Wszelkie cudzołóstwo ma swój początek w sercu

Wszelkie cudzołóstwo ma swój początek w sercu

dnia 14 lipca 2026

„Nie pożądaj jej piękności w swoim sercu i niech cię nie ujmie swoimi rzęsami. Gdyż przez nierządną kobietę schodzi się aż do bochenka chleba; a wiarołomna kobieta usidla i cenne życie.” – Księga Przysłów 6:25-26

W całym Piśmie Świętym te słowa są najbliższe nauce zawartej w Ewangelii Mateusza 5:28, gdzie napisano: „nie pożądaj kobiety w swoim sercu”. W Biblii nie ma innego wersetu, który w stopniu tak doskonałym odzwierciedlałby treść Ewangelii Mateusza 5:28, jak właśnie ów fragment z Księgi Przysłów 6:25. Stanowi on proroczą zapowiedź Nowego Przymierza. Boża Mądrość przestrzega nas, iż grzech cudzołóstwa zaczyna się w sercu, a jego początkiem jest zwykły podziw dla piękna płci przeciwnej. Chcę to podkreślić, ponieważ wśród chrześcijan nie brakuje dziś takich, którzy nauczają, że nie ma nic złego w podziwianiu urody. Czynią tak, gdyż w ich sercach wygasła bojaźń Boża. Słowo Boże mówi wyraźnie: „Nie pożądaj jej piękna w swoim sercu”.

Czy i ty nie trwasz w błędnym pojmowaniu cielesnego piękna? Księga Przysłów 31:30 mówi, że uroda fizyczna jest jedynie zwodnicza i próżna. Młodzi mężczyźni, chcę wam powiedzieć: jeśli nie będziecie pamiętać, że zewnętrzne piękno jest rzeczą znikomą, próżną i bezużyteczną, nadejdzie dzień, w którym dacie się zwieść. Ożenicie się z niewłaściwą osobą i będziecie cierpieć z tego powodu do końca życia. Nie kierujcie wzroku ku doczesnemu pięknu, tłumacząc sobie: „Przecież nie pożądam, a jedynie podziwiam Boże stworzenie”. To straszne oszustwo, a Bóg je widzi! Być może Bóg mógł powołać takich ludzi do posługi, ale odkłada ich na bok i mówi: „Nie dostaniesz tego. Mógłbym powierzyć ci służbę, ale ty tylko wodziłeś oczami za innymi dziewczynami. Mieniłeś się wierzącym i głosiłeś naukę o Nowej i Żywej Drodze, a jednak twoje serce nie było mi oddane w całości.” Nie pożądaj jej piękna nawet w skrytości swojego serca! Tu nie chodzi o akt cudzołóstwa, lecz odnosi się do zwykłego zachwytu nad powierzchowną urodą kobiety. Pismo nakazuje: nawet jej nie podziwiaj. Cóż, to mądra rada, jeśli chcesz z niej skorzystać. Bądź ostrożny.

Następnie Słowo powiada: „nie pozwól, by usidliła cię swym spojrzeniem”. Słowo Boże jest bardzo praktyczne. Poucza nas, że w kobiecych oczach jest coś, co potrafi urzekać młodego mężczyznę. I właśnie dlatego widzimy, że diabeł nauczył dzisiejsze dziewczyny malować powieki, aby czynić je bardziej atrakcyjnymi dzięki tym wszystkim fikuśnym kolorom. A na wypadek, gdybyś należała do osób, które chcą przyjąć znamię bestii na dłoń, a jednocześnie pragną zachować nienaganną opinię w zborze, domyślam się, że istnieją także bezbarwne odmiany tych kosmetyków. Takie, które możesz nałożyć na oczy, usta i wszędzie indziej, aby tylko dodać sobie powabu. Pismo zaś ostrzega: „Nie pozwól, by usidliła cię swym spojrzeniem”.

Chciałbym wam pokazać werset z 2 Księgi Królewskiej 9:30, który mówi o młodej kobiecie z pomalowaną twarzą. To Jezabel. Czytamy o niej również w drugim rozdziale Apokalipsy, gdzie niewiasta imieniem Jezabel zasiada w kościele w Tiatyrze. W Drugiej Księdze Królewskiej, w rozdziale dziewiątym napisano, iż gdy Jehu przybył do Jizreel, Izebel dowiedziała się o tym i pomalowała swe oczy. Czy wiesz, że tuszu do rzęs używano na setki lat przed Chrystusem? Nie jest to wynalazek XX wieku. To właśnie Jezabel była pionierką tego produktu. Pomalowała swe oczy i upięła włosy. Jestem pewien, że pomalowała też resztę twarzy, po czym wyjrzała przez okno. Lecz Jehu rzekł w wersecie 33: „Zrzućcie ją!”. I zrzucili ją, i poniosła śmierć. Nie zrobiła na nim wrażenia jej pomalowana twarz i na tobie również nie powinna. Jehu nie był nawet człowiekiem bogobojnym, a mimo to zdołał się temu oprzeć. Zachowaj ostrożność w kwestii pomalowanych twarzy, a w szczególności powiek.

Podobnie jak Salomon, nigdy nie męczę się ostrzeganiem młodych ludzi, aby byli nadzwyczaj ostrożni w swoich relacjach z płcią przeciwną. Jeśli drżysz przed Słowem Bożym i traktujesz je z należytą powagą, to uchroni cię Ono przed kobietą, która może stać się narzędziem szatana, mającym na celu zrujnowanie i zniszczenie twojego życia! A jeśli nie uda mu się doprowadzić do całkowitej ruiny i zniszczenia twojego życia, to bez wątpienia podejmie próbę zniweczenia twojej duchowej użyteczności dla Boga jako męża Bożego! Są ludzie, którzy są zbawieni, a mimo to wdali się w romanse z kobietami, przez co bezpowrotnie stracili całą służbę, jaką Bóg pragnął im powierzyć! Oto prawda, którą winniśmy przyjąć bardzo poważnie. Nie wystarczy powiedzieć: „Moje grzechy zostały przebaczone”. Wyobraź sobie, że stoisz w wieczności i dowiadujesz się, że Bóg przygotował dla ciebie służbę, a ty ją zaprzepaściłeś tylko dlatego, że nie zachowywałeś wystarczającej ostrożności w relacjach z płcią przeciwną. Pomyśl o chwili, gdy stając tam, w obliczu wieczności, odkryjesz, iż za cenę błahej, marnej przyjemności z jakąś głupią kobietą straciłeś posługę, która mogła uczynić dla ciebie całą wieczność chwalebną, ale straciłeś ją, bo na ziemi zachowywałeś się jak kompletny idiota. Pomyśl, jak ogromny żal ogarnie tego dnia serca wielu, wielu ludzi.

Zatem, zwłaszcza wy, którzy jesteście młodzi, miejcie się na baczności.

Zac Poonen

Poszukiwanie i otrzymywanie duchowych błogosławieństw

Poszukiwanie i otrzymywanie duchowych błogosławieństw

dnia 30 czerwca 2026

W końcowej części Listu Jakuba 4:2 czytamy: „Nie macie, bo nie prosicie”. Jest wiele rzeczy, które Bóg pragnie dać chrześcijanom, ale oni ich nie otrzymują, ponieważ nie proszą Go o nie. Dotyczy to w szczególności błogosławieństw duchowych. Weźmy na przykład werset z Ewangelii Łukasza 11:13: „O ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”. Jeśli nie pragniemy Ducha Świętego, który nas uświęca, nigdy nie będziemy w stanie żyć według standardów Jezusa. Dlatego właśnie Jezus powiedział w Ewangelii Mateusza 7:7: „Proście, a będzie wam dane”.

Dlaczego Bóg czeka, aż Go o coś poprosimy? Ponieważ chce, abyśmy doceniali to, co nam daje. Zazwyczaj nie cenimy tego, co otrzymujemy bez proszenia. Przebaczenie grzechów jest najważniejsze ze wszystkiego. Czy otrzymałbyś je, gdybyś nie poprosił? Czy otrzymałbyś zbawienie, gdybyś o nie nie poprosił? Na ziemi żyją miliony ludzi, którzy nie zostali zbawieni, ponieważ o to nie proszą. Nie są na tyle pokorni, by przyznać, że tego potrzebują.

Jakie są pozostałe warunki niezbędne do otrzymania najwyższych duchowych błogosławieństw od Boga? Przede wszystkim musimy odczuwać pragnienie i głód tych błogosławieństw. Następnie musimy prosić o nie z wiarą. Proszenie jest wyrazem tego pragnienia, a o wierze Jezus mówi kilka wersetów dalej, w Ewangelii Mateusza 7:11. Mówi: „Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą”.

Jeśli nie poprosisz, nie otrzymasz. Jeśli będziesz szukać, znajdziesz. Jeśli chcesz poznać prawdę, musisz jej szukać. W Słowie Bożym kryją się skarby. Pewne rzeczy znajdują się na powierzchni i każdy może je otrzymać, ale jego najgłębsze skarby są ukryte wewnątrz i trzeba ich szukać. Pomyślcie o ziemi. Na jej powierzchni znajduje się wiele wartościowych rzeczy, takich jak mango, kokosy i mnóstwo innych pysznych owoców, ale jeśli chcesz zdobyć te naprawdę kosztowne skarby, takie jak złoto i diamenty, musisz przekopać tysiące metrów w głąb ziemi. W ten sam sposób pewne rzeczy czerpie się z powierzchni Biblii, na przykład to, jak nasze grzechy mogą zostać przebaczone (ponieważ Chrystus za nie umarł). Jeśli jednak chcesz odkryć najgłębsze prawdy Pisma Świętego – jak prowadzić życie napełnione Duchem Świętym, jak stać się uczestnikiem Boskiej natury, jak zwyciężyć wszelki grzech, jak pokonać gniew, zgorzknienie, brak przebaczenia, zazdrość czy pożądliwość seksualną – musisz sięgnąć głęboko. Jeśli ktoś nie kopie głęboko, Bóg widzi, że nie jest on tak naprawdę zainteresowany. „Proście, a będzie wam dane. Szukajcie z całego serca, a znajdziecie”.

Jest to obietnica zawarta w Księdze Jeremiasza 29:13: „A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem”. Jeśli ktoś nie odnalazł Boga i bogactwa, które w Nim jest, mogę bez najmniejszych wątpliwości powiedzieć, że osoba ta nie szukała Boga całym swoim sercem. Szukała Go bez przekonania, a Pismo Święte nie zawiera żadnej obietnicy dla tych, którzy działają połowicznie. Nie ma też żadnej obietnicy dla tych, którzy oddają się Bogu tylko w trzech czwartych, są za to ogromne obietnice dla tych, którzy oddają się Mu całym sercem. Możesz być tak blisko; możesz oddać Bogu 90% siebie i nie zyskać więcej niż osoba, która oddała Mu 10%. Ale kiedy oddajesz Bogu 100%, otrzymujesz wszystko. Jeśli oddajesz 90%, jesteś w tej samej kategorii co osoba, która oddała 10%. Chrześcijanie nie zdają sobie z tego sprawy. Szukaj Boga dziesięcioma procentami swojego serca, a Go nie znajdziesz. Szukaj Go dziewięćdziesięcioma procentami swojego serca, a Go nie znajdziesz. Szukaj Boga całym swoim sercem, a znajdziesz Go.

„Szukajcie, a znajdziecie. Kołaczcie, a otworzą wam”. To są obietnice. Bóg nigdy nie łamie swoich obietnic. „Każdy, kto prosi, otrzymuje”. Dlaczego nie otrzymałeś? Najwyraźniej nie prosisz tak, jak Bóg tego od ciebie oczekuje. „Każdy, kto szuka, znajduje”. Być może nie szukałeś tak, jak chciałby tego Bóg. „Każdemu, kto puka, zostanie otwarte”. Być może nie pukałeś wystarczająco mocno.

Są miliony rzeczy, które chrześcijanie przegapili tylko dlatego, że nie proszą Boga. Zapamiętaj to krótkie zdanie z końcówki Listu Jakuba 4:2: „Nie posiadacie tego, co Bóg pragnie wam dać, ponieważ nie prosicie”.

Zac Poonen

Szesnaście najważniejszych PRAWD, których się nauczyłem

Szesnaście najważniejszych PRAWD, których się nauczyłem

dnia 25 czerwca 2026

1. Bóg miłuje nas tak, jak umiłował Jezusa:
„Ich umiłowałeś, jak Mnie umiłowałeś” (Ewangelia Jana 17:23).

2. Bóg ma upodobanie w ludziach uczciwych:
„A jeśli chodzimy w światłości, jak On jest w światłości, społeczność mamy między sobą” (1 Jana 1:7).

3. Bóg ma upodobanie w radosnych dawcach:
„Radosnego dawcę Bóg miłuje” (2 List do Koryntian 9:7).

4. Świętość przychodzi przez patrzenie na Jezusa:
„Biegnijmy wytrwale w wyścigu (…) patrząc na Jezusa” (List do Hebrajczyków 12:1-2).

5. Musimy być stale napełniani Duchem Świętym:
„Bądźcie napełnieni Duchem” (List do Efezjan 5:18).

6. Droga krzyża to droga życia:
„Z Nim umarliśmy, z Nim też będziemy żyć.” (2 List do Tymoteusza 2:11).

7. Opinie ludzi nie powinny nas zniechęcać:
„Przestańcie polegać na człowieku, którego tchnienie jest w jego nozdrzach. Za co bowiem ma być uznany?” (Księga Izajasza 2:22).

8. Bóg brzydzi się tym, co ceni ten świat:
„Co ludzie poważają, obrzydliwością jest w oczach Boga” (Ewangelia wg św. Łukasza 16:15).
„A ci, którzy chcą się wzbogacać, wpadają w pokuszenie i w pułapki, i w liczne bezmyślne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w ruinę i zagładę; Bo korzeniem wszelkich złych rzeczy jest miłość do pieniędzy, której oddani, niektórzy zostali wyprowadzeni na manowce z dala od wiary i samych siebie poprzebijali licznymi cierpieniami.” (1 List do Tymoteusza 6:9-10).

9. Nikt nie może nam zaszkodzić oprócz nas samych:
„Kto zrobi wam coś złego, jeśli będziecie naśladowcami dobra?” (1 List św. Piotra 3:13).

10. Bóg ma doskonały plan dla życia każdego z nas:
„Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych dzieł, które przygotował wcześniej Bóg, abyśmy w nich chodzili.” (List do Efezjan 2:10).

11. Bliska znajomość Boga jest sekretem siły:
„Ale lud znający swego Boga umocni się i będzie działać.” (Księga Daniela 11:32).

12. Nowe przymierze jest znacznie lepsze niż stare przymierze:
„(Jezus) jest pośrednikiem lepszego przymierza, które zostało oparte na lepszych obietnicach.” (List do Hebrajczyków 8:6).

13. Będziemy prześladowani, jeśli będziemy żyć pobożnie:
„Wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, będą prześladowani.” (2 List do Tymoteusza 3:12).

14. Musimy przyjmować wszystkich, których przyjął Bóg:
„Bóg umieścił członki w ciele, każdy z nich tak, jak chciał (…) Aby nie było podziału w ciele.” (1 List do Koryntian 12:18,25).

15. Musimy traktować każdego człowieka z godnością:
„(…) przeklinamy ludzi stworzonych na podobieństwo Boga. (…) Tak być nie powinno, moi bracia.” (List św. Jakuba 3:9-10).

16. Musimy ufać Bogu we wszystkich naszych potrzebach:
„Bóg zaspokoi wszelką waszą potrzebę według swego bogactwa w chwale, w Chrystusie Jezusie.” (List do Filipian 4:19).

Postscriptum: 10 zasad „NIGDY” w kwestii pieniędzy dla pełnoetatowych pracowników chrześcijańskich:

1. Nigdy nie wyjawiaj swoich potrzeb finansowych nikomu poza Bogiem (List do Filipian 4:19).

2. Nigdy nie przyjmuj pieniędzy od niewierzących (3 List św. Jana 7).

3. Nigdy nie oczekuj prezentów od nikogo (Księga Psalmów 62:5).

4. Nigdy nie pozwól nikomu kontrolować siebie ani wpływać na twoją służbę poprzez dawanie ci pieniędzy.

5. Nigdy nie przyjmuj pieniędzy od tych, którzy nie przyjmują twojej służby.

6. Nigdy nie przyjmuj pieniędzy na potrzeby osobiste lub rodzinne od kogoś, kto jest biedniejszy od ciebie.

7. Nigdy nie bądź zależny od żadnego człowieka w kwestii swoich potrzeb finansowych.

8. Nigdy nie zarządzaj Bożymi pieniędzmi w sposób, który mógłby wzbudzić u innych podejrzenia o niewłaściwe obchodzenie się nimi (2 List do Koryntian 8:20-21).

9. Nigdy nie ekscytuj się, gdy otrzymujesz pieniądze.

10. Nigdy nie popadaj w przygnębienie, gdy tracisz pieniądze.

Zac Poonen

Dawanie – a nie dziesięcina – jest nakazem Nowego Przymierza

Dawanie – a nie dziesięcina – jest nakazem Nowego Przymierza

dnia 18 czerwca 2026

Jest wiele dziedzin, w których współcześni chrześcijanie żyją zgodnie ze Starym Przymierzem, nie zdając sobie sprawy, że Nowe Przymierze zostało zawarte w dniu Pięćdziesiątnicy. To prawie tak, jakby mieszkańcy Indii nie wiedzieli, że ich kraj odzyskał niepodległość w 1947 roku. Wyobrażasz sobie, że ktoś mógłby o tym nie wiedzieć? Dokładnie tak samo niedorzeczne jest to, że chrześcijanie wciąż żyją pod Starym Przymierzem.

Większość chrześcijan w wielu sferach życia funkcjonuje według zasad Starego Przymierza. W Starym Przymierzu mogłeś doświadczyć jedynie przebaczenia grzechów (Psalm 103), natomiast w Nowym Przymierzu, jak mówi List do Rzymian 6:14 grzech nie będzie nad tobą panował. Kiedy ludzie doświadczają tylko przebaczenia grzechów, ale nie mają nad nimi zwycięstwa, żyją w Starym Przymierzu. Zgromadzenie w Starym Przymierzu nie potrafiło współpracować jako jedno ciało. Jeśli dzisiejszy kościół tak wygląda, jeśli nie potrafi funkcjonować razem jako jedno ciało, to świadczy o tym, że w rzeczywistości jest tylko staroprzymierzowym zgromadzeniem. Kiedy kładzie się nacisk na dziesięcinę, jest to również przejaw Starego Przymierza.

Nacisk, jaki kładzie się dziś w chrześcijaństwie na dziesięcinę, wynika wyłącznie ze Starego Przymierza, dlatego musimy zrozumieć zasady dawania ofiar w Nowym Testamencie. W Nowym Testamencie nie ma żadnego prawa nakazującego oddawanie 10%. Ostatnia wzmianka o nakazie płacenia dziesięciny znajduje się w Księdze Malachiasza, w Starym Testamencie. Kiedy Jezus wspomniał o tym w 23 rozdziale Ewangelii Mateusza, zwracał się do ludzi, którzy nadal żyli pod Starym Przymierzem: do faryzeuszy i narodu żydowskiego. Nowe Przymierze zostało ustanowione w dniu Pięćdziesiątnicy, a od tego czasu nie ma ani jednego nakazu skierowanego do chrześcijan, by płacili dziesięcinę. W ogóle nie ma tam do niej żadnych odniesień.

W Liście do Hebrajczyków pojawia się ogólna wzmianka o tym, że Abraham oddał 10% Melchizedekowi, ale Abraham nie kierował się wtedy żadnym prawem. Mógł dać tyle, ile tylko chciał. Tak się złożyło, że było to 10%, ale Abraham nie wypełniał żadnego nakazu i nie zgrzeszyłby, gdyby tego nie uczynił.

W Nowym Przymierzu zasady dawania mówią o tym, że powinno ono być dyskretne (Ewangelia Mateusza 6:1-4), radosne (2 Koryntian 9:7) i proporcjonalne do tego, ile zarobiłeś (1 Koryntian 16:2). Nie ma żadnego nakazu określającego, ile należy ofiarować. Możesz ofiarować tyle, na ile pozwolił ci Bóg. Jeśli masz dużo i możesz sobie pozwolić na hojną ofiarę, możesz ofiarować więcej, a jeśli nie masz zbyt wiele, nie musisz dawać nic. To zupełnie w porządku, ponieważ Bóg jest miliarderem i nie chce, aby którekolwiek z Jego ubogich dzieci cierpiało z powodu oddawania Mu pieniędzy.

Jeśli nie zrozumiesz tych zasad, wielu pastorów i kaznodziejów będzie cię wykorzystywać i czerpać z tego korzyści finansowe. Pamiętaj jednak o tym, że kiedy dajemy, powinniśmy to robić w tajemnicy. Każdy kościół, który wymaga od ciebie ujawnienia wysokości twojej ofiary, w rzeczywistości nakłania cię do nieposłuszeństwa Słowu Bożemu zawartemu w Ewangelii Mateusza 6:1-4. Na ile to możliwe, wszystkie nasze ofiary powinny być potajemne, dobrowolne i składane z radością.

Właśnie dlatego osobiście uważam, że nie powinno się podsuwać ludziom koszyka i zmuszać ich do dawania, kiedy mogą wcale nie robić tego z radością. W takiej sytuacji prawdopodobnie nie są też w stanie dać nic w tajemnicy, ponieważ ich sąsiedzi w ławce obserwują, jak to robią. Uważam, że właściwym sposobem jest umieszczenie gdzieś w kościele skrzynki, do której ludzie mogą dobrowolnie wrzucać datki i robią to dyskretnie, z radością, i w miarę swoich możliwości. Jednak bardzo niewiele kościołów stosuje tę praktykę, ponieważ wśród większości chrześcijańskich kaznodziejów i w większości kościołów chrześcijańskich panuje ogromna miłość do pieniędzy.

Pamiętajmy, że werset z Ewangelii Mateusza 5:20 – „Wasza sprawiedliwość musi być większa niż sprawiedliwość faryzeuszy” – mógłby stanowić nagłówek niemal całej pozostałej części Kazania na Górze: Sposoby, w jakie nasza sprawiedliwość ma przewyższać sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy, abyśmy mogli wejść do Królestwa Bożego.

Jeśli chodzi o nasze dawanie, Jezus mówi, że nasze nastawienie musi całkowicie różnić się od postawy faryzeuszy – hipokrytów, którzy chcieli, aby ludzie wiedzieli, ile ofiarowują. Powiedział, abyśmy wystrzegali się okazywania swoich sprawiedliwych uczynków przed ludźmi. To jest fundamentalna zasada. Jezus nakazał, abyśmy nie czynili tego po to, by nas zauważano.

Czasami nie da się uniknąć sytuacji, w których ludzie to zauważają, ale nie powinniśmy czuć się winni, jeśli ktoś przypadkowo się o tym dowie lub gdy po prostu nie ma sposobu, by to ukryć. Najważniejszym jest, byśmy nie czynili tego po to, aby zwrócić na siebie uwagę ludzi. O to właśnie chodzi. W przeciwnym razie nie otrzymacie nagrody od waszego Ojca w niebie. Zgodnie z tym wersetem wielu jest takich, którzy ofiarowywali datki na dzieło Pańskie, a jednak nie otrzymają oni w niebie ŻADNEJ nagrody, ponieważ ich pragnieniem było, aby inni wiedzieli, jak duże były ich ofiary.

Jeśli dajesz skrycie, Ojciec twój, który widzi w ukryciu, wynagrodzi cię. To wspaniała obietnica, którą dał nam Bóg: jeśli będziemy posłuszni Jego nakazowi w tej kwestii, to pewnego dnia, gdy Chrystus powróci, czeka wielka nagroda dla tych, którzy dawali ofiarnie i w ukryciu dzielili się z innymi.

Zac Poonen

 

 

 

Dąż do głoszenia właściwego Słowa, wsłuchując się w Boga

Dąż do głoszenia właściwego Słowa, wsłuchując się w Boga

dnia 15 czerwca 2026

Od wersetu 6 rozdziału 7 Ewangelii Mateusza zaczynają się ostatnie akapity Kazania na Górze. „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie rozszarpały was.” (Ewangelia Mateusza 7:6). Jezus uczy nas, że musimy mądrze podchodzić do tego, co i do kogo mówimy. W Księdze Przysłów 26:4 powiedziano nam, by nie odpowiadać głupiemu według jego głupoty. Nie powinniśmy przekazywać prawdy tym, którzy jej nie doceniają. Właśnie dlatego potrzebujemy mądrości za każdym razem, gdy rozmawiamy z ludźmi. Nie możemy mieć jednego, uniwersalnego przekazu dla każdego. Musimy zwracać się Boga, aby usłyszeć, co Bóg chce, abym powiedział danej osobie. W ten sposób żył Jezus i to właśnie na Jego przykładzie powinniśmy się wzorować, gdy próbujemy zrozumieć jakikolwiek fragment Pisma Świętego.

W Księdze Izajasza 50:4 znajduje się proroctwo dotyczące Pana Jezusa Chrystusa, które doskonale pasuje do osób głoszących Słowo Boże i zastanawiających się: „Co mam przekazać temu człowiekowi jako Boże przesłanie?”. Najpierw muszę rozeznać, w jakim stanie duchowym znajduje się ta osoba. Właśnie dlatego potrzebuję proroczego wglądu od Boga, gdy głoszę komukolwiek Boże Słowo. Dzielenie się Słowem Bożym jest rzeczą nadprzyrodzoną. Jeśli traktujesz to tylko jak zwykły wykład, na przykład lekcję chemii, wtedy możesz nauczać Biblii każdego i w każdym dowolnym momencie.

Jeśli jednak chcesz głosić Słowo Boże w sposób dostosowany do poziomu duchowego danej osoby, musisz posiadać nadprzyrodzoną mądrość, którą tylko Bóg może dać. W Księdze Izajasza 50:4 czytamy (odnosząc się do Chrystusa): „Pan Bóg dał mi język uczonych, abym umiał znużonemu mówić słowo w odpowiednim czasie”. Innymi słowy: „Abym mógł znaleźć właściwe słowo dla zmęczonego człowieka, którego spotykam na swojej drodze, Bóg Ojciec budzi mnie każdego ranka. Budzi mój słuch rano, bym słuchał jak uczeń”. Jezus mówi tutaj, że słuchał Boga codziennie i nieustannie, dzięki czemu mógł dawać odpowiednie słowo ludziom, którzy do Niego przychodzili.

Jednym z przykładów takiej postawy jest sytuacja z 8 rozdziału Ewangelii Jana. Czytamy tam o faryzeuszach, którzy przyprowadzili do Jezusa kobietę przyłapaną na cudzołóstwie. Powołali się oni na fragmenty Starego Testamentu, które jasno mówiły, że należy ją ukamienować. Jezus temu nie zaprzeczył, ponieważ znał Pisma Starego Testamentu. To przecież On sam przekazał je Mojżeszowi setki lat wcześniej! Co więc uczynił? Jest napisane, że Jezus nie odpowiedział. Oni dalej oskarżali tę kobietę, a Jezus po prostu schylił się i zaczął pisać palcem po ziemi (Ewangelia Jana 8:6). Czekał na jasne Słowo od Ojca: „Co mam im powiedzieć? Jakie słowo będzie właściwe dla tych ludzi, którzy chcą ukamienować tę biedną kobietę?”. Nie zamierzał zaprzeczać Pismu Świętemu, ponieważ Pismo, które On sam przekazał Mojżeszowi, nakazywało ją ukamienować. Gdy usłyszał Słowa swojego Ojca, po prostu wyprostował się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. W wolnym tłumaczeniu z Ewangelii Jana 8:7 – „Śmiało, możecie ukamienować tę kobietę zgodnie z prawem, ale tylko ten, który jest bez grzechu, może rzucić pierwszy kamień”. I jest tam napisane, że wszyscy odeszli, począwszy od najstarszych, ponieważ mieli oni na sumieniu najwięcej grzechów.

Wystarczyło jedno słowo, by opanować sytuację! Nie trzeba było wygłaszać całego kazania. Innym zaś razem Jezus milczał. Na przykład pewnego razu, gdy zadali Mu pytanie, odpowiedział: „Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” A jeśli powiemy: „od ludzi” – boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: Nie wiemy. On również im odpowiedział: Więc i Ja wam nie powiem” (Ewangelia Mateusza 21:27).

Jezus nie traktował wszystkich w ten sam sposób. Czasami ludzie przychodzili do Niego i zadawali Mu absurdalne pytania, na przykład: „Pewien mężczyzna zmarł, a jego żona wyszła za mąż za jego brata, i tak samo stało się z pozostałymi siedmioma jego braćmi. Kto więc będzie jej mężem w dniu zmartwychwstania?”. Jezus udzielił im odpowiedzi; nie odwrócił się i nie odszedł. Poświęcił czas, by wyjaśnić im, że po zmartwychwstaniu nie będzie małżeństwa (zob. Ewangelia Mateusza 22:23-30). Jeśli przyjrzymy się odpowiedziom Jezusa, zauważymy, że nie były to gotowe rozwiązania, jakie można by uzyskać, wpisując w wyszukiwarkę: „Jaka jest odpowiedź na to pytanie?”. On zawsze wsłuchiwał się w głos Ducha Świętego i jest to bardzo ważna zasada, której powinniśmy nauczyć się z Ewangelii Mateusza 7:6.

Często potrzebujemy wiedzieć, jakie słowo będzie odpowiednie dla danej osoby. We wszelkiej służbie niezwykle ważne jest, abyśmy dokładnie znali to właściwe słowo, które należy skierować do ludzi. Dlaczego Nowy Testament w 1 Liście do Koryntian 14:1 mówi, że powinniśmy pragnąć prorokować? Każdy wierzący słyszy, że powinien gorliwie pragnąć prorokować. Powód jest taki, że jeżeli podczas zgromadzenia nowotestamentowego kościoła, wszyscy prorokują i wszyscy posiadają dar proroctwa (nie każdy jest prorokiem, ale każdy może prorokować), to jest napisane, że kiedy wejdzie tam człowiek, który nie posiada tego daru i prawdopodobnie nie wierzy w te dary, zostaje on przekonany przez to, co słyszy. Tajemnice jego serca zostają ujawnione, ponieważ usłyszał słowo dokładnie odpowiadające jego potrzebom (1 List do Koryntian 14:24-25). Wtedy upadnie na twarz i będzie wielbił Boga, mówiąc: „O rany! Bóg naprawdę tu jest, bo otrzymałem słowo dokładnie takie, jakiego potrzebowałem!”

Wszystkie bez wyjątku zgromadzenia kościelne powinny tak wyglądać. W każdym kościele powinni być ludzie, którzy głoszą słowa prorocze. Aby to osiągnąć, musisz oczekiwać na Boga, polegać na Bogu i całkowicie Mu się poddać. A jeśli tego nie robisz, to nie nadajesz się na nauczyciela Słowa Bożego. Musisz dokładnie wiedzieć, co należy dać danej osobie. O to właśnie chodzi w słowach Jezusa z Ewangelii Mateusza 7:6. Kiedy widzisz kogoś, kto zachowuje się jak świnia, daj mu to, co jest odpowiednie dla świni; kiedy widzisz kogoś, kto przypomina psa, rzuć mu kość. Nie można głosić Kazania na Górze zwierzętom.

Gdy zabiegamy o dar proroctwa, Bóg daje nam zdolność, by w momencie, gdy wstajemy aby przemawiać, dokładnie rozpoznać jaka jest potrzeba ludzi stojących wokół nas. Wtedy Bóg daje nam słowo odpowiadające ich potrzebom. To niezwykle ważna zasada, którą Jezus kończy Kazanie na Górze i jest ona dla nas kluczowa do zrozumienia, szczególnie dla tych z nas, którzy są powołani do głoszenia Słowa Bożego, czy to niewierzącym, czy wierzącym. Nikim nie gardzimy. Jeśli kimś gardzisz, nie nadajesz się na sługę Bożego. Jezus nie gardził nawet największymi grzesznikami. Musimy jednak dostosować nasze słowa do potrzeb ludzi. Właśnie o to chodzi w Ewangelii Mateusza 7:6.

Zac Poonen

Jezus jest Pasterzem, który kroczy na czele Swej owczarni

Jezus jest Pasterzem, który kroczy na czele Swej owczarni

dnia 9 czerwca 2026

Słowo Boże poucza, iż mężowie mają obowiązek wpatrywać się w miłość Jezusa do Kościoła jako na wzór i miarę miłości, jaką winni żywić do swych żon (List do Efezjan 5:25). Każdy mąż, który zachował choćby cząstkę szczerości w swym sercu, przyzna, iż wypełnienie tego nakazu zajmuje całe życie. Nie ma bowiem człowieka, który już osiągnąłby tę doskonałość. To smutne, że zdecydowana większość wierzących nawet nie podejmuje takiego starania. Nigdy nie staniemy się posłuszni Słowu, jeśli zaniechamy i nawet nie spróbujemy. Właśnie to ma na uwadze Biblia, mówiąc o „dążeniu do doskonałości”. Jeden bowiem obowiązek spoczywa na mężach: miłować swe żony tak, jak Chrystus umiłował Kościół. Powinni oni nieustannie dążyć ku doskonałości w tej dziedzinie, aby z każdym mijającym rokiem ich miłość ku żonom stawała się pełniejsza, na podobieństwo Chrystusa, który umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go uświęcić.

Gdy Chrystus dostrzegał błędy w Kościele, w jaki sposób je naprawiał? Nie tak, jak to czyni większość mężów. Większość mężów próbuje skorygować błędy swoich żon za pomocą mocnych i  surowych słów, takich jak: „Nie zachowujesz się właściwie” lub innych okrutnych wyrzutów. Jezus tak nie postępował. Gdy chciał uczynić Kościół chwalebnym, niemającym skazy czy zmarszczki, lecz świętym i nieskalanym, co zrobił? Oddał swoje życie, aby go uświęcić. Czy kiedykolwiek myślałeś o tym, by zrobić to dla swojej żony? Oto jest droga Boża. Cała ludzkość żyje na odwrót, podążając na zatracenie w przeciwnym kierunku. Jeśli będziesz postępować zgodnie z Bożymi wskazówkami, twoje małżeństwo będzie się stawało coraz lepsze, aż osiągnie doskonałość. Kiedy więc jako mąż dostrzeżesz jakąś wadę u swojej żony – musisz naśladować Jezusa. Nie wolno ci czynić tego, co robią wszyscy inni ludzie wokół ciebie.

Najtrudniejszą rzeczą, którą trzeba porzucić, jest nasze ego, to egoistyczna tożsamość zwana „ja”, ów rzekomo wielki człowiek, który zasiada na tronie serca. Czuje się on wielce urażony i dotknięty, gdy małżonka nie postępuje wedle woli owego króla, zasiadającego na swym tronie. To twoje własne „ja” winno zostać wydane na śmierć, aby ją uświęcić. Niestety, niewielu mężów jest zainteresowanych podążaniem tą drogą. Jeśli nie pójdziecie ową ścieżką, wówczas wasze małżeństwo niechybnie zacznie staczać się ku upadkowi. Lecz jeśli prawdziwie pragniecie wstąpić na tę drogę, musicie z całą powagą i żarliwością dążyć do miłowania swej żony. Nie szukajcie definicji miłości w słowniku. Poszukajcie jej raczej w żywym przykładzie Chrystusa, będąc gotowymi na śmierć dla własnego „ja” w waszym związku, tak jak Chrystus umarł za nas. Oto jest nasze powołanie jako mężów.

Jezus jest naszym przywódcą, ale nie w takim sensie, w jakim świat rozumie pojęcie przywództwa. Czy wiecie, gdzie odnajdujemy Jezusa w Jego ostatnich dniach na ziemi? Oto jest u stóp Swojej Oblubienicy, gdy zniża się, by obmyć jej nogi. Innymi słowy, jeśli mąż osiągnie wyżyny doskonałości, znajdziemy go u stóp swojej żony, myjącego jej stopy, niosącego jej pomoc i oczyszczającego ją, aby ją uświęcić. Co oznacza „umyć jej stopy”? Jest to wykonywanie trudnych i nieprzyjemnych zadań. Oczywiście bywają głupie żony, które to wykorzystują, obracając na swoją korzyść i dążąc do panowania nad swoimi mężami. Ale Jezus nie był przecież popychadłem, po którym ludzie mogli bezkarnie deptać, prawda? Niektóre kobiety błędnie interpretują stwierdzenie, że mąż powinien myć żonie stopy i wykonywać brudną robotę. W rezultacie ich mężowie stają się służącymi, którzy zajmują się wszelkiego rodzaju dziwnymi i przykrymi obowiązkami. Nie to mam na myśli. Jezus nie był podnóżkiem dla nikogo. Gdybyście ujrzeli Jezusa zasiadającego pośród Swych uczniów, nie mielibyście żadnej wątpliwości, kto pośród nich jest Przywódcą. Jego przywództwo było jasne i niepodważalne. Nikomu nie przyszłoby na myśl, że to Piotr bądź Mateusz przewodzi reszcie. Właśnie takie stanowisko powinni zajmować mężowie. I dokładnie tej subtelnej równowagi pomiędzy byciem przywódcą a byciem sługą musimy nauczyć się od Jezusa. Do tego rodzaju przywództwa potrzebna jest mądrość, którą udzielić może tylko Bóg, jeśli o nią poprosisz w żarliwej modlitwie.

Jezus jest Pasterzem, który kroczy na czele Swej owczarni. Nie popędza jej przed sobą uderzając z tyłu. Jezus nie wygłaszał zbyt wielu napomnień. On Sam stał się żywym wzorem dla Swej Oblubienicy. Oto kim musi być mąż: przykładem na podobieństwo Chrystusa, pasterzem prowadzącym swą żonę. Kiedy twoja żona potknie się, drogi bracie, zadaj sobie pytanie: „Czy prowadzę moją owcę, moją żonę, którą powierzył mi Bóg, właściwą drogą?”. Tuż za twoją żoną podążają inne małe owieczki – wasze dzieci. Wszystkie one są zależne od jednego człowieka, od pasterza. Jeśli mąż nie potrafi panować nad sobą, jakże może oczekiwać właściwego postępowania od owcy i jagniąt? Jeśli on sam nie sprawuje swojego zbawienia z bojaźnią i drżeniem, i jeśli nie idzie w ślady Jezusa, w którą stronę podąży ów dom? Niechybnie w kierunku przeciwnym do tego, jaki zamierzył Bóg, upodabniając się do reszty ludzkości.

Jeśli więc pragniemy, by nasze małżeństwa stały się jeszcze lepsze, potrzeba nam mężów, którzy poważnie podchodzą do kwestii naśladowania Jezusa. To musi być największe zamiłowanie, pasja, zajęcie na całe życie, a wręcz nawet praca na pełen etat, a nie tylko coś czynione okazjonalnie podczas zgromadzenia Kościoła. Ten rodzaj małżeństwa jest przeznaczony dla uczniów, a nie dla tych, którzy tylko chcą trafić do nieba po śmierci.

Zac Poonen

Wstawiennicza miłość

Wstawiennicza miłość

dnia 26 maja 2026

„Przyobleczcie się w całą zbroję Bożą, abyście mogli stać mocno wobec zasadzek diabła.” List do Efezjan 6:11

Wielu z nas słyszało ten werset i czytało o „hełmie zbawienia” oraz „pancerzu sprawiedliwości”. Mało kto jednak wie, iż pierwszym, który przywdział ową zbroję, był sam Jezus:

„Widział, że nie ma żadnego człowieka i zdziwił się, że nie ma nikogo, kto by się wstawił. Dlatego jego ramię przyniosło mu zbawienie (…). Przyodział się bowiem w sprawiedliwość jak w pancerz i włożył hełm zbawienia na swą głowę.” Księga Izajasza 59:16-17

Jest to starotestamentowe proroctwo o Jezusie, do którego święty Paweł nawiązuje w szóstym rozdziale Listu do Efezjan.

Niezwykłe jest, iż ten werset ukazuje Jezusa przywdziewającego zbroję Bożą, aby wstawiać się za nami. Dzisiaj On wzywa nas, abyśmy wstępowali w Jego ślady w dziele wstawiennictwa.

Noszenie zbroi w życiu codziennym

W pismach Starego Testamentu oraz w dawnych wiekach wojownikowi często towarzyszył giermek – cichy, bezimienny pomocnik, który nosił zbroję, trwał u jego boku w chwilach niebezpieczeństwa i dbał o to, by w razie potrzeby ów wojownik był w pełni gotów do walki. Obraz ten doskonale oddaje nasze powołanie do bycia orędownikami wstawiającymi się za współmałżonkami, dziećmi oraz wspólnotą kościelną. Podążamy w tym za doskonałym wzorem samego Jezusa, który pozostaje naszym obrońcą i orędownikiem, żyjąc zawsze, aby wstawiać się za nami (List do Hebrajczyków 7:25).

Każdego dnia w naszym życiu stajemy się świadkami tego typu bitew:

· Małżonek przytłoczony zniechęceniem, użalaniem się nad sobą, niepokojem albo trudną sytuacją zawodową lub finansową.

· Dziecko zmagające się z poczuciem niepewności, skrywanym grzechem lub problematyczną sytuacją w szkole.

· Brat lub siostra pokonani przez grzech, a niekiedy nieświadomi, że grzech zatruwa ich duszę.

Nie możemy ograniczać się do krytykowania z daleka, ale musimy stać się wiernym towarzyszem broni, mówiącym: „Twoja walka jest moją walką. Twoja słabość jest moją słabością. Będę stał u twego boku, tak jak Jezus stanął przy mnie”.

Pierwszy znak Miłości Wstawienniczej: Będę z tobą na 100%

W rozdziale 14 Pierwszej Księgi Samuela Jonatan wyrusza, by zaatakować filistyński garnizon, mając przy sobie jedynie swojego giermka. W tym ryzykownym akcie wiary wspinając się między dwoma ostrymi urwiskami, mówi:  „Chodź, pójdziemy do załogi tych nieobrzezanych, może PAN zadziała dla nas, gdyż PANU nietrudno wybawić przez wielu czy przez niewielu.” (1 Księga Samuela 14:6). Jego giermek odpowiada czymś naprawdę niezwykłym: „Czyń wszystko, co uważasz za słuszne, w pełni cię popieram, cokolwiek zdecydujesz” (1 Księga Samuela 14:7, NLT).

· Żony: gdy wasz mąż staje do duchowej walki, czy waszą odpowiedzią jest: „Jestem z tobą całym sercem”, czy też siejecie zwątpienie i trwogę?

· Mężowie: gdy wasza żona zmaga się z trudnościami, czy pozostajecie krytyczni i zdystansowani, czy też wkraczacie do działania, jak gdyby jej słabość była waszą własną?

· Bracia i siostry: gdy wasi starsi przechodzą przez trudne próby i podejmują ciężkie decyzje, ufając Panu, czy wspieracie ich niczym wierni towarzysze broni, czy też stoicie z boku jako surowi sędziowie?

Jezus przestrzega nas przed duchem oskarżania: dostrzegamy źdźbło w oku brata swego, podczas gdy belka osądu tkwi w naszym własnym. Jednak historia ta nie kończy się na samym tylko pozbyciu się belki oskarżania. Kończy się ona usunięciem źdźbła z oka naszego brata DOPIERO PO TYM, jak my sami uwolniliśmy się od ducha oskarżania. To zaś może się ziścić jedynie wówczas, gdy dojdziemy do miejsca, w którym źdźbło w oku brata odczuwać będziemy tak, jakby tkwiło w naszym własnym oku. „Zrzućmy z siebie wszelki ciężar i biegnijmy wspólnie, patrząc na Jezusa” (por. List do Hebrajczyków 12:1). Twoje brzemię nie jest już tylko twoim brzemieniem, teraz jest ono NASZYM brzemieniem.

W Liście Jakuba 5:20 czytamy: „(…) kto zawrócił grzesznika z jego błędnej drogi, uratuje jego duszę od śmierci i zakryje mnóstwo grzechów.” W ten właśnie sposób miłość zakrywa mnóstwo grzechów (1 List Piotra 4:8). Miłość nie godzi się na ślepotę wobec grzechu; ona podejmuje walkę o upamiętanie i odnowę.

Juda w swoim Liście, wersety 22-23 naucza: „I rozróżniając, nad jednymi prawdziwie miejcie litość, a innych w bojaźni ratujcie, wyrywając ich od ognia, mając odrazę i do tuniki, która jest splamiona przez ciało”. Miłość wstawiennicza trwa w czujności, by sama nie uległa skażeniu przez grzech, a jednocześnie jest pełna miłosierdzia i nieustępliwa w dążeniu do wyrwania ukochanej osoby z paszczy grzechu, który ją pochłania.

Drugi znak Miłości Wstawienniczej: Będę mniej mówić i więcej się modlić

Pismo Święte pochwala pewien rodzaj „cichej ewangelizacji”. W Pierwszym Liście Piotra 3:1-2 czytamy: „Podobnie wy, żony, bądźcie uległe mężom swoim, aby, jeśli nawet niektórzy nie są posłuszni Słowu, dzięki postępowaniu kobiet, bez słowa zostali pozyskani, ujrzawszy wasze czyste, bogobojne życie”. Czy wiesz, że można zdobyć czyjąś duszę, nie wypowiadając ani słowa?

Gdy jest mowa o tym, żeby postępować „Podobnie”, wzorem do naśladowania jest fragment znajdujący się kilka wersetów wcześniej, w 1 Liście Piotra 2:23, gdzie o Jezusie czytamy: „On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;”.

To znaczy, że ten sposób postępowania dotyczy nas wszystkich, a nie tylko żon, ponieważ wzorem jest tu sam Jezus. Miłość wstawiennicza częstokroć oznacza mniej słów kierowanych do ludzi, a więcej zanoszonych do Boga.

Niezwykle znamienne jest to, co Paweł mówi tuż po opisaniu zbroi Bożej, dając nam klucz do pojęcia jej głębszego celu. Zaraz po owych wersetach, w Liście do Efezjan 6:18, pisze: „We wszelkiej modlitwie i prośbie modląc się w każdym czasie w Duchu, czuwając nad tym z całą wytrwałością i z prośbą za wszystkich świętych”. To naprawdę przełomowa myśl, że zakładam zbroję Bożą nie tylko po to, by stanąć w obronie samego siebie, ale by wejść w bój modlitewny za innych, począwszy od własnego domu, a skończywszy na wspólnocie kościoła i bliźnich.

Podobnie prorok Izajasz roztacza przed nami zachwycający obraz tego rodzaju walki wstawienniczej.

W Księdze Izajasza 62:1 czytamy: „Ze względu na Syjon nie będę milczeć, ze względu na Jerozolimę nie spocznę, dopóki jego sprawiedliwość nie wzejdzie jak blask i jego zbawienie nie zapłonie jak pochodnia”.

Zastąp w tym wersecie słowa „Syjon” i „Jerozolima” imieniem swojej żony, imieniem swojego brata lub imieniem swojego dziecka: „Ze względu na moją żonę nie będę milczał… ze względu na moje dziecko… ze względu na mojego brata”.

Oto czym jest posługa wstawiennictwa, nieustanna, często ukryta przed wzrokiem świata, lecz drogocenna w oczach Boga. Prorok Samuel odczuwał to tak głęboko, że powiedział: „A jeśli chodzi o mnie, nie daj Boże, bym miał grzeszyć przeciw PANU, przestając się modlić za was.” (1 Księga Samuela 12:23). Zaprzestanie wstawiennictwa było w jego oczach grzechem przeciwko samemu Bogu. Nawet gdy Saul zbłądził i utracił namaszczenie, Samuel nigdy nie przestał nad nim boleć, mimo że nie ujrzał go już nigdy więcej (por. 1 Księga Samuela 15:35).

Miłość, która wstawia się za kimś, może oznaczać trwanie w modlitwie na długo po tym, jak relacja stała się trudna bądź pełna dystansu.

Trzeci znak Miłości Wstawienniczej: Będę ogłaszać nad tobą sprawiedliwość Bożą

W trzecim rozdziale Księgi Zachariasza arcykapłan Jozue staje w brudnych szatach przed aniołem Pańskim, a obok niego stoi szatan, aby „go oskarżać”. Pan odpowiada w wersecie drugim: „Niech cię PAN zgromi, szatanie! Niech cię skarci PAN, który wybrał Jerozolimę. Czyż nie jest on jak głownia wyrwana z ognia?”.

Wtedy Bóg nakazuje: „Zdejmijcie z niego te brudne szaty”. Do Jozuego mówi: „Oto ja zdjąłem z ciebie twoją winę i każę cię przyoblec w szaty odświętne”. Następnie Zachariasz dodaje w wersecie 5: „Włóżcie mu na głowę czysty zawój!”.

Takie jest serce Ojca wobec syna marnotrawnego: na pierwszy znak skruchy biegnie mu na spotkanie, bierze go w objęcia, przyodziewa, przywraca mu godność i raduje się. Naszą reakcją (zgoła odmienną od postawy starszego brata z tej przypowieści) musi być odzwierciedlenie tej samej radości, świętowania i usprawiedliwienia już przy pierwszych oznakach szczerej skruchy. Nie wolno nam powiedzieć: „No dobrze, to dopiero początek; zobaczymy, czy mówisz poważnie”. Winniśmy raczej zawołać: „Pan zgładził twoją nieprawość i ogłosił cię sprawiedliwym, gdy okazałeś skruchę. Z radością podzielam i świętuję Jego osąd nad tobą.”

Wezwanie dla naszych domów i naszego Kościoła

Wyobraź sobie rodziny, w których mężowie i żony są dla siebie nawzajem oparciem; w których rodzice nie rzucają oskarżeń, lecz czuwają i modlą się za swoje dzieci; wyobraź sobie Kościół, w którym bracia i siostry w cichości serca walczą o wzajemną świętość. Wyobraź sobie rodziny i wspólnoty, w których:

· Stajemy wzajemnie do bitew, jakby były one naszymi własnymi.

· Mniej mówimy, a więcej się modlimy.

· Gdy tylko dostrzegamy pierwsze oznaki skruchy, natychmiast deklarujemy Bożą obietnicę sprawiedliwości wobec siebie nawzajem.

Niech Pan uczyni nas czujnymi strażnikami i wiernymi pomocnikami; ludźmi pełnymi miłości i modlitwy wstawienniczej w naszych małżeństwach, w naszych rodzinach, i w naszym kościele.

Zac Poonen

Bądź wolny od ducha oskarżania

Bądź wolny od ducha oskarżania

dnia 19 maja 2026

W Księdze Objawienia 12:10 czytamy, że szatan dniem i nocą nieustannie oskarża wszystkich wierzących przed Bogiem. To pełnoetatowa działalność, w którą jest zaangażowany. Szatan ma w niej licznych współpracowników, niestety nawet wśród wielu wierzących. Jest cała rzesza wiernych, którzy w posłudze oskarżania pracują ramię w ramię z szatanem.

Gdy tylko Adam zgrzeszył w Ogrodzie Eden, szatan przekazał mu swój „oskarżający charakter”. Dlatego kiedy Bóg przyszedł do Adama i zapytał go, czy zjadł owoc z zakazanego drzewa, pierwszą rzeczą, jaką zrobił Adam było oskarżenie swojej żony. Zamiast uznać swój własny grzech powiedział: „(…) to ona dała mi z tego drzewa i zjadłem.”(Księga Rodzaju 3:12).

Od dzieciństwa wszyscy uczymy się szukania wad u innych i oskarżania ludzi. W miarę jak dorastamy, ten duch obwiniania i oskarżania przybiera coraz bardziej subtelne i złośliwe formy. Smutną rzeczywistością jest to, że ów duch oskarżania występuje u wielu wierzących, nawet wiele lat po tym, jak się nawrócili!

W 2 Liście do Koryntian 5:17 czytamy: „Tak więc, jeśli ktoś jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem; stare przeminęło, oto wszystko stało się nowe”.

Kiedy narodzimy się na nowo, nasze nastawienie do innych powinno stać się nowe – powinno stać się takie samo, jakie miał Jezus – takie, które wstawia się za tymi, którzy grzeszą przeciwko nam, zamiast ich oskarżać. Jednak taka przemiana postawy nastąpi w nas tylko wtedy, gdy będziemy współpracować z Bogiem. List do Filipian 2:12 nakazuje nam abyśmy „sprawowali swoje zbawienie”, uwalniając się od wszystkich złych postaw, które odziedziczyliśmy po Adamie. Ponieważ wierzący nie traktują poważnie tego przykazania: „aby sprawować swoje własne zbawienie”, nadal zachowują się jak dzieci Adama, oskarżając innych. Z powodu tego złego postępowania dzieci Bożych zarówno Pan, jak i Jego Kościół zyskują bardzo złą sławę w oczach ludzi.

W Ewangelii Jana 8:4 czytamy o faryzeuszach oskarżających biedną kobietę, którą przyłapano na cudzołóstwie. Nie zależało im wcale na tym, by uratować ją od życia w grzechu. Chcieli jedynie wykazać swoją własną „sprawiedliwość” i pokazać, jak straszną była ona grzesznicą. Kiedy tam stali i wytykali palcami tę biedną kobietę, robili dokładnie tak samo, jak uczynił to ich przodek Adam wobec Ewy. W ten sposób ujawnili, że w głębi serca trwali w jedności z szatanem oskarżycielem. Właśnie dlatego Jezus powiedział faryzeuszom wprost, że ich ojcem jest szatan (Ewangelia Jana 8:44).

Jezus przyszedł, aby ratować takie kobiety z ich grzechów, a nie po to, by je potępiać. W Ewangelii Jana 3:17 czytamy, że Bóg nie posłał swego Syna na świat, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony.

Istnieje ogromna różnica między oskarżeniem a Bożym napomnieniem. W rozdziałach 2 i 3 Księgi Objawienia Pan nakazał Janowi przekazać Boże upomnienie zaniedbującym swoje obowiązki starszym z pięciu kościołów. Podobnie Duch Święty nakazał Pawłowi udzielić Bożego upomnienia zborom w Koryncie, Galacji i Tesalonice. To napomnienie ma charakter duchowy i Bóg powołuje czasami swoich namaszczonych sług, aby udzielali Jego ludowi takich napomnień. Jednakże owe napomnienia zawsze będą udzielane w miłości.

Duch oskarżania jest łatwy do rozpoznania. Zawsze towarzyszy mu negatywne nastawienie do osób, których się nie lubi. Nigdy nie oskarżałbyś w ten sposób ludzi, których kochasz. Na przykład nigdy nie oskarżałbyś własnych dzieci w obecności innych osób. Widzisz więc, że to brak miłości do ludzi wyzwala w tobie ducha oskarżania.

Służba zbożnego napomnienia powierzana jest przez Pana wyłącznie Jego wiernym sługom – takim jak apostołowie Jan i Paweł. Pan nie powołuje każdego do takiej służby. Bądź więc ostrożny. Angażując się w „posługę oskarżania”, możesz łatwo oszukać samego siebie, myśląc, że pełnisz zbożną służbę napominania.

Jeśli zachowasz w sobie tego ducha oskarżania, Pan sprzeciwi się tobie, tak jak sprzeciwił się faryzeuszom. Służba oskarżania jest dziełem szatana i jako wierzący nie powinniśmy mieć w niej żadnego udziału.

Musimy przede wszystkim zdać sobie sprawę, że szatan i jego demony będą nieustannie nakłaniać nas do oskarżania naszych braci w wierze o to czy tamto, co uważamy za złe w ich zachowaniu. Demony te będą wskazywać na różne wady u współwyznawców, aby podjudzać cię do ich oskarżania. Jeśli ulegniesz tej pokusie, narazisz się na działanie sił szatana. To może być jeden z powodów, dla których wielu wierzących cierpi na liczne choroby.

Musimy być absolutnie bezwzględni w całkowitym usuwaniu ducha oskarżania z naszego życia – dokładnie tak, jak chirurg operuje i całkowicie usuwa nowotwór u pacjenta. Musimy jasno zrozumieć, że „duch oskarżania” jest o wiele gorszy niż jakakolwiek rakowata narośl.

Od urodzenia wszyscy nabyliśmy ten zły nawyk szukania wad u innych. Spędziliśmy wiele lat na krytykowaniu ludzi za ich plecami i doszukiwaniu się w nich takich czy innych wad po to, by ich oskarżać.

Na koniec: pamiętajmy o tym, co Jezus powiedział faryzeuszom – że tylko ci, którzy są bez grzechu, mają prawo rzucać kamieniami w innych. Zatem nikt z nas nie ma do tego prawa, by kogokolwiek oskarżać.

Niech Pan całkowicie wyzwoli nas wszystkich od tego szatańskiego ducha.

Amen.

Zac Poonen

Nie miłujcie pieniędzy

Nie miłujcie pieniędzy

dnia 12 maja 2026

Jezus powiedział: „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą, i gdzie złodzieje przekopują ściany i kradną; Ale gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczy, i gdzie złodzieje nie przekopują ścian i nie kradną. Albowiem gdzie jest wasz skarb, tam będzie i wasze serce.” (Ewangelia Mateusza 6:19-21). Wielu ludzi nie uważa, że miłość do pieniędzy jest czymś złym. Posiadanie pieniędzy nie jest grzechem, grzechem jest miłość do pieniędzy.

Bardzo łatwo jest zrozumieć, czy przestrzegamy tego przykazania. Jeśli twoje myśli krążą bardziej wokół spraw doczesnych niż niebiańskich, jeśli więcej myślisz o swoich ziemskich dobrach i majątku niż o sprawach duchowych, możesz być niemal pewien, że twoje serce jest przywiązane do tej ziemi, i że tu też znajduje się twój skarb. Sposobem na sprawdzenie, czy wypełniliśmy to przykazanie, jest zadawanie sobie pytania w ciągu dnia: gdzie jest zwrócone nasze serce? Jeśli w trakcie pracy (lub czegokolwiek innego) jesteśmy strasznie poruszeni z powodu niewielkiej straty finansowej lub podekscytowani zyskiem, może to wskazywać, że nasz skarb jest na tej ziemi.

Pamiętam, jak wiele lat temu, kiedy ktoś podarował mi niewielką sumę pieniędzy, Pan zadał mi pytanie: „Czy twoja radość wzrosła?”. Nagle poczułem wyrzuty sumienia i wyznałem Panu, że moja radość rzeczywiście wzrosła, ponieważ dostałem te niewielkie pieniądze. Tego dnia zrozumiałem, że muszę czerpać radość wyłącznie z Pana, a nie z pieniędzy. Zrozumiałem też, że pomnożenie pieniędzy nigdy nie powinno zwiększać mojej radości. Jeśli jednak tak się dzieje, oznacza to, że moja radość opiera się na pieniądzach.

Biblia mówi, byśmy zawsze radowali się w Panu – a Pan jest zawsze taki sam – więc niezależnie od tego, czy zyskujesz pieniądze, czy je tracisz, twoja radość w Panu nie powinna wzrastać ani maleć. Powinna być niezmienna. Gdy twoja radość maleje z powodu utraty pieniędzy, możesz być całkiem pewien, że to właśnie tam było twoje serce. Jeśli twoja radość wzrasta, bo dostałeś trochę pieniędzy, możesz być pewien, że twoje serce było przy nich. Musimy ufać Bogu. On zapewni nam wszystko, czego potrzebujemy w naszym ziemskim życiu, ale nie wolno nam czerpać radości z tych ziemskich rzeczy. Możemy z nich korzystać, ale nie powinniśmy w nich szukać radości.

Pieniądze są wspaniałym sługą, ale strasznym panem – zupełnie jak ogień. Nie możemy żyć bez ognia w naszych domach, chociażby po to, by gotować. Jeśli jednak ogień w piecu stanie się panem, wtedy dom spłonie. To straszny pan, on jest zdolny spalić cały twój dom, ale jeśli trzymasz go pod kontrolą, staje się wspaniałym sługą. (Kiedy przekręcasz kurek, mówisz: „To ja będę decydować, kiedy cię włączę i kiedy wyłączę. To ja będę o tym decydować. Ja, a nie ty”. W ten sposób to ty jesteś panem w tym domu). Tak samo musi być z pieniędzmi. Podobnie jak potrzebujemy ognia, potrzebujemy pieniędzy, by żyć na tej ziemi, ale muszą one pozostać sługą. Musisz powiedzieć: „Pieniądze, to ja zdecyduję, że nie będziecie nade mną panować; to ja będę kontrolować was. Nie będziecie władać moim umysłem i sprawiać, bym myślał o was przez cały czas. Będę myślał o Panu i sprawach niebiańskich, ale będę was używał”. Taka jest postawa człowieka duchowego.

Złoto jest czymś bardzo dobrym, jeśli służy jako narzędzie. Biblia mówi, że nawet w niebie jest złoto! Ale tam czytamy o ulicach ze złota. To znaczy, że po nim chodzisz, jest pod twoimi stopami. Na tym polega różnica między chrześcijaninem nastawionym na niebo a chrześcijaninem nastawionym na ziemię. Chrześcijanin o niebiańskim nastawieniu położył złoto pod swoje stopy, ono nim nie rządzi. Natomiast cielesny chrześcijanin nosi złoto na głowie i ma je w pamięci przez cały czas.

Jeśli więc pieniądze nieustannie zaprzątają ci głowę, to znaczy, że je kochasz, czy ci się to podoba, czy nie. To tak jak z chłopcem, który kocha dziewczynę i ciągle o niej myśli. Kto nieustannie myśli o pieniądzach, ten jest w nich zakochany, a miłość do pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła. Nie trzeba być bogatym, żeby kochać pieniądze. Nigdy nie spotkałem w Indiach żebraka, który by ich nie kochał. Każdy żebrak kocha pieniądze. Gdybyś dał mu 50 pajsów, wzgardziłby nimi. Oni kochają pieniądze i chcą więcej. Zatem to nie bogactwo sprawia, że człowiek kocha pieniądze. Biedni ludzie kochają pieniądze tak samo mocno jak bogaci.

Prawdą jest również to, że można uwolnić się od miłości do pieniędzy niezależnie od tego, jak wielkim majątkiem się dysponuje. To kwestia twojej postawy wobec nich. Gdybyś miał w domu jednego sługę i on przejąłby władzę nad twoim domem, byłoby to straszne. Możesz mieć niewiele pieniędzy (tak jak posiadanie jednego sługi), ale jeśli to one rządzą twoim myśleniem, to znaczy, że przejęły władzę nad domem. Z drugiej strony, możesz mieć 318 sług, tak jak miał Abraham, a jednak wszyscy byli jego sługami i byli Mu posłuszni. Podobnie jak Abraham możesz mieć dużo pieniędzy, a jeśli nad nimi panujesz, możesz używać ich dla chwały Bożej.

Miłość do pieniędzy jest źródłem wszelkiego zła (a niekoniecznie samo posiadanie ich pod dostatkiem). Bardzo ważne jest, aby zrozumieć tę różnicę. Widziałem wielu biednych ludzi, którzy ogromnie kochali pieniądze, i widziałem bogatych ludzi, którzy ich nie kochali. Zauważyłem, że nie chodzi o to, ile posiadasz, ale o to, co kochasz. Właśnie o tym mówił Jezus. Wasze myśli muszą być skierowane ku temu, co w górze. Gromadźcie skarby w niebie. Zastanówcie się, o czym myślicie, gdzie jest wasze serce, aby odkryć, co naprawdę kochacie.

Następnie, w Ewangelii Mateusza 6:22, Jezus mówi o oku w kontekście pieniędzy: „Światłem ciała jest oko. Jeśli tedy oko twoje jest zdrowe, całe ciało twoje jasne będzie.”. Zatem jest to kwestia tego,  jak postrzegasz pieniądze. Jeśli twoje oko jest złe, znaczyć to będzie, że traktujesz pieniądze jako coś bardzo ważnego, jako najważniejsze w twoim ziemskim życiu, a twoje ciało wypełni się ciemnością. „Jeśli tedy światło, które jest w tobie, jest ciemnością, sama ciemność jakaż będzie!” (werset 23). To zdumiewające, że wielu ludzi, którzy mają nienaganną doktrynę i w oczach innych uchodzą za dobrych chrześcijan, regularnie uczęszczając na nabożeństwa, jednocześnie ogromnie kocha pieniądze. Być może nawet patrzą z góry na inne „martwe” wyznania, nie wiedząc, że ludzie w tych martwych kościołach mogą być bardziej wolni od miłości do pieniędzy niż oni sami, choć szczycą się przynależnością do wspólnot opartych na wzorcu nowotestamentowym.

Zadaj sobie kilka podstawowych pytań, takich jak te: czy ekscytujesz się, gdy dostajesz trochę więcej pieniędzy? Czy popadasz w przygnębienie, gdy je tracisz? Jeśli tak, to znaczy, że kochasz pieniądze. Nasza radość pozostanie całkowicie nienaruszona, jeśli będzie oparta wyłącznie na Panu. Jeśli jednak czerpiemy radość z rzeczy doczesnych, zmiany w naszych dochodach będą miały na nią wpływ.

Nikt nie może służyć dwóm panom. „Gdyż albo jednego będzie nienawidził, a drugiego miłował”. To dość radykalne słowa Jezusa, podobnie jak te, w których mówi On o znienawidzeniu ojca, matki, żony, dzieci, braci i sióstr (Ewangelia Łukasza 14:26). Jezus był radykalny. Jezus mówi, że jeśli chcesz kochać Boga, musisz znienawidzić pieniądze (Ewangelia Mateusza 6:24). Mamona odnosi się do pieniędzy, nieruchomości, akcji i udziałów. Jezus mówi, że jeśli chcesz kochać Boga, musisz nienawidzić tego wszystkiego. Możesz z tego korzystać, ale twoja miłość do Boga musi być tak ogromna jak blask słońca, by twoje zainteresowanie pieniędzmi znikało tak, jak gwiazdy znikają w świetle dnia. Jeśli w twoim przypadku tak nie jest, nie możesz służyć Bogu.

Jezus mówi: „Jeśli trzymacie się jednego, gardzicie drugim”. Wystarczy wstawić do tego zdania słowa „Bóg” i „mamona”, a otrzymamy następujący tekst: „Nikt nie może służyć Bogu i rzeczom materialnym (majątkowi, pieniądzom)”. Albo będzie nienawidził pieniędzy, a miłował Boga, albo będzie nienawidził Boga, a miłował pieniądze”. Z tego, co mówi Jezus, wynika, że każdy, kto kocha pieniądze, nienawidzi Boga. Być może wcześniej tego nie wiedziałeś, ale teraz już wiesz. Jezus mówi, że jeśli kochasz pieniądze, nienawidzisz Boga. Być może myślisz, że kochasz Boga tylko dlatego, że śpiewasz dla Niego wiele pieśni, ale to nie jest to, co mówi Jezus.

Jezus mówi, że jeśli przylgniesz do Boga, będziesz gardził pieniędzmi, a jeśli przylgniesz do pieniędzy, będziesz gardził Bogiem. Możesz posiadać pieniądze i możesz je zarabiać, ale w momencie, gdy zaczynasz je kochać, zaczynasz nienawidzić Boga. Bóg mógł dać ci dobrą pracę lub spadek, dzięki któremu masz mnóstwo pieniędzy, to jest w porządku i nie ma w tym nic złego. Ale jeśli jednak kochasz te rzeczy i trzymasz się ich kurczowo, to znaczy, że gardzisz Bogiem i nienawidzisz Go. Jeśli chcemy wiernie służyć Panu zrozumienie tego i posiadanie właściwej postawy w tej kwestii jest dla nas niezwykle ważne.

Zac Poonen

Nie osądzaj

Nie osądzaj

dnia 5 maja 2026

„Nie sądźcie, abyście nie zostali osądzeni. Albowiem jakim sądem sądzicie, takim zostaniecie osądzeni i jaką miarą mierzycie, taką wam w zamian odmierzą. A czemu widzisz drzazgę w oku swojego brata, a nie dostrzegasz belki w swoim oku? Albo jak możesz powiedzieć swojemu bratu: Pozwól, że wyrwę drzazgę z twojego oka, a oto belka jest w twoim oku? Obłudniku! Wyrwij wpierw belkę ze swojego oka, a wtedy przejrzysz, by wyrwać drzazgę z oka swojego brata.” (Ewangelia Mateusza 7:1-5)

Niestety, wśród chrześcijan bardzo powszechną praktyką jest osądzanie ludzi, patrzenie na nich z góry i pogardzanie nimi. Często zdarza się, że chrześcijanie uważają się za lepszych od innych, choć w większości przypadków nie wiedzą o nich wszystkiego. W Liście do Hebrajczyków 9:27 czytamy: „A jak postanowiono ludziom raz umrzeć, a potem sąd”. Kiedy więc Wszechmogący Bóg, Stwórca tego wszechświata, osądza ludzi? Zgodnie z tym wersetem: „Raz umrzeć, a potem nastąpi sąd”. Tak więc Bóg sądzi ludzi dopiero po ich śmierci.

A kiedy ty osądzasz ludzi? Osądzasz ich na długo przed ich śmiercią. Dlaczego Bóg czeka z osądem aż do śmierci człowieka? Ktoś może być złym człowiekiem, ale Bóg mówi: „Mam dla niego nadzieję. Być może się zmieni”, i dlatego Bóg czeka. Pomyśl, co by się stało, gdyby Bóg osądził konającego na krzyżu łotra, który poszedł do raju, zanim ten zmarł. Zastanów się, co by było, gdyby Bóg osądził go kilka minut lub kilka godzin przed śmiercią. To byłoby straszne. Ostatecznie zasłużył on na raj, ale zostałby osądzony i skazany na piekło. Bóg czekał, aż umrze, a potem zabrał go do raju. To pokazuje, że Bóg czeka z sądem, aż człowiek wyda ostatnie tchnienie. Człowiek jest niecierpliwy i osądza innych na długo przed ich śmiercią. Na tym polega ludzka głupota. Człowiek nie zna wszystkich faktów. Nie zna 99% prywatnego, wewnętrznego życia danej osoby. Nie wie, jak bardzo ta osoba walczyła lub się modliła, a mimo to ją osądza. Żaden poważny sędzia Sądu Najwyższego nigdy nie wydałby wyroku na podstawie tak skąpych dowodów. Gdyby sędzia znał tylko 1% sprawy, powiedziałby: „Słuchajcie, potrzebuję więcej dowodów, zanim wydam wyrok. Do tego czasu wstrzymuję się od sądu”. To samo powinien postępować każdy chrześcijanin.

Kiedy osądzamy drugą osobę, tak naprawdę obnażamy jedynie stan własnego serca. Jak mówi Księga Przysłów 27:19: „Jak w wodzie odbija się twarz, tak serce jest zwierciadłem człowieka.” Albo jak w lustrze, człowiek widzi w nim własną twarz. Znaczenie jest takie, że to, co uważasz za złe intencje w sercu innej osoby, jest jedynie odzwierciedleniem niewłaściwych postaw, jakie sam nosisz we własnym sercu. Wyobrażasz sobie, że ten człowiek nie może robić danej rzeczy z dobrych pobudek. Myślisz: „To musi wynikać ze złych intencji, ponieważ ja sam zrobiłbym coś takiego tylko ze złych pobudek”. W ten sposób ujawniasz prawdę o swoim własnym sercu. Osądzanie innych ludzi jest wielką głupotą.

Pomyśl o przypowieści o synu marnotrawnym. Czytamy w niej o starszym synu, który był bardzo oburzony, widząc Ojca cieszącego się z powrotu swojego marnotrawnego syna. Gdy Ojciec wychodzi i pyta starszego syna, dlaczego nie chce wejść do środka, spójrz, co on odpowiada w Ewangelii Łukasza 15:30: „Ten twój syn ”. Nie nazywa go nawet „moim bratem”. Cóż za pogardliwy sposób mówienia! „Roztrwonił twój majątek z nierządnicami”. Skąd on to wiedział? Skąd mu przyszło do głowy, że jego młodszy brat zadawał się z nierządnicami? Czy ktoś przyszedł i mu to doniósł? Wcale nie. Po prostu założył, że ten człowiek, jego młodszy brat, musiał wydawać pieniądze na nierządnice. Mogło to być zupełną nieprawdą. Być może pił i w nierozsądny sposób roztrwonił swoje pieniądze, ale niekoniecznie na prostytutki. Ale kiedy masz takie złe nastawienie, jak ten starszy brat wobec swojego młodszego brata, zawsze wyobrażasz sobie o drugiej osobie to, co najgorsze. A ilekroć wyobrażasz sobie o kimś najgorsze rzeczy, możesz mieć pewność, że problem leży bardziej w tobie niż w tej drugiej osobie. Ta druga osoba może ostatecznie zasiąść z Ojcem przy stole, spożywając tuczne cielę, podczas gdy ty możesz skończyć na zewnątrz domu.

W przypowieści o synu marnotrawnym na początku młodszy syn znajduje się poza domem, a starszy w środku. Na końcu tej historii jest odwrotnie: młodszy syn jest w środku, a starszy na zewnątrz, ponieważ osądza innych. Pod koniec tej historii to młodszy syn jest w domu, a starszy poza nim, ponieważ osądza innych. Upewnij się, że nie skończysz poza domem Ojca tylko dlatego, że osądzasz ludzi na podstawie niewystarczającej wiedzy. Najbezpieczniej jest po prostu wcale nie osądzać.

Nie sądźcie. Jezus mówi: nawet jeśli kogoś osądzasz, to co właściwie robisz? Wytykasz drzazgę w oku swego brata, podczas gdy we własnym oku masz belkę? Tak właśnie powiedział. Czym jest ta belka w oku człowieka? Nie można przecież mieć fizycznej belki w oku. Jednak Jezus używa przesady, aby pokazać, jak ciężki jest twój grzech w porównaniu z grzechem tamtej osoby. Przyjmijmy nawet, że zrobiła ona coś strasznego. Jednak twoja postawa pozbawiona miłości jest belką w porównaniu z jej grzechem, który jest jedynie drzazgą.

Może i chodził do nierządnic. No dobrze, to grzech. Ale nawet to jest jedynie drzazgą w porównaniu z twoją pozbawioną miłości postawą wobec niego. To jest jak belka w twoim oku. Pan mówi, abyś pozbył się swojego braku miłości do innych. Mówi, że brak miłości wobec tego człowieka sprawia, że ciągle chcesz mu coś zarzucić. Cokolwiek on zrobi, przypisujesz mu złe intencje. Taka osoba nie może w twoich oczach zrobić nic dobrego. Jest w nich zła, ale ty nie dostrzegasz, jak bardzo sam jesteś zły, mając wobec niej tak pozbawione miłości nastawienie. Co więc On mówi? Wyobraź sobie człowieka, który ma bardzo słaby wzrok. Czy poszedłbyś do kogoś takiego, aby wyciągnął ci coś z oka? Czy wybrałbyś się do okulisty, który jest niemal ślepy z powodu zaćmy i innych problemów z oczami? Jakim cudem mógłby on zajrzeć w twoje oczy i usunąć z nich małą drzazgę? Nie chciałbym się nawet zbliżać do kogoś takiego.

Właśnie to mówi Pan. Jak możesz mówić swemu bratu: „Pozwól, że wyjmę drzazgę z twego oka”, gdy w twoim własnym oku tkwi ogromna belka, która uniemożliwia ci właściwe widzenie? Możesz mu uszkodzić oko. Pan mówi jednak: „Obłudniku! Zobacz, jak bardzo jesteś pozbawiony miłości”. Każdy, kto ma w sobie brak miłości do drugiego człowieka i go osądza, jest według Ewangelii św. Mateusza 7:5 hipokrytą. Najpierw pozbądź się tej nienawistnej postawy, a wtedy będziesz widział wyraźnie. Wówczas ten brat może sam przyjść do ciebie i powiedzieć: »Bracie, czy mógłbyś proszę wyciągnąć drzazgę z mojego oka?”. Czyż to nie wspaniałe, gdy dochodzi do takiej sytuacji?

Zac Poonen