LEKCJA KRÓLESTWA BOŻEGO

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego” (J. 3,3b).

„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego” (J. 3,5b).

Czy narodziłeś się na nowo? Czy twoje stare życie, naznaczone grzechem i śmiercią ustąpiło miejsca życiu, które przyszło w wyniku nowego narodzenia?

Nasz Zbawiciel rozmawiając z Nikodemem objawił mu dwie niezwykłe prawdy. Po pierwsze powiedział Jezus, że człowiek, który nie narodzi się na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego. Po drugie dodał Pan, że ten, kto nie ujrzy tego Królestwa, nie będzie mógł też nigdy do tego Królestwa wejść. Te dwie duchowe prawdy zwracają naszą uwagę na stan naszych relacji z Bogiem, a jednocześnie pozwalają nam dookreślić nasze miejsce w Wieczności! Słów Jezusa nie można zignorować ani zlekceważyć. Jeśli bowiem nie ujrzymy Bożego Królestwa i do niego nie wejdziemy, naszym przeznaczeniem stanie się zatracenie i piekło.

Warto w tym miejscu zapytać, czym jest Królestwo Boże, tym bardziej, że udział w nim warunkuje naszą wieczność u boku samego Chrystusa.

Pan Jezus rozpoczynając swoją ziemską służbę wypowiedział znamienne słowa: „Zmieńcie swoje myślenie, albowiem przybliżyło się do was Królestwo Niebios” (Mat. 4,17). Wezwanie Jezusa uświadamia nam, że naturalny sposób myślenia o Bogu i Jego świętej woli na niewiele przydaje się, gdy spotykamy rzeczywistość Jego Królestwa. Służba Zbawiciela zogniskowała się na ogłaszaniu Ewangelii o Królestwie (Mat. 4,23), a kiedy wygłaszał najbardziej znane ze wszystkich swoich kazań, zwane Kazaniem na Górze, rozpoczął je od słów: „Błogosławieni ubodzy w Duchu, albowiem ich jest Królestwo Niebios” (Mat. 5,3). Kiedy Pan zachęcił swoich uczniów do modlitwy, zwrócił ich uwagę na to, aby w tej modlitwie prosili Ojca o przyjście Jego Królestwa i wypełnienie się Jego woli (Mat. 6,10).

Chrystus sprawując swoją służbę pośród narodu Izraela, często spotykał się z brakiem akceptacji i brakiem zrozumienia dla swoich słów. Aby dotrzeć jednak do ludzi, mówił do nich w podobieństwach, przedstawiając wspaniałe duchowe prawdy w powszechnie znanych ludowi Izraela obrazach. Uczniowie często nie rozumieli Jego postępowania, lecz On cierpliwie tłumaczył im, że powodem, dla którego tak właśnie głosi Słowo Boże jest duchowa głuchota i ślepota religijnych ludzi, nie mogących, choć próbujących zrozumieć Jego przesłanie (Mat. 13,10-17). Jak trudno było (i tak jest nadal) zrozumieć ludziom prawdę o rzeczywistości Królestwa Bożego, świadczy postawa młodego człowieka, z którym Jezus przeprowadził interesującą rozmowę (Mat. 19,16-22). Ten majętny człowiek nie dostrzegał rzeczywistości Królestwa, a ponieważ był duchowo ślepy i głuchy, to pomimo swego religijnego zaangażowania nie mógł do tego Królestwa wejść. Konkluzja, którą poczynił Pan w wyniku tej rozmowy, mocno skonfudowała uczniów; stwierdzili oni bowiem: „Któż tedy może być zbawiony?” (Mat. 19,25). Uczniowie patrząc na młodzieńca, który przyszedł do Jezusa po poradę, widzieli bogacza wykonującego przykazania; człowieka, który pomimo tak wielkiego dobra, świadczonego na rzecz potrzebujących, jeszcze szukał u Mistrza doskonalszej drogi. Jezus natomiast patrząc na młodzieńca, widział człowieka, dla którego bogactwo stało się swego rodzaju bóstwem, a zarazem problemem. To dlatego ten człowiek nie był pewien swojego zbawienia i gorączkowo szukał ratunku. Jezus udzielił mu rady, która została jednak odrzucona, a młody człowiek opuścił Mistrza głęboko zasmucony. Chrystus powiedział, że bogacz z trudnością wejdzie do Królestwa Niebios. Te słowa przeraziły uczniów – ich umysł ciągle nie był bowiem zdolny do percepcji słów Nauczyciela (Mat. 19,23-25) i postrzegali oni rzeczywistość tylko przez pryzmat własnych myśli i doświadczeń.

Chrystus uczył tych, którzy chodzili za nim, iż najważniejszą decyzją w życiu człowieka jest podjęcie starań o odnalezienie Królestwa Bożego (Mat. 6,33). Powiedział też nasz Zbawiciel, że nie powinniśmy wzorować swojego życia na życiu jakiegokolwiek człowieka, choćby jego postawa i posłannictwo pochodziły od Boga i znamionowały prawdziwe namaszczenie. Stwierdził Pan, że choć z kobiety nie narodził się większy i wspanialszy sługa Boży od Jana, to jednak najmniejszy z tych, którzy są uczestnikami Bożego Królestwa jest większy od niego (Mat. 11,11).

Chrystus rozmawiając z Piłatem oznajmił mu wprost: „Królestwo moje nie jest z tego świata” (J. 18,36). Słowa Jezusa zrobiły ogromne wrażenie na tym rzymskim urzędniku. Czytamy w Ewangelii Mateusza, iż żona Piłata nazwała Jezusa sprawiedliwym człowiekiem (Mat. 27,19), a sam Piłat złożył świadectwo, iż żadnej winy w Chrystusie nie znajduje (Łuk. 23,4). Miał też Piłat zamiar wypuścić Jezusa (Łuk. 23,14-22), ale Żydzi krzycząc i grożąc mu oskarżeniami wobec cesarza nie pozwolili na to (Łuk. 23,23). Musimy pamiętać, że rzeczywistość Królestwa Bożego nie ma nic wspólnego z rzeczywistością tego świata. Boże Królestwo może być dostrzeżone przez ludzi tego świata, ale nie jest ono ich Królestwem i do nich nie należy.

Paweł apostoł pisząc do wierzących w Galacji stwierdza, iż ci, którzy żyją według ciała, zgadzając się w ten sposób z normami akceptowanymi przez ten świat, Bożego Królestwa nie odziedziczą (Gal. 5,19-21). Bóg obiecał swoje Królestwo tym, którzy pełni wiary miłują swojego Zbawiciela (Jk. 2,5). Boże Królestwo nie jest produktem ludzkiej gorliwości i religijności, nie jest dziełem człowieka, lecz żywą obecnością Chrystusa w życiu ludzi. List do Rzymian piętnuje postawę ludzi, którzy przez ascezę i pokarmowe ograniczenia pragną podobać się Bogu; Paweł apostoł odpowiada im pisząc: „Królestwo Boże, to nie pokarm i napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym” (Rz. 14,17). Boża rzeczywistość nie może być definiowana poprzez cielesne działania, Bóg bowiem sam: „Wyrwał nas z mocy ciemności i przeniósł do Królestwa Syna swego umiłowanego” (Kol. 1,13).

Uczniowie Jezusa nie stają się uczestnikami Królestwa dzięki swoim indywidualnym zabiegom, to Bóg sam uzdalnia ich do uczestniczenia w tym Królestwie Światłości (Kol. 1,12). Pisząc do Kościoła w Tesalonikach apostoł Paweł zapewnia wierzących, że to Bóg powołuje ich sam do swego Królestwa i chwały (1 Tes. 2,12) oraz stwierdza, że Bóg uznał ich za godnych Królestwa Bożego (2 Tes. 1,5), za które, dodaje apostoł – też cierpią.

Powtórzmy więc zadane wcześniej pytanie: Czym więc jest Królestwo Boże?

Biblia uczy nas, że to Królestwo jest integralnie powiązane z Osobą i panowaniem Jezusa Chrystusa! Można więc powiedzieć, że jest owo Królestwo rzeczywistością, która choć przeplata się ze znanym nam fizycznym światem, pochodzi jednak wprost z Nieba i nie jest utrwalone ani uporządkowane dzięki ludzkiej religijności. Nie każdy może stać się uczestnikiem tego Królestwa, lecz tylko ten, komu Bóg w swej suwerenności szeroko otworzy drzwi Królestwa. Szukanie Królestwa jest domeną człowieka, lecz tylko takiego człowieka, którego Duch Święty zainspiruje, przekona, otworzy jego duchowe oczy i uszy, oraz objawi mu prawdę Słowa Bożego. Nikt nie wchodzi do Królestwa Bożego w inny sposób, jak tylko przez narodzenie się z wody i z Ducha. Boże Słowo uczy nas, że Bóg nazywa to nowym narodzeniem.

Przyjrzyjmy się więc bliżej nauczaniu Biblii na temat konieczności i o sposobie nowego narodzenia. Biblijna greka objawia nam, że jeśli ktoś nie narodzi się na nowo (gr. genniti anoten), nie ujrzy Bożego Królestwa. Zwrot „nie narodzi się na nowo”, można tłumaczyć także jako: zostanie zrodzony z góry, zrodzony od nowa i od początku. Możemy więc uznać, że pełne i dosłowne brzmienie tego wersetu przedstawiałoby się następująco: „Jeśli ktoś nie zostanie zrodzony z góry, od nowa i od samego początku, nie ujrzy Królestwa Bożego” (J 3,3b). Pamiętajmy, że Biblia uczy nas, iż jeśli ktoś nie jest w stanie Bożego Królestwa zobaczyć, to także nie może do niego wejść. Taki człowiek nie uświadamia sobie bowiem faktu istnienia tego Królestwa; nie jest w stanie go zrozumieć, pogodzić się z jego istnieniem i nie może w nie uwierzyć.

Zazwyczaj ludzie nieświadomi duchowej rzeczywistości, traktują Jezusa bez jakichkolwiek emocji. Nie uznają wyjątkowości Jego postaci i nie są też zdolni do nawiązania z Nim bliskiej relacji. Ludzie tacy, jeśli nawet uprawiają jakąś religię, to czynią to bez jakichkolwiek oczekiwań; żyją utrwaloną tradycją, bezmyślnie wykonując swe religijne obowiązki, ale bez jakiejkolwiek nadziei na zmianę swojego położenia. Charakterystyczną cechą tych ludzi jest brak szacunku i zainteresowania Biblią, a nawet jej dezawuowanie jako Bożego Słowa.

Bóg pragnie jednak ratować ludzi i przez wiarę w swojego Syna – Jezusa Chrystusa, wprowadzić ich jako zbawionych w rzeczywistość Bożego Królestwa! Sam Zbawiciel ostrzega jednak nas słowami: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi z wody i z Ducha, nie może wejść do Królestwa Bożego” (J. 3,5b). Pan Jezus wyraźnie więc stawia warunki, na których człowiek może wejść do Bożego Królestwa, nauczając o konieczności narodzenia się z wody i narodzenia się z Ducha. Przyjrzyjmy się bliżej słowom Jezusa, które wskazują na konieczność narodzenia się z wody. Greka biblijna używając słowa „woda” (gr. udor, udatos) ma na myśli nie tylko samą wodę, ale też wszystko, co ta woda może utworzyć (fale, nurt, deszcz, wir). W ten sposób Boże Słowo podkreśla dynamikę procesu, który Biblia nazywa narodzeniem z wody.

Słowa Jezusa mogą oznaczać chrzest w wodzie, który zalecił wypełniać Jezus jako formę publicznego wyznania wiary w Niego! Warto pamiętać, że chrzest nie był ustanowiony, ale zalecony przez Zbawiciela. Praktykowany był on wcześniej pośród Żydów, dlatego widzimy jak Jan Chrzciciel używa tego aktu w trakcie swojej służby (J. 1,26-28). Jezus Chrystus sam przyjął chrzest wodny, chociaż Jan usiłował Go od tego odwieść (Mat. 3,13-17). W czasach Nowego Testamentu chrztu wodnego nie udzielano ludziom w celu uczynienia ich wierzącymi w Chrystusa, a co za tym idzie, nie przyjmowano ludzi do Kościoła tylko z powodu wejścia do wód chrztu. Chrzest w wodzie był świadomym i publicznym wyznaniem ich wiary! To oczywiście wyklucza chrzest niemowląt (są one absolutnie nieświadome), ale dzieciom, które świadomie oddały swoje życie Chrystusowi nie powinno się jednak chrztu wodnego odmawiać. Jeśli słowa Jezusa wskazują nam na chrzest w wodzie, oznacza to, że człowiek, który nawrócił się do Jezusa Chrystusa i potwierdził to w akcie chrztu, narodził się na nowo.

Jednakże słowa Zbawiciela wydają się mieć o wiele głębsze znaczenie. W rozmowie z Samarytanką Zbawiciel obiecuje darować jej wodę, która stanie się w niej źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu. Zapisując tę historię ewangelista Jan włożył w usta Mistrza to samo słowo udor (J. 4,14), którego użył Pan wskazując na konieczność narodzenia się z wody. Co więc Jezus mógł mieć na myśli? Sięgając do innej wypowiedzi Jezusa czytamy, że Pan składa obietnicę, iż ten kto w Niego wierzy, nigdy nie będzie łaknął i nie będzie pragnął (J. 6,35b). Gdy dochodzimy do rozdziału siódmego Janowej Ewangelii czytamy, że ci, którzy przyjdą do Jezusa, aby z Niego pić, jeśli tylko pełni są wiary, doświadczą jak z ich wnętrza popłyną rzeki wody żywej (J. 7,37-38)! Co ciekawe, we wszystkich tych wersetach pojawia się znane nam już słowo udor. Rozważając słowa Jezusa pamiętajmy o dynamice, która ukryta jest w tym słowie – woda naprawdę posiada ogromny potencjał energii!

W życiu Samarytanki słowa Jezusa wydały niezwykły plon – ta kobieta rzeczywiście narodziła się na nowo; ona stała się zupełnie nową osobą pod wpływem słów Zbawiciela. Musimy więc wysnuć jedyny logiczny wniosek z nauczania Biblii – słowa Jezusa są dla człowieka niczym żywa i dająca prawdziwe życie woda!

Gdy wspominamy wędrówkę Izraela po pustyni, to przypominamy sobie, jak dwukrotnie uderzona przez Mojżesza skała wydała z siebie wodę. Nie wchodząc w szczegóły czytamy Pawła, który pisząc do Kościoła w Koryncie oznajmia wierzącym, że: „Wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem ze skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus” (1 Kor. 10,4).

Jedna z ostatnich wypowiedzi Pana, skierowana bezpośrednio do Jego ludu brzmi: „Ja pragnącemu dam darmo ze źródła wody żywota” (Obj. 21,6b). Słowa Jezusa są wypełnieniem starego proroctwa Izajasza, które było i jest Bożym zaproszeniem dla wszystkich pragnących, aby przyszli do wód i bez zapłaty pili i spożywali wszystko, co Bóg dla nich przygotował w Chrystusie (Iz. 55,1-4).

Powtórzmy więc raz jeszcze – Biblia wskazuje nam na słowa Jezusa, jako prawdziwy napój życia. Wody Jego słów są żywe i potrafią przynosić pokój. Słowa Jezusa posiadają też odpowiedni potencjał duchowej energii, aby burzyć warownie w życiu ludzi i tworzyć zupełnie nowy kształt osobowości tych, którzy stali się Jego uczniami.

Drugim, niemniej ważnym elementem decydującym o nowym narodzeniu, jest narodzenie z Ducha. Zwróćmy uwagę na sekwencję zdarzeń: Duch Święty dotyka nas i kieruje do słów Zbawiciela, a przez te słowa odkrywa przed nami przysłoniętą przez grzech rzeczywistość Królestwa Bożego. Duch Święty zradza nas także do nowego życia i wprowadza do rzeczywistości tego Królestwa; życie w świętości i uniżeniu przed Bogiem, staje się w ten sposób nieodłącznym elementem naszej nowej osobowości.

O narodzeniu z Ducha Świętego wiele już powiedzieliśmy, studiując lekcję nowego narodzenia. Dodajmy tylko, że nowe narodzenie jest konieczne, aby człowiek mógł w pełni doświadczać Boga. Bez Ducha Świętego i bliskiej z Nim relacji, nie potrafimy zrozumieć przesłania Jezusa, ani nie możemy stać się Jego uczniami. Tenże Duch Święty ma za zadanie wprowadzić nas we wszelką prawdę i przekonać nas o konieczności zbawienia oraz naśladowania Zbawiciela (J. 14,26; J. 16,8-11; J. 16,13). Biblia uczy, że to: „Co narodziło się z ciała, ciałem jest, a co się narodziło z Ducha, duchem jest” (J. 3,6). Nasza stara, cielesna i zepsuta natura jest niezdolna do prowadzenia świętego i czystego życia. Boże Słowo uczy, że ten, kto popełnia grzech, winien jest śmierci (Rz. 5,12)! Skoro więc grzech uniemożliwia nam życie, które podoba się Bogu, a ponadto skazuje nas na wieczne oddzielenie od Niego, to tylko narodzenie z wody i z Ducha umożliwia nam poznanie Boga i wypełnianie Jego woli. Jan Ewangelista stwierdza, że choć sam Bóg w ludzkim ciele przyszedł na ten świat, to ludzie nie byli w stanie Go rozpoznać (J. 1,10). Nikodem rozmawiając z Jezusem pomimo tego, że był nauczycielem w Izraelu (J. 3,10), nie potrafił zrozumieć słów Mistrza. Nawet uczniowie Pana nie rozumieli Kim jest ten, za którym podążali. Dopóki Duch Święty nie zstąpi na człowieka i nie przemieni jego grzesznej natury, człowiek nie zrozumie Boga i miłości Boga do człowieka w Chrystusie. Każdy, kto stał się uczniem Jezusa – musi być na nowo narodzony! Jezus powiedział: „Nie dziw się, że ci powiedziałem: Musicie się na nowo narodzić” (J. 3,7).

Czy narodziłeś się na nowo? Czy twoje stare życie, naznaczone grzechem i śmiercią ustąpiło miejsca życiu, które przyszło w wyniku nowego narodzenia?

Andrzej Cyrikas