Jak się modlić – Część 2

Jak się modlić – Część 2

dnia 17 lutego 2026

Pierwsze trzy prośby, których nauczył nas Jezus, to: „Święć się Imię Twoje”, „Przyjdź królestwo Twoje” i „Bądź wola Twoja”. Zauważmy, że wszystko to dotyczy Boga. Człowiek z natury jest skupiony na sobie. To, co odziedziczyliśmy po Adamie, to życie skoncentrowane na sobie, które sprawia, że myślimy przede wszystkim o sobie, a bardzo często wyłącznie o sobie. „Ja, mnie i moja rodzina” – to wszystko, co obchodzi większość ludzi. Nawet jeśli się nawracają, nadal często chodzi tylko o „ja, mnie i moją rodzinę”. Kiedy przyjmują Chrystusa, myślą jedynie o tym, jak Chrystus może teraz pobłogosławić ich samych i ich bliskich. To nie jest chrześcijaństwo. Jezus przyszedł, aby wyzwolić nas z tego egocentrycznego życia, które jest podstawową przyczyną wszystkich naszych nieszczęść i cierpień.

Powodem, dla którego większość chrześcijan nie potrafi radować się nieustannie, jest ich skupienie na sobie. Gdy spotyka ich coś dobrego – radują się; gdy jednak coś nie idzie po ich myśli – na przykład jeśli nie dostaną oczekiwanego awansu – tracą radość. Dlaczego? Przecież Bóg wciąż zasiada na tronie, twoje grzechy nadal są przebaczone, a diabeł jest pokonany! Nie potrafisz się radować tylko dlatego, że nie dostałeś czegoś, czego pragnąłeś. Jezus przyszedł, aby uwolnić nas od życia skoncentrowanego na sobie, które jest źródłem wszystkich naszych problemów.

Czy możemy prosić o jedzenie? Oczywiście, że tak. Jezus nauczył nas modlić się w Ewangelii Mateusza 6:11: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. „Chleb powszedni” obejmuje jedzenie, ubranie, schronienie oraz edukację dzieci – ponieważ muszą one zdobyć wykształcenie i pracę, aby mogły zarabiać na swój powszedni chleb. Nie ma nic złego w proszeniu o te rzeczy. „Odpuść nam nasze winy” oraz „Wybaw nas ode złego” to również dobre prośby, ale wszystkie te trzy prośby dotyczące nas samych następują dopiero po zabieganiu o Boże imię, Boże królestwo i Bożą chwałę. Jezus zmienia nasze priorytety.

Właściwy sposób modlitwy to modlenie się ze świadomością, że Boże Królestwo, Jego imię i Jego wola są najważniejsze w naszym myśleniu. Innymi słowy, muszę zmienić cały swój sposób życia, aby od teraz myśleć w kategoriach Bożego imienia, Bożego Królestwa i Bożej chwały. To cechuje prawdziwie duchowego chrześcijanina. Każdy może powtarzać tę modlitwę – potrafi to nawet papuga. Jednak tylko ludzie duchowi mogą modlić się tą modlitwą z głębi serca, ponieważ tylko oni mogą szczerze powiedzieć, że ich główną troską w życiu jest to, aby Boże imię było uwielbiane w kraju, w kościele oraz w nich samych i ich rodzinach.

„Królestwo Boże powinno przyjść wkrótce, panowanie Boga powinno zostać ustanowione w kościele, a wola Boża powinna wypełniać się w moim życiu, w mojej rodzinie, wszędzie”. To jest oznaka człowieka duchowego. Nie uważaj się za osobę duchową, dopóki te trzy rzeczy nie staną się najważniejszymi pragnieniami twojego serca. Wszystko inne jest bez znaczenia, jeśli centrum twojego życia wciąż kręci się wokół ciebie. Wielu ludzi po nawróceniu – ponieważ ich życie od zawsze było egocentryczne – po prostu dodało Jezusa do swojej orbity, aby im służył: aby przebaczał ich grzechy, odpowiadał na modlitwy, błogosławił im, zapewniał pomyślność i leczył z chorób. To nie jest chrześcijaństwo. To egocentryczne życie z dodatkiem religii. Kiedy Chrystus naprawdę wchodzi do środka, odwracamy się (pokutujemy) od naszego skupionego na sobie życia i to Bóg staje się centrum.

W trzech prośbach dotyczących nas samych, zawartych na końcu Modlitwy Pańskiej, Jezus rzeczywiście wspomina o sprawach materialnych („chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”), ale łączy je ze słowami: „bądź wola Twoja jako w niebie, tak i na ziemi”. Mówię wtedy: „Mój Ojcze, chcę wypełniać Twoją wolę na ziemi w moim życiu dokładnie tak samo, jak aniołowie wypełniają ją w niebie – czyli poprzez natychmiastowe posłuszeństwo; a żeby móc pełnić Twoją wolę, potrzebuję zdrowia, więc daj mi mój powszedni chleb”. Czy modlisz się o chleb powszedni po to, by wypełniać wolę Bożą, czy po to, by wypełniać swoją własną wolę? Czy modlisz się o chleb powszedni, aby wypełniać wolę Bożą, czy też aby wypełniać swoją własną wolę? Czy modlisz się, aby grzeszyć, czy też aby podobać się Bogu? Nasza modlitwa powinna brzmieć: „Daj mi dzisiaj chleb powszedni, abym miał zdrowie i siłę, by żyć dla Boga”.

Kolejną rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę, jest to, że w całej tej modlitwie brakuje słów „mnie” i „mój”. Czyż to nie interesujące, że w naszych własnych modlitwach słowa te pojawiają się bardzo często, natomiast w modlitwie, której nauczył nas Pan, są one całkowicie nieobecne? On mówi: „Daj nam” – „nie chodzi tylko o mnie, Panie, myślę też o moim bracie, on też potrzebuje chleba powszedniego”. „Odpuść nam” – „nie przebaczaj tylko mi, przebacz także mojemu bratu”. „Wybaw nas…”. Naprawdę duchowy człowiek to taki, którego życie skupia się na Bogu, a kiedy myśli o sobie, nie myśli tylko o sobie, ale także o ludziach wokół niego – innych, którzy również należą do rodziny Bożej. Ponieważ Bóg jest Ojcem wielkiej rodziny, myśli również o innych.

Właściwy porządek to: najpierw Chrystus, potem inni i ja razem; nie ja sam. Tak modli się osoba duchowa: nie tylko o swoje potrzeby. Naturalnie troszczy się o swoje dzieci, ale dba także o dzieci kogoś innego. Nie patrzy na nie z góry. Nie jest możliwe, aby człowiek troszczył się o dzieci innych osób tak samo, jak o swoje własne. Musimy być realistami, ale musimy też troszczyć się o nie. Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj.

„Odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. To ważna prośba. Jest to prośba, którą Jezus powtarza na końcu. W Ewangelii Mateusza 6:14 mówi: „Jeśli bowiem odpuścicie ludziom ich przewinienia, i Ojciec wasz niebieski odpuści wam”. Bardzo ważne jest zrozumienie tego warunku, ponieważ sam Jezus go ustanowił: jeśli nie odpuścicie ludziom, to i Ojciec wasz nie odpuści wam waszych przewinień (Ewangelia Mateusza 6:15). Czy to prawda, czy nie?

Czy Bóg nie przebacza, gdy nie wybaczasz komuś innemu tego, co ta osoba zrobiła przeciwko tobie? Oczywiście. On nie przebaczy ci, jeśli ty nie wybaczysz innym ludziom. Pamiętaj o tym. To fundamentalna zasada w Bożych relacjach z ludźmi: On traktuje nas tak, jak my traktujemy innych. Jeśli jesteśmy miłosierni wobec innych, Bóg jest miłosierny wobec nas. Jeśli wybaczasz innym, Bóg wybacza tobie. Widzieliśmy to w Ewangelii Mateusza 5:7: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. Tutaj możemy powiedzieć, że błogosławieni są ci, którzy wybaczają innym, albowiem im zostanie wybaczone, a ci, którzy nie wybaczają innym, nie otrzymają przebaczenia.

Jezus opowiedział kiedyś historię, aby jasno to zilustrować w Ewangelii wg św. Mateusza 18:21-35. To bardzo ważna przypowieść, którą musimy zrozumieć. Był król, który miał dużo sług, a wszyscy byli mu winni mnóstwo pieniędzy. Jeden z nich był mu winien 10 000 talentów – to coś w rodzaju miliarda rupii – ogromny dług, którego nigdy nie zdołasz spłacić. Król był miłosierny i darował mu ten dług. Ten człowiek, któremu darowano dług, wyszedł i znalazł inną osobę, która była mu winna sto rupii, chwycił ją za gardło i powiedział: „Jeśli mi nie zapłacisz, zabiorę cię do sądu i zamknę w więzieniu”, po czym dokładnie tak zrobił. Gdy inni słudzy to zobaczyli, poszli i donieśli o tym królowi. Król wezwał sługę i powiedział: „Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił. Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą?”. I król zapłonął gniewem. Wydał tego sługę katom, aż spłaci wszystko, co był winien.

Innymi słowy, ten darowany dług z powrotem spadł na jego głowę. Jak to wyjaśnić? Czy Bóg, który nam wybacza, może to wybaczenie „cofnąć”? Czy ponownie nakłada nam na głowy grzechy, które już raz przebaczył? Według tego wersetu – tak. Biblia nigdy nie mówi, że Bóg zapomniał o naszych grzechach. On mówi: „grzechów ich nie wspomnę więcej” (List do Hebrajczyków 10:17), co oznacza: „Nie będę ci wytykał twoich grzechów.”.

Nie ma żadnego wersetu, który mówiłby, że Bóg całkowicie zapomina. Ja sam nie potrafię zapomnieć grzechów, które popełniłem, więc jak Bóg mógłby o nich zapomnieć? Nie, On nadal o nich wie, ale nie przypisuje nam ich winy. Ta przypowieść uczy nas, że jeśli przebaczasz innym, Bóg przebacza tobie, a jeśli nie przebaczasz, Bóg ci nie przebaczy.

Ostatnia prośba brzmi: „I nie wódź nas na pokuszenie”. Co to oznacza? Bóg nie pozwoli, abyśmy byli kuszeni ponad nasze siły (1 Koryntian 10:13), ale dobrze jest modlić się w ten sposób, ponieważ dobrze jest zdawać sobie sprawę, że niektóre pokusy znacznie przekraczają nasze możliwości. Wiemy, że Bóg nie pozwoli, byśmy byli poddawani próbie ponad nasze siły, ale musimy się modlić, abyśmy nie zostali wprowadzeni w pokusę, która jest dla nas zbyt silna. „Ale nas zbaw ode złego”. Wyrażam w ten sposób postawę pokory, mówiąc: „Nie wiem, jak przezwyciężyć tę pokusę. Nie mam siły, by ją pokonać. Dlatego Panie, mój Ojcze, proszę, nie wprowadzaj mnie w coś, co jest dla mnie zbyt trudne”. Kiedy modlę się w ten sposób, wyrażam moją niemoc i bezradność. To właściwa postawa wobec pokusy.

Nie powinniśmy myśleć, że jesteśmy zbyt silni, by ulec pokusie. To właśnie dlatego wielu ludzi nie odnosi zwycięstwa nad grzechem. Powodem, dla którego większość chrześcijan ponosi porażkę w walce z grzechem, jest nadmierna pewność siebie. Myślą, że mają w sobie dość siły i sądzą, że kilka dodatkowych postanowień oraz zaciskanie zębów pomoże im zwyciężyć. Nie, to nie zadziała. Musimy uznać: „Panie, nie wódź mnie na pokuszenie zbyt silne dla mnie, a kiedy stanę w obliczu jakiejkolwiek pokusy, wybaw mnie ode złego, ponieważ sam nie jestem w stanie pokonać zła”. Gdybyśmy tylko zdali sobie sprawę, że zło jest dla nas zbyt silne, nawet jeśli chodzi o przebaczanie innym, modlilibyśmy się tak, jak uczy nas Jezus. Jeśli trudno ci komuś wybaczyć, jeśli ktoś wyrządził tobie lub twojej rodzinie straszną krzywdę i czujesz, że wybaczenie temu człowieku za zło, które uczynił, jest niezwykle trudne – wtedy możesz prosić Boga o łaskę. Powiedz: „Panie, proszę pomóż mi, wybaw mnie od tego zła, jakim jest brak przebaczenia. Nie jestem w stanie wybaczyć tej osobie, ale proszę Cię, pomóż mi jej wybaczyć”.

Modlitwa jest wyrazem naszej słabości i naszej bezradnej zależności od Boga, a wiara to ufność, że Bóg mi pomoże, ponieważ jest moim Ojcem, który jest w niebie i który posłał swego Syna na śmierć, aby uwolnić mnie od wszystkich moich grzechów. List do Rzymian 8:32 mówi: „On, który nie oszczędził nawet własnego Syna, ale Go za nas wszystkich wydał, jakżeby wraz z Nim nie darował nam wszystkiego?”.

Modlitwa kończy się w Ewangelii Mateusza 6:13 słowami: „Bo Twoje jest Królestwo i moc, i chwała na wieki wieków, Amen”.

To bardzo ważne, abyśmy w ten sposób kończyli naszą modlitwę, mówiąc: „Panie, na samym końcu, kiedy już wysłuchasz mojej modlitwy i uczynisz wszystko, o co Cię prosiłem, chcę uznać, że królestwo należy do Ciebie i moc należy do Ciebie. Ja nie mam mocy, by tak żyć; nie mam mocy, by zwyciężyć grzech. Moc jest Twoja. A kiedy zwyciężę grzech, niech chwała również będzie Twoja”.

Modlitwa kończy się słowem „Amen”, co oznacza: „Niech tak się stanie”.

Zac Poonen

Jak się modlić – Część 1

Jak się modlić – Część 1

dnia 10 lutego 2026

W Ewangelii Mateusza 6:5-8 Jezus nauczył nas, jak nie należy się modlić – nie jak obłudnicy, nie przez bezmyślne powtórzenia i nie przez długość modlitwy, ale wierząc, że nasz Ojciec wie, czego potrzebujemy. Następnie Jezus mówi nam, jak należy się modlić. Obserwując chrześcijan, zauważyłem, że bardzo niewielu ludzi zwraca uwagę na te proste wskazówki Jezusa, które nawet dziecko może zrozumieć. Nauczył nas, jak się nie modlić, ale wielu ludzi nie potraktowało tego poważnie, nauczył nas też, jak się modlić, a nawet tego wielu ludzi nie wzięło na poważnie.

Nie dał nam jednak modlitwy, którą mielibyśmy ślepo powtarzać. Nie ma nic złego w jej powtarzaniu, jeśli wierzymy w każde jej zdanie. Jezus nauczył nas natomiast wzorca, który powinien charakteryzować wszystkie nasze modlitwy.

Jezus powiedział, że gdy się modlicie, módlcie się tak: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie” (Ewangelia Mateusza 6:9). Pierwszą rzeczą, jaką Jezus powiedział, było to, że kiedy rozmawiasz z Bogiem, masz Go nazywać Ojcem. Nikt w Starym Testamencie nie ośmieliłby się spojrzeć w górę i powiedzieć do Boga: „Ojcze”. Modlitwy w Starym Testamencie zawsze brzmiały: „Boże, Panie Wszechmogący itp.”, ponieważ Bóg był dyrektorem generalnym wszechświata, a Jego lud był jak mali pracownicy w fabryce. W żadnym wypadku nie można rozmawiać z dyrektorem generalnym w dowolny sposób! Ale w Nowym Przymierzu jesteśmy dziećmi Boga i podobnie jak dziecko dyrektora generalnego może wejść do biura swojego taty i nazywać go tatusiem, tak my musimy zrozumieć przywilej bycia dzieckiem Bożym. Jest to zasadnicza różnica!

A jednak prawdą jest, że większość chrześcijan nie nazywa Boga „Ojcem”, lecz mówią do Niego „O Boże”. Nie ma w tym nic złego. On jest Bogiem i zwracanie się do Niego jako do Boga jest słuszne; jeśli jednak zwracasz się do Niego tylko jako do Boga, a nie również jako do Ojca, to coś jest nie tak.

W Starym Testamencie Bóg miał imię: Jahwe (lub Jehowa – nikt nie zna dokładnej wymowy, ponieważ alfabet hebrajski nie zawierał samogłosek). Jeśli o mnie chodzi, jest to absolutnie nieistotna dyskusja, ponieważ ja nie nazywam Boga Jehową ani Jahwe! Ja nazywam Go Tatusiem!

On jest moim Ojcem, ponieważ Jezus nauczył nas modlić się słowami: „Ojcze nasz”. W 8. rozdziale Listu do Rzymian czytamy, że Duch Święty przychodzi do naszych serc i woła: „Abba! Ojcze!” (Rzymian 8:15). Jeśli jednak przyjrzeć się niektórym pieśniom, które są śpiewane, jak choćby „Prowadź mnie, o wielki Jehowo”, to czy oni zwracają się do swojego Ojca? On jest Jehową, ale musimy nauczyć się zwracać do Niego jako do naszego Ojca. Gdyby moje dzieci przyszły do mnie i powiedziały: „Panie Poonen”, pomyślałbym, że coś jest z nimi nie tak! Dlaczego nazywają mnie panem Poonen? Powinny nazywać mnie tatusiem. Kiedy przychodzę do Boga, nie nazywam Go Jehową ani Jahwe, chociaż to jest Jego imię. Mówię: „Ojcze”, ponieważ On jest moim Ojcem. Stałem się Jego dzieckiem.

Rzeczywistość bycia dzieckiem Bożym wciąż nie dotarła do wielu chrześcijan, ponieważ nie otwierają się oni na Ducha Świętego. Kiedy Duch Święty napełnia człowieka, jedną z pierwszych rzeczy, jakie czyni, jest sprawienie, by ten zawołał: „Abba, Ojcze”, co znaczy „Tatusiu”. Czy spotkało cię coś takiego? To jest bardzo, bardzo ważne. Nikt cię nie uczy, żeby tak mówić. To automatyczne, wewnętrzne wołanie. Ta wewnętrzna rzeczywistość pojawia się, gdy Duch Święty zamieszkuje w sercu człowieka, gdy ten rodzi się na nowo. Jeśli jest się napełniony Duchem, naprawdę zna Boga jako swojego Ojca. Poznanie Boga jako Ojca i nazywanie Go Ojcem to jedna z najważniejszych rzeczy w życiu chrześcijańskim. Możesz nazywać Go Panem, możesz nazywać Go Bogiem. Ale przeważającym sposobem, w jaki powinieneś się modlić, jest zwracanie się do Niego: „Abba, Ojcze”.

Mój ziemski ojciec może mnie bardzo kochać, ale może być bezsilny, by pomóc mi w trudnej sytuacji. Mój Ojciec w niebie nie jest bezsilny; On zarządza wszechświatem. Jest potężniejszy niż premier Indii! Pomyśl, gdyby premier Indii był twoim ojcem. Gdybyś miał problem, wystarczyłoby zadzwonić do taty i mu o tym opowiedzieć. Cóż, twój Ojciec w niebie jest potężniejszy i mocniejszy niż ktokolwiek na tym świecie. Dlaczego więc nie idziesz do Niego ze swoimi problemami?”

Nie tylko „Ojcze nasz”, ale Jezus powiedział: „Ojcze nasz, który jesteś w niebie”. Nie modlimy się do jakiegoś ziemskiego ojca. Mój ziemski ojciec może bardzo mnie kochać, ale może być bezsilny w trudnej sytuacji. Mój Ojciec w niebie nie jest bezsilny; On rządzi wszechświatem. Jest o wiele bardziej potężny niż premier Indii! Wyobraź sobie, że premier Indii byłby twoim ojcem. Gdybyś miał problem, wystarczyłoby zadzwonić do taty i mu o tym opowiedzieć. A twój Ojciec w niebie jest potężniejszy i silniejszy niż niż ktokolwiek na tym świecie. Dlaczego więc nie przychodzisz do Niego ze swoimi problemami?

W pierwszym zdaniu tej modlitwy Jezus pragnął położyć fundamenty wiary. Słowa „Ojcze nasz, któryś jest w niebie” sprawiają, że w moim sercu – zanim jeszcze zacznę się modlić – staje się jasne, iż Ten, z kim rozmawiam, jest moim Niebiańskim Ojcem; Ojcem, który kocha mnie nieskończenie. Ten Ojciec jest w niebie i jest wszechmocny. Te dwie prawdy – że Bóg kocha mnie nieskończenie i że Bóg jest wszechpotężny – stanowią fundament mojej wiary. On może rozwiązać każdy problem, może uczynić wszystko, a przy tym kocha mnie bezgranicznie. To jest największy fundament wiary.

Jeśli przyjrzysz się uważnie sześciu poniższym prośbom, zauważysz, że pierwsze trzy dotyczą Boga. Kiedy zwracasz się do Boga w modlitwie, o co prosisz w pierwszej kolejności? Zobaczysz, że prawie zawsze jest to coś dla ciebie lub twojej rodziny: ‚Panie, zaspokój tę potrzebę”, „Ulecz mój ból pleców”, „Daj mi pracę” albo „Zaopiekuj się moimi dziećmi: zapewnij im pracę i małżonka” itp. W tych prośbach nie ma nic złego. Z pewnością możemy modlić się o te wszystkie rzeczy. Bóg chce, abyśmy przychodzili do Niego z każdą najdrobniejszą sprawą. Nawet jeśli zgubiłeś klucze, możesz prosić Boga, aby pomógł ci je znaleźć”.

Możesz prosić Boga o każdą małą rzecz i o każdą wielką rzecz, ale co stawiasz na pierwszym miejscu? Jezus powiedział, że gdy się modlisz, twoim priorytetem powinien być Bóg i Jego potrzeby. To właśnie znaczy „szukajcie najpierw Królestwa Bożego”. Jezus mówi o tym w Ewangelii Mateusza 6:33: „Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i Jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane”. Możesz prosić o różne rzeczy, ale na pierwszym miejscu stawiaj Boże Królestwo; to jest Boża droga.

Jezus mówi, że twoja pierwsza prośba musi brzmieć: „Boże, mój Ojcze w niebie, niech będzie święte Twoje imię. Nieważne, co ludzie mówią o moim imieniu. To jest nieistotne, ponieważ moja reputacja nadaje się do kosza na śmieci”. Czy bardziej martwisz się o swoje imię i swoją reputację niż o imię Boga? Jeśli tak, to nie modlisz się w sposób, którego nauczył nas Jezus. Przypuśćmy, że ktoś cię zniesławił lub oczernił twoją córkę. Czy to niepokoi cię bardziej niż fakt, że imię Jezusa jest bezczeszczone w naszym kraju? Nie przejmujemy się wystarczająco tym, że chrześcijanie walczą ze sobą i robią wiele złych rzeczy. Jeśli w ogóle nas to nie boli, to zastanawiam się, czy naprawdę mamy relację z Bogiem jako naszym Ojcem. Jeśli bardziej troszczysz się o swoje imię, rodzinę i dzieci (o to, co ludzie o nich mówią), to musisz zmienić sposób myślenia i bardziej skoncentrować się na Bogu.

Jezus przywiązywał ogromną wagę do modlitwy. W Ewangelii Łukasza 18:1 powiedział, że ludzie powinni zawsze się modlić i nie ustawać – nie zniechęcać się. W obydwu przypowieściach, które dotyczyły modlitwy, Jezus mówił o wytrwałości. Jednym z przykładów jest wdowa, która przyszła do sędziego (Ewangelia Łukasza 18:1–8) i nie przestawała prosić, aż otrzymała sprawiedliwość wobec swojego przeciwnika. Jest to modlitwa o zwycięstwo nad szatanem i nad pożądliwościami naszego ciała. Drugi przykład znajduje się w Ewangelii Łukasza 11:5-13, gdzie Jezus mówił o proszeniu Boga o chleb – o siłę i dary potrzebne do pomocy innej osobie w potrzebie, która do nas przychodzi. W obu przypowieściach nacisk położony jest na wytrwałość; człowiek puka tak długo, aż otrzyma ten chleb. Całe nauczanie Jezusa o modlitwie sprowadza się do jednego: nigdy się nie poddawaj! Bóg jest twoim Ojcem: On zaspokoi twoją potrzebę, pokona wroga za ciebie i da ci wszystko, czego potrzebujesz, abyś mógł błogosławić innych. Musimy zwrócić się do Boga w modlitwie i wierze, ufając, że da nam to, o co prosimy dla Jego chwały. Amen.

Zac Poonen

Jak nie należy się modlić

Jak nie należy się modlić

dnia 3 lutego 2026

„A gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy…” (Ewangelia Mateusza 6:5). Zanim Jezus nauczył nas modlić się, udzielił nam kilku ostrzeżeń dotyczących modlitwy.

Po pierwsze, obłudnicy lubią być widziani, gdy się modlą. „Stają i modlą się w synagogach oraz na rogach ulic, aby ludzie ich widzieli. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę.” Zasada jest taka, że jeśli modlisz się publicznie, a twoim celem jest to, by inni ludzie docenili twoją modlitwę, to znaczy, że szukasz chwały od ludzi. Prawie każdy, kto zaczyna modlić się publicznie, będzie musiał przyznać, że modląc się, szuka uznania.

Zadaj sobie pytanie: czy modlisz się publicznie w taki sam sposób, jak modlisz się prywatnie? Kiedy klęczysz samotnie przy łóżku, jak się modlisz? Co mówisz wtedy Bogu? Czy to samo mówisz, kiedy modlisz się publicznie? A może używasz bardziej kwiecistego języka, dodajesz drżenie do głosu i zachowujesz się jak aktor, tak jak robi to wiele osób, modląc się publicznie, aby wywrzeć na innych wrażenie, że są bardzo gorliwi lub emocjonalni?

To wszystko obłuda. Bóg tego nienawidzi. Chciałbym, żebyśmy zrozumieli, że tego typu publiczne modlitwy są obrzydliwe dla Boga. Bóg ich nienawidzi i nawet ich nie słucha. Większość publicznych modlitw w kościołach należy do tej kategorii – ludzie modlą się po to, by pokazać innym, jak dobrze potrafią się modlić. Jest to całkowicie sprzeczne z nauczaniem Jezusa i dzieje się tak dlatego, że ludzie nie zostali nauczeni wszystkiego, co Jezus nakazał.

W jaki sposób możemy się od tego uwolnić? Powinniśmy osądzać samych siebie za każdym razem, gdy się modlimy. Pamiętam, jak po raz pierwszy modliłem się publicznie jako chrześcijanin. Muszę przyznać, że modląc się, szukałem uznania u ludzi. Kiedy wróciłem do domu i osądziłem samego siebie, powiedziałem: „Panie, tak nie powinienem się modlić.” Kiedy następnym razem wstałem i modliłem się publicznie, nadal szukałem uznania, więc wróciłem do domu i ponownie osądziłem siebie. Zajęło mi kilka lat, zanim udało mi się oczyścić z pragnienia szukania uznania ludzi podczas publicznej modlitwy, ale w końcu, po wielu latach, nauczyłem się modlić się wyłącznie do Boga Wszechmogącego, do mojego Niebiańskiego Ojca. Czy doszedłeś do tego punktu? Jeśli nie, chcę cię zachęcić, abyś popracował nad uwolnieniem się od szukania chwały u ludzi.

Następnie Jezus powiedział: „Ale ty, gdy się modlisz, wejdź do komory swojej, a zamknąwszy drzwi za sobą, módl się do Ojca swego, który jest w ukryciu” (Ewangelia Mateusza 6:6). Jak mamy to robić publicznie? Możemy to zrobić w miejscu publicznym, jeśli mamy w umyśle drzwi, które możemy zamknąć. Nawet gdy stoję pośród stu osób, w moim umyśle są drzwi. Zamykam je i mówię: „Stoję teraz sam przed Bogiem Wszechmogącym, moim Ojcem.” Wokół mnie mogą być ludzie, ale nie chcę być ich świadomy. To jeden z powodów, dla których zamykamy oczy podczas modlitwy. Nie ma zasady, która mówi, że musisz zamykać oczy podczas modlitwy. Możesz modlić się z otwartymi oczami, ponieważ nawet Jezus czasami tak robił.

Zamykamy oczy, aby nie rozpraszało nas otoczenie i aby nie szukać uznania u ludzi wokół nas. W pewnym sensie, zamykając oczy, odcinamy się od innych. Musimy również zamknąć nasz umysł i powiedzieć: „Ojcze, zamknąłem teraz drzwi i modlę się do Ciebie”. W ten sposób należy się modlić i możemy to robić nawet w miejscach publicznych. Modlimy się do naszego Ojca w ukryciu, a nasz Ojciec, który widzi w ukryciu, wynagrodzi nam to. Możecie być absolutnie pewni, że jeśli modlicie się do Boga, waszego Ojca, i nie szukacie uznania u ludzi, On z pewnością odpłaci wam i wysłucha waszej modlitwy.

W Ewangelii Mateusza 6:7 Jezus udziela nam kolejnych wskazówek dotyczących tego, jak nie należy się modlić: „A modląc się, nie bądźcie wielomówni jak poganie; albowiem oni mniemają, że dla swej wielomówności będą wysłuchani”. Jednym z błędów, jakie popełniają poganie, jest używanie czczego gadulstwa. Niektóre religie mają nawyk rytualnego powtarzania pewnych formuł. Powtarzają jakąś religijną frazę, aż staje się ona bezmyślnym nawykiem.

Możliwe jest przejęcie pewnego duchowego języka i powtarzanie go. Może się zdarzyć, że będziemy mówić: „Alleluja, Alleluja, Alleluja”, a po chwili stanie się to całkiem pozbawione znaczenia. Stanie się rytuałem. To samo dotyczy fraz takich jak: „Chwała Panu, Chwała Panu, Chwała Panu”. Jezus powiedział: „Nie powtarzajcie bezmyślnie.” Czytając Nowy Testament, odkryjesz, że słowo Alleluja pojawia się dopiero w 19. rozdziale Apokalipsy i jest tam napisane: „Alleluja z tego powodu”, a potem w innym miejscu: „Alleluja z tamtego powodu”. Musi istnieć konkretna przyczyna, dla której wielbimy Pana, dlatego nie powinniśmy mówić „Alleluja” bezmyślnie.

Mamy dziękować we wszystkim, ale jeśli jest to bezsensowne powtarzanie, może to być dość niedorzeczne i nie ma żadnej wartości przed Bogiem. Może to być nawet wzywanie imienia Pańskiego nadaremno, ponieważ końcówka słowa Hallelujah – „yah” – jest skrótem imienia Jahwe, a Żydzi bardzo bali się choćby wspomnieć imię Boga, by nie wzywać Go na próżno. Wierzę, że wielu chrześcijan wzywa imienia Pańskiego nadaremno, gdy bezmyślnie wypowiadają słowo „Alleluja”. Sam często go używam, gdy wielbię Pana, ale staram się, aby za każdym razem było to pełne znaczenia. Nie jestem przeciwny używaniu tego słowa, Bóg również nie, ale musi ono mieć znaczenie, a nie być jedynie bezmyślnym powtarzaniem.

Czy widzisz, że chrześcijanie nie traktują poważnie tak prostego nakazu? Jezus powiedział, że to poganie powtarzają coś bezmyślnie jak mantrę, że i to nie może mieć miejsca w naszym życiu. Musimy okazywać Bogu cześć i mówić to, co naprawdę mamy na myśli. Nie możesz stanąć przed królem, prezydentem czy premierem Indii i po prostu coś powtarzać, nie wiedząc nawet, co mówisz. Tym bardziej powinniśmy mieć większy szacunek dla Boga. Unikajcie bezmyślnego powtarzania.

Jezus mówi również: „Nie myślcie, że dla swojej wielomówności będziecie wysłuchani.” To kolejny błąd, który wielu ludzi popełnia w modlitwie. Myślą, że jeśli będą modlić się długo, Bóg z pewnością ich wysłucha. „Modliłem się trzy godziny, więc na pewno Bóg mnie wysłucha.” To wierutna bzdura, a właśnie tak myślą poganie – że jeśli będą się modlić bardzo długo, to Bóg ich na pewno wysłucha. To nieprawda.

Na górze Karmel prorocy Baala modlili się przez wiele godzin – być może sześć lub więcej – ale nic się nie stało. Eliasz wstał, pomodlił się przez pół minuty i spadł ogień. To nie długość modlitwy sprawia, że Pan nas słucha. Zrozumienie tego jest niezwykle ważne.

Wielu ludzi sądzi, że zostaną wysłuchani, bo modlą się przez całą noc. »Cóż, modliłem się całą noc, więc oczywiście Bóg odpowie na moją modlitwę«. Kto tak powiedział? To wiara przynosi odpowiedź na modlitwę oraz serce wolne od grzechu. To są najważniejsze rzeczy. „Gdybym knuł niegodziwość w moim sercu, – mówi Psalm 66:18 – Pan by mnie nie wysłuchał.”

Nie ma znaczenia, czy modlisz się całą noc, ani jak wspaniale brzmi twoja modlitwa. Jeśli jest w tobie grzech, który nie został uregulowany, jeśli w twoim sercu kryje się niewyznany grzech, jeśli relacja między tobą a twoim bratem jest niewłaściwa, jeśli kogoś skrzywdziłeś, a potem przychodzisz i modlisz się do Boga – Bóg nie wysłucha twojej modlitwy. Idź i załatw tę sprawę ze swoim bratem. Jeśli między Tobą a Bogiem lub między tobą a twoim bratem jest grzech, który nie został wyznany i naprawiony, możesz mieć absolutną pewność, że marnujesz czas na modlitwę, niezależnie od tego, czy trwa ona minutę, czy dziesięć godzin.

Zac Poonen

Miłujcie waszych nieprzyjaciół

Miłujcie waszych nieprzyjaciół

dnia 27 stycznia 2026

Jezus mówi o złej postawie, pełnej nienawiści do ludzi. „Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a swego nieprzyjaciela będziesz nienawidził.” (Ewangelia Mateusza 5:43). W Starym Testamencie Izraelici nienawidzili Kananejczyków, nienawidzili Filistynów, nienawidzili Amorytów, Moabitów itp. Zamierzali ich zniszczyć. Ale Jezus mówi teraz: „Lecz ja wam mówię: Miłujcie waszych nieprzyjaciół” (Ewangelia Mateusza 5:44). Czy Bóg zmienił się na przestrzeni lat? Nie. Ludzie mają teraz większą możliwość życia tak jak Jezus Chrystus. W Starym Testamencie człowiek nie był w stanie żyć tak jak Jezus. Bez Ducha Świętego nie da się naprawdę kochać swoich wrogów tak, jak Bóg tego od nas oczekuje. Można kochać swoich wrogów, aby zyskać uznanie jako osoba bardzo łaskawa, ale co z kochaniem swoich wrogów dla chwały Bożej? Tylko człowiek wypełniony Duchem Świętym jest w stanie to zrobić. „Dlatego powiadam wam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują.” (Ewangelia Mateusza 5:44)

Proszę pamiętać, że są to przykazania, których powinniśmy nauczać każdego wierzącego, który jest uczniem na całym świecie. Jeśli mam budować kościół, muszę budować kościół, w którym każda osoba miłuje wszystkich swoich wrogów. Jeśli ma dziesięciu wrogów i kocha dziewięciu z nich, nie wypełnił tego przykazania. Jezus powiedział: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego; Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem.” (Ewangelia Mateusza 28:19-20). Innymi słowy, najpierw sam muszę przejść przez to doświadczenie i dlatego Bóg pozwala każdemu słudze Bożemu zmierzyć się z wrogami w swoim życiu – aby mógł nauczyć się ich kochać. W ten sposób może nauczyć innych ludzi kochać swoich wrogów.

To także powód, dla którego każdy prawdziwy sługa Boży musi doświadczać prześladowań – ponieważ tylko wtedy może nauczyć się, jak modlić się za tych, którzy go prześladują, a następnie może także nauczyć innych, jak modlić się za tych, którzy ich prześladują. Dlatego Jezus mówi: „Abyście byli synami waszego Ojca, który jest w niebie”. Uczy nas abyśmy patrzyli na naszego Ojca w niebie, który „sprawia, że jego słońce wschodzi nad złymi i dobrymi, i deszcz zsyła na sprawiedliwych i niesprawiedliwych”. (Mateusza 5:45)

Pomyśl o dwóch rolnikach, z których jeden jest ateistą, a drugi bogobojnym człowiekiem. Ich gospodarstwa sąsiadują ze sobą, a jeden z nich regularnie się modli, podczas gdy drugi uważa, że Bóg nie istnieje, i że to wszystko bzdury. Mimo to Bóg sprawia, że słońce wschodzi nad nimi obydwoma i nad ich gospodarstwami! Bóg sprawia, że deszcz pada jednakowo na oba gospodarstwa, dzięki czemu obaj mają dobre plony i dobre owoce na swoich drzewach. Czy widzicie, jak dobry jest Bóg! On obdarza jednakowo ateistę i bogobojnego rolnika, i mówi nam, abyśmy byli tacy jak On. Bądźcie jak Bóg – w równej mierze dobrzy dla osoby, która jest dla was dobra, jak i dla osoby, która jest dla was zła. Wszystko to jest niemożliwe bez mocy Ducha Świętego i właśnie dlatego nie znajdujemy takich przykazań w Starym Testamencie.

Następnie Jezus mówi, że jeśli miłujemy tylko tych, którzy nas miłują, nie ma w tym nic szczególnego, ponieważ nawet celnicy, źli grzeszni ludzie, tacy jak mordercy, oraz ludzie wyznający fałszywe religie i należący do takich grup, również tak postępują. Jeśli więc pozdrawiasz tylko swoich przyjaciół lub braci, nie jesteś lepszy od pogan (Ewangelia Mateusza 5:47).

Czy kiedykolwiek starałeś się, aby przywitać się z kimś, kto nie chce się z tobą przywitać? Ja robiłem to wiele razy. Jako sługa Pana, wielu ludzi jest na mnie rozgniewanych z powodu prawdy, którą głoszę – prawdy Słowa Bożego. Tak jak ludzie byli rozgniewani na Jezusa, Pawła i wielu innych sług Bożych przez te dwadzieścia wieków, tak samo wielu nie pozdrowiłoby mnie, gdyby mijali mnie na ulicy. Czasami przechodzę na drugą stronę ulicy, aby ich przywitać, ponieważ Biblia mówi, aby witać tych, którzy nie są zainteresowani powitaniem ciebie, aby pokazać, że nie masz nic przeciwko nim.

Ktoś kiedyś zapytał mnie, ilu mam przyjaciół. Odpowiedziałem, że mam tylu przyjaciół, ilu jest ludzi na świecie, a liczba ta rośnie z każdym dniem! Jeśli na świecie jest siedem miliardów ludzi, to dla mnie wszyscy oni są moimi przyjaciółmi. Nie mam żadnych wrogów; kocham ich wszystkich. Oni mogą uważać mnie za swojego wroga, ale ja nie uważam ich za swoich wrogów. Chcę modlić się za ludzi, którzy mnie skrzywdzili, prześladowali. Chcę błogosławić ludzi, którzy mnie przeklinali. „Błogosławcie tych, którzy was przeklinają” (Ewangelia Łukasza 6:28). Czy tak robicie?

Wiesz, że żadne przekleństwo nie może cię skrzywdzić. Jest to niemożliwe, ponieważ jesteśmy pod Bożym błogosławieństwem. Chrystus wziął na krzyż każde przekleństwo i teraz jesteśmy pod błogosławieństwem Boga, więc żadna osoba, która mnie przeklina, w żaden sposób nie może mnie skrzywdzić. Ona o tym nie wie, a ja mogę w odpowiedzi pobłogosławić ją, mówiąc: „Niech cię Bóg błogosławi”. Mogę zwrócić się do każdego człowieka na świecie i powiedzieć: „Niech Bóg cię błogosławi”. Szczerze pragnę tego dla każdej jednej osoby. To, czy Bóg ją pobłogosławi, czy nie, zależy od jej postawy itp., ale ja z pewnością pragnę, aby Bóg ją pobłogosławił.

Zac Poonen

Bycie napełnionym Duchem Prawdy

Bycie napełnionym Duchem Prawdy

dnia 22 stycznia 2026

Duch Święty nazywany jest Duchem Prawdy. Jezus powiedział: „Lecz gdy przyjdzie On, Duch Prawdy, wprowadzi was we wszelką prawdę, bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, i to, co ma przyjść, wam oznajmi.” (Ewangelia Jana 16:13)
Chcę, aby moje życie było całkowicie prawdziwe od głowy do stóp, ponieważ właśnie na tym polega naśladowanie Jezusa. Jezus powiedział: „Ja jestem prawdą”. Tak często nawet chrześcijańscy kaznodzieje są dyplomatyczni w sposobie, w jaki przemawiają do innych. Mówią: „Jeśli powiem to w ten sposób, to może spowodować pewne problemy, więc lepiej będę dyplomatyczny”. Jezus zawsze mówił prawdę wprost i bezpośrednio, i nigdy nie używał dyplomacji aby osiągać osobiste korzyści. Zawsze mówił prawdę wprost i bezpośrednio. Nie mam na myśli tego, że był nieuprzejmy. Uważam, że powinniśmy być uprzejmi i rozważni, mówiąc prawdę (nie niegrzeczni) – zawsze powinniśmy być uprzejmi, gdy rozmawiamy z innymi ludźmi – ale mówię o mówieniu prawdy, która dotyczy ciebie samego. Musimy być szczerzy wobec samych siebie.
Czy wiesz, że Duch Święty prowadzi nas do całej prawdy? Pierwszym grzechem, który został osądzony we wczesnym kościele, nie był grzech chciwości, lecz grzech nieuczciwości. W Dziejach Apostolskich 5 Ananiasz i Safira widzieli wielu ludzi sprzedających swoje posiadłości i przynoszących pieniądze do stóp apostołów (wiele osób czyniło tak w Dziejach Apostolskich 4:34–35). Ananiasz i Safira również pragnęli zyskać w kościele reputację osób szczerych i całkowicie oddanych Bogu, więc sprzedali część swojej ziemi, ale nie oddali całej kwoty apostołom, tak jak robili to inni. Załóżmy, że sprzedali ziemię za 100 000 rupii i zatrzymali 50 000 rupii, przekazując kościołowi 50% kwoty. Gdyby ktoś dzisiaj sprzedał swoją posiadłość i przekazał Bogu 50% dochodów, nazwalibyście tę osobę oddanym chrześcijaninem! Ale Ananiasz został zabity nie z powodu tego, co dał lub nie dał, ale dlatego, że skłamał.
Stał w kolejce razem z innymi i milczał, gdy ludzie składali swoje pieniądze u stóp apostołów. On również położył swoje pieniądze i odszedł. Gdy odchodził, Piotr powiedział: „Ananiaszu, wróć tutaj”. Bóg dał Piotrowi rozeznanie, że ten człowiek był kłamcą. Piotr powiedział mu w Dziejach Apostolskich 5:4: „Czyż póki ją (ziemię) miałeś, nie była twoją, a gdy została sprzedana, czy nie mogłeś rozporządzać pieniędzmi do woli? Cóż cię skłoniło do tego, żeś tę rzecz dopuścił do serca swego?” – nikt nie prosił cię o oddanie 50%, 10% ani nawet 1% – dlaczego więc to zaplanowałeś? – „Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu”. Ananiasz mógłby powiedzieć: „Ja nawet nie otworzyłem ust! Nie powiedziałem ani słowa”. Ale czy wiesz, że można skłamać Bogu, nie otwierając ust? Ananiasz po prostu stał w kolejce, położył pieniądze u stóp apostołów i odszedł. Nie otworzył ust, a jednak w tym działaniu było kłamstwo. Na tym polega hipokryzja — to udawanie czegoś co nie jest prawdą.
Możesz przyjść na społeczność i udawać, że jesteś całym sercem oddany Bogu i kłamać. Jeśli siedzisz z innymi, udając pełne oddanie, podczas gdy nie jesteś oddany, jesteś kłamcą, nawet jeśli nie otwierasz ust. Możesz śpiewać Jezusowi „Weź moje srebro i złoto, nie zatrzymam ani grosza”, ponieważ śpiewasz razem z innymi, a melodia i słowa są ładne, ale możesz być absolutnym kłamcą, ponieważ nie mówisz tego szczerze. Wielu chrześcijan w niedzielę kłamie Bogu więcej niż w jakimkolwiek innym dniu tygodnia z powodu pieśni, które śpiewają! Jeśli śpiewasz „Wszystko oddaję Jezusowi”, ale nie oddałeś wszystkiego, to jesteś kłamcą.
Możesz nie usłyszeć kaznodziei mówiącego ci prawdę, ale musisz ją usłyszeć, bo to jest prawda. Jeśli oddałeś wszystko Chrystusowi, to mów to; jeśli nie, lepiej milcz albo powiedz: „Panie, chcę oddać wszystko, ale jeszcze tego nie zrobiłem”. To jest bardziej uczciwe. Nie ma znaczenia, że nie pasuje to do melodii, którą śpiewają inni. Ty bądź szczery wobec Boga.
Jaki jest tego rezultat? W 2 Liście do Tesaloniczan 2:10 jest mowa o tych, którzy nie przyjmują miłości prawdy. Umiłowanie prawdy to coś więcej niż mówienie prawdy. Można mówić prawdę, ale wyższym poziomem jest umiłowanie prawdy. Mam tak ogromne pragnienie mówienia prawdy, że ją kocham i nie chcę, aby kiedykolwiek znalazło się we mnie jakiekolwiek kłamstwo. Jeśli nie przyjmie się miłości prawdy, by zostać zbawionymi od wszelkiego kłamstwa, wówczas 2 List do Tesaloniczan 2:11 mówi nam o konsekwencji: Sam Bóg zsyła na takich ludzi ostry obłęd. To jeden z najbardziej przerażających wersetów w Nowym Testamencie.
Jeśli nie miłujesz prawdy, drogi przyjacielu, powiem ci wprost: Wszechmogący Bóg sprawi byś został oszukany.
Szatan jest oszustem. Twoje pożądliwości cię zwodzą. Twoje serce jest kłamliwe.
Co więcej, jeśli Wszechmogący Bóg, który jest twoją jedyną nadzieją na ochronę przed oszustwem, zdecyduje się pozbawić cię zdrowego myślenia, nie ma dla ciebie nadziei. 2 List do Tesaloniczan 2:11 mówi, że Bóg sprawi, iż uwierzysz w kłamstwo. Dlaczego? Z jednego powodu: nie przyjmujesz miłości prawdy.
Czy wiesz, jaki był pierwszy grzech wspomniany w Biblii? Było to kłamstwo, gdy Szatan okłamał Ewę, mówiąc: „Na pewno nie umrzecie” (Księga Rodzaju 3:4). To jest pierwszy grzech wspomniany w Biblii — kłamstwo. Jaki jest ostatni grzech wymieniony w Biblii? Jeśli przejdziesz do ostatniego rozdziału Biblii, zobaczysz, że kłamstwo jest również ostatnim wymienionym grzechem. W Objawieniu 22:15 napisane jest, że ci, którzy kłamią, znajdą się poza świętym miastem. A więc pierwszym i ostatnim grzechem wymienionym w Biblii jest kłamstwo. Pierwszym grzechem osądzonym we wczesnym kościele było kłamstwo. Ludzie, na których Bóg zsyła obłęd, to ci, którzy nie kochają prawdy.
Bardzo ważne jest, abyśmy potraktowali to poważnie. „Niech wasze tak będzie tak, a wasze nie niech będzie nie” (Ewangelia Mateusza 5:37). To uchroni nas przed zwiedzeniem. Jezus powiedział: „Ja jestem Drogą”. Wszyscy to rozumiemy. Uznajemy, że Jezus jest Drogą i Życiem. Ale powiedział On również: „Ja jestem Prawdą – Ja jestem rzeczywistością” (Ewangelia Jana 14:6).
Dawid mówi w Psalmie 51:6, gdy wyznaje swój grzech po upadku z Batszebą: „Panie, zdaję sobie sprawę, że pragniesz prawdy w głębi serca.” Dawid musi jednak przyznać, że był hipokrytą. Mógł zabić Goliata, pokonać Filistynów, ale był hipokrytą w sercu. Zgrzeszył z Batszebą i próbował to ukryć. Potem pozbył się jej męża i poślubił ją. Prawda w najgłębszym wnętrzu jest jedną z cudownych rzeczy, które możemy mieć dzisiaj dzięki Duchowi Świętemu. Duch Prawdy ma moc uczynić nas szczerymi aż do najgłębszego wnętrza naszego życia i serca.
Objawienie Jana 14 mówi o pewnych ludziach stojących z Barankiem na górze Syjon. Objawienie 14:4 mówi o grupie zwycięzców, którzy podążają za Barankiem, gdziekolwiek On się udaje. Jedną z ich cech charakterystycznych jest to, że „w ich ustach nie znaleziono kłamstwa” (Objawienie 14:5). Ludzie są kłamcami od momentu narodzin. Czytamy o tym w Psalmie 58:3. Ale oto tutaj mamy grupę ludzi, którzy są całkowicie uwolnieni od kłamstwa, tak że nie ma w nich żadnego kłamstwa. Stali się podobni do Jezusa: pełni prawdy! Chcę was zachęcić: musimy oczyścić się z każdego rodzaju kłamstwa.
Nawet jeśli musisz zapłacić cenę za mówienie prawdy, jeśli staniesz po stronie prawdy i postanowisz wyeliminować kłamstwo ze swojego życia, wtedy twoje życie będzie czyste. Będziesz mógł oglądać Boga. Nigdy nie zostaniesz zawiedziony przez kłamstwa, które krążą dziś w chrześcijańskim świecie. Poznasz prawdę, ponieważ sam Bóg objawi ci prawdę i nie będziesz oszukany co do swojego własnego duchowego stanu.
Zac Poonen
Bóg kontroluje nasze okoliczności

Bóg kontroluje nasze okoliczności

dnia 13 stycznia 2026

Aby nasza wiara była niewzruszona, musi ona pewnie opierać się na trzech faktach dotyczących Boga – Jego doskonałej miłości, Jego absolutnej mocy oraz Jego doskonałej mądrości. Jeśli jesteśmy przekonani o Jego miłości, musimy być równie przekonani o Jego suwerennej mocy.

Dlatego Jezus nauczył nas, abyśmy rozpoczynali nasze modlitwy, zwracając się do Boga słowami: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”.

„Ojcze nasz” przypomina nam o Jego doskonałej miłości, a „któryś jest w niebie” przypomina nam, że jest On Bogiem Wszechmogącym, który w absolutnej suwerenności panuje nad wszystkim, co dzieje się na ziemi. Jako Bóg jest On również doskonale mądry i dlatego doskonale porządkuje nasze drogi zgodnie ze swoją mądrością.

„Droga Boga jest doskonała (Jego mądrość jest doskonała)… i On czyni moją drogę doskonałą (doskonale porządkuje moje okoliczności)” (Psalm 18:30,32).

Gdyby Bóg nie był doskonały w miłości, mocy i mądrości, nasza wiara nie miałaby solidnego fundamentu. Ale ponieważ On jest doskonały we wszystkich trzech, nie powinniśmy się nigdy chwiać.

Wiara jest oparciem całej ludzkiej osobowości na Bogu, w całkowitym zaufaniu do Jego doskonałej miłości, Jego absolutnej mocy i Jego doskonałej mądrości.

Wszyscy bez trudu przyznamy, że mądrość Boga jest doskonała. Jego drogi są tak samo wyższe od naszych, jak niebo jest wyższe od ziemi.

„Moje myśli bowiem nie są waszymi myślami ani wasze drogi nie są moimi drogami, mówi PAN; Ale jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi przewyższają wasze drogi, a moje myśli – wasze myśli.” (Księga Izajasza 55:8-9)

Dlatego często nie potrafimy zrozumieć sposobu, w jaki On działa, ani tego, jak porządkuje nasze sprawy. Jeśli dziecko nie potrafi zrozumieć wszystkich dróg swojego ojca, nie jest niczym dziwnym, że my również nie potrafimy zrozumieć wszystkich dróg Boga. Jednakże, gdy wzrastamy duchowo i coraz bardziej uczestniczymy w Boskiej naturze, zaczniemy coraz lepiej rozumieć Boże drogi.

Całkowita suwerenność Boga nad wszystkimi ludźmi i okolicznościami to kwestia, co do której wielu wierzących nadal ma wątpliwości. Mogą to potwierdzać słowami, ale nie wierzą, że „działa” to w codziennych sytuacjach życiowych. Tymczasem Pismo Święte jest pełne przykładów tego, jak Bóg działał suwerennie na rzecz swojego ludu – często w najbardziej nieoczekiwany sposób.

Wielu z nas zna oczywiste, cudowne sposoby, w jakie Bóg działał dla dobra swojego ludu – takie jak wyprowadzenie Izraelitów z Egiptu. Często jednak nie dostrzegamy większych cudów, przez które Bóg odwracał zamiary Szatana, gdy ten atakował Boży lud.

Przypadek Józefa jest klasycznym przykładem. Bóg miał plan wobec jedenastego syna Jakuba, aby uczynić go drugim władcą Egiptu, zanim ten ukończy trzydzieści lat.

Józef był bogobojnym młodzieńcem i dlatego był znienawidzony przez szatana. Szatan podburzył więc jego starszych braci, aby się go pozbyli. Ale Bóg zadbał o to, aby nie odebrali Józefowi życia. Udało im się natomiast sprzedać go kupcom ismaelskim. I jak myślisz, dokąd ci kupcy zabrali Józefa? Oczywiście do Egiptu! Było to wypełnienie pierwszego etapu Bożego planu!

W Egipcie Józef został kupiony przez Potyfara. To również było zaplanowane przez Boga. Żona Potyfara była złą kobietą. Zafascynowana Józefem, wielokrotnie próbowała go uwieść. Kiedy w końcu zrozumiała, że nie uda jej się tego osiągnąć, fałszywie oskarżyła Józefa i kazała go wtrącić do więzienia. A kogo, twoim zdaniem, Józef spotkał w więzieniu? Podczaszego faraona! Bóg sprawił, że podczaszy faraona również został uwięziony w tym samym czasie, aby Józef mógł go poznać. Był to drugi etap Bożego planu.

Trzecim krokiem Boga było pozwolenie podczaszemu faraona zapomnieć na dwa lata o Józefie. „Jednak przełożony podczaszych nie pamiętał o Józefie, ale zapomniał o nim. Po upływie dwóch lat śniło się faraonowi…Wtedy przełożony podczaszych powiedział do faraona…” (Księga Rodzaju 40:23; 41:1,9).

Zgodnie z Bożym planem nadszedł czas, aby Józef został uwolniony z więzienia.

W Psalmie 105:19-20 czytamy: „Aż do tego czasu, gdy jego słowo się spełniło, słowo PANA doświadczało go. Posłał król i kazał go uwolnić, władca narodu wypuścił go na wolność.”

Józef miał teraz trzydzieści lat. Nadszedł czas wyznaczony przez Boga. Dlatego Bóg dał faraonowi sen. I Bóg również przypomniał podczaszemu Józefa  –  jako tłumacza jego snu. W ten sposób Józef stanął przed faraonem i został drugim władcą Egiptu. Boży harmonogram wydarzeń w życiu Józefa nie mógł być bardziej doskonały!

Nigdy nie wpadlibyśmy na pomysł, aby zaplanować życie Józefa w taki sposób, jak uczynił to Bóg. Gdybyśmy mieli możliwość zaplanowania życia Józefa, prawdopodobnie zapobieglibyśmy wszelkim krzywdom, jakie go spotkały. Lecz sposób, w jaki uczynił to Bóg, był lepszy.

Znacznie większym cudem jest to, gdy zło, które wyrządzają nam ludzie, zostaje wykorzystane do spełnienia Bożych planów wobec nas! Bóg czerpie wielką radość z odwracania sytuacji na niekorzyść szatana, tak że wszystko współdziała ku dobremu tych, którzy są Jego wybranymi.

Zastosujmy te wydarzenia do naszych własnych okoliczności.

Jaka powinna być nasza postawa wobec złych ludzi, wobec braci zazdrosnych o nas, wobec kobiet, które fałszywie nas oskarżają, wobec przyjaciół, którzy obiecują nam pomoc, lecz o tym zapominają, albo wobec niesprawiedliwego uwięzienia?

Czy wierzymy, że Bóg jest na tyle wszechmocny, aby użyć wszystkich tych ludzi i wszystkiego, co oni czynią – czy to świadomie, czy nieświadomie – do wypełnienia swojego celu w naszym życiu? Skoro uczynił to dla Józefa, czyż nie uczyni tego także dla nas? Z pewnością może to zrobić i uczyni to.

Ale powiem wam, kto mógł zniweczyć Boży plan dla życia Józefa. Tylko jedna osoba – sam Józef. Gdyby uległ pokusom żony Potyfara z pewnością zostałby odrzucony przez Boga.

W całym wszechświecie jest tylko jedna osoba, która może zniszczyć i udaremnić Boży plan dotyczący twojego życia – i jesteś to ty sam. Nikt inny nie jest w stanie tego zrobić. Ani twoi przyjaciele, ani wrogowie. Ani aniołowie, ani szatan. Tylko ty. Gdy to zrozumiemy, uwolni nas to od wielu naszych lęków i od niewłaściwych postaw wobec tych, którzy wyrządzają nam krzywdę.

Zac Poonen

Droga sprawiedliwych w Nowym Roku

Droga sprawiedliwych w Nowym Roku

dnia 6 stycznia 2026

„Ale droga sprawiedliwych jest jak blask zorzy porannej, która coraz jaśniej świeci aż do białego dnia.”
(Przypowieści Salomona 4:18)

To naprawdę jest obietnica Nowego Przymierza. Wiemy, że człowiek staje się sprawiedliwy dopiero wtedy, gdy uwierzy w Chrystusa, kiedy jego grzechy będą odpuszczone i zostanie uznany przez Boga za sprawiedliwego, usprawiedliwionego sprawiedliwością Chrystusa, która go okrywa. Jednak nie jest wolą Boga, aby jego życie było tylko jak wschód słońca. Jest napisane: „Ścieżka sprawiedliwych jest jak wschód słońca…”. Wiemy jednak, że kiedy wschodzi słońce, pojawia się światło, ale słońce nadal nie świeci najjaśniej. Pomyśl o słońcu wschodzącym na niebie; światło to świeci coraz jaśniej i jaśniej, aż do południa, kiedy osiąga idealną jasność. Można powiedzieć, że wraz ze wschodem słońca cienie się zmniejszają; cień naszego egoistycznego życia zmniejsza się, maleje, aż w końcu słońce znajduje się nad głową, gdzie cień całkowicie znika. I taka jest wola Boża względem nas. Od momentu naszego ponownego narodzenia nie jest wolą Bożą, aby którekolwiek z Jego dzieci doświadczało wzlotów i upadków.

Obecnie większość chrześcijan doświadcza wzlotów i upadków, a kiedy słyszymy, że inni ludzie również doświadczają wzlotów i upadków, i jakiś kaznodzieja doświadcza wzlotów i upadków, czujemy się pocieszeni w naszej porażce. Nasze standardy czerpiemy od jakiegoś cielesnego wierzącego lub cielesnego kaznodziei, zamiast ze Słowa Bożego, które mówi, że droga sprawiedliwych nie jest wyboista. Nie jest tak, że raz jest jasno, potem ciemno, potem znowu jasno, a potem znowu ciemno. Raz na szczycie góry, a potem w dołku. Raz chwaląc Pana i radując się, a następnego dnia ponury i nieszczęśliwy. Jeśli takie są nasze doświadczenia, chcę tylko powiedzieć, że nie jest to wolą Boga. Nie jest to droga sprawiedliwych. Jeśli ktoś podąża tą drogą, możemy jasno powiedzieć, że nie podąża drogą sprawiedliwych.

Ścieżka sprawiedliwych jest nazwana w Nowym Testamencie „Drogą Nową i Żywą”. To nie jest doktryna do zrozumienia; to jest ścieżka sprawiedliwych. Słyszymy teraz o ludziach, którzy wierzą w Drogę Nową i Żywą. Otrzymałem list dotyczący osoby, która mówiła o „braciach i siostrach Nowej i Żywej Drogi”. Kim jest brat lub siostra Nowej i Żywej Drogi? Nie jest to ktoś, kto zasiada w Kościele Wspólnoty Chrześcijańskiej. Nie jest to ktoś, kto rozumie doktrynę, ale ktoś, kto nie idzie w górę i w dół. Osoba, która podąża w górę i w dół, nie znajduje się na Nowej i Żywej Drodze; jest to stara, martwa droga. Nowa i Żywa Droga jest jaśniejsza, jaśniejsza, jaśniejsza i jaśniejsza. To jest JEDYNA Nowa i Żywa Droga, o której mówi Nowy Testament: droga sprawiedliwych. To „bycie w dołku” dowodzi jedynie, że zrozumieliśmy doktrynę, ale w ogóle nie wkroczyliśmy na właściwą drogę.

Droga sprawiedliwych jest jak wschód słońca, które świeci coraz jaśniej; a słońce nie porusza się tam i z powrotem. Nie zmienia nagle zdania. Po prostu nieustannie idzie naprzód i taka jest wola Boża dla naszego życia, bracia i siostry. To jest wola Boża – aby nasze życie stawało się każdego dnia coraz lepsze. Oznacza to, że otrzymuję coraz więcej światła na to, co kryje się w moim ciele. Dostaję teraz światło na to, co mieszka w moim ciele, o czym nie wiedziałem jeszcze sześć miesięcy temu. Jeśli nie jesteśmy w tym stanie, nie jesteśmy na ścieżce sprawiedliwych. Nauczmy się tego bardzo wyraźnie, abyśmy nie oszukiwali samych siebie, rozumiejąc jedynie jakąś doktrynę. To jest ścieżka, na której światło staje się coraz jaśniejsze i jaśniejsze; ścieżka, gdzie otrzymuję coraz więcej światła na moje ciało. Albo jak mówi 1 List Jana 1:7: „Jeśli chodzimy w światłości, tak jak Bóg jest w światłości…”. Bóg jest światłością, a jeśli chodzę w tej światłości, zbliżam się do Boga; światło staje się coraz jaśniejsze. Oznacza to, że coraz bardziej dostrzegam to, co mieszka w moim ciele. Jestem w stanie coraz bardziej umierać dla siebie i staję się coraz mądrzejszy. W ten sposób Jezus wzrastał w mądrości: kroczył Nową i Żywą Drogą. W Ewangelii Łukasza 2:52 czytamy, że wzrastał w mądrości. I o tym właśnie mówi Salomon natchniony Duchem Świętym w Księdze Przysłów 4:18.

W 2 Liście do Koryntian 3:18 jest napisane, że Duch Święty ukazuje nam chwałę Jezusa. Ta chwała jest światłem, które staje się coraz jaśniejsze w naszym życiu, gdy Duch Święty przemienia nas na podobieństwo Jezusa, z chwały w chwałę. Księga Przysłów 4:18 jest wersem Starego Testamentu, który odpowiada 2 Listowi do Koryntian 3:18. Jeśli chcesz zrozumieć ten werset, musisz przejść do odpowiadającego mu wersetu w Nowym Testamencie, do 2 Listu do Koryntian 3:18, i przeczytać: „…z chwały w chwałę, z chwały w chwałę”.

Życzymy Wam wszystkim błogosławionego roku 2026 – niech Duch Święty przemienia Was na podobieństwo Jezusa, z chwały w chwałę.

Zac Poonen

Rozważ swoje postępowanie

Rozważ swoje postępowanie

dnia 30 grudnia 2025

Kiedy zbliża się koniec roku, warto przyjrzeć się naszemu życiu i zastanowić się, jak nam minął. Prorok Aggeusz napominał ludzi swoich czasów, aby „rozważyli swoje drogi”. W Księdze Aggeusza 1:5-6 czytamy: „Teraz więc tak mówi PAN zastępów: Zastanówcie się nad swoimi drogami. Siejecie wiele, a mało zbieracie; jecie, ale się nie nasycacie; pijecie, ale nie gasicie pragnienia; ubieracie się, lecz nikt nie może się ogrzać, a ten, kto gromadzi zarobek, gromadzi go w dziurawym worku.” Możemy zastosować te słowa do siebie w taki sposób: Pan rzuca nam wyzwanie, mówiąc: „Zastanów się, jak toczyło się twoje życie”.

Czy pojawiły się duchowe owoce? Wiele zasialiście, ale niewiele zebraliście. Chodziliście na wiele spotkań, czytaliście wiele chrześcijańskich książek i słuchaliście wielu chrześcijańskich kaset, ale czy wasz dom jest dziś domem pobożnym i pełnym pokoju? Czy zwyciężyłeś choćby w tak prostej sprawie jak krzyczenie na żonę/męża? Jeśli nie, to chociaż zasiałeś wiele, zebrałeś mało. Ubierasz się, a jednak nie jest ci ciepło. Zarabiasz tak dużo pieniędzy, ale masz dziury w kieszeni, więc większość z nich się marnuje.

Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych – nawet doprowadzenie nas do Jego doskonałej woli po tym, jak wielokrotnie ponosiliśmy sromotne porażki. Jedynie nasza niewiara może Go powstrzymać. Jeśli mówisz: „Ale ja tyle razy wszystko popsułem. Teraz jest już niemożliwe, aby Bóg wprowadził mnie w swój doskonały plan”, wtedy stanie się to niemożliwe – ponieważ TY nie wierzysz w to, co On może dla ciebie uczynić. Lecz Jezus powiedział, że dla Boga nie ma nic niemożliwego – jeśli tylko wierzymy.

„Według wiary waszej niechaj się wam stanie”– to Boże prawo we wszystkich sprawach (Ewangelia Mateusza 9:29). Otrzymamy to, w co wierzymy. Jeśli wierzymy, że coś jest dla Boga niemożliwe, nie wypełni się to w naszym życiu. Z drugiej strony, przy sądzie Chrystusowym odkryjesz, że inny wierzący, który narobił w swoim życiu większego bałaganu niż ty, mimo to wypełnił doskonały plan Boga dla swojego życia – tylko dlatego, że wierzył, iż Bóg może podnieść rozbite kawałki jego życia i uczynić z nich coś „bardzo dobrego”. Jakże wielki żal ogarnie cię tego dnia, kiedy odkryjesz, że to nie twoje porażki (bez względu na to, jak liczne były) udaremniły Boży plan dotyczący twojego życia, ale twoja niewiara!

„Syn Boży pojawił się w tym celu, aby zniweczyć (rozwiązać) dzieła diabła.”  (Pierwszy List Jana 3:8 Amplified Bible). Ten werset oznacza w rzeczywistości, że Jezus przyszedł, aby rozwiązać wszystkie węzły, które diabeł zawiązał w naszym życiu. Wyobraź sobie to w ten sposób: gdy się urodziliśmy, można powiedzieć, że Bóg dał każdemu z nas idealnie zwiniętą kulę sznurka. Gdy zaczęliśmy żyć dzień po dniu, zaczęliśmy ją rozwijać i wiązać na niej węzły (grzesząc). Dziś, po wielu latach rozwijania tego sznurka, ogarnia nas rozpacz, gdy widzimy tysiące węzłów, które na nim są. Lecz Jezus przyszedł, aby „rozwiązać węzły, które diabeł zawiązał”. Dlatego jest nadzieja nawet dla tych, których sznur jest najbardziej poplątany.

Pan może rozwiązać każdy węzeł i dać ci z powrotem do rąk idealną kulę sznurka. To jest przesłanie Ewangelii: możesz zacząć od nowa. Mówisz: „To niemożliwe!”. Cóż, wtedy stanie się tobie według twojej wiary. W twoim przypadku będzie to niemożliwe. Lecz słyszę kogoś innego, którego życie jest gorsze od twojego, mówiącego: „Tak, wierzę, że Bóg to we mnie uczyni”. Jemu również stanie się według jego wiary. W jego życiu Boży doskonały plan zostanie wypełniony.

Jeśli w twoim życiu zapanuje Boży smutek z powodu wszystkich twoich porażek, to nawet jeśli twoje grzechy są jak szkarłat lub czerwone jak purpura, nie tylko staną się białe jak śnieg zgodnie z obietnicą zawartą w Starym Przymierzu (Księga Izajasza 1:18), ale Bóg obiecuje w Nowym Przymierzu, że „nie będzie więcej pamiętał o twoich grzechach” (List do Hebrajczyków 8:12). Niezależnie od popełnionych błędów i porażek, z Bogiem możesz zacząć od nowa. Nawet jeśli w przeszłości podejmowałeś tysiące nowych prób i ponosiłeś porażki, możesz dziś zrobić tysiąc pierwszy nowy początek. Bóg nadal może uczynić twoje życie chwalebnym. Dopóki jest życie, jest nadzieja. Dlatego nigdy nie przestawaj ufać Bogu. Nie może On czynić wielu potężnych dzieł w życiu swoich licznych dzieci nie dlatego, że zawiedli Go w przeszłości, lecz dlatego, że nie ufają Mu teraz. „Oddajmy więc chwałę Bogu, będąc mocni w wierze” (List do Rzymian 4:20) i ufając Mu w przyszłości w sprawach, które do tej pory uważaliśmy za niemożliwe. Wszyscy ludzie – młodzi i starzy – mogą mieć nadzieję, bez względu na to, jak bardzo zawiedli w przeszłości, jeśli tylko uznają swoje porażki, uniżą się i zaufają Bogu.

Zac Poonen

Prawda o Bożym Narodzeniu

Prawda o Bożym Narodzeniu

dnia 23 grudnia 2025

Ludzie są porównywani do owiec. A owce mają skłonność do podążania za tłumem bez zadawania pytań. Jezus jednak przyszedł i nauczył nas, abyśmy wszystko sprawdzali w świetle Słowa Bożego. Faryzeusze wywyższali ludzkie tradycje. Jezus wywyższał Słowo Boże. Mamy żyć każdym słowem Bożym i odrzucać każdą ludzką tradycję, która jest sprzeczna ze Słowem Bożym (Ewangelia Mateusza 4:4).

Wojna, którą Jezus nieustannie toczył z faryzeuszami, była odwieczną walką między Słowem Bożym a tradycjami ludzkimi. W kościele toczymy dziś tę samą walkę. Słowo Boże jest jedynym niebiańskim światłem, jakie mamy na tej ziemi. A gdy Bóg najpierw stworzył światło, natychmiast oddzielił je od ciemności. Ciemność to zarówno grzech, jak i ludzkie tradycje. Musimy więc oddzielić zarówno grzech, jak i ludzkie tradycje od czystego słowa Bożego, aby w kościele nie było żadnej domieszki.

Boże Narodzenie

Rozważmy Boże Narodzenie, które przez wielu obchodzone jest jako dzień narodzin Jezusa Chrystusa. Handlowcy wszystkich wyznań religijnych z niecierpliwością czekają na Boże Narodzenie, ponieważ jest to czas, w którym mogą osiągnąć duże zyski. Jest to święto komercyjne, a nie duchowe. Miliony dolarów i rupii wydawane są na kartki świąteczne i prezenty. W tym okresie wzrasta również sprzedaż napojów alkoholowych.

Czy jest to więc rzeczywiście dzień narodzin Syna Bożego, czy raczej „innego Jezusa”?

Przyjrzyjmy się najpierw Słowu Bożemu. Biblia mówi nam, że w noc narodzin Jezusa pasterze przebywali ze swoimi owcami na polach Judei (Ewangelia Łukasza 2:7-14). Pasterze w Izraelu nigdy nie trzymali swoich stad na otwartych polach nocami od października do lutego, ponieważ w tych miesiącach pogoda była tam deszczowa i zimna. Zatem prawdziwy Jezus musiał urodzić się między marcem a wrześniem. 25 grudnia jest więc dniem narodzin „innego Jezusa”, który został narzucony niczego niepodejrzewającemu chrześcijaństwu przez nienawróconych ludzi!

Co więcej, nawet gdybyśmy znali dokładną datę narodzin Jezusa, nadal pozostaje pytanie, czy Bóg zamierzał, aby Jego Kościół ją obchodził. Maria, matka Jezusa, z pewnością znała dokładną datę Jego narodzin. Po dniu Pięćdziesiątnicy przez wiele lat przebywała z apostołami. Jednak nigdzie nie ma wzmianki o dacie narodzin Jezusa. Co to oznacza? Po prostu to, że Bóg celowo ukrył datę narodzin Jezusa, ponieważ nie chciał, aby Kościół ją świętował. Jezus nie był zwykłym śmiertelnikiem, którego urodziny miałyby być obchodzone raz w roku. Był Synem Bożym, „który nie miał początku dni”, w przeciwieństwie do nas (List do Hebrajczyków 7:3). Bóg chce, abyśmy codziennie, a nie tylko raz w roku, pamiętali o narodzinach, śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa.

Zrozumienie różnicy między Starym a Nowym Przymierzem pozwoli nam również zrozumieć, dlaczego Bóg nie chce, aby Jego dzieci obchodziły obecnie jakiekolwiek specjalne „święta”. W ramach Starego Przymierza Izrael otrzymał nakaz obchodzenia określonych dni jako szczególnie świętych. Ale to był jedynie cień. Teraz, gdy przyszedł Chrystus, wolą Boga jest, aby każdy dzień naszego życia był jednakowo święty. Nawet cotygodniowy sabat został zniesiony w Nowym Przymierzu. Dlatego też w Nowym Testamencie nie ma nigdzie żadnej wzmianki o świętach (List do Kolosan 2:16-17).

Jak więc Boże Narodzenie dostało się do chrześcijaństwa? Odpowiedź brzmi: w ten sam sposób, w jaki do chrześcijaństwa weszły chrzest niemowląt, dziesięcina, kapłaństwo, opłacani pastorzy oraz wiele innych ludzkich tradycji i praktyk Starego Przymierza – poprzez subtelne działanie szatana i nieodrodzonych ludzi.

Kiedy cesarz Konstantyn ustanowił chrześcijaństwo religią państwową Rzymu w IV wieku, rzesze ludzi stały się chrześcijanami – ale tylko „z nazwy” – bez przemiany serca. Dlatego nie chcieli oni zrezygnować ze swoich dwóch wielkich corocznych pogańskich świąt – obu związanych z kultem słońca. Jednym z nich były narodziny boga słońca 25 grudnia, kiedy to słońce, które zeszło na półkulę południową, zaczynało swoją drogę powrotną (przesilenie zimowe). Drugim było wiosenne święto w marcu lub kwietniu, kiedy obchodzono śmierć zimy i narodziny ciepłego lata, które przyniósł ich bóg słońca. Zmienili imię swojego boga słońca na „Jezus” i nadal obchodzili swoje dwa wielkie święta – teraz już jako święta chrześcijańskie – nazywając je Bożym Narodzeniem i Wielkanocą!!

Dzisiejsze zwyczaje bożonarodzeniowe wywodzą się z czasów sprzed chrześcijaństwa w Europie – i mają swoje źródło w pogańskich praktykach religijnych, połączonych z legendami i tradycjami. Dokładna data i rok narodzin Chrystusa nigdy nie zostały ostatecznie ustalone. Gdy jednak ojcowie Kościoła w roku 440 n.e. postanowili wyznaczyć datę obchodów tego wydarzenia, wybrali dzień przesilenia zimowego, który był głęboko zakorzeniony w świadomości ówczesnych ludzi i stanowił dla nich najważniejsze święto. Wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa wśród ludów pogańskich wiele zwyczajów związanych ze świętowaniem przesilenia zimowego zaczęło być łączonych z chrześcijaństwem.

Encyclopaedia Britannica (autorytet w dziedzinie historii świeckiej) stwierdza następująco na temat pochodzenia Bożego Narodzenia:

„Starożytne rzymskie święto Saturnalia jest prawdopodobnie najbliższe współczesnym obchodom Bożego Narodzenia. Święto to odbywało się w okolicach przesilenia zimowego i oznaczało koniec sezonu sadzenia. Przez kilka dni trwały zabawy, uczty i wręczanie prezentów, a praca i działalność handlowa były zawieszone, aby uczcić to huczne święto. W ostatnich dniach tego święta powszechne było obdarowywanie się świecami oraz wykonanymi z wosku owocami i figurkami. Saturnalia bezpośrednio wpłynęły na obchody Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Fakt, że Boże Narodzenie zaczęto później obchodzić w dniu urodzin Niezwyciężonego Słońca — innego rzymskiego święta — nadał temu okresowi charakter solarny i powiązał go z rzymskim Nowym Rokiem, kiedy domy dekorowano zielenią i światłami, a prezenty dawano dzieciom i ubogim.”

(https://www.britannica.com/topic/Winter-Holidays)

Te pogańskie zwyczaje wywodzą się z religii babilońskiej zapoczątkowanej przez Nimroda (zob. Księga Rodzaju 10:8-10). Tradycja głosi, że po śmierci Nimroda jego żona Semiramida urodziła nieślubne dziecko, które uznała za wskrzeszonego Nimroda. W ten sposób rozpoczął się kult matki i dziecka, który wieki później nominalni chrześcijanie przenieśli na „Marię i Jezusa”.

Urodziny tego boga-dziecka były obchodzone przez starożytnych Babilończyków 25 grudnia. Semiramida była „królową niebios” (Księga Jeremiasza 44:19), czczoną wieki później w Efezie jako Diana i Artemida (Dzieje Apostolskie 19:28).

Semiramida twierdziła, że z martwego pnia drzewa wyrosło w ciągu jednej nocy dorosłe, wiecznie zielone drzewo. Symbolizowało to powrót Nimroda do życia i przynoszenie ludzkości darów z nieba. Tak rozpoczęła się tradycja ścinania świerku i zawieszania na nim prezentów. Taki był początek choinki bożonarodzeniowej!

Słowo Boże czy tradycja ludzka?

Za świętowaniem Bożego Narodzenia kryje się znacznie groźniejsza zasada — podążanie za tradycjami ludzkimi, nawet wtedy, gdy nie mają one żadnego uzasadnienia w Słowie Bożym. Siła tradycji jest tak wielka, że wielu wierzących, którzy w innych kwestiach postępują zgodnie z Pismem Świętym, nadal ma trudności z porzuceniem obchodzenia Bożego Narodzenia.

Zadziwiające jest to, że wielu wierzących nie chce zaakceptować tego, co nawet świeccy pisarze (jak autorzy cytowanej powyżej Encyklopedii Brytyjskiej) zrozumieli doskonale – że Boże Narodzenie jest w zasadzie świętem pogańskim. Zmiana nazwy nie sprawia, że święto to staje się chrześcijańskie!

Jak wspomnieliśmy na początku, Jezus toczył nieustanną walkę z faryzeuszami właśnie w tej kwestii – tradycje ludzkie kontra Słowo Boże. Spotykał się z większym sprzeciwem za sprzeciwianie się pustym „tradycjom ojców” niż za głoszenie przeciwko grzechowi. Jeśli będziemy tak samo wierni jak On, nasze doświadczenia będą takie same.

Jak wspomnieliśmy na początku, Jezus był zaangażowany w nieustanną walkę z faryzeuszami właśnie w tej kwestii — tradycje ludzkie kontra Słowo Boże. Spotykał się z większą dezaprobatą za sprzeciwianie się pustym „tradycjom ojców” niż za głoszenie przeciwko grzechowi. Takie samo doświadczenie będzie naszym udziałem, jeśli będziemy tak wierni jak On.

Jedynym naszym przewodnikiem jest Słowo Boże — a nie przykład nawet najbardziej pobożnych ludzi, w tych dziedzinach, w których nie postępują oni zgodnie ze Słowem Bożym. „Bóg jest prawdomówny, a każdy człowiek to kłamca” (List do Rzymian 3:4). Berejczycy badali Pisma, aby sprawdzić nawet nauki Pawła, a Duch Święty pochwalił ich za to (Dzieje Apostolskie 17:11). To jest dobry przykład dla nas wszystkich.

Dawid był mężem według serca Bożego. A jednak przez czterdzieści lat pozwalał Izraelitom oddawać cześć miedzianemu wężowi Mojżesza, nie zdając sobie sprawy, że było to obrzydliwością w oczach Boga. Nie miał światła nawet w tak oczywistej kwestii bałwochwalstwa. Dopiero o wiele mniej znaczący król, Ezechiasz, ujawnił i zniszczył tę bezbożną praktykę (2 Księga Królewska 18:1–4). Możemy naśladować pobożnych ludzi w świętości ich życia, ale nie w ich braku światła dotyczącego ludzkich tradycji. Nasze bezpieczeństwo polega po prostu na przestrzeganiu nauk Słowa Bożego, a nie na dodawaniu do niego lub odejmowaniu od niego.

Nie osądzaj innych

Na koniec: Jaki powinien być nasz stosunek do szczerych wierzących, którzy obchodzą Boże Narodzenie?

Należy pamiętać, że nie stajemy się duchowi tylko dlatego, że nie obchodzimy Bożego Narodzenia. A ci, którzy obchodzą to święto, nie są przez to wierzącymi cielesnymi. Ludzie duchowi to ci, którzy podążają za Jezusem drogą codziennego zapierania się siebie i codziennego napełniania Duchem Świętym — niezależnie od tego, czy obchodzą Boże Narodzenie, czy nie.

Kiedy więc spotykamy wierzących, którzy obchodzą te święta, musimy być na tyle łaskawi, aby wziąć pod uwagę, że mogą oni nie wiedzieć o pogańskim pochodzeniu tych świąt. Nie popełniają więc żadnego grzechu, obchodząc je. Z drugiej strony, my popełniamy grzech, jeśli ich osądzamy – ponieważ znamy prawdę.

Ponieważ 25 grudnia jest zazwyczaj dniem wolnym dla wszystkich, a dni wokół tej daty są również wolne od zajęć szkolnych, wielu ludzi wykorzystuje ten okres na rodzinne spotkania podsumowujące rok — co jest bardzo dobrą rzeczą. A ponieważ niektórzy ludzie chodzą do kościoła tylko 25 grudnia, dobrze jest, aby kościoły organizowały nabożeństwa w tym dniu, aby mogły głosić Ewangelię takim osobom i wyjaśniać im, że Jezus przyszedł na ziemię, aby zbawić ludzi od ich grzechów, i że pokonał dla nas śmierć i szatana.

W początkach chrześcijaństwa niektórzy chrześcijanie obchodzili szabat – który był niechrześcijańskim żydowskim świętem religijnym, podobnie jak Boże Narodzenie. Duch Święty natchnął więc Pawła do napisania Listu do Rzymian 14, aby ostrzec innych chrześcijan, aby nie grzeszyli, osądzając ich. To samo ostrzeżenie dotyczy tych, którzy osądzają innych za obchodzenie Bożego Narodzenia.

„A słabego w wierze przyjmujcie, nie wdając się w ocenę jego poglądów. Kimże ty jesteś, że osądzasz cudzego sługę? Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Kto przestrzega dnia, dla Pana przestrzega; kto je, dla Pana je, dziękuje bowiem Bogu; a kto nie je, dla Pana nie je, i dziękuje Bogu. Przekonanie, jakie masz, zachowaj dla siebie przed Bogiem. Ty zaś czemu osądzasz swego brata? Albo i ty, czemu pogardzasz swoim bratem? Wszak wszyscy staniemy przed sądem Bożym. Tak więc każdy z nas za samego siebie zda sprawę Bogu.” (List do Rzymian 14).

I to jest najlepsze słowo, którym można zakończyć niniejsze studium poświęcone Bożemu Narodzeniu.

Zac Poonen

Postawa odwetu

Postawa odwetu

dnia 16 grudnia 2025

W Starym Testamencie prawo mówiło: „Oko za oko, ząb za ząb”. Było to prawo dane przez Boga w Księdze Wyjścia 21:24, Księdze Kapłańskiej 24:20, a także w Księdze Powtórzonego Prawa 19:21. Bóg nie mówił tam, że jeśli ktoś wyłupi ci oko, ty też musisz wyłupać mu oko. Mówił raczej, że nie wolno wyłupać mu obu oczu, jeśli on wyłupał ci tylko jedno. Sens był taki, że możesz przebaczyć winowajcy i pozwolić mu odejść, nie wyłupując mu żadnego oka. To byłoby najlepsze rozwiązanie. Bóg ograniczył karę, mówiąc: „Oko za oko, ząb za ząb”.

Ale Jezus podnosi poprzeczkę wyżej i mówi: „Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz. A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie.”(Ewangelia Mateusza 5,39-41). Żołnierze rzymscy czasami zmuszali Żydów, którzy byli ich niewolnikami, do noszenia ich bagażu i sprzętu wojskowego przez jedną milę. Żydzi byli niewolnikami, więc musieli to robić. Jezus mówi nam, że w takich sytuacjach powinniśmy przejść z tą osobą dwie mile i nie kłócić się z nią o to. Mamy dać temu, kto prosi, i nie odwracać się od tego, kto chce od nas pożyczyć.

Musimy przyjąć te słowa w duchu, w jakim zostały wypowiedziane. Musimy dokładnie zrozumieć, co Jezus miał na myśli. Czy mówił nam, żebyśmy byli jak wycieraczki? Czy mamy pozwalać ludziom robić wszystko, co im się podoba? Nie może tak być. Zawsze, gdy nie rozumiemy Pisma właściwie, powinniśmy spojrzeć na przykład samego Jezusa Chrystusa – ponieważ On jest Słowem, które stało się ciałem. W Starym Testamencie byli uczeni w Piśmie, którzy badali Prawo, aby wyjaśnić każdą literę i każdy szczegół. W Nowym Testamencie nie musimy już tak bardzo analizować poszczególnych wersetów, lecz raczej patrzeć na Jezusa, ponieważ teraz mamy Jego przykład.

Co Jezus miał na myśli, mówiąc: „Jeśli ktoś uderzy cię w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”? Widzimy, że sam Jezus, kiedy stał przed arcykapłanami podczas procesu, tuż przed swoim ukrzyżowaniem, nie nadstawił drugiego policzka gdy został uderzony. Powiedział w Ewangelii Jana 18:23: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, że źle, a jeśli dobrze, czemu mnie bijesz?”. Nie odpowiedzieli na to (prawdopodobnie uderzyli Go ponownie, a On się nie bronił). Gdy Go uderzyli, nie nadstawił drugiego policzka, aby również został uderzony. Musimy więc uważnie zrozumieć ducha słów Chrystusa, w przeciwnym razie musielibyśmy oskarżyć samego Jezusa o to, że nie postępował zgodnie z tym, co głosił.

Zasada tutaj jest taka: nie pragnę zemsty; nie szukam odwetu za to, co zostało mi zrobione. Jeśli ktoś nazwie mnie diabłem, ja nie nazwę tej osoby diabłem. Jeśli zostanę uderzony, nie oddam uderzeniem. Wolę raczej się wycofać i zaufać Bogu, że ochroni mnie przed wykorzystaniem.

Co Jezus ma na myśli, mówiąc, że jeśli ktoś pozywa cię do sądu, aby odebrać ci koszulę, masz mu dać również płaszcz? Na przykład, jeśli ktoś niesprawiedliwie kłamie i pozywa cię o twoją własność, twierdząc, że jest ona jego własnością – być może zdobył jakieś fałszywe dokumenty w sądzie i chce odebrać ci dom – co powinieneś zrobić? Czy masz powiedzieć mu, żeby zabrał twój dom, i zaoferować mu również swój drugi dom? Czy o to chodzi?

Wcale nie to miał Jezus na myśli. Znowu musimy zrozumieć ducha tych słów. Jeśli ktoś zmusza cię, do przejścia jednej mili, idź z nim dwie mile. Innymi słowy, jeśli ktoś zmusza cię do zrobienia czegoś, zrób więcej. Musisz zrozumieć ducha tej nauki. Jezus poucza nas również, aby nie odwracać się od nikogo, kto chce od nas pożyczyć. Czy mówi przez to, że masz dawać pieniądze każdemu, kto chce od ciebie pożyczyć? W Indiach, jeśli dasz komuś pieniądze raz i zyskasz opinię kogoś, kto hojnie obdarowuje wszystkich, w mgnieniu oka zbankrutujesz.

Jeśli nie rozumiesz ducha tych słów i ślepo traktujesz je dosłownie, wpadniesz w poważne kłopoty. Jezus uczy nas radykalnego podejścia do grzechu, tak jak wtedy, gdy nakazał nam być jak ślepiec lub jak człowiek z amputowaną ręką. Właśnie w tym duchu musimy rozumieć wszystkie te rzeczy: nie szukaj zemsty, bądź gotów dać się wykorzystać, a nawet gotów umrzeć dla siebie samego; ale to nie oznacza, że nie mam żadnych praw.

Pewien brat, który pracował jako kierowca autobusu, wyznał kiedyś na zgromadzeniu kościoła, że podczas nocnej jazdy, czasami widywał samochód nadjeżdżający z przeciwka z oślepiającymi światłami, które raziły go w oczy. Powinni oni przygasić światła, gdy z naprzeciwka nadjeżdża inny samochód, ale ci ludzie tego nie robili. Ponieważ ich światła oślepiały go, miał ochotę włączyć w swoim autobusie światła drogowe z jeszcze większą jasnością, aby oślepić drugiego kierowcę i nauczyć go lekcji. Nagle uświadomił sobie, że jest chrześcijaninem i nie powinien się mścić, i postanowił tego nie robić. Zauważ objawienie, jakie ten brat otrzymał na temat tego, czym jest zemsta: wyrządzić drugiej osobie taką samą krzywdę, jaką ona wyrządziła jemu!

Jeśli zrozumiem zasadę, której nauczał Jezus, odkryję zastosowanie tej zasady nawet podczas jazdy samochodem, gdy ktoś oślepia mnie światłami reflektorów. Taka sytuacja może nie być nigdzie opisana w Piśmie Świętym, ale zrozumiałem zasady i będę gotów ustąpić, uznając, że mój czas, moje pieniądze i moja energia przede wszystkim należą do Pana. Nie jestem niewolnikiem ludzi i nie pozwolę, aby jakiś Tomasz, Ryszard czy Henryk sprowadzał mnie do roli swojego niewolnika. Jestem przede wszystkim niewolnikiem Pana i nie zamierzam być niewolnikiem ludzi.

Jeśli więc będę o tym pamiętał, zrozumiem następujące zasady: nigdy nie chcę się mścić, nigdy nie chcę traktować tej osoby tak, jak ona traktuje mnie, i nie chcę odpowiadać jej w taki sam sposób, w jaki ona odpowiada mi. Chcę ustępować, chcę być pełen łaski i chcę zrezygnować ze swoich praw.

Zac Poonen