LEKCJA NIEWIARY

„Dzięki składam temu, który mnie wzmocnił, Chrystusowi Jezusowi, Panu naszemu, za to, że mnie uznał za godnego zaufania, zleciwszy mi tę służbę, mimo to, że przedtem byłem bluźniercą i prześladowcą, i gnębicielem, ale miłosierdzia dostąpiłem, bo czyniłem to nieświadomie, w niewierze”
(1 Tym 1:12-13).

Pisząc do Tymoteusza apostoł Paweł definiuje siebie jako bluźniercę, prześladowcę, gnębiciela, a wreszcie pisze o sobie twierdząc, iż był człowiekiem bez wiary.

Wyznanie apostoła powinno być wielkim ostrzeżeniem dla tych wszystkich, którzy swoją wiarę w Jezusa Chrystusa rozumieją jako uprawianie religijnego legalizmu i to bez względu na przynależność denominacyjną.

Słowo Boże uczy nas, że: „Bez wiary nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy Go szukają” (Heb 11,6). Sam Pan Jezus Chrystus wzywał słuchaczy swoich kazań, aby upamiętali się i wierzyli głoszonej przez Niego Ewangelii (Mk 1,15b).

Słowo Boże jednoznacznie więc zwraca nam uwagę, na konieczność chodzenia w wierze, a nie w religijnym legalizmie; o ile tylko chcemy mieć bliską społeczność z Bogiem i pewność życia wiecznego w Chrystusie. Ewangelia Jana w taki sposób puentuje tę myśl: „Kto wierzy w Syna ma życie wieczne…” (J 3,36a).

W życiu apostoła Pawła był taki czas, kiedy to jako faryzeusz i uczeń mistrza Gamaliela (Dz 22,3) był on: „…nader gorliwym zwolennikiem ojczystych ustaw” (Gal 1,14b). Jak sam pisze apostoł, prześcigał w żarliwości dla żydostwa wielu rówieśników jego pokolenia (Gal 1,14a), srodze prześladując Kościół i niszcząc Kościół wszelkimi dostępnymi środkami (Gal 1,13).

Jego służba polegała między innymi na tym, że: „…tępił zbór; wchodził do domów, wywlekał mężczyzn i niewiasty i wtrącał do więzienia” (Dz 8,3). Saul, bo takie imię nosił Paweł przed swoim nawróceniem: „…dysząc jeszcze groźbą i chęcią mordu przeciwko uczniom Pańskim, przyszedł do arcykapłana i prosił go o listy do synagog w Damaszku, aby mógł, jeśliby znalazł jakich zwolenników drogi Pańskiej, zarówno mężczyzn jak i kobiety, uwięzić ich i przyprowadzić do Jerozolimy” (Dz 9,1-2).

Uczniowie Chrystusa świadomi byli nienawiści Saula do Jezusa i Jego świętych. Świadczy o tym świadectwo Ananiasza, ucznia Pańskiego z Damaszku, który na wieść o tym, że ma iść i usłużyć niewidomemu wtedy Saulowi, powiedział Bogu: „…Panie, słyszałem od wielu o tym mężu, ile złego wyrządził świętym Twoim w Jerozolimie; ma także upoważnienie od arcykapłanów, aby tutaj uwięzić wszystkich, którzy wzywają imienia Twego” (Dz 9,13-14).

Postawa Saula staje się dla nas w pełni zrozumiała, kiedy Saul, już jako apostoł Paweł, napisał w Liście do Rzymian o swoich rodakach, Żydach następujące słowa: „Daję im bowiem świadectwo, że mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną; bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu. Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy” (Rz 10,2-4).

Saul będąc gorliwym faryzeuszem pragnął służyć, a w swoim przekonaniu właśnie to czynił, Jedynemu, Świętemu Bogu! Jak twierdził Saul, Temu Bogu poświęcił całe swoje życie, co wyróżniało go nawet pośród jego żydowskich rówieśników.

Kiedy jednak, jako apostoł, Paweł patrzył na swoje dawne życie, które biegło w rytm żydowskiego Prawa i kiedy oceniał też swoją gorliwość w wykonywaniu tego Prawa, to napisał, iż była to co prawda, gorliwość dla Boga, ale całkowicie nierozsądna i skoncentrowana nie na Bogu, ale na religijnych przepisach Zakonu (Rz 10,2-4)!

Wnioski, które apostoł Paweł wyciągnął już patrząc w swoją przeszłość przez pryzmat wiary, powinny być dla nas ważną przestrogą. Każdemu człowiekowi, także uczniowi Chrystusa grozi niebezpieczeństwo w postaci zejścia z drogi wiary i utraty społeczności z Chrystusem, na rzecz legalistycznie rozumianej religii, chociażby nawet uprawianej w jej najszlachetniejszych przejawach.

Nasz Zbawiciel w czasie swojej ziemskiej służby wielokrotnie wzywał słuchaczy, aby byli w bliskiej z Nim relacji. Mówił o sobie Pan, że tylko On jest Droga, Prawda i Życie (J 14,6). Zachęcał tych, którzy w Niego uwierzyli, aby posilali się Nim i Jego Słowem tak jak posilają się pokarmem i napojem (J 6,54-58). Pragnął też Pan Jezus, aby ludzie, którzy Mu uwierzyli, stawali się Jego uczniami i chodzili z Nim w jednym jarzmie (Mt 11,28-30). Pan Jezus przedstawiał siebie jako Dobrego Pasterza, który opiekuje się bliskimi sobie owcami (J 10,7-16), oraz wskazywał na siebie, jako jedyną Drogę do Ojca (Mt 11,27; J 14,6b). Kiedy nawet Chrystus wskazywał na konieczność przestrzegania przykazań, to wszystkie te przykazania widział jako zanurzone w miłości agapi i wszystkie te przykazania miały być w tej właśnie miłości wypełniane (Mt 22,35-40).

Jezus Chrystus, jak chcą tego niektórzy historycy i teolodzy, nie stał się założycielem żadnej nowej religii! On przyszedł na ten świat, aby ratować zgubionego przez grzech człowieka, a nie zapędzać ludzi w pułapkę i oszutwo kolejnej religii.

Pragnieniem Jezusa było wyratowanie człowieka z grzechu oraz duchowej śmierci, a także związanie już zbawionego człowieka z żywym Bogiem, przez wiarę w Zbawiciela.

Patrząc na zbawionych przez Chrystusa ludzi, winniśmy widzieć ich zawsze jako naśladowców swojego Mistrza. Ludzie ci całą swoją wiarę i sposób przeżywania swojego życia opierają na osobie Zbawiciela oraz na świętym Słowie objawionym człowiekowi przez Boga i zapisanym w postaci Biblii.

Ludzi, którzy z różnych powodów nie uznają autorytetu Biblii zachęcam, aby wykazali się odwagą i zechcieli udowodnić samym sobie, iż Biblia nie jest Słowem pochodzącym od Boga. Jeśli jednak nie zechcą, czy też nie potrafią tego uczynić, niech pozwolą się przez to Boże Słowo uratować od wiecznego potępienia – dla wiecznej społeczności z Bogiem.

Powinniśmy wiedzieć, że zarówno wiara jak i niewiara, są dwoma różnymi funkcjami naszej woli, a to ona właśnie decyduje o przyjęciu lub odrzuceniu przez nas prawdy objawionej w Słowie Bożym.

Wspomniany już wcześniej fragment Listu do Hebrajczyków mówi nam, że bez: „wiary pistis nie można podobać się Bogu…” (Heb 11,6). W dynamicznym tłumaczeniu na język polski fragment ten mógłby brzmieć następująco: „…bez przekonania i wiary pistis, niemożliwe jest być takim człowiekiem, który może podobać się ewaresteo w swojej wierze Bogu…” (Heb 11,6).

Autor tego Listu chce nam przekazać, że Bóg ma bliską społeczność tylko z tymi ludźmi, którzy Mu uwierzyli, a wręcz zawierzyli Mu swoje życie. Bóg nie oczekuje od nikogo religijnych uczynków oraz religijnych rytuałów; On nie zaakceptuje jakichkolwiek prób przypodobania się Jemu samemu.

Na drugim biegunie postępowania ludzi wobec Boga znajdziemy wyznanie apostoła Pawła, który w cytowanym wcześniej fragmencie Pisma Świętego, a pochodzącym z Pierwszego Listu do Tymoteusza napisał, że pomimo religijnej gorliwości i wręcz rygorystycznego przestrzegania przepisów żydowskiego Prawa był on jednak człowiekiem głębokiej niewiary!

W biblijnej grece słowo „niewiara” zapisane zostało jako apistia, czyli: brak przekonania, niezdolność do przekonania oraz niedowierzanie.

Pisząc do Tymoteusza Paweł stwierdził, że służba, którą, jak myślał sprawował dla Boga pełna była jednak nieświadomości i wspomnianej już niewiary (1 Tym 1,12-13).

Wiara i niewiara doskonale funkcjonują obok siebie i pięknie to obrazuje biblijna relacja z życia Abrahama i Sary, która zapisana została w Liście do Rzymian. Tekst Listu do Rzymian mówi: „I nie zachwiał się w wierze, choć widział obumarłe ciało swoje, mając około stu lat, oraz obumarłe łono Sary; i nie zwątpił z niedowiarstwa w obietnicę Bożą, lecz wzmocniony wiarą dał chwałę Bogu, mając zupełną pewność, że cokolwiek On obiecał, ma moc i uczynić” (Rz 4,19-21).

Szczegółowa egzegeza zacytowanego tekstu pozwala zauważyć w całej pełni fenomen żywej wiary Abrahama i jego żony Sary. Obietnica którą złożył im Anioł Pański, mocno skonfrontowała tę ludzką parę z prawdą o ich podeszłym wieku (1 Moj 17,10-15). Abraham i Sara świadomi ograniczeń wynikających ze swojej starości świetnie rozumieli, że posługując się jedynie logiką biologii w żaden sposób nie doczekają się potomstwa. Słowo Boże mówi jednak, że Abraham: nie stał się bezsilnym w wierze (Rz 4,19 – tłum. dosł.).

Pomimo tego, że ciało Abrahama „uczyniło się martwym”, a „łono Sary zostało uśmiercone” Abraham jednak zawierzył Bogu (Rz 4,19-20 – tłum. dosł.).

Sytuacja w której znalazł się Abraham szeroko otworzyła mu drzwi na drogę niewiary, jednakże człowiek ten nie dał się „rozłożyć niewiarą” (tłum. dosł.), lecz umocnił się wiarą i w ten sposób uwielbił Boga!

Podobnie Sara wiedząc, iż jej biologiczna zdolność urodzenia potomka dawno już wygasła, to jednak jak czytamy w Liście do Hebrajczyków, właśnie dzięki wierze uznała, że godny jest Bóg, aby Mu zaufać (Heb 11,11). Biblia zapisała bardzo dokładnie reakcję Sary na zapowiedź urodzenia przez nią dziecka. Sara tę zapowiedź ostentacyjnie wyśmiała, a kiedy została zapytana przez Bożych posłańców dlaczego wyśmiewa tę obietnicę skłamała twierdząc, iż tego nie czyniła (1 Moj 18,9-15). Nietrudno się domyślić, że również Sara znalazła się tuż przed otwartymi drzwiami do niewiary, ale uznając autorytet Boga, wbrew temu czego doświadczała, wkroczyła na drogę wiary i zawierzając cudownej obietnicy została przez autorów Biblii zaliczona w poczet bohaterów wiary (Heb 11,11).

Powtórzmy więc, że wiara i niewiara są dwoma różnymi funkcjami naszej woli, która to wola decyduje o tym, czy wkraczamy na drogę wiary i podążamy tą drogą przez całe swoje życie; czy też raczej ochoczo i często w przekonaniu o niemożności pójścia drogą wiary, wchodzimy na drogę niewiary, tracąc społeczność z żywym Bogiem.

Wszystko, co wtedy nam pozostaje i wszystko, czym wtedy dysponujemy, to tylko religia i ewentualna możliwość jej uprawiania.

Właśnie takie nieszczęście przydarzyło się narodowi Izraela – to z tego powodu został on czasowo odrzucony sprzed Bożego Oblicza, właśnie ze względu na swoją niewiarę apistia (Rz 11,20-23).

Swoją żywą wiarę w Boga Izrael porzucił na rzecz uczynkowości i prób kupowania sobie przez zasługi życzliwości Odwiecznego Boga (Rz 9,30-32). Słowo Boże uczy nas, że w ten właśnie sposób Żydzi potknęli się o „kamień obrazy”, jak Chrystusa nazywa Biblia (Rz 9,32-33).

Nasza wiara może być ugruntowana i może się rozwijać tylko w procesie uczniostwa, który to proces możliwy jest tylko w Jezusie Chrystusie. Bóg chce w tej świętej szkole uczniostwa uczynić z nas ludzi, którymi nigdy wcześniej nie byliśmy; a także doprowadzić wszystkich wierzących do zapomnianej już przez ludzi prawdziwej doskonałości.

Nasze uczniostwo w Chrystusie oparte jest o osobiste wezwanie Zbawiciela, który powiedział: „…uczcie się ode Mnie” (Mt 11,29). Pan Jezus Chrystus podczas Swojej ziemskiej służby, gromadził wokół siebie ludzi i: „uczył ich wielu rzeczy” (Mk 6,34; J 7,28; J 8,2).

Czytając Nowy Testament możemy z całą pewnością zauważyć, że Zbawiciel nauczając wszystkich, którzy gotowi byli stać się Jego naśladowcami chciał tych ludzi uczynić wolnymi od grzechu, pełnymi miłości oraz pełnymi chwały, doskonałości i duchowej dojrzałości. Aby móc to osiągnąć Chrystus mówił ludziom prawdę! Nasz Zbawiciel obrał dla Swoich naśladowców jedyny i w pełni doskonały punkt odniesienia mówiąc: „Ja jestem Prawda” (J 14,6). Chrystus powiedział też, że mamy się od Niego uczyć (Mt 11,29). Pan Jezus Chrystus uczniostwo uznawał za konieczność, a nie opcjonalne zachowanie wierzących. Nowy Testament objawia nam jakie duchowe i realne owoce przynosi droga uczniostwa, która została przygotowana dla nas przez Ojca, w Jezusie Chrystusie. Wymieńmy pokrótce niektóre korzyści wynikające z tejże drogi uczniostwa:

  1. Uczniowie Chrystusa doświadczają skutecznej przemiany życia.
  2. Uczniowie Jezusa mają możliwość permanentnego wzrostu duchowego „z wiary w wiarę”.
  3. Uczniowie Jezusa mogą tworzyć Kościół, który jest święty, mądry, a także pełen miłości i gotowości do gorliwej służby.
  4. Uczniostwo w Jezusie Chrystusie uświadamia wszystkim Jego naśladowcom konieczność nowego narodzenia z wody i z Ducha.
  5. Uczniowie Jezusa potrafią zrozumieć i zaakceptować wyrażone w Bożym Słowie, oczekiwania Boga względem siebie samych i ich codziennego życia.
  6. Uczniostwo w Jezusie Chrystusie dzięki żywej i nieustannej obecności Zbawiciela w życiu wierzących, umożliwia święte życie.
  7. Pozostawanie w uczniostwie dostarcza niepodważalnych argumentów dla rozwoju osobistej wiary oraz skutecznie oddziela świętych od niewiary, a także od świata pełnego grzechu.
  8. Uczniowie Chrystusa poprzez bliską społeczność z Bogiem, doświadczają bliskości Chrystusa i odkrywają prawdę zarówno w Bogu, jak i w powołaniu człowieka.

Każdy człowiek, który wchodzi na drogę uczniostwa w Jezusie Chrystusie, staje się świadomym uczestnikiem Królestwa Bożego. Taki człowiek zna też cel swojego życia, a jest nim wieczność u boku umiłowanego Zbawiciela i doświadczanie pełni Bożej Chwały. Człowiek świadomy swojego przeznaczenia zmierza ku wieczności rezygnując ze wszystkiego co mogłoby utrudnić, albo wręcz uniemożliwić osiągnięcie tej wieczności u boku Pana.

Tak więc każdy, kto staje się uczniem Jezusa Chrystusa, winien podjąć decyzję, która poprowadzi go do pełni życia w Zbawicielu.

Andrzej Cyrikas