Zasady udzielania pożyczek

Zasady udzielania pożyczek

dnia 4 sierpnia 2026

W Ewangelii Mateusza 5:42 czytamy „Nie odwracaj się od tego, kto chce od ciebie pożyczyć”. Czasami rozumiemy pewne sprawy lepiej, gdy porównujemy fragmenty Pisma Świętego między sobą, dlatego aby jak najlepiej zrozumieć ten werset, musimy przyjrzeć się podobnemu fragmentowi. Jezus powiedział w Ewangelii Łukasza 6:35: „Pożyczajcie, nie spodziewając się niczego w zamian”.

Pamiętam, jak pewnego razu przyszedł do mnie jeden z braci i powiedział, że pożyczył trzy tysiące rupii innemu bratu, który obiecał je zwrócić. Minęło sporo czasu, a tamten brat wciąż ich nie oddał. Powiedziałem temu bratu, że to on sam okazał nieposłuszeństwo Pismu, ponieważ Pismo Święte mówi: pożyczajcie, nie spodziewając się niczego w zamian. W Ewangelii Łukasza 6:34 czytamy: „Jeśli pożyczacie tym, od których spodziewacie się zwrotu, na jaką wdzięczność zasługujecie? I grzesznicy pożyczają grzesznikom, aby to samo odebrać z powrotem.” Zatem ty, jako wierzący, gdy pożyczasz, musisz postępować inaczej – nie oczekuj niczego w zamian.

Wypowiadając te słowa Jezus miał na myśli to, że powinno się pożyczać tylko tyle pieniędzy, ile można uznać za dar. Powiedziałem więc temu bratu, że prawdopodobnie nie powinien był pożyczać tamtemu drugiemu bratu trzech tysięcy rupii, kiedy ten poprosił go o pożyczkę. Powinien był powiedzieć: „Przykro mi, nie stać mnie na podarowanie ci trzech tysięcy rupii, ale mogę dać ci 500”. Innymi słowy, pożyczaj tylko tyle pieniędzy, ile jesteś w pełni gotów nie odzyskać. Potraktuj to jak prezent i jeśli ich nie zwróci, to trudno. Jeśli jednak tak nie postąpiłeś, to nie zastosowałeś się do Pisma Świętego. Musimy rozumieć ducha ukrytego w tych sprawach.

Co Jezus miał na myśli, mówiąc: „Nie odwracaj się od tego, kto chce od ciebie pożyczyć”? Kiedy byłem młodym chrześcijaninem, zarabiałem jako oficer marynarki wojennej mnóstwo pieniędzy (znacznie więcej, niż potrzebowałem) i miałem spore oszczędności. W kościele był pewien ubogi brat, który wiedział o mojej sytuacji i przychodził do mnie, prosząc o pożyczkę. Za każdym razem pytałem go, jaką kwotę potrzebuje, a on obiecywał zwrot po miesiącu. Jednak z nastaniem kolejnego miesiąca zjawiał się ponownie, tłumacząc, że wciąż nie może oddać długu. Prosił wtedy o kolejne pieniądze, a ja mu ich nie odmawiałem. Miałem w pamięci ten werset: „Nie odwracaj się od tego, kto chce od ciebie pożyczyć” i przez wiele miesięcy nadal dawałem mu pieniądze. Po prostu milczałem, sądząc, że postępuję zgodnie z Pismem Świętym. Byłem młodym, świeżo ochrzczonym chrześcijaninem i robiłem to, co nakazywało Pismo Święte, na tyle, na ile potrafiłem. Niestety, ale po pewnym czasie człowiek, który brał te pieniądze, odszedł od wiary, popadł w alkoholizm i w inne złe nawyki. Gdy tylko o tym usłyszałem, napisałem do niego, że jeśli używał tych pieniędzy na zakup alkoholu i finansowanie królestwa diabła, to lepiej, żeby mi je zwrócił, ponieważ te pieniądze miały służyć królestwu Bożemu. Bardzo się na mnie rozgniewał i powiedział, że nawet martwe denominacje nie stawiały takich żądań, jak ja.

A Pan powiedział mi, żebym o tym zapomniał. Nigdy więcej nie odpowiedziałem na listy od niego i nigdy nie odzyskałem tych pieniędzy. Pomyślałem: „Panie, co zrobiłem źle? Przecież byłem posłuszny Twojemu Słowu, które mówi: »Nie odwracaj się od tego, kto chce od ciebie pożyczyć«”. Wtedy Pan nauczył mnie czegoś, co pomagało mi przez całe kolejne 60 lat. Mianowicie, że musisz porównywać fragmenty Pisma Świętego między sobą. Pan pokazał mi, że potraktowałem tamte pieniądze tak, jakby były moje własne. W jednym wersecie Pisma Świętego napisano, że muszę pożyczać temu, kto prosi, ale w innym wersecie jest mowa o tym, że nic z tego, co posiadam, nie należy do mnie, gdyż wszystko na ziemi jest własnością Pana. „Albowiem Pańska jest ziemia i to, co ją wypełnia.” (1 List do Koryntian 10:26). Kiedy więc otrzymuję pensję i myślę, że jest moja, muszę zdać sobie sprawę, że ona nie należy do mnie i powinienem się jej zrzec. Powinienem oddać ją Panu. Nawet jeśli odbieram wypłatę pierwszego dnia miesiąca i znajduje się ona na moim koncie bankowym, muszę uznać, że to nie są moje pieniądze, lecz pieniądze Boga.

Wtedy przyszła mi na myśl taka ilustracja: gdyby ktoś powierzył mi 5000 rupii, abym je przechował aż do zwrotu, a w tym samym czasie przyszedłby do mnie ktoś inny, mówiąc, że słyszał, iż mam 5000 rupii, i poprosił, abym pożyczył mu 3000 rupii, co bym odpowiedział? Powiedziałbym: „Przykro mi, bracie, to nie są moje pieniądze, należą do kogoś innego. Ta osoba poprosiła mnie tylko, żebym je dla niej przetrzymał. Pozwól, że ją o to zapytam, i jeśli pozwoli mi dać je tobie, to wtedy ci je dam”. Czyż nie byłoby to właściwy sposób postępowania w tej sytuacji, skoro to nie są moje pieniądze? Gdybym traktował swoją pensję jak pieniądze Pana, nie wydawałbym ich tak łatwo, jak to robiłem. Kiedy ten brat przyszedł do mnie po pożyczkę, powiedziałbym: „Tak, nie ma sprawy; słuszne jest, abym pożyczył komuś, kto jest w potrzebie, ale pozwól mi najpierw zapytać Tego, do Którego należą te pieniądze (w tym przypadku Pana)”. Zwróciłbym się z tym do Pana i zapytałbym: „Panie, czy chcesz, żebym dał je tej osobie”? Wtedy Pan mógłby powiedzieć „tak” albo „nie”.

Bóg przemawia; On jest żywym Bogiem. Być może za pierwszym razem powiedziałby „tak”, a za drugim razem mógłby powiedzieć „nie”, ale ja nie czekałem, aby Go usłyszeć. Trzymałem się litery prawa i popadłem w zniewolenie, lecz bardzo się cieszę, że już na samym początku swojego życia odebrałem lekcję tego, jak być posłusznym Pismu Świętemu: „jest napisane” i „jest również napisane”. Aby to zrozumieć, muszę porównywać fragmenty Pisma Świętego między sobą. Dzisiaj jestem gotów pożyczyć każdemu, kto mnie o to prosi, dokładnie tak, jak jest tu napisane. Chcę jednak również mieć świadomość, że wszystko, co posiadam, należy do Pana, więc nie mogę tego rozdawać bez pytania Go o zdanie. I właśnie tej zasady trzymałem się w późniejszym czasie, kiedy ludzie przychodzili do mnie i prosili o pieniądze. Teraz mówię: „Pozwól, że poszukam woli Pana; jeśli będę miał wolność w duchu, dam ci je”. I bywały sytuacje, w których dawałem i nigdy nie odzyskałem tych pieniędzy, a bywały też sytuacje, w których odmawiałem, ponieważ Pan nie dawał mi wolności w duchu, mimo że w sercu byłem gotowy pomóc.

Oto właśnie jest przykład, jak musimy rozumieć ducha, w którym Jezus wypowiadał wszystkie te słowa. Nie chodzi o to, że mamy pozwalać ludziom, by traktowali nas jak przysłowiowe wycieraczki.  Główną zasadą jest to, abyśmy się na nikim nie mścili i nie żywili pragnienia odwetu wobec tych, którzy wyrządzili nam krzywdę.

Zac Poonen

Nie polegaj na własnym rozumie

Nie polegaj na własnym rozumie

dnia 28 lipca 2026

„Zaufaj Panu z całego swojego serca i nie polegaj na własnym rozumie! Pamiętaj o Nim na wszystkich swoich drogach, a On prostować będzie twoje ścieżki!” (Księga Przysłów 3:5-6)

W tym wersecie nacisk położony jest na serce. Przekonasz się, że motyw ten pojawia się w Księdze Przysłów bardzo często. Widzimy tutaj, że wiara nie jest kwestią umysłu. Ciekawe, że sam Salomon rozumiał to już w Starym Testamencie, podczas gdy my czasami popełniamy ten błąd. Potrafimy zrozumieć pewne prawdy (np. to, że Bóg jest Ojcem pełnym miłości, bądź też: Bóg miłuje uczniów Jezusa tak, jak miłuje samego Jezusa – mowa tu nie o każdym, ani nawet nie o wszystkich wierzących, lecz o uczniach Jezusa, którzy zaparli się wszystkiego), są to jednak prawdy, które mogę pojmować jedynie umysłem. W godzinie próby wciąż ogarnia mnie trwoga, gdyż nie uwierzyłem w nie z głębi swojego serca. Jest wielka różnica pomiędzy wiarą opartą jedynie na rozumie (ten sam rodzaj wiary posiada diabeł), a pokładaniem ufności w Panu z całego serca. Do tego potrzeba nam objawienia Ducha Świętego.

Aby posiąść wiarę jedynie w umyśle, wystarczy dobry nauczyciel Biblii, który w przystępny sposób wyjaśni dany temat tak, że zrozumiesz. Nam się wydaje, że to właśnie jest prawdziwa wiara, ale w chwili próby odkrywamy, że wcale nie jest to wiara. Sądzimy, że posiadamy pieniądze, ale kiedy przychodzi nam płacić, okazuje się, że mamy fałszywe banknoty. One są zaledwie podobizną prawdziwych pieniędzy. To nie jest prawdziwa waluta. Chwila próby obnaża prawdę i pokazuje, że nasza wiara nie wypływa z głębi serca, lecz jedynie z umysłu. Dlatego musimy zanosić żarliwe modły, aby Bóg obdarzył nas Swoim objawieniem. Wtedy nasza wiara nie pozostanie tylko w naszym umyśle, lecz przeniknie do najgłębszych zakamarków serca. A wówczas, w godzinie próby, ta wiara nas podtrzyma i nie zachwiejemy się. Zaufaj Panu z całego swojego serca!

Następnie powiedziane jest: „Nie polegaj na własnym rozumie”. Nasze własne rozumowanie to nic innego jak rozum ukryty w naszym umyśle. Dostaliśmy nakaz, abyśmy nie ufali naszemu umysłowi! Zamiast tego powinniśmy ufać Panu z całego swojego serca. W tym miejscu wyraźnie widać różnicę między umysłem a sercem. Werset mówi: „Twój umysł jest zawodny. Twój umysł upewnia cię, że prawdziwie wierzysz, iż Bóg jest kochającym Ojcem, ale w chwili próby ogarnia cię niepokój. To zaś dowodzi, że w głębi serca nie wierzysz w ojcowską miłość Boga”. W naszym kościele często mówiliśmy o tym, że największym wrogiem wiary jest nasze własne, błyskotliwe rozumowanie. Dlatego właśnie mądrym ludziom bardzo trudno jest dojść do wiary. Nie jest to niemożliwe, ale jest nader trudne, ponieważ są oni skłonni do polegania na własnej inteligencji. Okazuje się, że ludzie bystrzy odczuwają trwogę, mimo, że tak dobrze rozumieją Pismo Święte. Nie potrafią odnieść zwycięstwa nad grzechem, ponieważ brak im prawdziwej wiary. Są bardzo pojętni i polegają na własnej mądrości.

Oto wielki błąd, jaki popełniają wszelkie szkoły biblijne i wyższe uczelnie teologiczne. Uczą one ludzi czynić dokładnie to, czego wyraźnie zabrania Słowo Boże: polegania na własnym rozumie przy próbach zrozumienia i wykładania Pisma Świętego. Nie kładzie się tam żadnego nacisku na objawienie Ducha Świętego, w wyniku czego absolwenci tych szkół stają się wszędzie największą przeszkodą dla dzieła Bożego. Dzieje się tak, ponieważ naruszają tę zasadę. Wiary nie można posiąść poprzez naukę w szkole biblijnej. Wiara rodzi się z objawienia Ducha Świętego. Ta sama prawda odnosi się również do Kościoła. Nie chodzi tylko o to, byśmy rozumieli doktryny na poziomie intelektualnym i próbowali je przekazywać innym. Muszą one głęboko poruszyć nasze serca. Zaufaj Panu z całego serca i nie polegaj na własnym rozumie.

Księga Przysłów 3:6 powiada: „Pamiętaj o Nim na wszystkich swoich drogach”. Innymi słowy, powierz Bogu każdą dziedzinę swojego życia. Pozwól Bogu zarządzać twoimi sprawami finansowymi, pozwól Mu decydować o tym, co czytasz, pozwól Mu decydować o tym, jak spędzasz czas, pozwól Mu kierować każdą sferą twojego życia rodzinnego, niech kształtuje pragnienia, jakie żywisz wobec swoich dzieci, niech kieruje twoją karierą zawodową, niech panuje nad tobą w każdej dziedzinie. Na wszystkich waszych drogach! Wtedy On wyprostuje wasze ścieżki, pokieruje waszymi krokami i obdarzy swoim przewodnictwem. Jest wielu takich, którzy pragną Bożego prowadzenia w jednej, konkretnej sprawie swojego życia i wołają: „Panie, w tej dziedzinie jestem gotów zrobić wszystko, czego ode mnie oczekujesz. Prowadź mnie”. Lecz Pan odpowiada: „Nie mogę cię prowadzić, ponieważ nie zważasz na Mnie na wszystkich swoich drogach! Nie wystarczy, że uznajesz Mnie tylko w tej jednej dziedzinie, ale musisz to robić we wszystkich dziedzinach. Jeśli jesteś skłonny oddać mi władzę nad całym swoim życiem, wtedy będę cię prowadził”.

Jeśli pragniesz wskazówek tylko w jednej dziedzinie i tylko tę jedną dziedzinę oddajesz Bogu, nie ma żadnej gwarancji, że otrzymasz wskazówki. Lecz jeśli na wszystkich swoich drogach, w każdym pojedynczym aspekcie swojego życia pragniesz zważać na Niego i pozwolić Mu prostować swoje ścieżki, wówczas On będzie cię prowadził. I nie tylko cię poprowadzi, ale jest też napisane, że On „wyprostuje ci drogę”. Tę drogę, która jest zablokowana tak wieloma przeszkodami, On dla ciebie wyprostuje. Jeśli w swoim życiu, bracie lub siostro, napotkasz przeszkody i różnego rodzaju problemy utrudniające ci dalszą drogę, po prostu pamiętaj o tych słowach: jeśli na wszystkich swoich drogach będziesz pamiętał o Bogu, jeśli będziesz Mu ufał z całego swojego serca i nie będziesz polegać na własnym rozumie, On sam utoruje ci drogę. Nie zdołasz zrobić tego samemu; próbowałeś przecież już tak długo. To On oczyści tę drogę dla ciebie! Pomyśl, jakie życie możemy prowadzić, gdy On toruje nam drogę, a my nieustannie idziemy naprzód. Tak właśnie wygląda życie człowieka, który całym sercem ufa Bogu, nie polega na własnej mądrości i zważa na Boga w każdej dziedzinie swojego życia.

Zac Poonen

Różnica między zwierzętami, ludźmi a chrześcijanami

Różnica między zwierzętami, ludźmi a chrześcijanami

dnia 21 lipca 2026

„Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie rozszarpały was.” (Ewangelia Mateusza 7:6). Co oznacza ten werset? Podobną wypowiedź usłyszeliśmy, gdy Jezus udał się do Syrofenicji, do ziemi Tyru (Ewangelia Mateusza 15:21-28). Kiedy Jezus dotarł do Tyru, podeszła do Niego kobieta prosząca o pomoc dla swojej córki opętanej przez demona. Jezus odwrócił się i rzekł: „Niedobrze jest brać chleb dzieci i rzucać szczeniętom.” (Ewangelia Mateusza 15:26). Niektórzy ludzie kwestionowali to stwierdzenie.

Czy Jezus nazwał ją psem? Czy przeszedłbyś 150 kilometrów, aby pomóc jednej jedynej osobie, a co więcej osobie, którą gardzisz? Ile czasu zajmuje przejście 150 kilometrów? Zajęłoby to co najmniej kilka dni. W tym właśnie widać, jak wielka była miłość Chrystusa do niej. Jeśli wiemy, jak głęboko On ją kochał, dostrzeżemy że Pan wystawiał ją na próbę, aby sprawdzić, czy jest gotowa przyjąć wszelkie upokorzenia i przyznać, że nie zasługuje na nic od Boga. Kiedy powiedziała: „Tak, Panie, ale i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu panów ich.”, Jezus rzekł: „Niewiasto, wielka jest wiara twoja!”. Jezus tylko dwa razy powiedział do kogokolwiek coś takiego, i za każdym razem były to osoby niebędące Żydami. Jedną z nich był rzymski setnik, a drugą ta syrofenicka kobieta. Spójrz, jak bardzo ją docenił!

Musimy zrozumieć, że kiedy Jezus mówi w Piśmie Świętym o psach i świniach, to nie gardzi ludźmi, lecz jedynie uświadamia nam, że absolutnie na nic ze strony Boga nie zasługujemy. Każdy, kto myśli: „Zasługuję na to, aby Bóg coś dla mnie uczynił”, nie zrozumiał sytuacji człowieka wobec Boga. Jedyną rzeczą, na którą ty i ja zasługujemy, jest piekło. Gdybyśmy zwrócili się do Boga i powiedzieli: „Panie, daj mi to, na co zasługuję”, to On musiałby dać nam piekło. Wszystko, co jest lepsze od tego, jest łaską Bożą. Kiedy to zrozumiemy, uświadomimy sobie, że otrzymujemy od Boga bardzo wiele tego, na co nie zasługujemy. Jednak większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy.

Zatem kiedy widzimy takie stwierdzenie, nie oznacza to, że mamy kogokolwiek traktować jak psy czy świnie. Wszyscy jesteśmy grzesznikami. Każdy człowiek, bez wyjątku, jest grzesznikiem. My wszyscy jesteśmy grzesznikami. Niektórzy z nas zostali zbawieni dzięki łasce Bożej i otrzymali przebaczenie grzechów, a inni nadal trwają w swoich grzechach, ale zasadniczo wszyscy jesteśmy grzesznikami, ponieważ odziedziczyliśmy to po Adamie. Nie ma więc powodu, aby jakakolwiek osoba uważała się za lepszą od innej lub traktowała kogoś z pogardą, jak psa czy świnię.

Kiedy Jezus powiedział: „Nie dawajcie psom tego, co święte”, miał na myśli: „Nie dawajcie ludziom tego, czego nie potrafią docenić”. Wszystko, czego pragnie pies, to kość. Nie pragnie niczego świętego. Kiedy człowiek bardziej interesuje się ziemskimi dobrami materialnymi niż Bogiem, to w pewnym sensie nie różni się niczym od zwierzęcia. Po co żyjesz? Czy żyjesz tylko po to, by wychowywać dzieci, uprawiać seks, spać i jeść smaczne jedzenie? Cóż, tym właśnie interesują się również wszystkie zwierzęta! Zwierzęta zawsze interesują się sprawami ziemskimi. Psy nieustannie spoglądają w dół, na ziemię. Podobnie świnie. Nigdy nie zobaczysz psa ani świni patrzących w górę, ku niebu. Zwierzęta zawsze patrzą w dół, na sprawy tego świata, i takie właśnie jest znaczenie słowa „psy” w tym miejscu – odnosi się ono do „ludzi, których umysły skupione są na sprawach doczesnych”.

Prawdziwy chrześcijanin ma głowę wzniesioną wysoko. Patrzy na to, co w górze. Ludziom, którzy nie interesują się tym, co w niebie, dawanie tego, co święte, jest bezcelowe. To jak rzucanie pereł przed świnie. Świnie potrzebują mnóstwa śmieci (pomyj). Uwielbiają jeść pomyje, więc nie ma sensu podawać im tego, co święte. Jezus mówi o Kazaniu na Górze – nauka zawarta w Kazaniu na Górze nie jest skierowana do niewierzących. Taki jest sens w 7:6 Ewangelii Mateusza: nie przekazujcie tego przesłania tym, którzy nie narodzili się na nowo, ponieważ nie są w stanie go docenić. Powinniśmy nauczyć się rozpoznawać, jaką prawdę możemy przekazać danej osobie. Chrystus wyraźnie wskazuje właśnie na to w omawianym wersecie.

Kluczowym przesłaniem dla ludzi nienarodzonych na nowo jest wezwanie do upamiętania. Muszą zdać sobie sprawę, że są grzesznikami. Muszą wiedzieć, że zasługują na piekło. Muszą wiedzieć, że są zgubieni, odcięci od Boga i zmierzają ku wiecznemu potępieniu w piekle. Oto przesłanie, które mają usłyszeć ludzie niebędący chrześcijanami, a także ludzie wychowani w chrześcijańskich domach (którzy nie narodzili się na nowo i nie weszli w żywą relację z Chrystusem).

Każdy człowiek, który nie stawia Boga na pierwszym miejscu w swoim życiu, jest tak naprawdę jak zwierzę. Zwierzę nie interesuje się Bogiem, nie interesuje się modlitwą ani słuchaniem tego, co Bóg ma do powiedzenia. Kiedy żyjący na ziemi człowiek nie interesuje się modlitwą i nie jest zainteresowany Bogiem, ani słuchaniem tego, co Bóg ma mu do powiedzenia, nie jest on lepszy od zwierzęcia. Zwierzę interesuje się seksem. Kiedy człowiek interesuje się głównie seksem, jest jak zwierzę. Każde zwierzę interesuje się seksem i jedzeniem, a kiedy ludzie interesują się wyłącznie jedzeniem, seksem, snem i posiadaniem dzieci, są dokładnie tacy sami jak zwierzęta. Była jednak pewna rzecz, która odróżniała stworzenie Adama przez Boga, mimo, że stworzył go z tego samego prochu, z którego stworzył świnie, psy i wszystkie zwierzęta. To był dokładnie ten sam proch.

Przyglądając się narządom wewnętrznym psów i świń, dostrzeżemy wiele podobieństw do narządów wewnętrznych człowieka. Zatem Pan miał na uwadze to, że pod względem fizycznym jedni i drudzy pochodzą z tej samej materii. I właśnie dlatego Bóg stworzył zarówno zwierzęta, jak i człowieka szóstego dnia. W pierwszej części szóstego dnia stworzył zwierzęta, a w drugiej części tego samego dnia stworzył człowieka. Była jednak jedna zasadnicza różnica w stosunku do zwierząt – Bóg nie tchnął w nie życia. Kiedy zwierzęta powstały z prochu, automatycznie otrzymały oddech, ale gdy Bóg ukształtował człowieka z prochu ziemi, tchnął w jego nozdrza dech życia, i stał się człowiek istotą żywą (Księga Rodzaju 2:7). Tchnienie Boga natychmiast odróżniło go od zwierząt.

Gdyby Bóg nie tchnął w Adama, mógłby on wprawdzie wyglądać jak człowiek, ale byłby podobny do zwierzęcia. Jednak w chwili, gdy Bóg tchnął w niego, stał się on żywą duszą. Stał się istotą wieczną, w przeciwieństwie do zwierząt, które wieczne nie są. Kiedy zwierzę umiera, staje się po prostu prochem. Lecz kiedy Bóg tchnął w człowieka i człowiek stał się istotą żyjącą, w tym samym momencie stał się istotą wieczną. Stał się istotą wieczną, odpowiedzialną przed Bogiem. Nie posiadał życia wiecznego, ponieważ życie wieczne odnosi się do życia, które nie miało początku, a takie posiada tylko Bóg. Możemy jednak otrzymać to życie wieczne, gdy odwrócimy się od naszych grzechów (pokutujemy), przyjdziemy do Chrystusa i przyjmiemy Go jako swojego Pana i Zbawiciela. Wtedy będziemy mieli życie wieczne. W przeciwnym razie jesteśmy po prostu istotami wiecznymi, które trafią do piekła i będą przebywać tam przez całą wieczność w oddzieleniu od Boga.

Pan mówi, że na tej ziemi istnieją dwie odrębne kategorie ludzi. Są tacy, którzy żyją dokładnie tak jak zwierzęta (jak psy i świnie), oraz inni, którzy zdają sobie sprawę, że są dziećmi Bożymi, i że Bóg uczynił ich istotami wiecznymi, odpowiedzialnymi przed Nim. Kiedy Bóg tchnął w człowieka, ten został stworzony z prochu, ale otrzymał również sumienie, które uświadamiało mu, że odpowiada przed Bogiem za swoje czyny i słowa. Zwierzęta nie mają sumienia. Nie odczuwają poczucia winy gdy zrobią coś złego, podczas gdy człowiek (nawet jeśli jest całkowicie niepiśmiennym barbarzyńcą w dżungli) ma poczucie winy, ponieważ posiada sumienie.

Nawet barbarzyńcy z dżungli kłaniają się i oddają cześć na przykład skale, kamieniowi czy słońcu. Ludzie mają pewną świadomość, że istnieje Stwórca – Wieczna Istota, przed którą ponoszą odpowiedzialność. Nigdy nie spotkasz religijnego psa, religijnej małpy ani świni. Dlaczego nawet barbarzyńcy mają to poczucie świadomości Wiecznej Istoty, przed Którą zdadzą sprawę? Dzieje się tak, ponieważ mają sumienie. Każdy człowiek ma sumienie i to właśnie ono odróżnia go od świń, psów i innych zwierząt.

Zac Poonen

Wszelkie cudzołóstwo ma swój początek w sercu

Wszelkie cudzołóstwo ma swój początek w sercu

dnia 14 lipca 2026

„Nie pożądaj jej piękności w swoim sercu i niech cię nie ujmie swoimi rzęsami. Gdyż przez nierządną kobietę schodzi się aż do bochenka chleba; a wiarołomna kobieta usidla i cenne życie.” – Księga Przysłów 6:25-26

W całym Piśmie Świętym te słowa są najbliższe nauce zawartej w Ewangelii Mateusza 5:28, gdzie napisano: „nie pożądaj kobiety w swoim sercu”. W Biblii nie ma innego wersetu, który w stopniu tak doskonałym odzwierciedlałby treść Ewangelii Mateusza 5:28, jak właśnie ów fragment z Księgi Przysłów 6:25. Stanowi on proroczą zapowiedź Nowego Przymierza. Boża Mądrość przestrzega nas, iż grzech cudzołóstwa zaczyna się w sercu, a jego początkiem jest zwykły podziw dla piękna płci przeciwnej. Chcę to podkreślić, ponieważ wśród chrześcijan nie brakuje dziś takich, którzy nauczają, że nie ma nic złego w podziwianiu urody. Czynią tak, gdyż w ich sercach wygasła bojaźń Boża. Słowo Boże mówi wyraźnie: „Nie pożądaj jej piękna w swoim sercu”.

Czy i ty nie trwasz w błędnym pojmowaniu cielesnego piękna? Księga Przysłów 31:30 mówi, że uroda fizyczna jest jedynie zwodnicza i próżna. Młodzi mężczyźni, chcę wam powiedzieć: jeśli nie będziecie pamiętać, że zewnętrzne piękno jest rzeczą znikomą, próżną i bezużyteczną, nadejdzie dzień, w którym dacie się zwieść. Ożenicie się z niewłaściwą osobą i będziecie cierpieć z tego powodu do końca życia. Nie kierujcie wzroku ku doczesnemu pięknu, tłumacząc sobie: „Przecież nie pożądam, a jedynie podziwiam Boże stworzenie”. To straszne oszustwo, a Bóg je widzi! Być może Bóg mógł powołać takich ludzi do posługi, ale odkłada ich na bok i mówi: „Nie dostaniesz tego. Mógłbym powierzyć ci służbę, ale ty tylko wodziłeś oczami za innymi dziewczynami. Mieniłeś się wierzącym i głosiłeś naukę o Nowej i Żywej Drodze, a jednak twoje serce nie było mi oddane w całości.” Nie pożądaj jej piękna nawet w skrytości swojego serca! Tu nie chodzi o akt cudzołóstwa, lecz odnosi się do zwykłego zachwytu nad powierzchowną urodą kobiety. Pismo nakazuje: nawet jej nie podziwiaj. Cóż, to mądra rada, jeśli chcesz z niej skorzystać. Bądź ostrożny.

Następnie Słowo powiada: „nie pozwól, by usidliła cię swym spojrzeniem”. Słowo Boże jest bardzo praktyczne. Poucza nas, że w kobiecych oczach jest coś, co potrafi urzekać młodego mężczyznę. I właśnie dlatego widzimy, że diabeł nauczył dzisiejsze dziewczyny malować powieki, aby czynić je bardziej atrakcyjnymi dzięki tym wszystkim fikuśnym kolorom. A na wypadek, gdybyś należała do osób, które chcą przyjąć znamię bestii na dłoń, a jednocześnie pragną zachować nienaganną opinię w zborze, domyślam się, że istnieją także bezbarwne odmiany tych kosmetyków. Takie, które możesz nałożyć na oczy, usta i wszędzie indziej, aby tylko dodać sobie powabu. Pismo zaś ostrzega: „Nie pozwól, by usidliła cię swym spojrzeniem”.

Chciałbym wam pokazać werset z 2 Księgi Królewskiej 9:30, który mówi o młodej kobiecie z pomalowaną twarzą. To Jezabel. Czytamy o niej również w drugim rozdziale Apokalipsy, gdzie niewiasta imieniem Jezabel zasiada w kościele w Tiatyrze. W Drugiej Księdze Królewskiej, w rozdziale dziewiątym napisano, iż gdy Jehu przybył do Jizreel, Izebel dowiedziała się o tym i pomalowała swe oczy. Czy wiesz, że tuszu do rzęs używano na setki lat przed Chrystusem? Nie jest to wynalazek XX wieku. To właśnie Jezabel była pionierką tego produktu. Pomalowała swe oczy i upięła włosy. Jestem pewien, że pomalowała też resztę twarzy, po czym wyjrzała przez okno. Lecz Jehu rzekł w wersecie 33: „Zrzućcie ją!”. I zrzucili ją, i poniosła śmierć. Nie zrobiła na nim wrażenia jej pomalowana twarz i na tobie również nie powinna. Jehu nie był nawet człowiekiem bogobojnym, a mimo to zdołał się temu oprzeć. Zachowaj ostrożność w kwestii pomalowanych twarzy, a w szczególności powiek.

Podobnie jak Salomon, nigdy nie męczę się ostrzeganiem młodych ludzi, aby byli nadzwyczaj ostrożni w swoich relacjach z płcią przeciwną. Jeśli drżysz przed Słowem Bożym i traktujesz je z należytą powagą, to uchroni cię Ono przed kobietą, która może stać się narzędziem szatana, mającym na celu zrujnowanie i zniszczenie twojego życia! A jeśli nie uda mu się doprowadzić do całkowitej ruiny i zniszczenia twojego życia, to bez wątpienia podejmie próbę zniweczenia twojej duchowej użyteczności dla Boga jako męża Bożego! Są ludzie, którzy są zbawieni, a mimo to wdali się w romanse z kobietami, przez co bezpowrotnie stracili całą służbę, jaką Bóg pragnął im powierzyć! Oto prawda, którą winniśmy przyjąć bardzo poważnie. Nie wystarczy powiedzieć: „Moje grzechy zostały przebaczone”. Wyobraź sobie, że stoisz w wieczności i dowiadujesz się, że Bóg przygotował dla ciebie służbę, a ty ją zaprzepaściłeś tylko dlatego, że nie zachowywałeś wystarczającej ostrożności w relacjach z płcią przeciwną. Pomyśl o chwili, gdy stając tam, w obliczu wieczności, odkryjesz, iż za cenę błahej, marnej przyjemności z jakąś głupią kobietą straciłeś posługę, która mogła uczynić dla ciebie całą wieczność chwalebną, ale straciłeś ją, bo na ziemi zachowywałeś się jak kompletny idiota. Pomyśl, jak ogromny żal ogarnie tego dnia serca wielu, wielu ludzi.

Zatem, zwłaszcza wy, którzy jesteście młodzi, miejcie się na baczności.

Zac Poonen

Poszukiwanie i otrzymywanie duchowych błogosławieństw

Poszukiwanie i otrzymywanie duchowych błogosławieństw

dnia 30 czerwca 2026

W końcowej części Listu Jakuba 4:2 czytamy: „Nie macie, bo nie prosicie”. Jest wiele rzeczy, które Bóg pragnie dać chrześcijanom, ale oni ich nie otrzymują, ponieważ nie proszą Go o nie. Dotyczy to w szczególności błogosławieństw duchowych. Weźmy na przykład werset z Ewangelii Łukasza 11:13: „O ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą”. Jeśli nie pragniemy Ducha Świętego, który nas uświęca, nigdy nie będziemy w stanie żyć według standardów Jezusa. Dlatego właśnie Jezus powiedział w Ewangelii Mateusza 7:7: „Proście, a będzie wam dane”.

Dlaczego Bóg czeka, aż Go o coś poprosimy? Ponieważ chce, abyśmy doceniali to, co nam daje. Zazwyczaj nie cenimy tego, co otrzymujemy bez proszenia. Przebaczenie grzechów jest najważniejsze ze wszystkiego. Czy otrzymałbyś je, gdybyś nie poprosił? Czy otrzymałbyś zbawienie, gdybyś o nie nie poprosił? Na ziemi żyją miliony ludzi, którzy nie zostali zbawieni, ponieważ o to nie proszą. Nie są na tyle pokorni, by przyznać, że tego potrzebują.

Jakie są pozostałe warunki niezbędne do otrzymania najwyższych duchowych błogosławieństw od Boga? Przede wszystkim musimy odczuwać pragnienie i głód tych błogosławieństw. Następnie musimy prosić o nie z wiarą. Proszenie jest wyrazem tego pragnienia, a o wierze Jezus mówi kilka wersetów dalej, w Ewangelii Mateusza 7:11. Mówi: „Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą”.

Jeśli nie poprosisz, nie otrzymasz. Jeśli będziesz szukać, znajdziesz. Jeśli chcesz poznać prawdę, musisz jej szukać. W Słowie Bożym kryją się skarby. Pewne rzeczy znajdują się na powierzchni i każdy może je otrzymać, ale jego najgłębsze skarby są ukryte wewnątrz i trzeba ich szukać. Pomyślcie o ziemi. Na jej powierzchni znajduje się wiele wartościowych rzeczy, takich jak mango, kokosy i mnóstwo innych pysznych owoców, ale jeśli chcesz zdobyć te naprawdę kosztowne skarby, takie jak złoto i diamenty, musisz przekopać tysiące metrów w głąb ziemi. W ten sam sposób pewne rzeczy czerpie się z powierzchni Biblii, na przykład to, jak nasze grzechy mogą zostać przebaczone (ponieważ Chrystus za nie umarł). Jeśli jednak chcesz odkryć najgłębsze prawdy Pisma Świętego – jak prowadzić życie napełnione Duchem Świętym, jak stać się uczestnikiem Boskiej natury, jak zwyciężyć wszelki grzech, jak pokonać gniew, zgorzknienie, brak przebaczenia, zazdrość czy pożądliwość seksualną – musisz sięgnąć głęboko. Jeśli ktoś nie kopie głęboko, Bóg widzi, że nie jest on tak naprawdę zainteresowany. „Proście, a będzie wam dane. Szukajcie z całego serca, a znajdziecie”.

Jest to obietnica zawarta w Księdze Jeremiasza 29:13: „A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem”. Jeśli ktoś nie odnalazł Boga i bogactwa, które w Nim jest, mogę bez najmniejszych wątpliwości powiedzieć, że osoba ta nie szukała Boga całym swoim sercem. Szukała Go bez przekonania, a Pismo Święte nie zawiera żadnej obietnicy dla tych, którzy działają połowicznie. Nie ma też żadnej obietnicy dla tych, którzy oddają się Bogu tylko w trzech czwartych, są za to ogromne obietnice dla tych, którzy oddają się Mu całym sercem. Możesz być tak blisko; możesz oddać Bogu 90% siebie i nie zyskać więcej niż osoba, która oddała Mu 10%. Ale kiedy oddajesz Bogu 100%, otrzymujesz wszystko. Jeśli oddajesz 90%, jesteś w tej samej kategorii co osoba, która oddała 10%. Chrześcijanie nie zdają sobie z tego sprawy. Szukaj Boga dziesięcioma procentami swojego serca, a Go nie znajdziesz. Szukaj Go dziewięćdziesięcioma procentami swojego serca, a Go nie znajdziesz. Szukaj Boga całym swoim sercem, a znajdziesz Go.

„Szukajcie, a znajdziecie. Kołaczcie, a otworzą wam”. To są obietnice. Bóg nigdy nie łamie swoich obietnic. „Każdy, kto prosi, otrzymuje”. Dlaczego nie otrzymałeś? Najwyraźniej nie prosisz tak, jak Bóg tego od ciebie oczekuje. „Każdy, kto szuka, znajduje”. Być może nie szukałeś tak, jak chciałby tego Bóg. „Każdemu, kto puka, zostanie otwarte”. Być może nie pukałeś wystarczająco mocno.

Są miliony rzeczy, które chrześcijanie przegapili tylko dlatego, że nie proszą Boga. Zapamiętaj to krótkie zdanie z końcówki Listu Jakuba 4:2: „Nie posiadacie tego, co Bóg pragnie wam dać, ponieważ nie prosicie”.

Zac Poonen

Szesnaście najważniejszych PRAWD, których się nauczyłem

Szesnaście najważniejszych PRAWD, których się nauczyłem

dnia 25 czerwca 2026

1. Bóg miłuje nas tak, jak umiłował Jezusa:
„Ich umiłowałeś, jak Mnie umiłowałeś” (Ewangelia Jana 17:23).

2. Bóg ma upodobanie w ludziach uczciwych:
„A jeśli chodzimy w światłości, jak On jest w światłości, społeczność mamy między sobą” (1 Jana 1:7).

3. Bóg ma upodobanie w radosnych dawcach:
„Radosnego dawcę Bóg miłuje” (2 List do Koryntian 9:7).

4. Świętość przychodzi przez patrzenie na Jezusa:
„Biegnijmy wytrwale w wyścigu (…) patrząc na Jezusa” (List do Hebrajczyków 12:1-2).

5. Musimy być stale napełniani Duchem Świętym:
„Bądźcie napełnieni Duchem” (List do Efezjan 5:18).

6. Droga krzyża to droga życia:
„Z Nim umarliśmy, z Nim też będziemy żyć.” (2 List do Tymoteusza 2:11).

7. Opinie ludzi nie powinny nas zniechęcać:
„Przestańcie polegać na człowieku, którego tchnienie jest w jego nozdrzach. Za co bowiem ma być uznany?” (Księga Izajasza 2:22).

8. Bóg brzydzi się tym, co ceni ten świat:
„Co ludzie poważają, obrzydliwością jest w oczach Boga” (Ewangelia wg św. Łukasza 16:15).
„A ci, którzy chcą się wzbogacać, wpadają w pokuszenie i w pułapki, i w liczne bezmyślne i szkodliwe pożądliwości, które pogrążają ludzi w ruinę i zagładę; Bo korzeniem wszelkich złych rzeczy jest miłość do pieniędzy, której oddani, niektórzy zostali wyprowadzeni na manowce z dala od wiary i samych siebie poprzebijali licznymi cierpieniami.” (1 List do Tymoteusza 6:9-10).

9. Nikt nie może nam zaszkodzić oprócz nas samych:
„Kto zrobi wam coś złego, jeśli będziecie naśladowcami dobra?” (1 List św. Piotra 3:13).

10. Bóg ma doskonały plan dla życia każdego z nas:
„Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych dzieł, które przygotował wcześniej Bóg, abyśmy w nich chodzili.” (List do Efezjan 2:10).

11. Bliska znajomość Boga jest sekretem siły:
„Ale lud znający swego Boga umocni się i będzie działać.” (Księga Daniela 11:32).

12. Nowe przymierze jest znacznie lepsze niż stare przymierze:
„(Jezus) jest pośrednikiem lepszego przymierza, które zostało oparte na lepszych obietnicach.” (List do Hebrajczyków 8:6).

13. Będziemy prześladowani, jeśli będziemy żyć pobożnie:
„Wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie Jezusie, będą prześladowani.” (2 List do Tymoteusza 3:12).

14. Musimy przyjmować wszystkich, których przyjął Bóg:
„Bóg umieścił członki w ciele, każdy z nich tak, jak chciał (…) Aby nie było podziału w ciele.” (1 List do Koryntian 12:18,25).

15. Musimy traktować każdego człowieka z godnością:
„(…) przeklinamy ludzi stworzonych na podobieństwo Boga. (…) Tak być nie powinno, moi bracia.” (List św. Jakuba 3:9-10).

16. Musimy ufać Bogu we wszystkich naszych potrzebach:
„Bóg zaspokoi wszelką waszą potrzebę według swego bogactwa w chwale, w Chrystusie Jezusie.” (List do Filipian 4:19).

Postscriptum: 10 zasad „NIGDY” w kwestii pieniędzy dla pełnoetatowych pracowników chrześcijańskich:

1. Nigdy nie wyjawiaj swoich potrzeb finansowych nikomu poza Bogiem (List do Filipian 4:19).

2. Nigdy nie przyjmuj pieniędzy od niewierzących (3 List św. Jana 7).

3. Nigdy nie oczekuj prezentów od nikogo (Księga Psalmów 62:5).

4. Nigdy nie pozwól nikomu kontrolować siebie ani wpływać na twoją służbę poprzez dawanie ci pieniędzy.

5. Nigdy nie przyjmuj pieniędzy od tych, którzy nie przyjmują twojej służby.

6. Nigdy nie przyjmuj pieniędzy na potrzeby osobiste lub rodzinne od kogoś, kto jest biedniejszy od ciebie.

7. Nigdy nie bądź zależny od żadnego człowieka w kwestii swoich potrzeb finansowych.

8. Nigdy nie zarządzaj Bożymi pieniędzmi w sposób, który mógłby wzbudzić u innych podejrzenia o niewłaściwe obchodzenie się nimi (2 List do Koryntian 8:20-21).

9. Nigdy nie ekscytuj się, gdy otrzymujesz pieniądze.

10. Nigdy nie popadaj w przygnębienie, gdy tracisz pieniądze.

Zac Poonen

Dawanie – a nie dziesięcina – jest nakazem Nowego Przymierza

Dawanie – a nie dziesięcina – jest nakazem Nowego Przymierza

dnia 18 czerwca 2026

Jest wiele dziedzin, w których współcześni chrześcijanie żyją zgodnie ze Starym Przymierzem, nie zdając sobie sprawy, że Nowe Przymierze zostało zawarte w dniu Pięćdziesiątnicy. To prawie tak, jakby mieszkańcy Indii nie wiedzieli, że ich kraj odzyskał niepodległość w 1947 roku. Wyobrażasz sobie, że ktoś mógłby o tym nie wiedzieć? Dokładnie tak samo niedorzeczne jest to, że chrześcijanie wciąż żyją pod Starym Przymierzem.

Większość chrześcijan w wielu sferach życia funkcjonuje według zasad Starego Przymierza. W Starym Przymierzu mogłeś doświadczyć jedynie przebaczenia grzechów (Psalm 103), natomiast w Nowym Przymierzu, jak mówi List do Rzymian 6:14 grzech nie będzie nad tobą panował. Kiedy ludzie doświadczają tylko przebaczenia grzechów, ale nie mają nad nimi zwycięstwa, żyją w Starym Przymierzu. Zgromadzenie w Starym Przymierzu nie potrafiło współpracować jako jedno ciało. Jeśli dzisiejszy kościół tak wygląda, jeśli nie potrafi funkcjonować razem jako jedno ciało, to świadczy o tym, że w rzeczywistości jest tylko staroprzymierzowym zgromadzeniem. Kiedy kładzie się nacisk na dziesięcinę, jest to również przejaw Starego Przymierza.

Nacisk, jaki kładzie się dziś w chrześcijaństwie na dziesięcinę, wynika wyłącznie ze Starego Przymierza, dlatego musimy zrozumieć zasady dawania ofiar w Nowym Testamencie. W Nowym Testamencie nie ma żadnego prawa nakazującego oddawanie 10%. Ostatnia wzmianka o nakazie płacenia dziesięciny znajduje się w Księdze Malachiasza, w Starym Testamencie. Kiedy Jezus wspomniał o tym w 23 rozdziale Ewangelii Mateusza, zwracał się do ludzi, którzy nadal żyli pod Starym Przymierzem: do faryzeuszy i narodu żydowskiego. Nowe Przymierze zostało ustanowione w dniu Pięćdziesiątnicy, a od tego czasu nie ma ani jednego nakazu skierowanego do chrześcijan, by płacili dziesięcinę. W ogóle nie ma tam do niej żadnych odniesień.

W Liście do Hebrajczyków pojawia się ogólna wzmianka o tym, że Abraham oddał 10% Melchizedekowi, ale Abraham nie kierował się wtedy żadnym prawem. Mógł dać tyle, ile tylko chciał. Tak się złożyło, że było to 10%, ale Abraham nie wypełniał żadnego nakazu i nie zgrzeszyłby, gdyby tego nie uczynił.

W Nowym Przymierzu zasady dawania mówią o tym, że powinno ono być dyskretne (Ewangelia Mateusza 6:1-4), radosne (2 Koryntian 9:7) i proporcjonalne do tego, ile zarobiłeś (1 Koryntian 16:2). Nie ma żadnego nakazu określającego, ile należy ofiarować. Możesz ofiarować tyle, na ile pozwolił ci Bóg. Jeśli masz dużo i możesz sobie pozwolić na hojną ofiarę, możesz ofiarować więcej, a jeśli nie masz zbyt wiele, nie musisz dawać nic. To zupełnie w porządku, ponieważ Bóg jest miliarderem i nie chce, aby którekolwiek z Jego ubogich dzieci cierpiało z powodu oddawania Mu pieniędzy.

Jeśli nie zrozumiesz tych zasad, wielu pastorów i kaznodziejów będzie cię wykorzystywać i czerpać z tego korzyści finansowe. Pamiętaj jednak o tym, że kiedy dajemy, powinniśmy to robić w tajemnicy. Każdy kościół, który wymaga od ciebie ujawnienia wysokości twojej ofiary, w rzeczywistości nakłania cię do nieposłuszeństwa Słowu Bożemu zawartemu w Ewangelii Mateusza 6:1-4. Na ile to możliwe, wszystkie nasze ofiary powinny być potajemne, dobrowolne i składane z radością.

Właśnie dlatego osobiście uważam, że nie powinno się podsuwać ludziom koszyka i zmuszać ich do dawania, kiedy mogą wcale nie robić tego z radością. W takiej sytuacji prawdopodobnie nie są też w stanie dać nic w tajemnicy, ponieważ ich sąsiedzi w ławce obserwują, jak to robią. Uważam, że właściwym sposobem jest umieszczenie gdzieś w kościele skrzynki, do której ludzie mogą dobrowolnie wrzucać datki i robią to dyskretnie, z radością, i w miarę swoich możliwości. Jednak bardzo niewiele kościołów stosuje tę praktykę, ponieważ wśród większości chrześcijańskich kaznodziejów i w większości kościołów chrześcijańskich panuje ogromna miłość do pieniędzy.

Pamiętajmy, że werset z Ewangelii Mateusza 5:20 – „Wasza sprawiedliwość musi być większa niż sprawiedliwość faryzeuszy” – mógłby stanowić nagłówek niemal całej pozostałej części Kazania na Górze: Sposoby, w jakie nasza sprawiedliwość ma przewyższać sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy, abyśmy mogli wejść do Królestwa Bożego.

Jeśli chodzi o nasze dawanie, Jezus mówi, że nasze nastawienie musi całkowicie różnić się od postawy faryzeuszy – hipokrytów, którzy chcieli, aby ludzie wiedzieli, ile ofiarowują. Powiedział, abyśmy wystrzegali się okazywania swoich sprawiedliwych uczynków przed ludźmi. To jest fundamentalna zasada. Jezus nakazał, abyśmy nie czynili tego po to, by nas zauważano.

Czasami nie da się uniknąć sytuacji, w których ludzie to zauważają, ale nie powinniśmy czuć się winni, jeśli ktoś przypadkowo się o tym dowie lub gdy po prostu nie ma sposobu, by to ukryć. Najważniejszym jest, byśmy nie czynili tego po to, aby zwrócić na siebie uwagę ludzi. O to właśnie chodzi. W przeciwnym razie nie otrzymacie nagrody od waszego Ojca w niebie. Zgodnie z tym wersetem wielu jest takich, którzy ofiarowywali datki na dzieło Pańskie, a jednak nie otrzymają oni w niebie ŻADNEJ nagrody, ponieważ ich pragnieniem było, aby inni wiedzieli, jak duże były ich ofiary.

Jeśli dajesz skrycie, Ojciec twój, który widzi w ukryciu, wynagrodzi cię. To wspaniała obietnica, którą dał nam Bóg: jeśli będziemy posłuszni Jego nakazowi w tej kwestii, to pewnego dnia, gdy Chrystus powróci, czeka wielka nagroda dla tych, którzy dawali ofiarnie i w ukryciu dzielili się z innymi.

Zac Poonen

 

 

 

Dąż do głoszenia właściwego Słowa, wsłuchując się w Boga

Dąż do głoszenia właściwego Słowa, wsłuchując się w Boga

dnia 15 czerwca 2026

Od wersetu 6 rozdziału 7 Ewangelii Mateusza zaczynają się ostatnie akapity Kazania na Górze. „Nie dawajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł swoich przed wieprze, by ich snadź nie podeptały nogami swymi i obróciwszy się, nie rozszarpały was.” (Ewangelia Mateusza 7:6). Jezus uczy nas, że musimy mądrze podchodzić do tego, co i do kogo mówimy. W Księdze Przysłów 26:4 powiedziano nam, by nie odpowiadać głupiemu według jego głupoty. Nie powinniśmy przekazywać prawdy tym, którzy jej nie doceniają. Właśnie dlatego potrzebujemy mądrości za każdym razem, gdy rozmawiamy z ludźmi. Nie możemy mieć jednego, uniwersalnego przekazu dla każdego. Musimy zwracać się Boga, aby usłyszeć, co Bóg chce, abym powiedział danej osobie. W ten sposób żył Jezus i to właśnie na Jego przykładzie powinniśmy się wzorować, gdy próbujemy zrozumieć jakikolwiek fragment Pisma Świętego.

W Księdze Izajasza 50:4 znajduje się proroctwo dotyczące Pana Jezusa Chrystusa, które doskonale pasuje do osób głoszących Słowo Boże i zastanawiających się: „Co mam przekazać temu człowiekowi jako Boże przesłanie?”. Najpierw muszę rozeznać, w jakim stanie duchowym znajduje się ta osoba. Właśnie dlatego potrzebuję proroczego wglądu od Boga, gdy głoszę komukolwiek Boże Słowo. Dzielenie się Słowem Bożym jest rzeczą nadprzyrodzoną. Jeśli traktujesz to tylko jak zwykły wykład, na przykład lekcję chemii, wtedy możesz nauczać Biblii każdego i w każdym dowolnym momencie.

Jeśli jednak chcesz głosić Słowo Boże w sposób dostosowany do poziomu duchowego danej osoby, musisz posiadać nadprzyrodzoną mądrość, którą tylko Bóg może dać. W Księdze Izajasza 50:4 czytamy (odnosząc się do Chrystusa): „Pan Bóg dał mi język uczonych, abym umiał znużonemu mówić słowo w odpowiednim czasie”. Innymi słowy: „Abym mógł znaleźć właściwe słowo dla zmęczonego człowieka, którego spotykam na swojej drodze, Bóg Ojciec budzi mnie każdego ranka. Budzi mój słuch rano, bym słuchał jak uczeń”. Jezus mówi tutaj, że słuchał Boga codziennie i nieustannie, dzięki czemu mógł dawać odpowiednie słowo ludziom, którzy do Niego przychodzili.

Jednym z przykładów takiej postawy jest sytuacja z 8 rozdziału Ewangelii Jana. Czytamy tam o faryzeuszach, którzy przyprowadzili do Jezusa kobietę przyłapaną na cudzołóstwie. Powołali się oni na fragmenty Starego Testamentu, które jasno mówiły, że należy ją ukamienować. Jezus temu nie zaprzeczył, ponieważ znał Pisma Starego Testamentu. To przecież On sam przekazał je Mojżeszowi setki lat wcześniej! Co więc uczynił? Jest napisane, że Jezus nie odpowiedział. Oni dalej oskarżali tę kobietę, a Jezus po prostu schylił się i zaczął pisać palcem po ziemi (Ewangelia Jana 8:6). Czekał na jasne Słowo od Ojca: „Co mam im powiedzieć? Jakie słowo będzie właściwe dla tych ludzi, którzy chcą ukamienować tę biedną kobietę?”. Nie zamierzał zaprzeczać Pismu Świętemu, ponieważ Pismo, które On sam przekazał Mojżeszowi, nakazywało ją ukamienować. Gdy usłyszał Słowa swojego Ojca, po prostu wyprostował się i rzekł do nich: „Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci w nią kamieniem”. W wolnym tłumaczeniu z Ewangelii Jana 8:7 – „Śmiało, możecie ukamienować tę kobietę zgodnie z prawem, ale tylko ten, który jest bez grzechu, może rzucić pierwszy kamień”. I jest tam napisane, że wszyscy odeszli, począwszy od najstarszych, ponieważ mieli oni na sumieniu najwięcej grzechów.

Wystarczyło jedno słowo, by opanować sytuację! Nie trzeba było wygłaszać całego kazania. Innym zaś razem Jezus milczał. Na przykład pewnego razu, gdy zadali Mu pytanie, odpowiedział: „Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy: „z nieba”, to nam zarzuci: „Dlaczego więc nie uwierzyliście mu?” A jeśli powiemy: „od ludzi” – boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: Nie wiemy. On również im odpowiedział: Więc i Ja wam nie powiem” (Ewangelia Mateusza 21:27).

Jezus nie traktował wszystkich w ten sam sposób. Czasami ludzie przychodzili do Niego i zadawali Mu absurdalne pytania, na przykład: „Pewien mężczyzna zmarł, a jego żona wyszła za mąż za jego brata, i tak samo stało się z pozostałymi siedmioma jego braćmi. Kto więc będzie jej mężem w dniu zmartwychwstania?”. Jezus udzielił im odpowiedzi; nie odwrócił się i nie odszedł. Poświęcił czas, by wyjaśnić im, że po zmartwychwstaniu nie będzie małżeństwa (zob. Ewangelia Mateusza 22:23-30). Jeśli przyjrzymy się odpowiedziom Jezusa, zauważymy, że nie były to gotowe rozwiązania, jakie można by uzyskać, wpisując w wyszukiwarkę: „Jaka jest odpowiedź na to pytanie?”. On zawsze wsłuchiwał się w głos Ducha Świętego i jest to bardzo ważna zasada, której powinniśmy nauczyć się z Ewangelii Mateusza 7:6.

Często potrzebujemy wiedzieć, jakie słowo będzie odpowiednie dla danej osoby. We wszelkiej służbie niezwykle ważne jest, abyśmy dokładnie znali to właściwe słowo, które należy skierować do ludzi. Dlaczego Nowy Testament w 1 Liście do Koryntian 14:1 mówi, że powinniśmy pragnąć prorokować? Każdy wierzący słyszy, że powinien gorliwie pragnąć prorokować. Powód jest taki, że jeżeli podczas zgromadzenia nowotestamentowego kościoła, wszyscy prorokują i wszyscy posiadają dar proroctwa (nie każdy jest prorokiem, ale każdy może prorokować), to jest napisane, że kiedy wejdzie tam człowiek, który nie posiada tego daru i prawdopodobnie nie wierzy w te dary, zostaje on przekonany przez to, co słyszy. Tajemnice jego serca zostają ujawnione, ponieważ usłyszał słowo dokładnie odpowiadające jego potrzebom (1 List do Koryntian 14:24-25). Wtedy upadnie na twarz i będzie wielbił Boga, mówiąc: „O rany! Bóg naprawdę tu jest, bo otrzymałem słowo dokładnie takie, jakiego potrzebowałem!”

Wszystkie bez wyjątku zgromadzenia kościelne powinny tak wyglądać. W każdym kościele powinni być ludzie, którzy głoszą słowa prorocze. Aby to osiągnąć, musisz oczekiwać na Boga, polegać na Bogu i całkowicie Mu się poddać. A jeśli tego nie robisz, to nie nadajesz się na nauczyciela Słowa Bożego. Musisz dokładnie wiedzieć, co należy dać danej osobie. O to właśnie chodzi w słowach Jezusa z Ewangelii Mateusza 7:6. Kiedy widzisz kogoś, kto zachowuje się jak świnia, daj mu to, co jest odpowiednie dla świni; kiedy widzisz kogoś, kto przypomina psa, rzuć mu kość. Nie można głosić Kazania na Górze zwierzętom.

Gdy zabiegamy o dar proroctwa, Bóg daje nam zdolność, by w momencie, gdy wstajemy aby przemawiać, dokładnie rozpoznać jaka jest potrzeba ludzi stojących wokół nas. Wtedy Bóg daje nam słowo odpowiadające ich potrzebom. To niezwykle ważna zasada, którą Jezus kończy Kazanie na Górze i jest ona dla nas kluczowa do zrozumienia, szczególnie dla tych z nas, którzy są powołani do głoszenia Słowa Bożego, czy to niewierzącym, czy wierzącym. Nikim nie gardzimy. Jeśli kimś gardzisz, nie nadajesz się na sługę Bożego. Jezus nie gardził nawet największymi grzesznikami. Musimy jednak dostosować nasze słowa do potrzeb ludzi. Właśnie o to chodzi w Ewangelii Mateusza 7:6.

Zac Poonen

Jezus jest Pasterzem, który kroczy na czele Swej owczarni

Jezus jest Pasterzem, który kroczy na czele Swej owczarni

dnia 9 czerwca 2026

Słowo Boże poucza, iż mężowie mają obowiązek wpatrywać się w miłość Jezusa do Kościoła jako na wzór i miarę miłości, jaką winni żywić do swych żon (List do Efezjan 5:25). Każdy mąż, który zachował choćby cząstkę szczerości w swym sercu, przyzna, iż wypełnienie tego nakazu zajmuje całe życie. Nie ma bowiem człowieka, który już osiągnąłby tę doskonałość. To smutne, że zdecydowana większość wierzących nawet nie podejmuje takiego starania. Nigdy nie staniemy się posłuszni Słowu, jeśli zaniechamy i nawet nie spróbujemy. Właśnie to ma na uwadze Biblia, mówiąc o „dążeniu do doskonałości”. Jeden bowiem obowiązek spoczywa na mężach: miłować swe żony tak, jak Chrystus umiłował Kościół. Powinni oni nieustannie dążyć ku doskonałości w tej dziedzinie, aby z każdym mijającym rokiem ich miłość ku żonom stawała się pełniejsza, na podobieństwo Chrystusa, który umiłował Kościół i wydał zań samego siebie, aby go uświęcić.

Gdy Chrystus dostrzegał błędy w Kościele, w jaki sposób je naprawiał? Nie tak, jak to czyni większość mężów. Większość mężów próbuje skorygować błędy swoich żon za pomocą mocnych i  surowych słów, takich jak: „Nie zachowujesz się właściwie” lub innych okrutnych wyrzutów. Jezus tak nie postępował. Gdy chciał uczynić Kościół chwalebnym, niemającym skazy czy zmarszczki, lecz świętym i nieskalanym, co zrobił? Oddał swoje życie, aby go uświęcić. Czy kiedykolwiek myślałeś o tym, by zrobić to dla swojej żony? Oto jest droga Boża. Cała ludzkość żyje na odwrót, podążając na zatracenie w przeciwnym kierunku. Jeśli będziesz postępować zgodnie z Bożymi wskazówkami, twoje małżeństwo będzie się stawało coraz lepsze, aż osiągnie doskonałość. Kiedy więc jako mąż dostrzeżesz jakąś wadę u swojej żony – musisz naśladować Jezusa. Nie wolno ci czynić tego, co robią wszyscy inni ludzie wokół ciebie.

Najtrudniejszą rzeczą, którą trzeba porzucić, jest nasze ego, to egoistyczna tożsamość zwana „ja”, ów rzekomo wielki człowiek, który zasiada na tronie serca. Czuje się on wielce urażony i dotknięty, gdy małżonka nie postępuje wedle woli owego króla, zasiadającego na swym tronie. To twoje własne „ja” winno zostać wydane na śmierć, aby ją uświęcić. Niestety, niewielu mężów jest zainteresowanych podążaniem tą drogą. Jeśli nie pójdziecie ową ścieżką, wówczas wasze małżeństwo niechybnie zacznie staczać się ku upadkowi. Lecz jeśli prawdziwie pragniecie wstąpić na tę drogę, musicie z całą powagą i żarliwością dążyć do miłowania swej żony. Nie szukajcie definicji miłości w słowniku. Poszukajcie jej raczej w żywym przykładzie Chrystusa, będąc gotowymi na śmierć dla własnego „ja” w waszym związku, tak jak Chrystus umarł za nas. Oto jest nasze powołanie jako mężów.

Jezus jest naszym przywódcą, ale nie w takim sensie, w jakim świat rozumie pojęcie przywództwa. Czy wiecie, gdzie odnajdujemy Jezusa w Jego ostatnich dniach na ziemi? Oto jest u stóp Swojej Oblubienicy, gdy zniża się, by obmyć jej nogi. Innymi słowy, jeśli mąż osiągnie wyżyny doskonałości, znajdziemy go u stóp swojej żony, myjącego jej stopy, niosącego jej pomoc i oczyszczającego ją, aby ją uświęcić. Co oznacza „umyć jej stopy”? Jest to wykonywanie trudnych i nieprzyjemnych zadań. Oczywiście bywają głupie żony, które to wykorzystują, obracając na swoją korzyść i dążąc do panowania nad swoimi mężami. Ale Jezus nie był przecież popychadłem, po którym ludzie mogli bezkarnie deptać, prawda? Niektóre kobiety błędnie interpretują stwierdzenie, że mąż powinien myć żonie stopy i wykonywać brudną robotę. W rezultacie ich mężowie stają się służącymi, którzy zajmują się wszelkiego rodzaju dziwnymi i przykrymi obowiązkami. Nie to mam na myśli. Jezus nie był podnóżkiem dla nikogo. Gdybyście ujrzeli Jezusa zasiadającego pośród Swych uczniów, nie mielibyście żadnej wątpliwości, kto pośród nich jest Przywódcą. Jego przywództwo było jasne i niepodważalne. Nikomu nie przyszłoby na myśl, że to Piotr bądź Mateusz przewodzi reszcie. Właśnie takie stanowisko powinni zajmować mężowie. I dokładnie tej subtelnej równowagi pomiędzy byciem przywódcą a byciem sługą musimy nauczyć się od Jezusa. Do tego rodzaju przywództwa potrzebna jest mądrość, którą udzielić może tylko Bóg, jeśli o nią poprosisz w żarliwej modlitwie.

Jezus jest Pasterzem, który kroczy na czele Swej owczarni. Nie popędza jej przed sobą uderzając z tyłu. Jezus nie wygłaszał zbyt wielu napomnień. On Sam stał się żywym wzorem dla Swej Oblubienicy. Oto kim musi być mąż: przykładem na podobieństwo Chrystusa, pasterzem prowadzącym swą żonę. Kiedy twoja żona potknie się, drogi bracie, zadaj sobie pytanie: „Czy prowadzę moją owcę, moją żonę, którą powierzył mi Bóg, właściwą drogą?”. Tuż za twoją żoną podążają inne małe owieczki – wasze dzieci. Wszystkie one są zależne od jednego człowieka, od pasterza. Jeśli mąż nie potrafi panować nad sobą, jakże może oczekiwać właściwego postępowania od owcy i jagniąt? Jeśli on sam nie sprawuje swojego zbawienia z bojaźnią i drżeniem, i jeśli nie idzie w ślady Jezusa, w którą stronę podąży ów dom? Niechybnie w kierunku przeciwnym do tego, jaki zamierzył Bóg, upodabniając się do reszty ludzkości.

Jeśli więc pragniemy, by nasze małżeństwa stały się jeszcze lepsze, potrzeba nam mężów, którzy poważnie podchodzą do kwestii naśladowania Jezusa. To musi być największe zamiłowanie, pasja, zajęcie na całe życie, a wręcz nawet praca na pełen etat, a nie tylko coś czynione okazjonalnie podczas zgromadzenia Kościoła. Ten rodzaj małżeństwa jest przeznaczony dla uczniów, a nie dla tych, którzy tylko chcą trafić do nieba po śmierci.

Zac Poonen

Wstawiennicza miłość

Wstawiennicza miłość

dnia 26 maja 2026

„Przyobleczcie się w całą zbroję Bożą, abyście mogli stać mocno wobec zasadzek diabła.” List do Efezjan 6:11

Wielu z nas słyszało ten werset i czytało o „hełmie zbawienia” oraz „pancerzu sprawiedliwości”. Mało kto jednak wie, iż pierwszym, który przywdział ową zbroję, był sam Jezus:

„Widział, że nie ma żadnego człowieka i zdziwił się, że nie ma nikogo, kto by się wstawił. Dlatego jego ramię przyniosło mu zbawienie (…). Przyodział się bowiem w sprawiedliwość jak w pancerz i włożył hełm zbawienia na swą głowę.” Księga Izajasza 59:16-17

Jest to starotestamentowe proroctwo o Jezusie, do którego święty Paweł nawiązuje w szóstym rozdziale Listu do Efezjan.

Niezwykłe jest, iż ten werset ukazuje Jezusa przywdziewającego zbroję Bożą, aby wstawiać się za nami. Dzisiaj On wzywa nas, abyśmy wstępowali w Jego ślady w dziele wstawiennictwa.

Noszenie zbroi w życiu codziennym

W pismach Starego Testamentu oraz w dawnych wiekach wojownikowi często towarzyszył giermek – cichy, bezimienny pomocnik, który nosił zbroję, trwał u jego boku w chwilach niebezpieczeństwa i dbał o to, by w razie potrzeby ów wojownik był w pełni gotów do walki. Obraz ten doskonale oddaje nasze powołanie do bycia orędownikami wstawiającymi się za współmałżonkami, dziećmi oraz wspólnotą kościelną. Podążamy w tym za doskonałym wzorem samego Jezusa, który pozostaje naszym obrońcą i orędownikiem, żyjąc zawsze, aby wstawiać się za nami (List do Hebrajczyków 7:25).

Każdego dnia w naszym życiu stajemy się świadkami tego typu bitew:

· Małżonek przytłoczony zniechęceniem, użalaniem się nad sobą, niepokojem albo trudną sytuacją zawodową lub finansową.

· Dziecko zmagające się z poczuciem niepewności, skrywanym grzechem lub problematyczną sytuacją w szkole.

· Brat lub siostra pokonani przez grzech, a niekiedy nieświadomi, że grzech zatruwa ich duszę.

Nie możemy ograniczać się do krytykowania z daleka, ale musimy stać się wiernym towarzyszem broni, mówiącym: „Twoja walka jest moją walką. Twoja słabość jest moją słabością. Będę stał u twego boku, tak jak Jezus stanął przy mnie”.

Pierwszy znak Miłości Wstawienniczej: Będę z tobą na 100%

W rozdziale 14 Pierwszej Księgi Samuela Jonatan wyrusza, by zaatakować filistyński garnizon, mając przy sobie jedynie swojego giermka. W tym ryzykownym akcie wiary wspinając się między dwoma ostrymi urwiskami, mówi:  „Chodź, pójdziemy do załogi tych nieobrzezanych, może PAN zadziała dla nas, gdyż PANU nietrudno wybawić przez wielu czy przez niewielu.” (1 Księga Samuela 14:6). Jego giermek odpowiada czymś naprawdę niezwykłym: „Czyń wszystko, co uważasz za słuszne, w pełni cię popieram, cokolwiek zdecydujesz” (1 Księga Samuela 14:7, NLT).

· Żony: gdy wasz mąż staje do duchowej walki, czy waszą odpowiedzią jest: „Jestem z tobą całym sercem”, czy też siejecie zwątpienie i trwogę?

· Mężowie: gdy wasza żona zmaga się z trudnościami, czy pozostajecie krytyczni i zdystansowani, czy też wkraczacie do działania, jak gdyby jej słabość była waszą własną?

· Bracia i siostry: gdy wasi starsi przechodzą przez trudne próby i podejmują ciężkie decyzje, ufając Panu, czy wspieracie ich niczym wierni towarzysze broni, czy też stoicie z boku jako surowi sędziowie?

Jezus przestrzega nas przed duchem oskarżania: dostrzegamy źdźbło w oku brata swego, podczas gdy belka osądu tkwi w naszym własnym. Jednak historia ta nie kończy się na samym tylko pozbyciu się belki oskarżania. Kończy się ona usunięciem źdźbła z oka naszego brata DOPIERO PO TYM, jak my sami uwolniliśmy się od ducha oskarżania. To zaś może się ziścić jedynie wówczas, gdy dojdziemy do miejsca, w którym źdźbło w oku brata odczuwać będziemy tak, jakby tkwiło w naszym własnym oku. „Zrzućmy z siebie wszelki ciężar i biegnijmy wspólnie, patrząc na Jezusa” (por. List do Hebrajczyków 12:1). Twoje brzemię nie jest już tylko twoim brzemieniem, teraz jest ono NASZYM brzemieniem.

W Liście Jakuba 5:20 czytamy: „(…) kto zawrócił grzesznika z jego błędnej drogi, uratuje jego duszę od śmierci i zakryje mnóstwo grzechów.” W ten właśnie sposób miłość zakrywa mnóstwo grzechów (1 List Piotra 4:8). Miłość nie godzi się na ślepotę wobec grzechu; ona podejmuje walkę o upamiętanie i odnowę.

Juda w swoim Liście, wersety 22-23 naucza: „I rozróżniając, nad jednymi prawdziwie miejcie litość, a innych w bojaźni ratujcie, wyrywając ich od ognia, mając odrazę i do tuniki, która jest splamiona przez ciało”. Miłość wstawiennicza trwa w czujności, by sama nie uległa skażeniu przez grzech, a jednocześnie jest pełna miłosierdzia i nieustępliwa w dążeniu do wyrwania ukochanej osoby z paszczy grzechu, który ją pochłania.

Drugi znak Miłości Wstawienniczej: Będę mniej mówić i więcej się modlić

Pismo Święte pochwala pewien rodzaj „cichej ewangelizacji”. W Pierwszym Liście Piotra 3:1-2 czytamy: „Podobnie wy, żony, bądźcie uległe mężom swoim, aby, jeśli nawet niektórzy nie są posłuszni Słowu, dzięki postępowaniu kobiet, bez słowa zostali pozyskani, ujrzawszy wasze czyste, bogobojne życie”. Czy wiesz, że można zdobyć czyjąś duszę, nie wypowiadając ani słowa?

Gdy jest mowa o tym, żeby postępować „Podobnie”, wzorem do naśladowania jest fragment znajdujący się kilka wersetów wcześniej, w 1 Liście Piotra 2:23, gdzie o Jezusie czytamy: „On, gdy mu złorzeczono, nie odpowiadał złorzeczeniem, gdy cierpiał, nie groził, lecz poruczał sprawę temu, który sprawiedliwie sądzi;”.

To znaczy, że ten sposób postępowania dotyczy nas wszystkich, a nie tylko żon, ponieważ wzorem jest tu sam Jezus. Miłość wstawiennicza częstokroć oznacza mniej słów kierowanych do ludzi, a więcej zanoszonych do Boga.

Niezwykle znamienne jest to, co Paweł mówi tuż po opisaniu zbroi Bożej, dając nam klucz do pojęcia jej głębszego celu. Zaraz po owych wersetach, w Liście do Efezjan 6:18, pisze: „We wszelkiej modlitwie i prośbie modląc się w każdym czasie w Duchu, czuwając nad tym z całą wytrwałością i z prośbą za wszystkich świętych”. To naprawdę przełomowa myśl, że zakładam zbroję Bożą nie tylko po to, by stanąć w obronie samego siebie, ale by wejść w bój modlitewny za innych, począwszy od własnego domu, a skończywszy na wspólnocie kościoła i bliźnich.

Podobnie prorok Izajasz roztacza przed nami zachwycający obraz tego rodzaju walki wstawienniczej.

W Księdze Izajasza 62:1 czytamy: „Ze względu na Syjon nie będę milczeć, ze względu na Jerozolimę nie spocznę, dopóki jego sprawiedliwość nie wzejdzie jak blask i jego zbawienie nie zapłonie jak pochodnia”.

Zastąp w tym wersecie słowa „Syjon” i „Jerozolima” imieniem swojej żony, imieniem swojego brata lub imieniem swojego dziecka: „Ze względu na moją żonę nie będę milczał… ze względu na moje dziecko… ze względu na mojego brata”.

Oto czym jest posługa wstawiennictwa, nieustanna, często ukryta przed wzrokiem świata, lecz drogocenna w oczach Boga. Prorok Samuel odczuwał to tak głęboko, że powiedział: „A jeśli chodzi o mnie, nie daj Boże, bym miał grzeszyć przeciw PANU, przestając się modlić za was.” (1 Księga Samuela 12:23). Zaprzestanie wstawiennictwa było w jego oczach grzechem przeciwko samemu Bogu. Nawet gdy Saul zbłądził i utracił namaszczenie, Samuel nigdy nie przestał nad nim boleć, mimo że nie ujrzał go już nigdy więcej (por. 1 Księga Samuela 15:35).

Miłość, która wstawia się za kimś, może oznaczać trwanie w modlitwie na długo po tym, jak relacja stała się trudna bądź pełna dystansu.

Trzeci znak Miłości Wstawienniczej: Będę ogłaszać nad tobą sprawiedliwość Bożą

W trzecim rozdziale Księgi Zachariasza arcykapłan Jozue staje w brudnych szatach przed aniołem Pańskim, a obok niego stoi szatan, aby „go oskarżać”. Pan odpowiada w wersecie drugim: „Niech cię PAN zgromi, szatanie! Niech cię skarci PAN, który wybrał Jerozolimę. Czyż nie jest on jak głownia wyrwana z ognia?”.

Wtedy Bóg nakazuje: „Zdejmijcie z niego te brudne szaty”. Do Jozuego mówi: „Oto ja zdjąłem z ciebie twoją winę i każę cię przyoblec w szaty odświętne”. Następnie Zachariasz dodaje w wersecie 5: „Włóżcie mu na głowę czysty zawój!”.

Takie jest serce Ojca wobec syna marnotrawnego: na pierwszy znak skruchy biegnie mu na spotkanie, bierze go w objęcia, przyodziewa, przywraca mu godność i raduje się. Naszą reakcją (zgoła odmienną od postawy starszego brata z tej przypowieści) musi być odzwierciedlenie tej samej radości, świętowania i usprawiedliwienia już przy pierwszych oznakach szczerej skruchy. Nie wolno nam powiedzieć: „No dobrze, to dopiero początek; zobaczymy, czy mówisz poważnie”. Winniśmy raczej zawołać: „Pan zgładził twoją nieprawość i ogłosił cię sprawiedliwym, gdy okazałeś skruchę. Z radością podzielam i świętuję Jego osąd nad tobą.”

Wezwanie dla naszych domów i naszego Kościoła

Wyobraź sobie rodziny, w których mężowie i żony są dla siebie nawzajem oparciem; w których rodzice nie rzucają oskarżeń, lecz czuwają i modlą się za swoje dzieci; wyobraź sobie Kościół, w którym bracia i siostry w cichości serca walczą o wzajemną świętość. Wyobraź sobie rodziny i wspólnoty, w których:

· Stajemy wzajemnie do bitew, jakby były one naszymi własnymi.

· Mniej mówimy, a więcej się modlimy.

· Gdy tylko dostrzegamy pierwsze oznaki skruchy, natychmiast deklarujemy Bożą obietnicę sprawiedliwości wobec siebie nawzajem.

Niech Pan uczyni nas czujnymi strażnikami i wiernymi pomocnikami; ludźmi pełnymi miłości i modlitwy wstawienniczej w naszych małżeństwach, w naszych rodzinach, i w naszym kościele.

Zac Poonen