Bóg kontroluje nasze okoliczności

Bóg kontroluje nasze okoliczności

dnia 13 stycznia 2026

Aby nasza wiara była niewzruszona, musi ona pewnie opierać się na trzech faktach dotyczących Boga – Jego doskonałej miłości, Jego absolutnej mocy oraz Jego doskonałej mądrości. Jeśli jesteśmy przekonani o Jego miłości, musimy być równie przekonani o Jego suwerennej mocy.

Dlatego Jezus nauczył nas, abyśmy rozpoczynali nasze modlitwy, zwracając się do Boga słowami: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”.

„Ojcze nasz” przypomina nam o Jego doskonałej miłości, a „któryś jest w niebie” przypomina nam, że jest On Bogiem Wszechmogącym, który w absolutnej suwerenności panuje nad wszystkim, co dzieje się na ziemi. Jako Bóg jest On również doskonale mądry i dlatego doskonale porządkuje nasze drogi zgodnie ze swoją mądrością.

„Droga Boga jest doskonała (Jego mądrość jest doskonała)… i On czyni moją drogę doskonałą (doskonale porządkuje moje okoliczności)” (Psalm 18:30,32).

Gdyby Bóg nie był doskonały w miłości, mocy i mądrości, nasza wiara nie miałaby solidnego fundamentu. Ale ponieważ On jest doskonały we wszystkich trzech, nie powinniśmy się nigdy chwiać.

Wiara jest oparciem całej ludzkiej osobowości na Bogu, w całkowitym zaufaniu do Jego doskonałej miłości, Jego absolutnej mocy i Jego doskonałej mądrości.

Wszyscy bez trudu przyznamy, że mądrość Boga jest doskonała. Jego drogi są tak samo wyższe od naszych, jak niebo jest wyższe od ziemi.

„Moje myśli bowiem nie są waszymi myślami ani wasze drogi nie są moimi drogami, mówi PAN; Ale jak niebiosa są wyższe niż ziemia, tak moje drogi przewyższają wasze drogi, a moje myśli – wasze myśli.” (Księga Izajasza 55:8-9)

Dlatego często nie potrafimy zrozumieć sposobu, w jaki On działa, ani tego, jak porządkuje nasze sprawy. Jeśli dziecko nie potrafi zrozumieć wszystkich dróg swojego ojca, nie jest niczym dziwnym, że my również nie potrafimy zrozumieć wszystkich dróg Boga. Jednakże, gdy wzrastamy duchowo i coraz bardziej uczestniczymy w Boskiej naturze, zaczniemy coraz lepiej rozumieć Boże drogi.

Całkowita suwerenność Boga nad wszystkimi ludźmi i okolicznościami to kwestia, co do której wielu wierzących nadal ma wątpliwości. Mogą to potwierdzać słowami, ale nie wierzą, że „działa” to w codziennych sytuacjach życiowych. Tymczasem Pismo Święte jest pełne przykładów tego, jak Bóg działał suwerennie na rzecz swojego ludu – często w najbardziej nieoczekiwany sposób.

Wielu z nas zna oczywiste, cudowne sposoby, w jakie Bóg działał dla dobra swojego ludu – takie jak wyprowadzenie Izraelitów z Egiptu. Często jednak nie dostrzegamy większych cudów, przez które Bóg odwracał zamiary Szatana, gdy ten atakował Boży lud.

Przypadek Józefa jest klasycznym przykładem. Bóg miał plan wobec jedenastego syna Jakuba, aby uczynić go drugim władcą Egiptu, zanim ten ukończy trzydzieści lat.

Józef był bogobojnym młodzieńcem i dlatego był znienawidzony przez szatana. Szatan podburzył więc jego starszych braci, aby się go pozbyli. Ale Bóg zadbał o to, aby nie odebrali Józefowi życia. Udało im się natomiast sprzedać go kupcom ismaelskim. I jak myślisz, dokąd ci kupcy zabrali Józefa? Oczywiście do Egiptu! Było to wypełnienie pierwszego etapu Bożego planu!

W Egipcie Józef został kupiony przez Potyfara. To również było zaplanowane przez Boga. Żona Potyfara była złą kobietą. Zafascynowana Józefem, wielokrotnie próbowała go uwieść. Kiedy w końcu zrozumiała, że nie uda jej się tego osiągnąć, fałszywie oskarżyła Józefa i kazała go wtrącić do więzienia. A kogo, twoim zdaniem, Józef spotkał w więzieniu? Podczaszego faraona! Bóg sprawił, że podczaszy faraona również został uwięziony w tym samym czasie, aby Józef mógł go poznać. Był to drugi etap Bożego planu.

Trzecim krokiem Boga było pozwolenie podczaszemu faraona zapomnieć na dwa lata o Józefie. „Jednak przełożony podczaszych nie pamiętał o Józefie, ale zapomniał o nim. Po upływie dwóch lat śniło się faraonowi…Wtedy przełożony podczaszych powiedział do faraona…” (Księga Rodzaju 40:23; 41:1,9).

Zgodnie z Bożym planem nadszedł czas, aby Józef został uwolniony z więzienia.

W Psalmie 105:19-20 czytamy: „Aż do tego czasu, gdy jego słowo się spełniło, słowo PANA doświadczało go. Posłał król i kazał go uwolnić, władca narodu wypuścił go na wolność.”

Józef miał teraz trzydzieści lat. Nadszedł czas wyznaczony przez Boga. Dlatego Bóg dał faraonowi sen. I Bóg również przypomniał podczaszemu Józefa  –  jako tłumacza jego snu. W ten sposób Józef stanął przed faraonem i został drugim władcą Egiptu. Boży harmonogram wydarzeń w życiu Józefa nie mógł być bardziej doskonały!

Nigdy nie wpadlibyśmy na pomysł, aby zaplanować życie Józefa w taki sposób, jak uczynił to Bóg. Gdybyśmy mieli możliwość zaplanowania życia Józefa, prawdopodobnie zapobieglibyśmy wszelkim krzywdom, jakie go spotkały. Lecz sposób, w jaki uczynił to Bóg, był lepszy.

Znacznie większym cudem jest to, gdy zło, które wyrządzają nam ludzie, zostaje wykorzystane do spełnienia Bożych planów wobec nas! Bóg czerpie wielką radość z odwracania sytuacji na niekorzyść szatana, tak że wszystko współdziała ku dobremu tych, którzy są Jego wybranymi.

Zastosujmy te wydarzenia do naszych własnych okoliczności.

Jaka powinna być nasza postawa wobec złych ludzi, wobec braci zazdrosnych o nas, wobec kobiet, które fałszywie nas oskarżają, wobec przyjaciół, którzy obiecują nam pomoc, lecz o tym zapominają, albo wobec niesprawiedliwego uwięzienia?

Czy wierzymy, że Bóg jest na tyle wszechmocny, aby użyć wszystkich tych ludzi i wszystkiego, co oni czynią – czy to świadomie, czy nieświadomie – do wypełnienia swojego celu w naszym życiu? Skoro uczynił to dla Józefa, czyż nie uczyni tego także dla nas? Z pewnością może to zrobić i uczyni to.

Ale powiem wam, kto mógł zniweczyć Boży plan dla życia Józefa. Tylko jedna osoba – sam Józef. Gdyby uległ pokusom żony Potyfara z pewnością zostałby odrzucony przez Boga.

W całym wszechświecie jest tylko jedna osoba, która może zniszczyć i udaremnić Boży plan dotyczący twojego życia – i jesteś to ty sam. Nikt inny nie jest w stanie tego zrobić. Ani twoi przyjaciele, ani wrogowie. Ani aniołowie, ani szatan. Tylko ty. Gdy to zrozumiemy, uwolni nas to od wielu naszych lęków i od niewłaściwych postaw wobec tych, którzy wyrządzają nam krzywdę.

Zac Poonen

Droga sprawiedliwych w Nowym Roku

Droga sprawiedliwych w Nowym Roku

dnia 6 stycznia 2026

„Ale droga sprawiedliwych jest jak blask zorzy porannej, która coraz jaśniej świeci aż do białego dnia.”
(Przypowieści Salomona 4:18)

To naprawdę jest obietnica Nowego Przymierza. Wiemy, że człowiek staje się sprawiedliwy dopiero wtedy, gdy uwierzy w Chrystusa, kiedy jego grzechy będą odpuszczone i zostanie uznany przez Boga za sprawiedliwego, usprawiedliwionego sprawiedliwością Chrystusa, która go okrywa. Jednak nie jest wolą Boga, aby jego życie było tylko jak wschód słońca. Jest napisane: „Ścieżka sprawiedliwych jest jak wschód słońca…”. Wiemy jednak, że kiedy wschodzi słońce, pojawia się światło, ale słońce nadal nie świeci najjaśniej. Pomyśl o słońcu wschodzącym na niebie; światło to świeci coraz jaśniej i jaśniej, aż do południa, kiedy osiąga idealną jasność. Można powiedzieć, że wraz ze wschodem słońca cienie się zmniejszają; cień naszego egoistycznego życia zmniejsza się, maleje, aż w końcu słońce znajduje się nad głową, gdzie cień całkowicie znika. I taka jest wola Boża względem nas. Od momentu naszego ponownego narodzenia nie jest wolą Bożą, aby którekolwiek z Jego dzieci doświadczało wzlotów i upadków.

Obecnie większość chrześcijan doświadcza wzlotów i upadków, a kiedy słyszymy, że inni ludzie również doświadczają wzlotów i upadków, i jakiś kaznodzieja doświadcza wzlotów i upadków, czujemy się pocieszeni w naszej porażce. Nasze standardy czerpiemy od jakiegoś cielesnego wierzącego lub cielesnego kaznodziei, zamiast ze Słowa Bożego, które mówi, że droga sprawiedliwych nie jest wyboista. Nie jest tak, że raz jest jasno, potem ciemno, potem znowu jasno, a potem znowu ciemno. Raz na szczycie góry, a potem w dołku. Raz chwaląc Pana i radując się, a następnego dnia ponury i nieszczęśliwy. Jeśli takie są nasze doświadczenia, chcę tylko powiedzieć, że nie jest to wolą Boga. Nie jest to droga sprawiedliwych. Jeśli ktoś podąża tą drogą, możemy jasno powiedzieć, że nie podąża drogą sprawiedliwych.

Ścieżka sprawiedliwych jest nazwana w Nowym Testamencie „Drogą Nową i Żywą”. To nie jest doktryna do zrozumienia; to jest ścieżka sprawiedliwych. Słyszymy teraz o ludziach, którzy wierzą w Drogę Nową i Żywą. Otrzymałem list dotyczący osoby, która mówiła o „braciach i siostrach Nowej i Żywej Drogi”. Kim jest brat lub siostra Nowej i Żywej Drogi? Nie jest to ktoś, kto zasiada w Kościele Wspólnoty Chrześcijańskiej. Nie jest to ktoś, kto rozumie doktrynę, ale ktoś, kto nie idzie w górę i w dół. Osoba, która podąża w górę i w dół, nie znajduje się na Nowej i Żywej Drodze; jest to stara, martwa droga. Nowa i Żywa Droga jest jaśniejsza, jaśniejsza, jaśniejsza i jaśniejsza. To jest JEDYNA Nowa i Żywa Droga, o której mówi Nowy Testament: droga sprawiedliwych. To „bycie w dołku” dowodzi jedynie, że zrozumieliśmy doktrynę, ale w ogóle nie wkroczyliśmy na właściwą drogę.

Droga sprawiedliwych jest jak wschód słońca, które świeci coraz jaśniej; a słońce nie porusza się tam i z powrotem. Nie zmienia nagle zdania. Po prostu nieustannie idzie naprzód i taka jest wola Boża dla naszego życia, bracia i siostry. To jest wola Boża – aby nasze życie stawało się każdego dnia coraz lepsze. Oznacza to, że otrzymuję coraz więcej światła na to, co kryje się w moim ciele. Dostaję teraz światło na to, co mieszka w moim ciele, o czym nie wiedziałem jeszcze sześć miesięcy temu. Jeśli nie jesteśmy w tym stanie, nie jesteśmy na ścieżce sprawiedliwych. Nauczmy się tego bardzo wyraźnie, abyśmy nie oszukiwali samych siebie, rozumiejąc jedynie jakąś doktrynę. To jest ścieżka, na której światło staje się coraz jaśniejsze i jaśniejsze; ścieżka, gdzie otrzymuję coraz więcej światła na moje ciało. Albo jak mówi 1 List Jana 1:7: „Jeśli chodzimy w światłości, tak jak Bóg jest w światłości…”. Bóg jest światłością, a jeśli chodzę w tej światłości, zbliżam się do Boga; światło staje się coraz jaśniejsze. Oznacza to, że coraz bardziej dostrzegam to, co mieszka w moim ciele. Jestem w stanie coraz bardziej umierać dla siebie i staję się coraz mądrzejszy. W ten sposób Jezus wzrastał w mądrości: kroczył Nową i Żywą Drogą. W Ewangelii Łukasza 2:52 czytamy, że wzrastał w mądrości. I o tym właśnie mówi Salomon natchniony Duchem Świętym w Księdze Przysłów 4:18.

W 2 Liście do Koryntian 3:18 jest napisane, że Duch Święty ukazuje nam chwałę Jezusa. Ta chwała jest światłem, które staje się coraz jaśniejsze w naszym życiu, gdy Duch Święty przemienia nas na podobieństwo Jezusa, z chwały w chwałę. Księga Przysłów 4:18 jest wersem Starego Testamentu, który odpowiada 2 Listowi do Koryntian 3:18. Jeśli chcesz zrozumieć ten werset, musisz przejść do odpowiadającego mu wersetu w Nowym Testamencie, do 2 Listu do Koryntian 3:18, i przeczytać: „…z chwały w chwałę, z chwały w chwałę”.

Życzymy Wam wszystkim błogosławionego roku 2026 – niech Duch Święty przemienia Was na podobieństwo Jezusa, z chwały w chwałę.

Zac Poonen

Rozważ swoje postępowanie

Rozważ swoje postępowanie

dnia 30 grudnia 2025

Kiedy zbliża się koniec roku, warto przyjrzeć się naszemu życiu i zastanowić się, jak nam minął. Prorok Aggeusz napominał ludzi swoich czasów, aby „rozważyli swoje drogi”. W Księdze Aggeusza 1:5-6 czytamy: „Teraz więc tak mówi PAN zastępów: Zastanówcie się nad swoimi drogami. Siejecie wiele, a mało zbieracie; jecie, ale się nie nasycacie; pijecie, ale nie gasicie pragnienia; ubieracie się, lecz nikt nie może się ogrzać, a ten, kto gromadzi zarobek, gromadzi go w dziurawym worku.” Możemy zastosować te słowa do siebie w taki sposób: Pan rzuca nam wyzwanie, mówiąc: „Zastanów się, jak toczyło się twoje życie”.

Czy pojawiły się duchowe owoce? Wiele zasialiście, ale niewiele zebraliście. Chodziliście na wiele spotkań, czytaliście wiele chrześcijańskich książek i słuchaliście wielu chrześcijańskich kaset, ale czy wasz dom jest dziś domem pobożnym i pełnym pokoju? Czy zwyciężyłeś choćby w tak prostej sprawie jak krzyczenie na żonę/męża? Jeśli nie, to chociaż zasiałeś wiele, zebrałeś mało. Ubierasz się, a jednak nie jest ci ciepło. Zarabiasz tak dużo pieniędzy, ale masz dziury w kieszeni, więc większość z nich się marnuje.

Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych – nawet doprowadzenie nas do Jego doskonałej woli po tym, jak wielokrotnie ponosiliśmy sromotne porażki. Jedynie nasza niewiara może Go powstrzymać. Jeśli mówisz: „Ale ja tyle razy wszystko popsułem. Teraz jest już niemożliwe, aby Bóg wprowadził mnie w swój doskonały plan”, wtedy stanie się to niemożliwe – ponieważ TY nie wierzysz w to, co On może dla ciebie uczynić. Lecz Jezus powiedział, że dla Boga nie ma nic niemożliwego – jeśli tylko wierzymy.

„Według wiary waszej niechaj się wam stanie”– to Boże prawo we wszystkich sprawach (Ewangelia Mateusza 9:29). Otrzymamy to, w co wierzymy. Jeśli wierzymy, że coś jest dla Boga niemożliwe, nie wypełni się to w naszym życiu. Z drugiej strony, przy sądzie Chrystusowym odkryjesz, że inny wierzący, który narobił w swoim życiu większego bałaganu niż ty, mimo to wypełnił doskonały plan Boga dla swojego życia – tylko dlatego, że wierzył, iż Bóg może podnieść rozbite kawałki jego życia i uczynić z nich coś „bardzo dobrego”. Jakże wielki żal ogarnie cię tego dnia, kiedy odkryjesz, że to nie twoje porażki (bez względu na to, jak liczne były) udaremniły Boży plan dotyczący twojego życia, ale twoja niewiara!

„Syn Boży pojawił się w tym celu, aby zniweczyć (rozwiązać) dzieła diabła.”  (Pierwszy List Jana 3:8 Amplified Bible). Ten werset oznacza w rzeczywistości, że Jezus przyszedł, aby rozwiązać wszystkie węzły, które diabeł zawiązał w naszym życiu. Wyobraź sobie to w ten sposób: gdy się urodziliśmy, można powiedzieć, że Bóg dał każdemu z nas idealnie zwiniętą kulę sznurka. Gdy zaczęliśmy żyć dzień po dniu, zaczęliśmy ją rozwijać i wiązać na niej węzły (grzesząc). Dziś, po wielu latach rozwijania tego sznurka, ogarnia nas rozpacz, gdy widzimy tysiące węzłów, które na nim są. Lecz Jezus przyszedł, aby „rozwiązać węzły, które diabeł zawiązał”. Dlatego jest nadzieja nawet dla tych, których sznur jest najbardziej poplątany.

Pan może rozwiązać każdy węzeł i dać ci z powrotem do rąk idealną kulę sznurka. To jest przesłanie Ewangelii: możesz zacząć od nowa. Mówisz: „To niemożliwe!”. Cóż, wtedy stanie się tobie według twojej wiary. W twoim przypadku będzie to niemożliwe. Lecz słyszę kogoś innego, którego życie jest gorsze od twojego, mówiącego: „Tak, wierzę, że Bóg to we mnie uczyni”. Jemu również stanie się według jego wiary. W jego życiu Boży doskonały plan zostanie wypełniony.

Jeśli w twoim życiu zapanuje Boży smutek z powodu wszystkich twoich porażek, to nawet jeśli twoje grzechy są jak szkarłat lub czerwone jak purpura, nie tylko staną się białe jak śnieg zgodnie z obietnicą zawartą w Starym Przymierzu (Księga Izajasza 1:18), ale Bóg obiecuje w Nowym Przymierzu, że „nie będzie więcej pamiętał o twoich grzechach” (List do Hebrajczyków 8:12). Niezależnie od popełnionych błędów i porażek, z Bogiem możesz zacząć od nowa. Nawet jeśli w przeszłości podejmowałeś tysiące nowych prób i ponosiłeś porażki, możesz dziś zrobić tysiąc pierwszy nowy początek. Bóg nadal może uczynić twoje życie chwalebnym. Dopóki jest życie, jest nadzieja. Dlatego nigdy nie przestawaj ufać Bogu. Nie może On czynić wielu potężnych dzieł w życiu swoich licznych dzieci nie dlatego, że zawiedli Go w przeszłości, lecz dlatego, że nie ufają Mu teraz. „Oddajmy więc chwałę Bogu, będąc mocni w wierze” (List do Rzymian 4:20) i ufając Mu w przyszłości w sprawach, które do tej pory uważaliśmy za niemożliwe. Wszyscy ludzie – młodzi i starzy – mogą mieć nadzieję, bez względu na to, jak bardzo zawiedli w przeszłości, jeśli tylko uznają swoje porażki, uniżą się i zaufają Bogu.

Zac Poonen

Prawda o Bożym Narodzeniu

Prawda o Bożym Narodzeniu

dnia 23 grudnia 2025

Ludzie są porównywani do owiec. A owce mają skłonność do podążania za tłumem bez zadawania pytań. Jezus jednak przyszedł i nauczył nas, abyśmy wszystko sprawdzali w świetle Słowa Bożego. Faryzeusze wywyższali ludzkie tradycje. Jezus wywyższał Słowo Boże. Mamy żyć każdym słowem Bożym i odrzucać każdą ludzką tradycję, która jest sprzeczna ze Słowem Bożym (Ewangelia Mateusza 4:4).

Wojna, którą Jezus nieustannie toczył z faryzeuszami, była odwieczną walką między Słowem Bożym a tradycjami ludzkimi. W kościele toczymy dziś tę samą walkę. Słowo Boże jest jedynym niebiańskim światłem, jakie mamy na tej ziemi. A gdy Bóg najpierw stworzył światło, natychmiast oddzielił je od ciemności. Ciemność to zarówno grzech, jak i ludzkie tradycje. Musimy więc oddzielić zarówno grzech, jak i ludzkie tradycje od czystego słowa Bożego, aby w kościele nie było żadnej domieszki.

Boże Narodzenie

Rozważmy Boże Narodzenie, które przez wielu obchodzone jest jako dzień narodzin Jezusa Chrystusa. Handlowcy wszystkich wyznań religijnych z niecierpliwością czekają na Boże Narodzenie, ponieważ jest to czas, w którym mogą osiągnąć duże zyski. Jest to święto komercyjne, a nie duchowe. Miliony dolarów i rupii wydawane są na kartki świąteczne i prezenty. W tym okresie wzrasta również sprzedaż napojów alkoholowych.

Czy jest to więc rzeczywiście dzień narodzin Syna Bożego, czy raczej „innego Jezusa”?

Przyjrzyjmy się najpierw Słowu Bożemu. Biblia mówi nam, że w noc narodzin Jezusa pasterze przebywali ze swoimi owcami na polach Judei (Ewangelia Łukasza 2:7-14). Pasterze w Izraelu nigdy nie trzymali swoich stad na otwartych polach nocami od października do lutego, ponieważ w tych miesiącach pogoda była tam deszczowa i zimna. Zatem prawdziwy Jezus musiał urodzić się między marcem a wrześniem. 25 grudnia jest więc dniem narodzin „innego Jezusa”, który został narzucony niczego niepodejrzewającemu chrześcijaństwu przez nienawróconych ludzi!

Co więcej, nawet gdybyśmy znali dokładną datę narodzin Jezusa, nadal pozostaje pytanie, czy Bóg zamierzał, aby Jego Kościół ją obchodził. Maria, matka Jezusa, z pewnością znała dokładną datę Jego narodzin. Po dniu Pięćdziesiątnicy przez wiele lat przebywała z apostołami. Jednak nigdzie nie ma wzmianki o dacie narodzin Jezusa. Co to oznacza? Po prostu to, że Bóg celowo ukrył datę narodzin Jezusa, ponieważ nie chciał, aby Kościół ją świętował. Jezus nie był zwykłym śmiertelnikiem, którego urodziny miałyby być obchodzone raz w roku. Był Synem Bożym, „który nie miał początku dni”, w przeciwieństwie do nas (List do Hebrajczyków 7:3). Bóg chce, abyśmy codziennie, a nie tylko raz w roku, pamiętali o narodzinach, śmierci, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa.

Zrozumienie różnicy między Starym a Nowym Przymierzem pozwoli nam również zrozumieć, dlaczego Bóg nie chce, aby Jego dzieci obchodziły obecnie jakiekolwiek specjalne „święta”. W ramach Starego Przymierza Izrael otrzymał nakaz obchodzenia określonych dni jako szczególnie świętych. Ale to był jedynie cień. Teraz, gdy przyszedł Chrystus, wolą Boga jest, aby każdy dzień naszego życia był jednakowo święty. Nawet cotygodniowy sabat został zniesiony w Nowym Przymierzu. Dlatego też w Nowym Testamencie nie ma nigdzie żadnej wzmianki o świętach (List do Kolosan 2:16-17).

Jak więc Boże Narodzenie dostało się do chrześcijaństwa? Odpowiedź brzmi: w ten sam sposób, w jaki do chrześcijaństwa weszły chrzest niemowląt, dziesięcina, kapłaństwo, opłacani pastorzy oraz wiele innych ludzkich tradycji i praktyk Starego Przymierza – poprzez subtelne działanie szatana i nieodrodzonych ludzi.

Kiedy cesarz Konstantyn ustanowił chrześcijaństwo religią państwową Rzymu w IV wieku, rzesze ludzi stały się chrześcijanami – ale tylko „z nazwy” – bez przemiany serca. Dlatego nie chcieli oni zrezygnować ze swoich dwóch wielkich corocznych pogańskich świąt – obu związanych z kultem słońca. Jednym z nich były narodziny boga słońca 25 grudnia, kiedy to słońce, które zeszło na półkulę południową, zaczynało swoją drogę powrotną (przesilenie zimowe). Drugim było wiosenne święto w marcu lub kwietniu, kiedy obchodzono śmierć zimy i narodziny ciepłego lata, które przyniósł ich bóg słońca. Zmienili imię swojego boga słońca na „Jezus” i nadal obchodzili swoje dwa wielkie święta – teraz już jako święta chrześcijańskie – nazywając je Bożym Narodzeniem i Wielkanocą!!

Dzisiejsze zwyczaje bożonarodzeniowe wywodzą się z czasów sprzed chrześcijaństwa w Europie – i mają swoje źródło w pogańskich praktykach religijnych, połączonych z legendami i tradycjami. Dokładna data i rok narodzin Chrystusa nigdy nie zostały ostatecznie ustalone. Gdy jednak ojcowie Kościoła w roku 440 n.e. postanowili wyznaczyć datę obchodów tego wydarzenia, wybrali dzień przesilenia zimowego, który był głęboko zakorzeniony w świadomości ówczesnych ludzi i stanowił dla nich najważniejsze święto. Wraz z rozprzestrzenianiem się chrześcijaństwa wśród ludów pogańskich wiele zwyczajów związanych ze świętowaniem przesilenia zimowego zaczęło być łączonych z chrześcijaństwem.

Encyclopaedia Britannica (autorytet w dziedzinie historii świeckiej) stwierdza następująco na temat pochodzenia Bożego Narodzenia:

„Starożytne rzymskie święto Saturnalia jest prawdopodobnie najbliższe współczesnym obchodom Bożego Narodzenia. Święto to odbywało się w okolicach przesilenia zimowego i oznaczało koniec sezonu sadzenia. Przez kilka dni trwały zabawy, uczty i wręczanie prezentów, a praca i działalność handlowa były zawieszone, aby uczcić to huczne święto. W ostatnich dniach tego święta powszechne było obdarowywanie się świecami oraz wykonanymi z wosku owocami i figurkami. Saturnalia bezpośrednio wpłynęły na obchody Bożego Narodzenia i Nowego Roku. Fakt, że Boże Narodzenie zaczęto później obchodzić w dniu urodzin Niezwyciężonego Słońca — innego rzymskiego święta — nadał temu okresowi charakter solarny i powiązał go z rzymskim Nowym Rokiem, kiedy domy dekorowano zielenią i światłami, a prezenty dawano dzieciom i ubogim.”

(https://www.britannica.com/topic/Winter-Holidays)

Te pogańskie zwyczaje wywodzą się z religii babilońskiej zapoczątkowanej przez Nimroda (zob. Księga Rodzaju 10:8-10). Tradycja głosi, że po śmierci Nimroda jego żona Semiramida urodziła nieślubne dziecko, które uznała za wskrzeszonego Nimroda. W ten sposób rozpoczął się kult matki i dziecka, który wieki później nominalni chrześcijanie przenieśli na „Marię i Jezusa”.

Urodziny tego boga-dziecka były obchodzone przez starożytnych Babilończyków 25 grudnia. Semiramida była „królową niebios” (Księga Jeremiasza 44:19), czczoną wieki później w Efezie jako Diana i Artemida (Dzieje Apostolskie 19:28).

Semiramida twierdziła, że z martwego pnia drzewa wyrosło w ciągu jednej nocy dorosłe, wiecznie zielone drzewo. Symbolizowało to powrót Nimroda do życia i przynoszenie ludzkości darów z nieba. Tak rozpoczęła się tradycja ścinania świerku i zawieszania na nim prezentów. Taki był początek choinki bożonarodzeniowej!

Słowo Boże czy tradycja ludzka?

Za świętowaniem Bożego Narodzenia kryje się znacznie groźniejsza zasada — podążanie za tradycjami ludzkimi, nawet wtedy, gdy nie mają one żadnego uzasadnienia w Słowie Bożym. Siła tradycji jest tak wielka, że wielu wierzących, którzy w innych kwestiach postępują zgodnie z Pismem Świętym, nadal ma trudności z porzuceniem obchodzenia Bożego Narodzenia.

Zadziwiające jest to, że wielu wierzących nie chce zaakceptować tego, co nawet świeccy pisarze (jak autorzy cytowanej powyżej Encyklopedii Brytyjskiej) zrozumieli doskonale – że Boże Narodzenie jest w zasadzie świętem pogańskim. Zmiana nazwy nie sprawia, że święto to staje się chrześcijańskie!

Jak wspomnieliśmy na początku, Jezus toczył nieustanną walkę z faryzeuszami właśnie w tej kwestii – tradycje ludzkie kontra Słowo Boże. Spotykał się z większym sprzeciwem za sprzeciwianie się pustym „tradycjom ojców” niż za głoszenie przeciwko grzechowi. Jeśli będziemy tak samo wierni jak On, nasze doświadczenia będą takie same.

Jak wspomnieliśmy na początku, Jezus był zaangażowany w nieustanną walkę z faryzeuszami właśnie w tej kwestii — tradycje ludzkie kontra Słowo Boże. Spotykał się z większą dezaprobatą za sprzeciwianie się pustym „tradycjom ojców” niż za głoszenie przeciwko grzechowi. Takie samo doświadczenie będzie naszym udziałem, jeśli będziemy tak wierni jak On.

Jedynym naszym przewodnikiem jest Słowo Boże — a nie przykład nawet najbardziej pobożnych ludzi, w tych dziedzinach, w których nie postępują oni zgodnie ze Słowem Bożym. „Bóg jest prawdomówny, a każdy człowiek to kłamca” (List do Rzymian 3:4). Berejczycy badali Pisma, aby sprawdzić nawet nauki Pawła, a Duch Święty pochwalił ich za to (Dzieje Apostolskie 17:11). To jest dobry przykład dla nas wszystkich.

Dawid był mężem według serca Bożego. A jednak przez czterdzieści lat pozwalał Izraelitom oddawać cześć miedzianemu wężowi Mojżesza, nie zdając sobie sprawy, że było to obrzydliwością w oczach Boga. Nie miał światła nawet w tak oczywistej kwestii bałwochwalstwa. Dopiero o wiele mniej znaczący król, Ezechiasz, ujawnił i zniszczył tę bezbożną praktykę (2 Księga Królewska 18:1–4). Możemy naśladować pobożnych ludzi w świętości ich życia, ale nie w ich braku światła dotyczącego ludzkich tradycji. Nasze bezpieczeństwo polega po prostu na przestrzeganiu nauk Słowa Bożego, a nie na dodawaniu do niego lub odejmowaniu od niego.

Nie osądzaj innych

Na koniec: Jaki powinien być nasz stosunek do szczerych wierzących, którzy obchodzą Boże Narodzenie?

Należy pamiętać, że nie stajemy się duchowi tylko dlatego, że nie obchodzimy Bożego Narodzenia. A ci, którzy obchodzą to święto, nie są przez to wierzącymi cielesnymi. Ludzie duchowi to ci, którzy podążają za Jezusem drogą codziennego zapierania się siebie i codziennego napełniania Duchem Świętym — niezależnie od tego, czy obchodzą Boże Narodzenie, czy nie.

Kiedy więc spotykamy wierzących, którzy obchodzą te święta, musimy być na tyle łaskawi, aby wziąć pod uwagę, że mogą oni nie wiedzieć o pogańskim pochodzeniu tych świąt. Nie popełniają więc żadnego grzechu, obchodząc je. Z drugiej strony, my popełniamy grzech, jeśli ich osądzamy – ponieważ znamy prawdę.

Ponieważ 25 grudnia jest zazwyczaj dniem wolnym dla wszystkich, a dni wokół tej daty są również wolne od zajęć szkolnych, wielu ludzi wykorzystuje ten okres na rodzinne spotkania podsumowujące rok — co jest bardzo dobrą rzeczą. A ponieważ niektórzy ludzie chodzą do kościoła tylko 25 grudnia, dobrze jest, aby kościoły organizowały nabożeństwa w tym dniu, aby mogły głosić Ewangelię takim osobom i wyjaśniać im, że Jezus przyszedł na ziemię, aby zbawić ludzi od ich grzechów, i że pokonał dla nas śmierć i szatana.

W początkach chrześcijaństwa niektórzy chrześcijanie obchodzili szabat – który był niechrześcijańskim żydowskim świętem religijnym, podobnie jak Boże Narodzenie. Duch Święty natchnął więc Pawła do napisania Listu do Rzymian 14, aby ostrzec innych chrześcijan, aby nie grzeszyli, osądzając ich. To samo ostrzeżenie dotyczy tych, którzy osądzają innych za obchodzenie Bożego Narodzenia.

„A słabego w wierze przyjmujcie, nie wdając się w ocenę jego poglądów. Kimże ty jesteś, że osądzasz cudzego sługę? Jeden robi różnicę między dniem a dniem, drugi zaś każdy dzień ocenia jednakowo; niechaj każdy pozostanie przy swoim zdaniu. Kto przestrzega dnia, dla Pana przestrzega; kto je, dla Pana je, dziękuje bowiem Bogu; a kto nie je, dla Pana nie je, i dziękuje Bogu. Przekonanie, jakie masz, zachowaj dla siebie przed Bogiem. Ty zaś czemu osądzasz swego brata? Albo i ty, czemu pogardzasz swoim bratem? Wszak wszyscy staniemy przed sądem Bożym. Tak więc każdy z nas za samego siebie zda sprawę Bogu.” (List do Rzymian 14).

I to jest najlepsze słowo, którym można zakończyć niniejsze studium poświęcone Bożemu Narodzeniu.

Zac Poonen

Postawa odwetu

Postawa odwetu

dnia 16 grudnia 2025

W Starym Testamencie prawo mówiło: „Oko za oko, ząb za ząb”. Było to prawo dane przez Boga w Księdze Wyjścia 21:24, Księdze Kapłańskiej 24:20, a także w Księdze Powtórzonego Prawa 19:21. Bóg nie mówił tam, że jeśli ktoś wyłupi ci oko, ty też musisz wyłupać mu oko. Mówił raczej, że nie wolno wyłupać mu obu oczu, jeśli on wyłupał ci tylko jedno. Sens był taki, że możesz przebaczyć winowajcy i pozwolić mu odejść, nie wyłupując mu żadnego oka. To byłoby najlepsze rozwiązanie. Bóg ograniczył karę, mówiąc: „Oko za oko, ząb za ząb”.

Ale Jezus podnosi poprzeczkę wyżej i mówi: „Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz. A kto by cię przymuszał, żebyś szedł z nim jedną milę, idź z nim i dwie.”(Ewangelia Mateusza 5,39-41). Żołnierze rzymscy czasami zmuszali Żydów, którzy byli ich niewolnikami, do noszenia ich bagażu i sprzętu wojskowego przez jedną milę. Żydzi byli niewolnikami, więc musieli to robić. Jezus mówi nam, że w takich sytuacjach powinniśmy przejść z tą osobą dwie mile i nie kłócić się z nią o to. Mamy dać temu, kto prosi, i nie odwracać się od tego, kto chce od nas pożyczyć.

Musimy przyjąć te słowa w duchu, w jakim zostały wypowiedziane. Musimy dokładnie zrozumieć, co Jezus miał na myśli. Czy mówił nam, żebyśmy byli jak wycieraczki? Czy mamy pozwalać ludziom robić wszystko, co im się podoba? Nie może tak być. Zawsze, gdy nie rozumiemy Pisma właściwie, powinniśmy spojrzeć na przykład samego Jezusa Chrystusa – ponieważ On jest Słowem, które stało się ciałem. W Starym Testamencie byli uczeni w Piśmie, którzy badali Prawo, aby wyjaśnić każdą literę i każdy szczegół. W Nowym Testamencie nie musimy już tak bardzo analizować poszczególnych wersetów, lecz raczej patrzeć na Jezusa, ponieważ teraz mamy Jego przykład.

Co Jezus miał na myśli, mówiąc: „Jeśli ktoś uderzy cię w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”? Widzimy, że sam Jezus, kiedy stał przed arcykapłanami podczas procesu, tuż przed swoim ukrzyżowaniem, nie nadstawił drugiego policzka gdy został uderzony. Powiedział w Ewangelii Jana 18:23: „Jeżeli źle powiedziałem, udowodnij, że źle, a jeśli dobrze, czemu mnie bijesz?”. Nie odpowiedzieli na to (prawdopodobnie uderzyli Go ponownie, a On się nie bronił). Gdy Go uderzyli, nie nadstawił drugiego policzka, aby również został uderzony. Musimy więc uważnie zrozumieć ducha słów Chrystusa, w przeciwnym razie musielibyśmy oskarżyć samego Jezusa o to, że nie postępował zgodnie z tym, co głosił.

Zasada tutaj jest taka: nie pragnę zemsty; nie szukam odwetu za to, co zostało mi zrobione. Jeśli ktoś nazwie mnie diabłem, ja nie nazwę tej osoby diabłem. Jeśli zostanę uderzony, nie oddam uderzeniem. Wolę raczej się wycofać i zaufać Bogu, że ochroni mnie przed wykorzystaniem.

Co Jezus ma na myśli, mówiąc, że jeśli ktoś pozywa cię do sądu, aby odebrać ci koszulę, masz mu dać również płaszcz? Na przykład, jeśli ktoś niesprawiedliwie kłamie i pozywa cię o twoją własność, twierdząc, że jest ona jego własnością – być może zdobył jakieś fałszywe dokumenty w sądzie i chce odebrać ci dom – co powinieneś zrobić? Czy masz powiedzieć mu, żeby zabrał twój dom, i zaoferować mu również swój drugi dom? Czy o to chodzi?

Wcale nie to miał Jezus na myśli. Znowu musimy zrozumieć ducha tych słów. Jeśli ktoś zmusza cię, do przejścia jednej mili, idź z nim dwie mile. Innymi słowy, jeśli ktoś zmusza cię do zrobienia czegoś, zrób więcej. Musisz zrozumieć ducha tej nauki. Jezus poucza nas również, aby nie odwracać się od nikogo, kto chce od nas pożyczyć. Czy mówi przez to, że masz dawać pieniądze każdemu, kto chce od ciebie pożyczyć? W Indiach, jeśli dasz komuś pieniądze raz i zyskasz opinię kogoś, kto hojnie obdarowuje wszystkich, w mgnieniu oka zbankrutujesz.

Jeśli nie rozumiesz ducha tych słów i ślepo traktujesz je dosłownie, wpadniesz w poważne kłopoty. Jezus uczy nas radykalnego podejścia do grzechu, tak jak wtedy, gdy nakazał nam być jak ślepiec lub jak człowiek z amputowaną ręką. Właśnie w tym duchu musimy rozumieć wszystkie te rzeczy: nie szukaj zemsty, bądź gotów dać się wykorzystać, a nawet gotów umrzeć dla siebie samego; ale to nie oznacza, że nie mam żadnych praw.

Pewien brat, który pracował jako kierowca autobusu, wyznał kiedyś na zgromadzeniu kościoła, że podczas nocnej jazdy, czasami widywał samochód nadjeżdżający z przeciwka z oślepiającymi światłami, które raziły go w oczy. Powinni oni przygasić światła, gdy z naprzeciwka nadjeżdża inny samochód, ale ci ludzie tego nie robili. Ponieważ ich światła oślepiały go, miał ochotę włączyć w swoim autobusie światła drogowe z jeszcze większą jasnością, aby oślepić drugiego kierowcę i nauczyć go lekcji. Nagle uświadomił sobie, że jest chrześcijaninem i nie powinien się mścić, i postanowił tego nie robić. Zauważ objawienie, jakie ten brat otrzymał na temat tego, czym jest zemsta: wyrządzić drugiej osobie taką samą krzywdę, jaką ona wyrządziła jemu!

Jeśli zrozumiem zasadę, której nauczał Jezus, odkryję zastosowanie tej zasady nawet podczas jazdy samochodem, gdy ktoś oślepia mnie światłami reflektorów. Taka sytuacja może nie być nigdzie opisana w Piśmie Świętym, ale zrozumiałem zasady i będę gotów ustąpić, uznając, że mój czas, moje pieniądze i moja energia przede wszystkim należą do Pana. Nie jestem niewolnikiem ludzi i nie pozwolę, aby jakiś Tomasz, Ryszard czy Henryk sprowadzał mnie do roli swojego niewolnika. Jestem przede wszystkim niewolnikiem Pana i nie zamierzam być niewolnikiem ludzi.

Jeśli więc będę o tym pamiętał, zrozumiem następujące zasady: nigdy nie chcę się mścić, nigdy nie chcę traktować tej osoby tak, jak ona traktuje mnie, i nie chcę odpowiadać jej w taki sam sposób, w jaki ona odpowiada mi. Chcę ustępować, chcę być pełen łaski i chcę zrezygnować ze swoich praw.

Zac Poonen

Bóg zaplanował rozwiązania wszystkich Twoich problemów

Bóg zaplanował rozwiązania wszystkich Twoich problemów

dnia 9 grudnia 2025

Rozdział 15 Księgi Wyjścia rozpoczyna się od uwielbienia Boga przez Izraelitów, a kończy ich narzekaniem na Niego. Ten schemat powtarzał się wielokrotnie podczas wędrówki Izraelitów przez pustynię. „Fala sinusoidalna” (w matematyce), która wznosi się i opada w nieskończoność, doskonale opisuje życie większości wierzących, którzy chwalą Boga, gdy otrzymują to, czego pragną, narzekają, gdy coś idzie nie tak, ponownie dziękują Bogu, gdy pokonają problem, a następnie ponownie wpadają w zwątpienie, gdy pojawia się kolejny problem. Dzieje się tak, ponieważ większość wierzących żyje według tego, co widzą, a nie według wiary – dokładnie tak jak Izraelici. W niedzielę rano głośno wielbią Boga podczas spotkań (czasami w innych językach). Ale od niedzielnego popołudnia ich mowa jest inna, tym razem w ich ojczystym języku. Jest to gniew, narzekanie i skargi – zarówno w ich domach, jak i w biurach! Następnie w kolejną niedzielę fala sinusoidalna wzrasta i znów zaczynają wielbić Boga.

Potem fala znów opada! Z pewnością nie tak Bóg zamierzył, aby żyły dzieci nowego przymierza. Czyż Duch Święty, który obdarza człowieka darem mówienia w nieznanych językach, nie może również kontrolować jego mowy w języku ojczystym? Oczywiście, że może. Biblia mówi: „Radujcie się zawsze w Panu. We wszystkim dziękujcie” (Filipian 4:4; Efezjan 5:20).

Taka jest wola Boża względem nas w każdym czasie, w nowym przymierzu. Duch Święty został nam dany, aby pomagał nam wypełniać to przykazanie. Musimy również żyć wiarą – wierząc, że Bóg zaplanował już rozwiązanie każdego problemu, z jakim kiedykolwiek się spotkamy.

Gdy Izraelici skarżyli się Mojżeszowi, ten zawołał do Pana, a Pan rzekł: „Rozwiązanie problemu jest tuż przed tobą” (Księga Wyjścia 15:25). Pan wskazał mu drzewo. Mojżesz ściął drzewo i wrzucił je do wody, a woda stała się słodka.

Kto zasadził to drzewo na pustyni? Czy był to człowiek, czy Bóg? Bez wątpienia Bóg! Ludzie nie sadzą drzew na pustyni. Bóg zasadził to drzewo w pobliżu Mara wiele lat wcześniej, ponieważ wiedział, że wiele lat później Jego dzieci przybędą do Mara i zastaną tam gorzką wodę. Czy zdajesz sobie sprawę, że ten sam Bóg zaplanował rozwiązania wszystkich twoich problemów na długo przed tym, zanim staniesz przed nimi?

Życie w wierze oznacza wierzyć w to. Żaden dzisiejszy problem nie może zaskoczyć Boga. Bóg nie tylko wie z góry, jakie problemy przygotowuje dla nas diabeł, ale także z góry przygotował rozwiązanie dla każdego z nich! Dzięki temu możesz śmiało stawiać czoła każdemu problemowi.

Mogę potwierdzić prawdziwość tych słów, ponieważ w ciągu 66 lat mojego życia jako wierzący napotkałem wiele problemów. Nigdy jednak nie spotkałem się z problemem, dla którego Bóg nie zaplanowałby rozwiązania! On zasiał nasiona drzew na długo przed tym, zanim w moim życiu dotarłem do „Mara” – aby uczynić wody dla mnie słodkimi. Pozwól, że zachęcę cię, abyś chodził w wierze w naszego wspaniałego, kochającego Ojca, który zawsze „po cichu planuje dla nas z miłością” (Sofoniasza 3:17 – parafraza) — a będziesz nieustannie zwyciężać wszystkie swoje problemy. Narzekanie, szemranie i gniew nigdy więcej nie pojawią się w twoich ustach, lecz jedynie chwała i dziękczynienie dla Boga. Amen.

Zac Poonen

Uczynki bez wiary i wiara bez uczynków

Uczynki bez wiary i wiara bez uczynków

dnia 2 grudnia 2025

Gdy wierzący zostaje poruszony nową prawdą, może bardzo łatwo popaść w skrajność, ignorując inne prawdy, które mają równoważyć tę pierwszą. Jest to szczególnie istotne w kwestii prawdziwej wiary chrześcijańskiej.

W Starym Przymierzu wiara nie była ważna. Liczyły się tylko uczynki. Prawo Mojżeszowe nie mówiło nic o wierze w Boga. Zawierało natomiast 613 przykazań – długą listę uczynków, których człowiek musiał przestrzegać, jeśli chciał podobać się Bogu.

Ale kiedy dochodzimy do Nowego Przymierza, czytamy: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie z was; dar to Boga; Nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.” (List do Efezjan 2:8-9). Czytając ten werset w oderwaniu od kontekstu, wielu wierzących popada w skrajność i twierdzi, że uczynki nie mają żadnego znaczenia, ponieważ (jak mówi ten werset) skłaniają człowieka do chełpienia się tym, co potrafi.

Ale czego naprawdę uczy Nowe Przymierze? Nie można znaleźć całej prawdy w jednym wersecie Pisma Świętego. Kiedy diabeł zacytował Jezusowi na pustyni jeden werset, mówiąc: „Napisano… (Ewangelia Mateusza 4:6)”, Jezus odpowiedział: „Z drugiej strony napisano RÓWNIEŻ…” (Ewangelia Mateusza 4:7). Widzimy więc, że aby dokładnie zrozumieć pełnię prawdy, jeden werset Pisma Świętego bardzo często musi być zrównoważony innym wersetem (lub wersetami) Pisma Świętego. Jeśli szatan próbował oszukać nawet Pana Jezusa jednym wersetem Pisma Świętego, to o ileż bardziej będzie próbował oszukać dzisiejszych wierzących pojedynczym wersetem Pisma Świętego, wyrwanym z kontekstu. Musimy więc być niezwykle ostrożni w studiowaniu Pisma Świętego, jeśli nie chcemy dać się zwieść. Podobnie jak ptaki, prawda ma dwa skrzydła – i trzeba używać obu, jeśli chce się lecieć prosto. Z jednym skrzydłem albo całkowicie zboczy się z kursu, albo będzie krążyć w kółko i nigdy nie osiągnie żadnego postępu!

Równowagę tę widzimy w Liście do Efezjan 2, gdzie z jednej strony czytamy: „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę, i to nie z was; dar to Boga; Nie z uczynków, aby się ktoś nie chlubił.” Aby jednak nikt nie zbłądził (latając tylko na jednym skrzydle), w następnym wersecie czytamy: „Jego bowiem dziełem jesteśmy, stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych uczynków, do których przeznaczył nas Bóg, abyśmy w nich chodzili.” (List do Efezjan 2:8-10). Zatem: jesteśmy zbawieni – NIE PRZEZ dobre uczynki – ALE DO dobrych uczynków, które Bóg z góry przygotował, abyśmy w nich chodzili.

Tę samą równowagę widzimy w Liście do Filipian 2:12-13. Tam jesteśmy zachęcani, aby „z bojaźnią i ze drżeniem pracować nad swoim zbawieniem”. Ale potem czytamy, że to Bóg według upodobania sprawia w was i chcenie, i wykonanie. Musimy pracować nad tym, co Bóg najpierw uczynił w nas.

W Liście św. Jakuba 2:17-18 czytamy: „Wiara bez uczynków jest martwa sama w sobie”. Następnie Jakub dodaje: „Lecz powie ktoś: Ty masz wiarę, a ja mam uczynki;” Jednak Jakub (natchniony Duchem Świętym) odpowiada: „Pokaż mi wiarę swoją bez uczynków, a ja ci pokażę wiarę z uczynków moich.” Tak więc wiara, która nie rodzi „uczynków wiary”, jest martwą wiarą. Na tym polega różnica między martwą wiarą a żywą wiarą.

Prawdziwa wiara chrześcijańska zawsze owocuje uczynkami wiary – czyli uczynkami dokonanymi w zależności od Ducha Świętego. Bo właśnie tym jest wiara: zależnością od Ducha Świętego, podobnie jak gałąź jest zależna od drzewa, aby przynosić owoce. Jeśli więc naprawdę posiadamy równowagę prawdy, którą można znaleźć w Nowym Testamencie, wówczas będzie to widoczne w podobieństwie do Chrystusa w naszym życiu – zarówno w naszych relacjach domowych, jak i w miejscach pracy – powstałym dzięki mocy Ducha Świętego, przez wiarę (to znaczy przez naszą zależność i poleganie na Nim).

Wiara bez uczynków jest martwą, intelektualną wiarą – i nie jest prawdziwą wiarą, którą Duch Święty wzbudza w sercu człowieka. Prawdziwa wiara chrześcijańska to całkowite poleganie na Bogu, które zawsze przynosi owoc w postaci coraz większego upodabniania się do Chrystusa w życiu człowieka. Z drugiej strony, uczynki bez wiary to człowiek próbujący zadowolić Boga własnym wysiłkiem, co prowadzi do samosprawiedliwości – którą Pismo nazywa „splugawioną szatą” („Wszystkie nasze sprawiedliwe uczynki są jak splugawiona szata” – Księga Izajasza 64:6).

To, czym podzieliłem się w tym artykule, jest niezwykle ważną prawdą – ponieważ od tego zależy nasze wieczne przeznaczenie – i dlatego nie możemy sobie pozwolić na błąd w tej sprawie. Nie pozwól więc diabłu zwieść cię fałszywą „wiarą”, która jest jedynie intelektualnym przekonaniem nie rodzącym w nas życia Chrystusa.

Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha. Amen.

Zac Poonen

Jak pokonać grzech

Jak pokonać grzech

dnia 25 listopada 2025

W Ewangelii Mateusza 5:28 Jezus mówi: „Każdy kto patrzy na niewiastę i pożąda jej, już popełnił z nią cudzołóstwo w sercu swoim.” Musimy zwrócić się do Boga, aby nas od tego uwolnił, a pierwszym krokiem jest szczerość. Jeśli się rozgniewałeś, bądź szczery. Idź do osoby, którą skrzywdziłeś i powiedz: „Bracie, przepraszam. Przepraszam za to, jak się do ciebie odezwałem”. Jeśli grzeszyłeś dziesięć razy dziennie w gniewie, idź dziesięć razy do tej osoby i powiedz, że jest ci przykro. Jeśli Bóg zobaczy, że jesteś szczery i pokorny, da ci siłę, abyś się od tego uwolnił.

Ale jeśli będziesz to ukrywać, szukać wymówek i próbować usprawiedliwić swój gniew, nigdy nie będziesz wolny. Jedyne uzasadnienie dla gniewu jest tylko wtedy, gdy dotyczy on chwały Bożej, a nie wtedy, gdy dotyczy ciebie.

Kiedy chodzi o pożądanie kobiet, nigdy nie jesteśmy usprawiedliwieni. Możesz patrzeć na swoją żonę i podziwiać ją, ale nie żadną inną kobietę. Nie jest to zgodne z wolą Boga. Bóg mówi, że musisz być w tej kwestii radykalny. Po pierwsze, musisz być szczery i powiedzieć: „Panie, popełniłem cudzołóstwo”. Nigdy nie mów: „Podziwiałem piękną twarz”. Zamiast tego powiedz: „Popełniłem cudzołóstwo”.

Jeśli będziesz uczciwy, Bóg cię wybawi.

Bądź radykalny

Kolejną rzeczą, którą musisz zrobić, jest bycie radykalnym. Biblia mówi: „Uciekajcie od niemoralności” (1 List do Koryntian 6:18). Jeśli siedzisz przy komputerze i czujesz pokusę, albo odejdź od niego, albo go wyłącz i powiedz: „Panie, nie obchodzi mnie, co tracę, ale nie chcę tu upaść”. Kiedy Jezus mówi: „Jeśli twoje prawe oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je”, nie każe nam fizycznie wyrywać prawego oka. To oczywiste, ponieważ nadal można pożądliwie patrzeć lewym okiem. Oznacza to, że należy przyjąć radykalne stanowisko wobec grzechu, radykalne stanowisko wobec swojego języka i oczu.

Kiedy pojawia się pokusa bądź jak ślepy i niemy człowiek. Czy niemy człowiek może podnieść głos i krzyczeć na kogoś? Czy ślepy człowiek może pożądać? Nie. Bądź jak ślepy człowiek i powiedz: „Panie, nie dałeś mi oczu, abym pożądał kobiet. Dałeś mi oczy, abym widział Twoją chwałę”. Jezus mówi, że jeśli tego nie zrobisz, być może zachowasz fizyczne części swojego ciała, ale i tak zostaniesz wrzucony do piekła. Lepiej jest stracić jedną część ciała (tj. dobrowolnie odrzucić grzeszną przyjemność, której pragnie twoje ciało fizyczne) i wejść do królestwa Bożego.

Na tej samej zasadzie Jezus mówi: „Jeśli twoja prawa ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją” (Ewangelia Mateusza 5:30). Wyobraź sobie, że masz amputowaną rękę i nie możesz grzeszyć ani prawą, ani lewą ręką. Jezus był bardzo praktyczny i twardo stąpał po ziemi. Jezus mówi ci, żebyś zachowywał się tak, jakbyś był ślepy, jakbyś był po amputacji, ponieważ grzech jest bardzo poważną sprawą. Jeśli przyjmiemy tak radykalne podejście, wierzę, że Bóg pomoże nam całkowicie się uwolnić, a nasze małżeństwa będą lepsze. Nie myśl, że małżeństwo rozwiąże problem pożądania. Wiele osób żyjących w związkach małżeńskich nieustannie popada w cudzołóstwo w swoich myślach. Każdego dnia wiele osób żyjących w związkach małżeńskich ogląda pornografię w Internecie. Małżeństwo nie rozwiązuje tego problemu, ponieważ jest to wewnętrzne pragnienie. Jeśli nie będziesz walczył w mocy Ducha Świętego, zostaniesz pokonany i przez całe życie będziesz się łudził, że jesteś duchowym chrześcijaninem, podczas gdy tak nie jest.

Czy Jezus mówi tu o jakimś zaawansowanym poziomie chrześcijaństwa? Nie, On po prostu mówi o tym, jak uniknąć piekła. Uniknięcie piekła nie jest zaawansowaną wiedzą chrześcijańską. To jest podstawowa wiedza. Jezus mówi, że lepiej jest, aby zginęła część ciała, niż całe ciało zostało wrzucone do piekła. Zbawienie od piekła to absolutne minimum i właśnie tego Jezus chce, abyśmy nauczali każdego ucznia w każdym narodzie. Jak często się o tym mówi? Prawie wcale, dlatego Pan osobiście powierzył mi w mojej służbie zadanie, aby nieustannie to podkreślać.

Zac Poonen

Bądź osobą, której szuka Bóg, aby budować swój Kościół

Bądź osobą, której szuka Bóg, aby budować swój Kościół

dnia 18 listopada 2025

Druga połowa Księgi Izajasza, rozpoczynająca się od rozdziału 40, zawiera fantastyczne obietnice dla chrześcijan. Księga Izajasza składa się z dwóch części: pierwsze 39 rozdziałów odpowiada pierwszym 39 księgom Starego Testamentu, a kolejne 27 rozdziałów odpowiada 27 księgom Nowego Testamentu. Ostatnie 27 rozdziałów Księgi Izajasza to w zasadzie proroctwa dotyczące nowego przymierza – wiele z nich odnosi się do Chrystusa, a wiele do nas, którzy mamy podążać śladami Jezusa – dlatego też w rozdziałach 40–66 Księgi Izajasza znajdujemy wspaniałe obietnice, które zasadniczo odnoszą się do nas w Nowym Przymierzu.

Księga Izajasza 66:1-2 przedstawia obraz budowania prawdziwego Kościoła Jezusa Chrystusa, którego bramy piekielne nigdy nie przemogą. „Niebo jest moim tronem, a ziemia podnóżkiem moich stóp. Gdzie więc będzie ten dom, który mi zbudujecie?”, „Gdzie jest ten kościół, który wy, ludzie, nazywający siebie narodzonymi na nowo chrześcijanami, zamierzacie dla mnie zbudować?”

Kiedy Pan mówi: „Na tego będę patrzył”, opisuje osobę, na którą spojrzy z łaską, aby zbudować swój Kościół, którego bramy piekielne nie przemogą. Kościół, do którego szatan nie zdoła wtargnąć z gniewem, pożądliwością, cudzołóstwem, kłamstwem, kradzieżą i wszystkimi innymi nikczemnymi rzeczami, które można znaleźć w rodzie Adama.

„Dlatego spoglądam tylko na pokornego i skruszonego na duchu” (Księga Izajasza 66:2). Najważniejszą cechą, której On szuka, jest pokora i skrucha, czyli złamanie ducha. Bóg patrzy na ludzi, którzy mają niskie mniemanie o sobie, a nie niską samoocenę. Jezus nie miał niskiej samooceny. Był Synem Bożym. Powiedział swoim uczniom: „Wy nazywacie mnie Nauczycielem i Panem, i dobrze mówicie, bo nim jestem.” (Ewangelia Jana 13:13). Nie miał wątpliwości co do tego, kim jest. Wiedział, że jest Synem Bożym. Nie miał niskiej samooceny. Ale miał tak ogromną pokorę, że uważał innych ludzi za tych, którym powinien służyć, i umywał im nogi. Czy wiesz, że umył stopy nawet Judaszowi Iskariocie? To jest pokora — umyć nogi temu, który za kilka godzin cię zdradzi. Nie miał niskiej samooceny, ale przyjął pokorną postawę. Miał niskie mniemanie o sobie. Jeśli chodzi o nasze relacje z innymi, List do Filipian 2:3 mówi: „Uważajcie innych za ważniejszych od siebie”. To jest najważniejsza cecha – skruszony duch. Skruszony w smutku, ponieważ nie jesteśmy podobni do Chrystusa. Bóg patrzy na taką osobę.

Drugą cechą osoby, na którą patrzy Bóg w Izajasza 66:2 jest „ten, który drży przed Moim słowem”. To jest bardzo ważne w kontekście poleceń Jezusa. Gdy czytasz Kazanie na Górze, czy drżysz przed Bożym słowem? Przed słowem, które mówi, że jeśli wpadasz w gniew i mówisz w tym gniewie do człowieka, jesteś wystarczająco winny by trafić w ogień piekielny? Czy drżysz na myśl o słowie, które mówi, że jeśli nie przyjmiesz radykalnej postawy i nie odetniesz członków ciała, które powodują pożądanie oczami i popełnianie grzechów seksualnych oczami lub rękami – to pójdziesz do piekła? Czy drżysz na to słowo?

Znajduję bardzo niewielu chrześcijan, którzy drżą na samo słowo „grzech”, nawet wśród tych, którzy słuchali moich kazań na ten temat przez lata. Z przykrością muszę stwierdzić, że także w niektórych kościołach, za które jestem odpowiedzialny, gdzie ludzie słuchali moich kazań przeciwko tym grzechom przez ponad 50 lat, nadal nie drżą na samo słowo „grzech”. Taka jest sytuacja wielu chrześcijan: mają wiedzę, ale traktują ją lekko. Jak można lekceważyć grzech, widząc cenę, jaką Chrystus zapłacił na krzyżu, aby nas od niego wybawić? Jest taka pieśń, którą często śpiewam sobie w duchu, a która mówi:

Zawsze, gdy przyjdzie pokusa spraw Panie, abym zobaczył,
pomóż mi widzieć mojego Boga – samego, rozciągniętego i zranionego,
broczącego krwią na ziemi, którą stworzył,
i spraw abym czuł, że to moja wina,
jakby nie było innych grzechów na świecie,
ten właśnie grzech,
który na Tego, co niesie świat,
nałożył ciężar, który ledwie mógł udźwignąć.

Śpiewam to wielokrotnie, aby przypominać sobie, jak mój Pan, który mógł unieść ciężar tego wszechświata na swoich barkach, nie mógł udźwignąć ciężaru mojego grzechu. Zmiażdżyło Go to na Golgocie — i to właśnie pomogło mi nabrać ogromnej nienawiści do grzechu i sprawiło, że drżę przed Bożym Słowem. I to sprawiło, że czuję się zobowiązany do edukowania chrześcijan, aby pomóc im zrozumieć, że grzechy takie jak pożądanie oczami są gorsze niż zarażenie się AIDS lub rak.

W dniu, w którym to zrozumiesz, zaczniesz radykalnie walczyć z tymi grzechami. Nie bawiłbyś się igłami zakażonymi AIDS. Dlaczego jesteś wobec nich tak ostrożny, a jednocześnie nie ostrożny wobec czegoś o wiele gorszego niż AIDS? Powiem ci dlaczego: ponieważ nie wierzysz, że grzech jest gorszy niż AIDS i rak, nie drżysz przed Słowem Bożym. Nauczyłem się w to wierzyć i dlatego jestem niezwykle ostrożny w stosunku do takich grzechów jak gniew, pożądanie kobiet czy rozwód. Aby wejść do Królestwa Niebios, nasza sprawiedliwość musi przewyższać sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszy.

Znajduję bardzo niewielu chrześcijan, którzy traktują to poważnie, i bardzo niewielu kaznodziejów, którzy głoszą to poważnie. Kazanie na Górze jest podstawowym wymogiem, który musimy spełnić. Jezus powiedział: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie obfitować bardziej niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, z pewnością nie wejdziecie do Królestwa Niebios.” (Ewangelia Mateusza 5:20)

Wierzę w to z całego serca. Pan oczekuje od chrześcijan, że będą wykazywać się sprawiedliwością znacznie przewyższającą Dziesięć Przykazań. Bałwochwalstwo nie polega na klękaniu przed bożkami z drewna i kamienia. To dawanie miejsca w sercu czemuś innemu niż Bóg. Sabat to nie tylko powstrzymanie się od pracy w dzień sabatu; to wewnętrzne życie w odpoczynku. Cudzołóstwo to nie tylko fizyczny akt; to pożądanie oczami. Morderstwo to nie tylko zabicie człowieka; to gniew. I tak jest ze wszystkimi przykazaniami.

Nauczmy się drżeć przed Słowem Bożym, aby Bóg mógł nas użyć do budowania Jego Kościoła. Typ osoby, której Bóg będzie szukał i którą użyje do budowy Jego domu widzimy w Księdze Izajasza 66:1-2. Niech Bóg nam pomoże.

Zac Poonen

Mądrość pierwszego przysłowia

Mądrość pierwszego przysłowia

dnia 11 listopada 2025

„Bojaźń PANA jest początkiem wiedzy, ale głupcy gardzą mądrością i karnością.” Księga Przysłów 1:7

To jest pierwsze przyłowie. Bardzo znamienne jest, że jest ono pierwsze. Kiedy mowa jest o początku wiedzy, możemy powiedzieć, że odnosi się to do fundamentu. W dalszej części Księgi Przysłów 9:10 czytamy: „Bojaźń Pańska jest początkiem mądrości”. Wiedza i mądrość są ze sobą ściśle powiązane, ponieważ wiedza nie oznacza znajomości Biblii. Oznacza ona poznanie Boga. Kiedy czytamy o wiedzy, nie chodzi tu o akademicką znajomość Biblii. Diabeł ją posiada, ale nie ma bojaźni Bożej. Jest więc oczywiste, że Księga Przysłów 1:7 nie odnosi się do wiedzy biblijnej. Wiedza, o której tu mowa, to wiedza o Bogu! Różni się ona znacznie od wiedzy biblijnej.

Mnóstwo ludzi, którzy znają Biblię, nie ma pojęcia o Bogu. Bojaźń Pańska to początek wiedzy. „To zaś jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, i Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.” – Ewangelia Jana 17:3. Mamy wiedzieć coraz więcej jaki jest Bóg. Paweł powiedział, że było to największym pragnieniem jego życia: „…abym Go poznał…” (List do Filipian 3:10). To znaczy, że chciał on coraz bardziej i bardziej poznawać Boga. Chciał coraz lepiej rozumieć, jaki jest Bóg, jak patrzy na ludzi, jak patrzy na okoliczności, jak patrzy na rzeczy – wtedy Paweł mógłby zmienić swoje myślenie na takie samo. To właśnie jest wiedza, o której tu mowa.

To pierwsze przysłowie mówi nam, że najważniejszym krokiem do poznania Boga jest bojaźń przed Nim oraz szacunek dla Niego. Uczy nas, że mamy nienawidzić grzech i kochać sprawiedliwość. To właśnie jest bojaźń przed Panem Bogiem. A wtedy będziemy mogli Go coraz lepiej poznawać. Dlatego nie chodzi o to, ile mamy inteligencji, ale raczej o to, ile mamy bojaźni Bożej, która decyduje o tym, jak bardzo wzrastamy w duchowej wiedzy i duchowej mądrości.

To jest więc punkt wyjścia – fundament, kamień węgielny, jakkolwiek to nazwać – bojaźń Pańska. To punkt startowy wyścigu. Jeśli nie dotrzesz tam, nie dotrzesz nigdzie. Można również powiedzieć, że jest to esencja wszelkiej wiedzy. Najważniejszą podstawą wszelkiej wiedzy jest bojaźń Boża, a w dniu, w którym stracę bojaźń Bożą, nie będę mógł uzyskać większego zrozumienia Boga ani mądrości. Sposobem na wzrost mądrości jest wzrost bojaźni Bożej. Sposobem na zwiększenie wiedzy o Bogu jest zwiększenie bojaźni Pańskiej.

Z tego wersetu wynika również kim jest głupiec. Kiedy Biblia mówi o głupcu, nie ma na myśli kogoś, kto uzyskał piętnaście procent z matematyki i dziesięć procent z przedmiotów ścisłych. Osoba, która uzyskała takie wyniki, może nadal być mądra według Pisma Świętego, jeśli ma bojaźń Bożą. Kiedy Biblia mówi o głupcu, nie ma na myśli kogoś, kto jest słaby w nauce. Mowa tu o kimś, kto nie boi się Pana – o osobie, która może pożądać kobiet i nie smucić się z tego powodu, nie płakać nad tym. Jest głupcem, nawet jeśli ma dziewięćdziesiąt procent z matematyki i nauk ścisłych! Jest on absolutnym głupcem i to właśnie o nim Salomon napisał sześćdziesiąt sześć razy w Księdze Przysłów. Jest to typ osoby, która nie ma żadnej bojaźni Bożej, jeśli chodzi o grzech – jeśli chodzi o kłamstwa, podpisywanie fałszywych oświadczeń lub popełnianie wszelkiego rodzaju innych grzechów. Ten, kto nie przejmuje się w swoim sercu takimi sprawami. Salomon napisał sześćdziesiąt sześć rzeczy o takich głupcach.

Głupcami są ci, którzy gardzą mądrością i nauką. Nie mają oni zrozumienia, aby patrzeć na rzeczy z Bożego punktu widzenia. Można powiedzieć, że mądrość polega na patrzeniu na ludzi, rzeczy i cały świat tak, jak patrzy na nie Bóg. Im więcej mam mądrości, tym bardziej powinienem patrzeć na ludzi tak, jak patrzy na nich Bóg – z czułością, współczuciem, miłością i czystością. Jeśli nie potrafię patrzeć na ludzi z czułością, współczuciem, miłością i czystością, nie zdobywam mądrości, niezależnie od tego, jak bardzo poszerzam swoją wiedzę biblijną (diabeł posiada ją w większym stopniu niż ja). W tym miejscu należy zauważyć, że głupcem, o którym mówi Biblia, jest ten, kto nie boi się Boga, nie czuje przed Nim szacunku w swoim życiu, nie nienawidzi grzechu i nie kocha sprawiedliwości.

Znamienne jest, że pierwszą rzeczą, na którą kładzie nacisk Księga Mądrości, jest bojaźń Boża. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha, co mówi Duch.

Zac Poonen