacytował Jezusowi na pustyni jeden werset, mówiąc: „Napisano… (Ewangelia Mateusza 4:6)”, Jezus odpowiedział: „Z drugiej strony napisano RÓWNIEŻ…” (Ewangelia Mateusza 4:7). Widzimy więc, że aby dokładnie zrozumieć pełnię prawdy, jeden werset Pisma Świętego bardzo często musi być zrównoważony innym wersetem (lub wersetami) Pisma Świętego. Jeśli szatan próbował oszukać nawet Pana Jezusa jednym wersetem Pisma Świętego, to o ileż bardziej będzie próbował oszukać dzisiejszych wierzących pojedynczym wersetem Pisma Świętego, wyrwanym z kontekstu. Musimy więc być niezwykle ostrożni w studiowaniu Pisma Świętego, jeśli nie chcemy dać się zwieść. Podobnie jak ptaki, prawda ma dwa skrzydła – i trzeba używać obu, jeśli chce się lecieć prosto. Z jednym skrzydłem albo całkowicie zboczy się z kursu, albo będzie krążyć w kółko i nigdy nie osiągnie żadnego postępu!

Równowagę tę widzimy w Liście do Efezjan 2, gdzie z jednej strony czytamy: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie z was; dar to Boga; Nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.” Aby jednak nikt nie zbłądził (latając tylko na jednym skrzydle), w następnym wersecie czytamy: „Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili.” (List do Efezjan 2:8-10). Zatem: jesteśmy zbawieni – NIE PRZEZ dobre uczynki – ALE DO dobrych uczynków, które Bóg z góry przygotował, abyśmy w nich chodzili.

Tę samą równowagę widzimy w Liście do Filipian 2:12-13. Tam jesteśmy zachęcani, aby „z bojaźnią i ze drżeniem pracować nad swoim zbawieniem”. Ale potem czytamy, że to Bóg według upodobania sprawia w was i chcenie, i wykonanie. Musimy pracować nad tym, co Bóg najpierw uczynił w nas.

W Liście św. Jakuba 2:17-18 czytamy: „Wiara bez uczynków jest martwa sama w sobie”. Następnie Jakub dodaje: „Lecz powie ktoś: Ty masz wiarę, a ja mam uczynki;” Jednak Jakub (natchniony Duchem Świętym) odpowiada: „Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, a ja ci pokażę wiarę z uczynków moich.” Tak więc wiara, która nie rodzi „uczynków wiary”, jest martwą wiarą. Na tym polega różnica między martwą wiarą a żywą wiarą.

Prawdziwa wiara chrześcijańska zawsze owocuje uczynkami wiary – czyli uczynkami dokonanymi w zależności od Ducha Świętego. Bo właśnie tym jest wiara: zależnością od Ducha Świętego, podobnie jak gałąź jest zależna od drzewa, aby przynosić owoce. Jeśli więc naprawdę posiadamy równowagę prawdy, którą można znaleźć w Nowym Testamencie, wówczas będzie to widoczne w podobieństwie do Chrystusa w naszym życiu – zarówno w naszych relacjach domowych, jak i w miejscach pracy – powstałym dzięki mocy Ducha Świętego, przez wiarę (to znaczy przez naszą zależność i poleganie na Nim).

Wiara bez uczynków jest martwą, intelektualną wiarą – i nie jest prawdziwą wiarą, którą Duch Święty wzbudza w sercu człowieka. Prawdziwa wiara chrześcijańska to całkowite poleganie na Bogu, które zawsze przynosi owoc w postaci coraz większego upodabniania się do Chrystusa w życiu człowieka. Z drugiej strony, uczynki bez wiary to człowiek próbujący zadowolić Boga własnym wysiłkiem, co prowadzi do samosprawiedliwości – którą Pismo nazywa „splugawioną szatą” („Wszystkie nasze sprawiedliwe uczynki są jak splugawiona szata” – Księga Izajasza 64:6).

To, czym podzieliłem się w tym artykule, jest niezwykle ważną prawdą – ponieważ od tego zależy nasze wieczne przeznaczenie – i dlatego nie możemy sobie pozwolić na błąd w tej sprawie. Nie pozwól więc diabłu zwieść cię fałszywą „wiarą”, która jest jedynie intelektualnym przekonaniem nie rodzącym w nas życia Chrystusa.

Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha. Amen.

Zac Poonen